![]() |
|
[Jesień 72, 5.10 Brynja, Ceolsige, Henry] Zgryzota w Dunwich - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [Jesień 72, 5.10 Brynja, Ceolsige, Henry] Zgryzota w Dunwich (/showthread.php?tid=5171) |
RE: [Jesień 72, 5.10 Brynja, Ceolsige, Henry] Zgryzota w Dunwich - Ceolsige Burke - 01.11.2025 Kiwała głową i żywo gestykulowała starając się trzymać właściciela na odpowiednich torach rozmowy. Wymagało to sporej wprawy i robiła się już tym trochę zmęczona. Na szczęście wskazówki odkryte przez Henry'ego dawały jej odpowiedni punkt zaczepienia do rozmowy. Podczas całego wywodu używała muzealnego eksponatu z drzewem genealogicznym mieszkańców. Co jakiś czas postukiwała w wymienione na nim nazwiska utrzymując uwagę Harrisa na jednej gałęzi. Kiedy, niemal mimochodem dotarł do ostatniego latarnika, zmierzając drzewkiem Pana Oliviera uśmiechnęła się z poczuciem triumfu i zadowolenia. Szybko oparła dłoń na barku dyrektora, licząc, że gwałtowność tego ruchu zwróci jego uwagę na jej twarz. Twarz na którą wypuściła maskę zaszkodzenia i zafascynowania. Maskę kogoś kto właśnie odkrył jak fakty połączyły się w jedną zaskakującą odpowiedź. - Nieprawdopodobne. - Szybko wepchnęła słowo, jak klin pomiędzy wypowiedź Harrisa. - Pan Olivier jest w prostej linii potomkiem ostatniego latarnika? - Zaakcentowała to pytanie wyraźniej, żeby przebiło się także do świadomości Henry'ego, licząc, że zwróci jego uwagę na ten wątek. - To byłby jego pra - palcem wskazała nazwisko ostatniego latarnika - pra pra pra - gestem wskazywała kolejne piętra drzewa - pradziadek w ciągłej linii mieszkańców Dunwich. - przyłożyła palec do dobry, wyglądał jakby się nad czymś zastanawiała obracając się ponownie do Harrisa. - Latarnicy chyba nie podzielają losu kapitanów statków prawda? - Zapytała ponownie akcentując to pytanie żeby zwrócić na ten fragment rozmowy uwagę dziennikarza. RE: [Jesień 72, 5.10 Dunwich | Brynja] Zgryzota w Dunwich - dom Oliviera Thomasa - Brynja Nordgesim - 01.11.2025 Brynja zamarła, kiedy drzwi otworzyły się same zanim to ona wprawiła je w ruch. Przez uderzającą woń rozkładu zrobiła pół kroku w tył. Zmusiła się natomiast by przeć na przód, chcąc zajrzeć do środka. Ciekawość lub może coś, co kazało jej szukać prawdy mimo obrzydzenia, popchnęło ją z powrotem. — Panie Thomas? — zawołała raz jeszcze. Selkie otworzyła drzwi szerzej. — Jest tutaj ktoś? Przepraszam za najście… W środku panował półmrok, więc wyciągnęła różdżkę drżącą dłonią z tylnej kieszeni dłoni, aby zaświecić. Szczerze wątpiła w obecność mugoli, skoro nikt jej nie odpowiedział. Następnie kobieta weszła do środka. Rzut na kształtowanie? Bo zapalam światełko (pomusz) RE: [Jesień 72, 5.10 Brynja, Ceolsige, Henry] Zgryzota w Dunwich - Henry Lockhart - 16.11.2025 Pytania Ceolsige do pana Harrisa zwróciły jego uwagę. Był ciekaw, czy może zachowało się więcej pamięci o latarni w tej rodzinie. Dlatego stanął nieopodal i zaczął notować. Wszystko sprowadzało się do Oliviera, człowieka, którego porwało morze. Czy to za jakieś przewiny jego rodziny? A może latarnia była zaklęta i chciała, by jakiś latarnik powrócił do swojej roli. Krew musiała mieć tu znaczenie. Rodzinne powiązania. Niepokoiło go wciąż, co się działo z Brynją. Miał nadzieję, że dziewczyna niedługo wróci i razem podejdą do tej sprawy. Rozdzielanie się było jednak złym pomysłem. Bez tego by się tak nie martwił. — A wie pan, gdzie znajdziemy rodzinny dom Olivera? — wtrącił się do rozmowy. