Secrets of London
[30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus (/showthread.php?tid=3975)

Strony: 1 2 3 4 5 6


RE: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Rodolphus Lestrange - 17.10.2024

Problem z Rodolphusem był taki, że dostrzegał w niektórych ludziach wartość. Wartość, która w przyszłości może przynieść mu jakąś korzyść. Mogły to być przysługi, mogły to być umiejętności albo znajomości. Co takiego dostrzegł w Perseusie, że postanowił zgłębić się w jego tajemnice i spokojnie, metodycznie kolekcjonować jego sekrety? Być może Black się o tym dowie całkiem niedługo, ale na razie... Na razie nie miał zamiaru wyrywać mu serca. To było nie tylko zbędne, ale i byłoby całkowicie głupie. Po co niszczyć coś, co może jeszcze odrobinę pocierpieć? Skoro Perseus był tak pewny tego, kiedy umrze, to przecież można było skorzystać z okazji i dotrzymać mu towarzystwa przez resztę życia, krótkiego czy długiego. W końcu ich rodziny, chcąc nie chcąc, były związane ze sobą.
- Zamierzasz osunąć się w otchłań zapomnienia? - zadał pytanie, chociaż było to raczej retoryczne pytanie. Przecież doskonale mu powiedział, że tak właśnie chciał - tylko użył innych słów. To była kolejna różnica między nimi. On sam chciał zostać zapamiętany. Zapamiętany jako osoba, która dokonała przełomu w nauce. Osoba, która będzie stać u boku Czarnego Pana i weźmie czynny udział w tworzeniu nowego, lepszego porządku. Nie, zdecydowanie nie chciałby zostać zapomniany, mimo że do tej pory jego działania odbywały się głównie w ukryciu.

Wiesz, uważam, że czasem trzeba poddać się chaosowi.

To było coś, z czym musiał się zgodzić. W teorii nienawidził chaosu wokół siebie - jego mieszkanie było sterylnie czyste, zarówno to które miał na własność jak i to, w którym obecnie mieszkał. Czyste, uporządkowane: tak samo jak jego stanowisko pracy. Jego dzień również miał swoją rutynę, której nie lubił przerywać czy zmieniać. A jednak kochał chaos, ciągnęło go do niego jak ćmę do ognia. Nurzał się w nim, wchodził aż po pas i kładł na plecach, pozwalając by obmywał go niczym delikatne fale morza. Unosił się na jego powierzchni, nie mając żadnego problemu z postawieniem ponownie nóg na dnie, by móc się od niego odbić i wyjść na brzeg porządku.

Uwielbiał też, gdy widział, jak ludzie na niego reagują. Nienawidził z kolei, gdy ktokolwiek pozostawał obojętny na jego poczynania. Nieważne czy drażnił drugą osobę, czy zbliżał się niebezpiecznie, chcąc by wydobyła z siebie ciche westchnienie. Musiała być reakcja, żeby poczuł się zaspokojony. A reakcja Perseusa zdecydowanie mu odpowiadała. Równie dobrze mógł próbować się wyrwać, powiedzieć żeby się odsunął, że przecież to wszystko co mówił było żartem, wytworem pijanej wyobraźni - to również dałoby mu satysfakcję i poczucie kontroli. Uwielbiał mieć kontrolę nad sytuacją, nienawidził z kolei, gdy wszystko wymykało mu się z rąk a on nie mógł nic zrobić. Teraz jednak miał pewność, że Perseus wpadł w jego sidła, które zastawił wcale się nie starając. Wystarczyło okazać mu trochę wsparcia, pomóc... Być może w książkowy sposób pocieszyć. Sprawić, że będzie mu wdzięczny, bo przecież wdzięczność była niezwykle potężnym narzędziem.
- Pozwól więc, że dzisiaj zostanę, dopóki nie zamkniesz oczu - powiedział cicho, tuż przed tym jak ich usta się spotkały. Mimo że samo zdanie miało raczej pytający, proszący wydźwięk, tak ton jego głosu wcale tej prośby nie sugerował. Ani ton, ani wzmocniony uścisk na udzie, gdy oddawał pocałunek. Nie musiał być delikatny: nie z nim. Nie musiał się bać, że nagle zmieni zdanie i wstanie, by zostawić go zmieszanego na kanapie, na której teraz siedzieli. Dłoń, która do tej pory okalała dłoń Perseusa, przesunęła się na jego kark. Opuszki palców musnęły skórę tuż pod linią czarnych jak jego krew włosów, by zaraz zatopić się w nich tak, jak on sam zatapiał się w pogłębionym pocałunku. Zakazany owoc kusił najbardziej, doświadczył tego już kilkukrotnie i z każdym kolejnym razem utwierdzał się w przekonaniu, że było warto ryzykować.


