Secrets of London
Funeralia Epistularia ex Necronomicone - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Funeralia Epistularia ex Necronomicone (/showthread.php?tid=2000)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14


RE: owl center Lorraine Malfoy - Stanley Andrew Borgin - 07.08.2024


Dlaczego miałoby mi zależeć na krzyku Mewki?

S. (C.H.) A.B.



RE: owl center Lorraine Malfoy - Stanley Andrew Borgin - 07.08.2024


nie myślałem

zejdźcie na dół bo Francis już podaje knedliczki




RE: owl center Lorraine Malfoy - Desmond Malfoy - 08.08.2024


Droga Lorraine,

Przepraszam za wzbudzenie w Tobie tylu nieprzyjemnych emocji. Nie było to moim celem i zupełnie nie spodziewałem się, że odbierzesz moją prośbę w taki sposób.

Nie sądzę, żeby jakiejkolwiek słowa skierowane w moją stronę opuszczały moją pamięć, ale doceniam obietnicę klarowności i transparentności. W miarę moich możliwości postaram odwdzięczyć Ci się tym samym.

Doceniam twoją troskę i dziękuję Ci za nią, jednak obawiam się, że może ona nie być najbardziej produktywnym wykorzystaniem twojej energii - fizycznie i mentalnie nic mi nie dolega, moje życie wciąż jest spokojne i przepełnione pracą.

Dziękuję za zaaprobowanie mojej propozycji. Zjawię się w umówionym miejscu o umówionym czasie.

Z serdecznymi pozdrowieniami,

Desmond A. Malfoy



RE: Owl center Lorraine Malfoy - Robert Mulciber - 13.08.2024

sowa przyniosła list 9 sierpnia

7 sierpnia, Lourmarin

Droga Lorraine,


mój brat został zobligowany do zajęcia się sprawą Charlesa i dopilnowania, aby odpowiednio Ciebie przeprosił. Zasugerowałem, że dla jego dobra - powinien nauczyć się, że za tego rodzaju czyny należy brać odpowiedzialność - najlepsze będą oficjalne przeprosiny zamieszczone w Proroku Codziennym. Mam nadzieję, że zamknie to tę sprawę raz na dobre.


Jednocześnie, tak przy okazji, chciałbym zapytać o jedną, istotną dla mnie kwestię. Kiedy wypadają urodziny Stanleya?


Robert



RE: owl center Lorraine Malfoy - Stanley Andrew Borgin - 18.08.2024


Dziękuje



List dotarł do Lorraine tego samego dnia, około godzin wieczornych. Charakter pisma nie wskazywał na Stanleya, a na kogoś innego. Malfoy mogła rozpoznać to jako pismo Francisa.


RE: owl center Lorraine Malfoy - Lorien Mulciber - 28.08.2024

Odpowiedź na: ten list
Napisana pośpiesznie, na tylnej stronie jakiegoś pokreślonego i wielokrotnie poprawianego oświadczenia rolników spod Londynu, którym nagle dzierżawca podniósł cenę za skrawek ziemi z 4 tysięcy na 11 tysięcy galeonów. Sprawa nieznaczna, która zapewne Lorraine nic ni mówiła, ale najwyraźniej pani Mulciber złapała pierwszą lepszą kartkę.



28.08.1972
Droga Lorraine,
Jestem praktycznie od świtu w Wizengamocie; mamy tu dziś trochę problemów. Ale nie o tym, bo nie mam za wiele czasu.
Co masz na myśli pisząc o pogrzebie? Jaki akt zgonu? Jakie kondolencje i ciało mojego męża?!
Widziałam się wczoraj wieczorem z mężem i zapewniam cię, że był żywy. Rzeczywiście nie czuł się najlepiej od Lammas, ale Leo (podejrzewam, że jego podpis widziałaś, to syn szwagra, jest magomedykiem) nic mi nie mówił, jakoby mój mąż podupadał na zdrowiu...
Dowiedz się więcej, czy On może kłamać, wyślij mi kopię wszystkiego co Ci dali. Muszę wiedzieć co się stało. Napisz mi czego ci potrzeba - pozwoleń? upoważnień? Pieniędzy?
Nie wiem co się tam wydarzyło, nie dostałam żadnej informacji ani od nikogo z rodziny.
Jeśli to wszystko okaże się prawdą - potrzebuję to wiedzieć natychmiast. Zanim tam wrócę wieczorem.
, Lorien

Wiadomość spłonęła po przeczytaniu.


RE: owl center Lorraine Malfoy - Lorien Mulciber - 30.08.2024

Odpowiedź na ten list Paul przyniósł może kwadrans po osiemnastej. Wysłano ją  jeszcze z Ministerstwa Magii, ale Lorien chwilę później opuściła biuro.
Po otwarciu koperty pierwsze co z niej… wyleciało to miniaturowy, zaczarowany dementor. Jeden z kilkunastu, które zwykle krążyły wokół makiety Azkabanu ustawionej w gabinecie. Nieco pognieciony od lotu w kopercie, ale ewidentnie ze swojej brawurowej ucieczki zadowolony. Wiele pytań pozostało bez odpowiedzi - co tu robił? jakim cudem się wydostał ze szklanej gabloty i przede wszystkim… na Merlina dlaczego miał do kapturka przyczepioną różową kokardkę na głowie zrobioną naprędce z kawałka naderwanej karteczki samoprzylepnej?



