Secrets of London
Nyx - kruk Prudence - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Nyx - kruk Prudence (/showthread.php?tid=4477)

Strony: 1 2 3


RE: Nyx - kruk Prudence - Benjy Fenwick - 31.10.2025

19.09.1972

Prue,

Ha! Nie uwierzysz, ale naprawdę miałem nadzieję, że nikt, poza Tobą, nie zauważy tych kwiatów w kostnicy… Wygląda na to, że świat lubi mieszać w założeniach.

Co do kolacji… Nie ukrywam, że perspektywa spędzenia wieczoru w towarzystwie teściów brzmi dość… Wymagająco, ale skoro to Mabon i nie mogę zostawić Cię samej w tym radosnym tłumie, pojawię się przy Twoim boku.

Podpowiedz, żeby nie kupować niczego na ostatnią chwilę - wino, deser, czy coś innego, co mogłoby odwrócić uwagę od mojej obecności? Wygląda na to, że dzisiaj znów mijamy się w pracy, więc pewnie zobaczymy się dopiero jutro wieczorem, a nie lubię tłumów, jakie pojawiają się tuż przed sabatem.

A propos - czy pokoik jest tak samo uroczy, jak Twoje mieszkanko? Może znajdziemy chwilę na szybkie oprowadzenie?


Nie mogę się doczekać,
B.



RE: Nyx - kruk Prudence - Benjy Fenwick - 31.10.2025

20.09.1972

Prue,

Widzę, że licho nie śpi, ale my też nie zamierzamy mu ułatwiać życia - prawda?

Zamówię deser.

Stragany, kowen… Chcesz, żebym Cię tam zabrał? Późnym wieczorem, oczywiście - wiesz, dlaczego.

A pokój… Jeśli jest jeszcze bardziej uroczy, niż Twoje mieszkanko, to wiesz, że zrobię wszystko, byśmy zostali tam sami na dłużej. Lubię wyzwania.


B.



RE: Nyx - kruk Prudence - Paracelsus - 12.11.2025

01.10.1972

Panno Prudence,
być może to zbyt późna pora na taki list, ale odkładałem jego napisanie zbyt długo, licząc, że znajdę lepszy moment. Jak się jednak okazuje: takie momenty rzadko przychodzą same.
Od pewnego czasu mijamy się w korytarzach Ministerstwa. Zwykle zbyt szybko, by można było zamienić więcej niż kilka słów. Zawsze miałem zresztą wrażenie, że nie wypada zaczepiać kogoś w miejscu pracy. Choć, proszę mi wierzyć, chęć, aby to zrobić była silna.
Pomyślałem więc, że napiszę, skoro nie potrafię powiedzieć tego wprost. Czy byłaby Panna skłonna wybrać się ze mną na kawę? A może, jeśli woli Panna coś mniej oficjalnego, do kina? W ten weekend grają podobno bardzo przyzwoity film. Oczywiście, dostosuję się do dogodnego terminu.
Nie oczekuję odpowiedzi od razu, byłoby mi jednak bardzo miło spędzić wspólnie choć jedno popołudnie poza Ministerstwem.

Alexander Wilkes
z działu księgowości



RE: Nyx - kruk Prudence - Bard Beedle - 06.03.2026

9 października 1972

Prudence,

Pomyślałam dziś o Tobie przy parzeniu herbaty. Stara filiżanka z niebieskim brzegiem ostatecznie pękła - ta sama, którą kiedyś uparłaś się nazywać „szczęśliwą”. Uznałam to za znak, choć jeszcze nie zdecydowałam, czy dobry.

Jeśli masz chwilę w najbliższych dniach, wpadnij do mnie. W moim domu zrobiło się ostatnio zbyt cicho. Mam też coś, co chyba powinnaś zobaczyć, zanim zdecyduję, co z tym zrobić.

Nie spiesz się jednak z odpowiedzią. Czasami rzeczy same znajdują właściwy moment.


Ellie
Bard: Benjy Fenwick



RE: Nyx - kruk Prudence - Elias Bletchley - 15.03.2026

Londyn, 09.10.1972
Pru,

obawiam się, że mogę co najwyżej załatwić Ci kilka książek o szydełkowaniu, ale personalnie nie za bardzo będę mógł pomóc. Mogę ci za to wyrysować na podstawie instrukcji wzory do szydełkowania razem z kolorowymi znacznikami, żebyś wiedziała, kiedy przejść na odpowiedni... ścieg?

Jak wrócę z pracy, to przygotuję ci paczki. Z czystej ciekawości, dlaczego akurat szydełkowanie? Czy to ma coś wspólnego z tą wielką igłą do rękodzieła? Leży w dłoni tak dobrze jak skalpel?

Odpisz szybko,
Eliasz



RE: Nyx - kruk Prudence - Elias Bletchley - 15.03.2026

Londyn, 09.10.1972

.  .  .

Wiedziałem, że coś mi nie grało w Twoim podpisie w poprzednim liście.

Myślałem, że to tylko tak z rozpędu, ale najwidoczniej nie.

.  .  .

Czemu nic mi o tym nie powiedziałaś? Jak Benjy mógł mi nic nie powiedzieć?

Czy rodzice wiedzą? Babcia? Ambroise z Geraldine?

PRUDENCE MADISON FENWICK-BLETCHLEY, CZY JA SIĘ DOWIADUJE O WASZYM ŚLUBIE JAKO OSTATNI?!