RE: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Perseus Black - 18.10.2024

W całym swoim zawodowym życiu nie miał zbyt wiele okazji do uczęszczania w rozmowach o pracę (deficyt uzdrowicieli z jego specjalizacją sprawiał, że właściwie większych problemów ze znalezieniem zatrudnienia nie miał), ale kiedy już do nich dochodziło, najbardziej obawiał się pytania o swoje mocne strony. Zawsze wtedy nerwowo się uśmiechał, opuszczał wzrok i dukał coś niezrozumiale o tym, jak ważni są dla niego pacjenci i jak mocno angażuje się w powierzone mu zadania. Bo co niby było w nim wartościowego? Co takiego dostrzegł w nim Rodolphus, że postanowił się do niego zbliżyć? Czyżby potrzebował sojusznika w nowej rodzinie? A może szukał nowego obiektu drwin - bo w tym akurat uważał się za dobrego. Za pionka, popychadło, tego żałosnego pajaca, z którego można się pośmiać. Bo przecież musiał istnieć ktoś taki jak Perseus Black, by inni mogli poczuć się lepiej.

Czuję, że już w nią wpadłem — odrzekł po chwili, wpatrując się pustym wzrokiem w sufit. Solidną gładkość tynku przecinało jedno niewielkie pęknięcie; było już tam, kiedy Perseus wprowadzał się tutaj z Eunice. Początkowo chciał zostać w rodowej posiadłości na Grimmauld Place, tak jak jego rodzeństwo, jak nakazywała ich rodzinna tradycja, ale konflikty pomiędzy jego byłą żoną, a matką, stawały się nie do zniesienia. Wprawdzie nie dochodziło pomiędzy nimi do otwartych kłótni - i z perspektywy czasu żałował, że tak właśnie to nie wyglądało; przynajmniej po starciach każda odchodziłaby w swoją stronę, by ochłonąć - lecz ciągła wojna psychologiczna na wbijane sobie nawzajem szpileczki na dłuższą metę była męcząca. Kupił więc to mieszkanie, by jak najszybciej ograniczyć kontakt tych dwóch i nie było czasu, aby naprawić wszystkie mankamenty. Ostatecznie, po blisko roku spędzonym w tym miejscu, zaczynał lubić to pęknięcie. Przypominało mu jego samego; rozbitego, wadliwego. Być może to poczucie własnej bezradności sprawiało, że żywił tak wielką słabość do mugolaków; jak bowiem mógł patrzeć na nich wszystkich z góry, jeśli czuł się mniejszy nawet od tych, którzy w magicznym społeczeństwie byli najmniejsi?

Nie miał jednak czasu się nad tym zastanawiać; oto poczuł usta Rodolphusa na swoich i wszystko to, co zadręczało go przez ostatnie tygodnie przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Nieznacznie odchylił głowę do tyłu, gdy tylko smukłe palce rozpoczęły swoją wędrówkę po jego karku; zaraz też, tak jak się spodziewał, poczuł szarpnięcie za włosy. Ale nie to nieprzyjemne, które sprawia, że skalp przeszywa ból, a ciało mimowolnie się wzdryga, lecz to przyjemne wyrażenie swojej chęci posiadania - a Perseus nie miał nic przeciwko temu, by dać się posiąść. Wpił się więc w wargi drugiego mężczyzny i korzystając z tego, że uwolnił jego dłoń z uścisku, objął go; mocno, wciąż w obawie, że zaraz może się wyślizgnąć z jego objęć. Zaraz potem zsunął rękę na jego biodro i przyciągnął do siebie, dając mu tym dyskretny znak, aby usiadł na nim.

Możesz od razu zostać na śniadanie, jeśli tylko masz ochotę — rzucił po chwili, gdy ich wargi na moment oderwały się od siebie, aby zaczerpnąć tchu. I znów go pocałował, tym razem głębiej, intensywniej, z zapalczywością samotnego człowieka, łapczywie wyciągającym ręce po coś, czego drugi raz nie może dostać. Palce błądziły po ciele Rodolphusa, wślizgiwały się pod wyjętą ze spodni koszulę i zataczały kręgi wzdłuż kręgosłupa oraz pomiędzy łopatkami, szukały guzików i ostrożnie, z wyuczoną opieszałością rozpinały jeden po drugim. Później szukały obojczyka i mostku, rozpoczynały swą wędrówkę od jabłka Adama po pas, za który raz zaczepnie założył paliczek wskazującego palca, ale zaraz się wycofał. Jeszcze nie czas, choć zdawało mu się, że cała krew spłynęła w dół brzucha, a przed oczami zatańczyły mroczki z pożądania. Ale nie chodziło o samo zaspokojenie chuci w całej jej atawistycznej otoczce. Sposób, w jaki patrzył na Rodolphusa nie pozostawiał wątpliwości, że za każdym jego gestem kryje się coś więcej; uwielbienie błyszczące w obsydianie oczu, jakby miał przed sobą bożka, a nie istotę z krwi i kości.