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=sUCTmio.jpeg[/inny avek] RE: [Jesień 72, 5.10 Dunwich | Brynja] Zgryzota w Dunwich - dom Oliviera Thomasa - Dearg Dur - 10.12.2025 Mrok i odór odór i mrok. Nie trwało to długo. Chwilę po przekroczeniu progu poczuła tępe wyładowanie energii, a potem świat przestał śmierdzieć. Pozostała tylko czerń. Dla Ceolsige i Henry'ego ulica była cienką linią, nitką prowadzącą do upragnionego kłębka. Ta wskazówka wydawała się niepozorna, ale w tej chwili zdawała się być kwestią życia i śmierci. Brynję odprowadzało szczekanie psa, ale oni słyszyli już tylko ryk oceanu przetkany poszumem ich własnej krwi. Musieli przejść niemal całe miasteczko by dotrzeć do tego opuszczonego domu. Czernidło w oknach zdawało się wysączać w obrastające mury powykrzywiane krzewy powołane do życia letnim buntem żywiołu ziemi. Spadł na nich ogień z niebios gniewem Czarnego Pana, a teraz morze... czy morze wyciągnie po nich zachłannie swe ramiona? Nigdzie nie paliło się światło, a sztorm zdawał się nie czekać na więcej publiczności. Wiatr szarpał ich ubraniami, deszcz smagał bezlitosnymi biczami wodnego żywiołu. Odetchnąć mogli dopiero w progu domu, choć był to oddech śmierci. Instynktownie zapalili różdżki, łagodne mleczne lumos kontrastowało z galopującymi minionym wysiłkiem fizycznym. Stali w wąskim korytarzu pachnącym zgnilizną i rozkładem. Na ziemi leżała wątła kobieta, w której rozpoznali swoją towarzyszkę Brynję. Patrzyli na niej, tak jak malunki na ścianach. Czarne, zgniłozielone, czerwono-krwawe twarze wybałuszały oczy na leżącą. Nieruchome obrazki zdawały się udekorowane ciągami histerycznie wypisywanych słów, ale ich znaczenie na razie gubiło się wobec szoku, który sprowadziła na Was zastana scena. Wprowadzam kolejkę trzydniową (3 pełne dni na odpis graczy). Następne podsumowanie 14.12 (niedziela).
Brynja ponieważ jesteś nieprzytomna, opuszczasz tę kolejkę. RE: [Jesień 72, 5.10 Brynja, Ceolsige, Henry] Zgryzota w Dunwich - Dearg Dur - 10.12.2025 – Ohahahahha oczywiście, że nie podzielają losu kapitanów statków, to byłoby zaiste niedorzeczne! – mężczyzna zaśmiał się rubasznie, łapiąc się za brzuch z rozbawienia. Nikt przecież nie umierał. Nikt. Nie. Umierał. Tymczasem Henry przerysował runy, może nie była to kopia jeden do jednego, ale oko miał wprawne, a ręka nie raz odnawiająca rzeczy dobrze współpracowała z ołówkiem. Dane. Jeszcze nieodgadnione. Jeszcze niezrozumiałe. Jeszcze tajemnicze. Na jak długo? O wiele większa, o wiele bardziej dojmująca tajemnicą było to co się wydarzyło z Brynją. Uczucie w żołądku, uczucie niepokoju i wprawiającego w drżenie dłoni lęku napełniało Henry'ego z każdą chwilą. Gdy tylko dostali adres, wyruszyli w mrok, pośród pieśni wyhuczanej przez wściekły wiatr. Ponoć to zachodnie wybrzeże było bardziej niespokojne, ale dziś... dziś wschodnia linia Anglii wołała o pomstę. O zemstę. Wołała o krew gardłami tysięcy pogrzebanych w morskich odmętach marynarzy i rybaków. Koniec sesji
Zapraszam graczy do dołączenia w tym temacie.