Eliasz

PS. Na pewno uda ci się przygotować prezent na czas. Ze skalpelem radzisz sobie wystarczająco dobrze, więc to raczej kwestia wprawy. W dołączonej paczce znajduje się przewodnik po podstawowych ściegach i dwie książki z biblioteki (na moje nazwisko).

PPS. Pozdrów męża.



RE: Nyx - kruk Prudence - Elias Bletchley - 15.03.2026

Londyn, 09.10.1972

Może nie jestem ostatni, ale mogłem być bliżej pierwszej osoby, prawda?

Oj, pchasz się w prenumeratę wyjców, moja droga. I to takiej co jest dostarczana przez zwykłe sowy pocztowe, a nie Eskulapa. O trzeciej w nocy. Masz szczęście, że cię lubię.

I dzięki niech będą Merlinowi, że chociaż babcię poinformowałaś o tym w odpowiednim czasie. Jej biedne, skołatane serce mogłoby nie wytrzymać, gdyby dowiedziała się, że jej ulubiona wnuczka zatrzymała tak kluczową sprawę w tajemnicy. Cieszę się, że chociaż jej oszczędziłaś tej m ę k i jaka mnie spotkała z twojej ręki.

O rodziców nie musisz się martwić, ale przynajmniej dać znać, jak zareagowali, jeśli akurat nie będę w pobliżu. Chciałbym wiedzieć w jakim będę humorze, kiedy następnym razem tam wpadnę.

Eliasz

PS. Hej, zauważyłaś? Męka - ręka... Zmieniam się w poetę. Widzisz, co narobiłaś.



RE: Nyx - kruk Prudence - Elias Bletchley - 16.03.2026

Londyn, 13.10.1972
Prudence,

Co? Jak to, przecież...
To niemożliwe...
Jesteś pewna?
Ojciec przecież nigdy nie był...
Jak bardzo...
Czy Benjy...
Które zacz...

Przykro mi, że tak wyszło. Nie powiem, że powinnaś się tego spodziewać, bo... chyba nawet ja bym tego nie przewidział. Nawet na to, że nie poszedłem w wasze ślady, nie zareagował zbyt gwałtownie, więc zakładałem, że pójdzie wam stosunkowo gładko. Zwłaszcza że przynajmniej przedstawiłaś im Benjy'ego na obiedzie.

Co do mamy... Może nie ma takiej tragedii? Gdyby było naprawdę źle, to już dostałbym wezwani na dywanik, żeby mogli sprawdzić, co wiem. I od kiedy. A tak się jeszcze nie stało, więc może oboje wciąż próbują dojść do siebie?

W każdym razie: myślę, że powinniśmy porozmawiać o tym wszystkim. Gdzie teraz jesteś? Dalej u siebie, czy zdążyliście już sobie uwić nowe wspólne gniazdko z Benjym?

Eliasz



RE: Nyx - kruk Prudence - Cornelius Lestrange - 07.04.2026


Szanowna Pani, jak mniemam, Fenwick,

Przyjmij moje najszczersze kondolencje z powodu utraty Twego niewzruszonego pragmatyzmu.

Kiedy zostawiałem sprawy pod Twoją pieczą, udając się na przymusowe wolne od społecznych interakcji, byłem święcie przekonany, że Twoja legendarna stabilność emocjonalna i niemal mityczny rozsądek są najlepszą gwarancją spokoju, jakże więc miło, że postanowiłaś wyprowadzić mnie z błędu w tak spektakularny, by nie rzec “nietuzinkowy” sposób.

Ta ostatnia decyzja o nagłym sformalizowaniu związku z naszym wspólnym, niefortunnym znajomym, jest bodaj pierwszym naprawdę przyjemnym przejawem impulsywności, jaki u Ciebie zaobserwowałem przez te wszystkie lata. Zawsze ceniłem Twój chłodny profesjonalizm i opanowanie, dlatego wiadomość o tym, że po zaledwie miesiącu uległaś urokowi człowieka, którego głównym życiowym osiągnięciem jest nieustanne balansowanie na krawędzi katastrofy, wprawiła mnie w stan głębokiego poznawczego dysonansu, a to już coś, bądźmy szczerzy.

Przyjmij więc moje najszczersze gratulacje z powodu zamążpójścia. Muszę przyznać, że sformułowanie ich listownie przychodzi mi z pewnym trudem, biorąc pod uwagę oszałamiające tempo tej... transformacji, jednak bez wątpienia cieszę się Waszym szczęściem.

Rozumiem, że po latach znoszenia popisów i nieustannego poprawiania błędów swego świeżo upieczonego małżonka, uznałaś, iż jedynym sposobem na opanowanie tego chaosu jest przejęcie nad nim wieczystej kurateli, co niewątpliwie doceniam, nawet jeśli lojalność wobec Twoich talentów nakazuje mi ubolewać nad faktem, że od teraz Twoje nazwisko będzie kojarzone z kimś, kto traktuje powagę jako osobistą zniewagę.

Resztę tej fascynującej analizy Twojego upadku - lub wzlotu, zależnie od perspektywy - pozwolę sobie zachować na moment, gdy moje zdrowie pozwoli mi wrócić do biura.

Mówiąc jednak zupełnie poważnie: niech Wam się dobrze darzy na tej nowej, bez wątpienia scenicznej drodze życia. Obawiam się, że jesteście na siebie skazani w sposób tak absolutny, iż jakiekolwiek inne rozwiązanie byłoby marnotrawstwem potencjału. Korzystajcie z szczęśliwych chwil.

Z wyrazami głębokiego zdumienia

Cornelius