RE: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Rodolphus Lestrange - 18.10.2024

Zapewne gdyby poznał wszystkie, absolutnie wszystkie myśli Blacka, to i owszem: cofnąłby się z odrazą, wytarł usta dłonią a potem dłoń o kanapę. Dla niego samego nie było nic gorszego niż obecność szlam czy osób, które otwarcie darzyły te wynaturzenia i przypadki losu jakimkolwiek pozytywnym uczuciem. I chociaż nie mógł pozwolić sobie na otwartą pogardę, wypowiadaną na przykład w miejscu pracy, tak w kontakt z rodzinami bardziej przychylnymi jego poglądom już owszem. Nie szczędził ostrych, agresywnych słów wypowiadanych w kierunku szlam, bo słowo mugolak ledwo przechodziło mu przez usta. Nie szczędził pogardliwych spojrzeń, nie szczędził swoich opinii - lecz zawsze dobrze wybierał towarzystwo, w którym się w ten sposób wypowiadał.

W przypadku Blacka nie wiedział, jak jest, patrząc na to, co stało się na weselu. Ale nie zamierzał w tej chwili dociekać. Nie w chwili, gdy czuł jego dłoń na swoim biodrze oraz zadziwiające zdecydowanie, którego nie spodziewałby się nawet w tej sytuacji. Nie po nim. Ale czy zamierzał narzekać? Nawet jeśli, to wsparł się jedną ręką o oparcie, by móc swobodnie przerzucić nogę i znaleźć się na kolanach Perseusa. Czy zostanie na śniadaniu... Uśmiechnął się nieznacznie, rozchylając nieco powieki. Nie miał pojęcia, czy miał na to ochotę. Wiedział za to czego chciał w tej chwili. Chciał zatopić się w tym spojrzeniu, rozchylić materiał koszuli i wodzić palcami po alabastrowej skórze bez końca. Sam nie wiedział kiedy to się stało, ale kolejne guziki zostały rozpięte, a on sam nachylił się, przerywając kolejny pocałunek.




RE: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Perseus Black - 20.10.2024

Jego uczucia względem czarodziejów niższej krwi nigdy nie były aż tak ekstremalne jak Rodolphusa, jednak i on nie zawsze miał w sobie tak wielkie pokłady serdeczności i tolerancji. Przez większość życia miał do mugolaków raczej neutralny, zakrawający wręcz o lekceważący stosunek - niechaj sobie istnieją gdzieś na drugim planie magicznego świata, niczym bohaterowie drugoplanowi dla czystokrwistych protagonistów, to nie jego znajomi, nie jego środowisko. Był przecież od nich lepszy, miał dobre nazwisko, pochodzenie i wypełniony złotem skarbiec. Inne środowisko, inna kultura, inne kręgi znajomych i perspektywy na przyszłość. Wiedział, że pod względem hierarchii w magicznym społeczeństwie jest od nich lepszy i nie czuł potrzeby, aby udowadniać swoją wyższość. Mogli zatem sobie istnieć, jeśli nie wchodzili Perseusowi w drogę - i on nie szukał konfliktów. Wszystko zrewidowała choroba, wywracająca nie tylko jego życie do góry nogami, ale także i poglądy. Choć, w tym drugim miał też swój udział pewien mugolak, którego spotkał w ciemnym zaułku na Nokturnie... Och, czy to nie zabawne, jak wiele pokory może nauczyć diagnoza i jedno niepozorne spotkanie?




RE: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Rodolphus Lestrange - 21.10.2024




RE: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Perseus Black - 24.10.2024




RE: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Rodolphus Lestrange - 24.10.2024

Nie wypuszczał Perseusa ze swoich objęć. Dysząc ciężko prosto w jego plecy przycisnął czoło do karku Blacka, zamykając oczy. Próbował uspokoić łopoczące w żebrach serce, protestujące na tyle bodźców, które pojawiły się w tak krótkiej chwili. Wciąż obejmował Perseusa w talii, chociaż uścisk ten był zauważalnie lżejszy i bardziej miękki.


RE: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Perseus Black - 25.10.2024

Zawsze miał ambiwalentne uczucia co do tego momentu; z jednej strony uwielbiał to wspólne wyrównywanie oddechów, uspokajanie rozkołatanych serc i przyjemne zmęczenie ogarniające całe ciało. Z drugiej strony obawiał się tego, co nastąpi dalej - nienawidził pośpiesznych pocałunków na pożegnanie, albo nawet ich braku, milczącego zbierania ubrań z podłogi i wstydliwego unikania swoich spojrzeń. Dlatego też przez dłuższą chwilę zwlekał z odwróceniem twarzy w stronę Rodolphusa; zamiast tego ujął jedną z jego dłoni i ucałował jej kostki, każdą z osobna. Potem nieznacznie wyślizgnął się z jego objęć, ale tylko po to, by przekręcić się na drugi bok i mieć go przed sobą.

