Secrets of London
[25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+--- Wątek: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody (/showthread.php?tid=3564)

Strony: 1 2 3 4


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Thomas Figg - 19.08.2024

Obserwowanie tej sytuacji nie było najprzyjemniejsze, rozhisteryzowane dziecko wołające swoją matkę, która już dawno odpłynęła w głębię oceanu. Nora próbująca je uspokoić i pocieszyć, a co najważniejsze zabrać stąd. Westchnął i pokiwał głową.
- Pytaniem jest czy temu tam - wskazał kciukiem na chatę rybaka - Będzie jakkolwiek zależało, czy nie trzymał dzieciaka jako dodatkową formę szantażu nad kobietą - mruknął nie do końca przekonany, że taki człowiek w ogóle przejmie się zniknięciem swojego syna. Ale z drugiej strony mógł się mylić, bo nie wiedział co siedziało w głowie śpiącego pijaczyny - mógł traktować dzieciaka jak swoją własność i nie chcieć się z nim rozstać z czystej złośliwości. Próba szantażu mogła się nie udać, szczególnie, że w tak błahej sprawie nie podaliby mu veritaserum. Ta sprawa była bardziej śliska niż selkia, która im umknęła nim zdołali coś do niej powiedzieć po oddaniu skrzynki.
Zerknął na Norę, która przedstawiła chyba jeden z najlepszych możliwych rezultatów - Brenna mogła okazać się pomocna przy rozwiązywaniu tej sprawy.
- Myślę, że to będzie najrozsądniejsza decyzja - zgodził się z siostrą, ale musieli też zadbać o zabezpieczenie swoich tyłków. - W razie czego możemy powiedzieć, że zabraliśmy młodego, bo zauważyliśmy jego pijanego doszczętnie ojca i widzieliśmy, że nie jest tu bezpieczny pozostawiony samopas - cóż, to że oni byli przyczyną pijaństwa to już inna sprawa, tego nie musiał nikt wiedzieć, a taki powód był całkiem rozsądny do zaopiekowania się dzieciakiem. Ich wcześniejszy plan kradzieży skrzynki odbijał się rykoszetem i dawał im okazję na uratowanie nie tylko matki ale i dziecka.
- Dobra, Nora bierzemy go do babci, wytłumaczysz jej wszystko i wrócę po ciebie jak odprowadzę wujka na miejsce imprezy - zwrócił się do siostry i podszedł do niej, aby złapać ją i dzieciaka, lepiej było to zrobić szybciej niż później. Ryzykowali, że mężczyzna przebudzi się i w pijackim amoku jeszcze będą mieli z nim jakieś ekscesy. - Zaraz wrócę - dodał jeszcze w stronę Tarpa, mimo, że był on dorosły i pewnie bardziej zaradny życiowo od Thomasa (przez życie na Nokturnie), to jednak zostawianie go samemu sobie jakoś nie leżało w naturze Figga. Zerknął na siostrę w oczekiwaniu na potwierdzenie, że jest gotowa nim teleportuje ich do doliny.


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Woody Tarpaulin - 19.08.2024

Wszyscy troje zgodzili się nad zaproponowanym przez Norę werdyktem: niech Brenna pomaga im kombinować, co dalej robić z dzieckiem. Ona zorganizowała te kłopoty, to jest: imprezę, więc była tak jakby też trochę odpowiedzialna, nie? Pewnie nie, ale zawsze można było liczyć na jej pomoc, a tu szło o przyszłość tego młodego człowieka. Sprawa wielkiej wagi.
Idźcie. — Tarp machnął ręką.
Ostatni raz omiótł wzrokiem nieszczęsnego chłopczyka i majaczącą w oddali chatę rybaka, po czym — gdy tylko Figgowie teleportowali się z dzieckiem — ruszył wzdłuż plaży ku miejscu imprezy.
Ze względu na stan nie szedł szczególnie szybko, więc gdy powrócił po niego Thomas, czarodziej wciąż był w zasięgu wzroku i nie było wyczynem go dogonić. Podczas spaceru powrotnego do miejsca, gdzie rozbili obóz, bełkotał coś o tym, że oby dzieciaka już nie odebrali, ale że po rybaka to by trzeba kiedyś wrócić, ale może nie dziś, faktycznie.
Gdy dotarli, uparł się jak osioł, że on to będzie te pufy jeszcze układał. Miotany jak łódka sztormem na morzu poprzenosił kilka poduszek, po czym odszedł na chwilę na stronę, między drzewa za piaszczystym pasem plaży. Cokolwiek tam zrobił, widać trochę mu ulżyło, bo wrócił z nieco mniej mętnym wzorkiem, po czym legł w cieniu namiotu i zasnął.

Koniec sesji