28.08.1972, Londyn
Droga Lorraine,

Zdążyłaś poznać mojego męża.
Zdążyłaś również (przynajmniej dzisiaj) poznać mojego szwagra. Czy którykolwiek z nich wydaje Ci się człowiekiem, który czekałby z poinformowaniem mnie o czymkolwiek aż, jak to ujęłaś, znajdę się “w ciszy Naszego domu, z odpowiednim poszanowaniem intymności”?
Powód dla którego zostało to przede mną zatajone jest mi kompletnie niezrozumiały i niejasny. Nawet jeśli przyświecała im jakaś podniosła idea - dobrymi intencjami posadzki Azkabanu wybrukowano moja droga. Dziękuję Ci za informacje i dobre słowa - nie wyobrażasz sobie jak wiele dla mnie znaczą. Przejrzałam dokumenty i cóż… Nie widzę żadnej przesłanki, by były sfałszowane. Jestem w głębokim szoku czytając o jego problemach zdrowotnych - oczywiście na Lammas doszło do pewnego incydentu, po którym poczuł się słabo, ale we Francji nic nie wskazywało, by miało się to powtórzyć. Naprawdę wierzyłam, że zdołał wypocząć. Najwyraźniej jednak źródeł jego słabości należało dopatrywać się głębiej niż w zwykłym stresie - nie rozumiem dlaczego nie dał sobie pomóc.

Niesmak jaki czuję na samą myśl o zachowaniu mojego szwagra… Wybacz, nie potrafię teraz zebrać odpowiednich słów, aby go wyrazić. Nie potrafię również powiedzieć dlaczego zostałam w procesie pożegnania męża odtrącona jak obcy człowiek, ale oczywiście, nie śmiałabym nawet proponować, że dołożę swój wdowi grosz do wydatków - obawiam się, że delikatne męskie ego mogłoby tego nie znieść.
Natomiast wierzę, że mój mąż zasługuje na pochowanie z najwyższymi honorami. Nie chciałabym, aby ktokolwiek uznał, że rodzina na nim oszczędza.
Rzuciłoby to okropne światło na żywych.

Proszę, nie martw się o mnie.
Śmierć jest wpisana w nasze życie od samego dnia poczęcia. Zdążyłam pogodzić się z własną śmiertelnością - pogodzenie się ze stratą męża… nie jest proste, ale w tym momencie muszę myśleć o rodzinie - o Sophie. To dziecko nie miało nikogo poza ojcem przez niemal całe swoje życie.
Wybacz, ale muszę załatwić jeszcze kilka spraw niż przybędę do Nekronomiconu. Może to zająć godzinę, może kilka. Rozumiem, że narażam Cię dziś na wiele niedogodności, ale obiecuję, że Ci to wynagrodzę.
Jeśli nie pojawię w Twoich progach do świtu - poinformuj o tym kogoś zaufanego w Ministerstwie. Gdyby… Coś mi się stało - masz w rękach wszystko co ci potrzeba. Pilnuj go jak oka w głowie. Sama rozumiesz - żyjemy w niepewnych czasach. Nie można być przesadnie ostrożnym, prawda? Nie wiem co stało się z Robertem, ale nie mam żadnej gwarancji, że zawał w tej rodzinie nie jest przypadkiem czymś zaraźliwym.

Twoja,
Lorien
Ps. Wspomniałaś o nekrologu w Proroku. Nie jestem pewna czy jest to coś o czym w swojej rozpaczy mój drogi szwagier pomyślał. Wybacz, że Cię tym obarczam, ale byłabym wdzięczna, gdybyś poinformowała naszych przyjaciół w Proroku Codziennym, o śmierci pana Mulcibera. Cena nie gra roli - nekrolog ma się ukazać w porannym wydaniu.
Ach! I niech zaznaczą wyraźnie, że pożegnaliśmy wspaniałego męża i ojca, o czym zawiadamiają pogrążone w żałobie Jego żona i córka. Nie chcę nawet słowa o bracie.



RE: owl center Lorraine Malfoy - Peregrinus Trelawney - 09.09.2024

przyszło 28 sierpnia

Lorraine,
wybacz, jeśli to... skrajnie głupie i nietaktowne pytanie, ale widziałaś osobiście martwe ciało Roberta Mulcibera? To potwierdzone, że nie żyje?
Peregrin



RE: owl center Lorraine Malfoy - Peregrinus Trelawney - 09.09.2024

wróżba na sztywność zwłok

Lorraine,
nie obawiaj się. Fortuna podpowiada, że RM jest sztywny i taki pozostanie.

Dziękuję, że odpowiedziałaś tak szybko. Spokojnej pracy.
Peregrin



RE: owl center Lorraine Malfoy - Charles Mulciber - 15.09.2024

Londyn, 6 Sierpnia 1972
Droga Kuzynko Lorraine,

Mam nadzieję, że mój list zastanie Cię w dobrym zdrowiu.

Doszły mnie słuchy o bardzo nietaktowym prezencie, który został Ci niedawno dostarczony. Choć nie mogę mieć pewności, że dostarczona do Ciebie świeczka w wulgarnym kształcie wyszła spod moich rąk, mogę Cię zapewnić, że nie ja ją do Ciebie przesłałem. Przykro mi, że oskarżenia zostały rzucone w kierunku mojej rodziny bez wcześniejszego potwierdzenia lub choćby pytania, lecz rozumiem Twoje wzburzenie i szukanie winnych wśród Mulciberów.

Ubolewam nad tą nieprzyjemnością i mam nadzieję, że więcej się nie powtórzy. Jeśli dostaniesz kolejną taką przesyłkę, proszę, daj mi znać. Rozpoznam moją pracę, a być może uda mi się również namierzyć nabywcę i położyć kres tym żartom.

Pozdrawiam serdecznie,
Charles R. Mulciber