![]() |
|
[10.08.72] Windermere. Co naprawdę spotkało Owena Bagshota (II) - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +---- Dział: Lake District (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=150) +---- Wątek: [10.08.72] Windermere. Co naprawdę spotkało Owena Bagshota (II) (/showthread.php?tid=3278) |
RE: [10.08.72] Windermere. Co naprawdę spotkało Owena Bagshota (II) - Basilius Prewett - 23.06.2024 Oczywiście, że korzenie musiały strzelić focha. Czemu miałyby tego nie robić? Czemu nie mogły po prostu dać sobie spokój i dać im przejść? Czemu musiały być takie przewrażliwione na swoim punkcie? Przynajmniej udało im się otworzyć przejście, za którym dostrzegli kolejne osoby, więc albo razem uda im się wyjść, albo przynajmniej nie będzie im się nudzić umierając. No i były też żywe trupy, ale to był problem na za pięć sekund. – Kurwa – zaklął, gdy zobaczył, że korzenie przebiły się przez tarczę Millie i pochwyciły, znowu Isaaca, którego na szczęście jako tako uratował jego kuzyn. – Szybko! Zanim jeszcze sam zdecydował się przedostać do kolejnego pomieszczenia, mocniej chwycił różdżkę i wzorem Millie sprzed chwili, postanowił rzucić kolejną tarczą na wypadek, gdyby zaklęcie Moody, przyciskające do ściany korzenie przestało działać i szybko ruszył do przejścia, będąc gotowy pomóc każdemu kto miałby problem z ucieczką. Rzut na tarczę, Rozproszenie III [roll=Z] [roll=Z] RE: [10.08.72] Windermere. Co naprawdę spotkało Owena Bagshota (II) - Norvel Twonk - 23.06.2024 Coś było bardzo nie tak. Magia oplatająca to miejsce, do tej pory podchodziła do nich raczej łagodnie. Owszem, korzenie wciągnęły całą ich czwórkę (piątkę nawet) pod ziemię a potem zwaliły z nóg Isaaca, ale do tej pory nie były aż tak… agresywne? Dosłownie agresywne. Owen skrzywił się, gdy Millie kazała mu biec do przejścia, ale jej posłuchał. Zresztą, gdyby został do samego końca, najpewniej zostałby znowu pochwycony przez szalejącą tu teraz magię i być może rozerwany na strzępy. Ledwie bowiem ruszył, korzenie – do tej pory ukryte w ziemi wybiły pod jego stopami. Zaklęcie brygadzistki odsunęło je do tyłu a tarcza wytworzona przez Basiliusa dawała pozostałym w tunelu tylko parę sekund względnego bezpieczeństwa. Nim korzenie znowu zaatakowały, zdołali przedostać się przez wytransmutowany otwór na drugą stronę. Koniec sesji
|