RE: [Jesień 72, 5.10 Dunwich | Brynja] Zgryzota w Dunwich - dom Oliviera Thomasa - Henry Lockhart - 11.12.2025 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=sUCTmio.jpeg[/inny avek] Niewidzialna więź, która łączyła jego i Brynję pokierowała go właśnie w to miejsce. Ciemne i wilgotne, niczym plugawa morska jaskinia. Taka, w której siedziało monstrum, gotowe pożreć żywcem nie tylko ludzi, ale i cały świat. Stanęli przed domem. Dookoła nie było żywej duszy. Różdżki oświetliły im drogę bladym światłem reprezentującym ich stłumione przez to miejsce dusze. Serce chłopaka drżało. Czuł dreszcze na całym ciele, żołądek zaciskał mu się z nerwów, chciało mu się wymiotować. Mimo to, po przebieżce nie czuł jakiegoś niewiarygodnego zmęczenia. Brynja była w niebezpieczeństwie, poszła sama i nie wróciła. Zniknęła właśnie w tym domu. Musiał ją uratować, choćby nie wiadomo, co tam było. Nie istniała inna możliwość. Henry otworzył ostrożnie drzwi. W korytarzu domu niewiarygodnie śmierdziało. Henry'emu przypominało to nieświeże jedzenie, które czasem trzeba było wyrzucić. Tyle, że spotęgowane do jakiegoś apogeum zgnilizny. Ujrzał tam Brynję. Leżała na ziemi, nieprzytomna i drobna. Skulona, bo coś na nią patrzyło. Chłopak zerwałby się biegiem w jej stronę, jednak powstrzymało go jego własne ciało. Dwie wielkie siły toczyły pojedynek w jego duszy: więź z Brynją i dogłębne przerażenie. Twarze, twarze, twarze... Wszędzie one, patrzące tak uparcie, wykrzywione, oślizgłe. Napastowały dziewczynę samym spojrzeniem, przygniatały ją do ziemi. Ich wzrok ją krzywdził, przewiercał ją na wylot. Oddech w piersi Henry'ego utknął. Najpierw trzeba było pozbyć się tych paskudztw, odgonić je jakoś. Stworzenia te trwały w ciemnościach, widziały przez nie... A może to światło miało je oślepić? Nawet na chwilę, by wyciągnąć dziewczynę. Nie było czasu na dyskusje z Ceolsige na ten temat, w każdej chwili z Brynją było coraz gorzej. Czuł to. Wyciągnął różdżkę, przypomniał sobie zaklęcie przywołujące słoneczne światło. Lumos solem. Rzucam na kształtowanie ◉◉○○○. Chcę wyczarować kulę słonecznego światła, żeby móc wyciągnąć Brynję z korytarza na zewnątrz. [roll=N] RE: [Jesień 72, 5.10 Dunwich | Brynja] Zgryzota w Dunwich - dom Oliviera Thomasa - Ceolsige Burke - 11.12.2025 Gdy tylko wyszli z hotelu przybrała bardziej skupioną i profesjonalna postawę. Bystrym wzrokiem czujnych oczu śledziła okoliczne budynki i zaułki w oczekiwanie zagrożenia. Pogoda zdawała się zwiastować nadchodzące niebezpieczeństwo. Kiedy dotarli do wskazanego budynku zręcznie wydobyła różdżkę i upewniwszy się, że Henry jest gotowy skinęła głową. Naparła na drzwi. Widok jaki zastała za otwartymi drzwiami, w blasku migoczącego światła na końcach różdżek obudził w niej dziwną mieszankę ekscytacji i skupienia jakiego zazwyczaj wyglądała na tego typu wyprawach. Widok wątłego, rozciągniętego przodem na podłodze ciała Brynji osadził ją mocniej w realiach wyprawy i pierwotnego powodu podróży. Zdecydowanie działo się tu nie tylko coś podejrzanego ale i niebezpiecznego. Powstrzymała pierwszy impuls by do niej doskoczyć. Instynktownie cofnęła się nieco, chowając część ciała za framugą, nie