Co teraz planujesz zrobić? — zapytał, wodząc palcami po boku młodzieńca; od ramienia, przez żebra, po biodro. — Nie chcę, żebyś odchodził.


RE: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Rodolphus Lestrange - 28.10.2024

Przymknął oczy, oddając się temu dotykowi w całości. W żadnym przypadku nie musiał pospiesznie i wstydliwie zarzucać na siebie ubrań, by opuścić jakikolwiek dom w przypływie emocji. Nie był typem osoby, która czuła wstyd. Buzowała w nim zupełnie inna gama emocji i nawet gdyby to, co robili przed chwilą, wyszło na jaw, to zapewne nie pojawiłoby się tu ani trochę zażenowania. Prędzej złość, że któryś z nich nie dotrzymał umowy, która nigdy nie opuściła ich ust, lecz była wiążąca.
- Obiecałem ci, że zostanę - Rodolphus wsparł się na łokciu, poprawiając się tym samym na łóżku. Lewą dłonią przejechał po włosach Perseusa, które jeszcze kilka chwil temu ściskał mocno i zmuszał go do wyginania szyi do tyłu. Tym razem w jego ruchach czaiła się miękkość, charakterystyczna dla tych momentów po wspólnej nocy. Słodka i leniwa miękkość, która była również słyszalna w jego szepcie. - A ja dotrzymuję obietnic.
Dokończył cicho, nachylając się by złożyć na jego ustach delikatny pocałunek. Czyż nie powiedział mu przed chwilą, że cierpi na specyficzny rodzaj bezsenności, który sprawia, że musi mieć kogokolwiek obok siebie, by zasnąć?
- To jednak musi zostać między nami - mruknął, przesuwając usta na jego szczękę a potem na szyję. Wiedział, że nie musiał tego mówić, ale chciał, by te słowa otuliły ich jak miękki, niedrapiący koc.


RE: [30.08.1972] Sad Boy Summer | Perseus, Rodolphus - Perseus Black - 31.10.2024

Ramiona Perseusa powoli uniosły się i opadły w cichym westchnieniu, które niewątpliwie wyrażało ulgę. Zaraz potem kąciki jego ust wygięły się w uśmiechu, a głowa nieznacznie odchyliła do tyłu, kiedy poczuł palce ponownie wsuwające się w jego włosy. Przymknął powieki i wstrzymał oddech, spodziewając się kolejnego szarpnięcia, ale kiedy to nie nastąpiło, wypuścił gwałtownie powietrze i spojrzał na niego zaskoczony nagłym przypływem czułości, który wcale jednak nie był mu niemiły - a wręcz przeciwnie, stał się ukojeniem dla jego zszarganych nerwów - dlatego objął Rodolphusa i przygarnął do siebie.

Nie musisz mi tego tłumaczyć — odparł z udawanym oburzeniem, wodząc palcami wzdłuż jego kręgosłupa; delikatnie pieścił opuszkami kark, zakręcał kółka wokół łopatek i zatrzymywał się w połowie pleców, by zawrócić i rozpocząć swoją wędrówkę od nowa — Za długi język żadnemu z nas nie byłby na rękę. Świat nie jest łaskawy dla takich jak my.

Wyrzuty sumienia? Z pewnością przyjdą; może jutro, gdy obudzi się obolały, albo wyrwą go ze snu w środku nocy. Będą wiercić dziurę w brzuchu i prawdopodobnie zmusi do zakrycia wszystkich luster w domu, bo nie będzie mógł na siebie patrzeć - dokładnie tak, jak było po śmierci Simone. Teraz jednak czuł tylko spokój, swoiste emocjonalne odrętwienie, które rozlewało się błogością po całym ciele. Nie był mu dłużny w pocałunkach i obsypywał nimi jego łuk brwiowy, nos i kości policzkowe. Potem zabrał jedną rękę z jego pleców i uniósł jego podbródek i złączył ich usta - powoli i czule, bowiem nie czuł już pożądania palącego każdą komórkę i nadającego niecierpliwości jego ruchom. Było jedynie przywiązanie, czyste i proste.

Perseus Black bardzo szybko przywiązywał się do ludzi.

Cieszę się, że zostajesz — wyszeptał w przerwie pomiędzy pocałunkami. — Jest tyle rzeczy, które chciałbym ci powiedzieć. Na przykład... — urwał i ujął jego dłoń, a potem przesunął kciukiem po kostkach palców i zatrzymał się na sygnecie w kształcie węża — ...czy kryje się za nim jakiś szczególny symbol?