chcąc stać całą sylwetką na tle otwartych drzwi. Usta drgnęły, nos się zmarszczył na chwilę w dziwnym, nieco drapieżnym grymasie, jakby na jeden oddech coś zwęszyła. Pułapka upomniała się w duchu, powracając do bardziej wyważonej oceny sytuacji. Czy to prawda, czy ułuda? Nie dopuszczała do siebie chwilowo innych możliwości niż iluzja, ogłuszenie lub w najgorszym wypadku petryfikacja. Widząc działania Henry'ego wysunęła się delikatnie głębiej w korytarz. - Stój, to pułapka. - powiedziała nieco ostrzej niż zamierzała, ale nie chciała, żeby ktoś jeszcze wpadł w pułapkę. Korzystając z wyczarowanej przez Henry'ego kuli światła, opuściła własne lumos i skupiła się na naturze zagrożenia. Wysunęła nieco nogę do przodu wchodząc powoli za próg. - Osłonię Cię, wyciągnij ją. - dodała już delikatniej, acz stanowczo, starając się rozpoznać magię pułapki i rozproszyć jej efekty chociaż na czas prowadzenia akcji ratowniczej. Rzucam na rozproszenie ◉◉◉○○ w celu skontrowania i/lub rozproszenia magicznych efektów jakie mogą na nas spaść w korytarzu podczas działań ratunkowych. [roll=Z] RE: [Jesień 72, 5.10 Dunwich | Brynja] Zgryzota w Dunwich - dom Oliviera Thomasa - Dearg Dur - 14.12.2025 Ceolsige i HenryStopień znajomości kształtowania w przypadku Henry'ego nie był zawodowy, ale z pewnością gnany strachem o jedną z najbliższych mu osób, sięgnął po granice swoich umiejętności. Miniaturowe słońce rozjaśniało nad ciałem nieprzytomnej, rozpraszając wszelki mrok korytarzy, czyniąc widocznym każdy kąt, każde zagłębienie, każdą szczelinę. Oślepiające, przyjemne światło sprawiło, że koła tworzące oczy wykrzywionych twarzy rozlały się i stopiły w niemym krzyku malunków wykonanych chaosem, szaleństwem, krwią i plugawą rybią mazią. Szczątki zmutowanych trucheł łatwe były teraz do dostrzeżenia, podobnie jak dla Ceolsige łatwe były do rozpoznania o wiele bardziej precyzyjne runy, sunące równolegle do nieregularnych linii tułowi nabazgranych "strażników". Glif strażniczy. Wyjątkowo potężny. Każdy najmniejszy ruch mógł sprawić ponowne jego aktywowanie, a zaklęcie Ceolsige było zbyt słabe by osłonić swojego towarzysza i jego przyjaciółkę. O tym jednak jak na razie, wiedziała tylko panna Burke. BrynjaPoranek. Niezbyt miły. Taki w którym ktoś odsłonił zasłony w oknach, a padające na skórę słońce było zbyt ciepło. I materac był... zbyt twardy. I śmierdziało. Świadomość przychodziła do kobiety powoli. Nierówna faktura drewnianej podłogi. Woń zepsutej ryby. Tępy ból głowy, jakby poprzedniej nocy wypiło się zdecydowanie zbyt wiele... I głos, gdzieś przytłumiony, dobijający się do mózgu głos... znaczenie słów? pułapka
Kobiecy głos mówił gdzieś zza niej, ale świadomość przychodziła bardzo powoli do wciąż obolałego ciała potomkini selkie. Następne podsumowanie 18.12
RE: [Jesień 72, 5.10 Dunwich | Brynja] Zgryzota w Dunwich - dom Oliviera Thomasa - Ceolsige Burke - 15.12.2025 Sięgnęła szybko dłonią by chwycić Henry'ego za ramię. - Zaczekaj. - Do jej głosu wkradło się sporo przygany, którą w duchu wymierzała samej sobie. Zmieniła gwałtownie zdanie orientując się w tym, jak naiwne były jej założenia. - Zmiana planów, glif jest zbyt silny. - Pokręciła głową, wskazując delikatnym gestem różdżki oświetlone kulą znaki na ścianach. - Każdy ruch wewnątrz może go aktywować. Szybko obiegła spojrzeniem leżące ciało. Trudno pomyślała rozważając w głowie potencjalne warstwy pułapki. Brała poprawkę w swoich osądach na niespodziewaną moc zaklęć jakie stanowiły tutaj pułapkę. Obróciła głowę do tyłu, zerkając przez ramię na podejście pod drzwi. Ścieszkę i szargane wiatrem podwórze. Gwałtowne ruchy potrząsały zmierzwionymi wiatrem włosami kiedy szybko, niemal skacząc spojrzeniem lustrowała otoczenie. trwało to zaledwie jedną chwilkę, podobną do sekundy. Spojrzała zaciętym wzrokiem na towarzyszącego jej mężczyznę. - Ustaw się w świetle drzwi, będziesz ją łapał. - miała ten typowy sobie rzeczowy ton osoby, która doskonale wie co robi i której ludzi instynktownie, zazwyczaj chcą wierzyć. - Poderwę ją zaklęciem i szarpnę w stronę wyjścia. Postaraj się poderwać ją za tors i skierować na siebie kiedy nadam jej impet. Może zdążymy ją wydostać zanim pułapka zadziała na nasz ruch. - Podczas mówienia obracała tylko ciałem i gestykulowała wolna ręką wskazując miejsca i zakreślając swoje zamiary. Ręka z różdżką pozostawała wycelowana w korytarz na wypadek, gdyby jednak trzeba było próbować rozpraszać jakieś efekty. Jeżeli to byłą iluzja to w najgorszym wypadku poderwą pustkę i będą mogli szukać innego wejścia w celu znalezienia kolejnej zaginionej. Przyzwyczajona, że ludzie najczęściej robią rzeczy o jakie prosi sięgnęła po magię. Nieznacznym gestem różdżki zatoczyła dwa delikatne kółka starając się opleść siłą ciało Brynji by następnie, możliwie szybko poderwać je z ziemi i lotem koszącym szarpnąć w ustawiającego się Henry'ego. Lub siebie samą od biedy byleby dało się dziewczynę wydostać z pułapki. Rzucam na translokacja ◉◉○○○: chcę poderwać ciało Brynji z podłogi korytarza i rzucić nią w stronę wyjścia (Henry'ego lub siebie samej) by uratować ją z pułapki, zanim ona znowu się odpali. [roll=N] RE: [Jesień 72, 5.10 Dunwich | Brynja] Zgryzota w Dunwich - dom Oliviera Thomasa - Henry Lockhart - 16.12.2025 Światło jeszcze bardziej uwyraźniło widok straszliwych twarzy, które opanowały ściany korytarza. Brynja zaś... wciąż tam leżała. No i ten glif... Kto mógł stworzyć tak silny magiczny znak w mugolskiej wiosce? Nie, teraz wydawało się to nieważne. Dywagacje można było zostawić na czas, gdy już uwolnią dziewczynę. — To jak niby mamy ją wyciągnąć? — warknął sfrustrowany niekoniecznie próbami pomocy przez Ceolsige, ale całą sytuacją. Potem skinął głową, przygotował się, by złapać Brynję, jednak wydawało mu się, że Burke sama nie do końca wiedziała, co robić. A trzeba było działać szybko. Może dało się jakoś wyciągnąć Brynję za pomocą liny? Gdyby odpowiednio gwałtownie przeciągnąć ją przez korytarz... Albo odwrócić uwagę twarzy i glifu? Skupić jego działanie na pojedynczym obiekcie. Nie, do tego potrzebne było, by Brynja oprzytomniała... Henry skoncentrował się. Chciał wyczarować linę, która oplątałaby nadgarstek dziewczyny. Jeden koniec miał znaleźć się po stronie chłopaka, a drugi w głębi korytarza. Rzut na kształtowanie: wyczarowanie liny oplątującej Brynji kostkę. [roll=N] |