RE: Secrets of the Quill 2025 - Maddox Greyback - 30.10.2025
tydzień: piąty
prompt: yearning
rose, czemu cie tak bardzo nie ma tu? 
Scylla i Mojra tęsknią
![[Obrazek: imgproxy.php?id=3GqCu59.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=3GqCu59.jpeg)
RE: Secrets of the Quill 2025 - Helloise Rowle - 30.10.2025
na tydzień 5. i ostatni jest prompt Nawiedzony
JE LORD VOLDEMORT napisał(a):Wszystkie okna zostały wybite. Nie da się ich łatwo zastąpić, bo framugi są zwęglone i nadkruszone. Wiatr hula po wnętrzu, niosąc ze sobą popiół i kurz, a w deszczowe dni podłogi pokrywają się brudną, zimną wodą. Po każdym kroku zostają ślady błota, które zdają się znikać i pojawiać w innych miejscach, jakby ktoś - lub coś - przechadzało się tutaj nocami.
AND I TOOK THAT SERIOUSLY
więc przez trzy szalone doby po spalonej hela próbowała zrozumieć, dokąd nocą tupta klątwa
Chata przyjęła królowanie jesiennego deszczu i wiatru, wrześniowej pluchy. Pod parapetami zebrały się kałuże, od których pęczniała drewniana podłoga. W tych płytkich błotnistych bajorkach zadomowiło się kilka żab, które przywitały wędrowca rechotem. Wnętrze głównej izby śmierdziało gęstą, kilkudniową, stęchłą wilgocią, która lepiła się do wszystkich powierzchni i rozmaczała w gęstą papę niezmiecione popioły. Liczne donice — stojące i podwieszane — zarzucone były lekką włókniną, upodabniając chatę do krainy grzybów o białych kapeluszach oraz lejących się z sufitu miękkich wodospadów. Czasem zdawało się, że rośliny ukryte pod nimi pulsują i poruszają się, rozciągając zdrętwiałe pędy.
Chata tętniła mokrym, nadgnitym, oślizgle zimnym życiem — niby opuszczona przez człowieka, rzucona na pastwę trawiącej jej dzikiej przyrody.
Niby opuszczona — dopóki odwiedzający nie spuścił wzroku na podłogę, na zaprojektowane tam kręte labirynty myśli intensywnie ludzkiej. Obraz chorobliwej obsesji, która opętała właścicielkę kurzej chatki. Warstwa po warstwie piętrzyło się szaleństwo, warstwa po warstwie coraz ciężej było cofnąć się do jego początku i sensu, który poplątał się i zjadł własny ogon.
Pierwsze były stopy. Obrysy znikłych kroków wykonane czerwoną farbą. Podeszwa klątwy, która wędrowała po domu Helloise od Spalonej Nocy — pojawiały się, znikały. Wędrowały nocą, a ona chwytała je z rana między kontury pociągnięć pędzla, zanim ruszyły w dalszą drogę.
Wszystko było połączone.
Połączone fioletową, mokrą włóczką rozpiętą na gwoździkach, które czarownica wbijała w podłogę tam, gdzie padały ślady klątwy. To aby jaśniej dostrzegać wzory. Usłyszeć je, dojrzeć boską wiadomość w tańcu błotnistego demona. Po podłodze ciągnęła się gęsta pajęczyna połączeń, wychodziła z kuchni na korytarz i zaglądała do pozostałych pomieszczeń, zainfekowała całą chatę.
Połączenia należy objaśniać. Wszystko było więc wymierzone. Rozmoczoną kredą i węgielkami przy każdym gwoździku opisane były długości i kąty między poszczególnymi śladami, wyliczone ich relacje, kolejność pojawiania się. Nieznane zależności. Próby wpisania ich w geometryczne figury, łuki, układy przerysowane z ksiąg opisujących nekromantyczne rytuały oraz alchemiczne tablice przemian. Na podłodze wykreślono rozległe średniowieczne diagramy składników mikro- i makrokosmosu, w które wpisane były demoniczne ślady, a wokół wyprowadzone z nich, a następnie spisane węglem na deskach podłogi formuły alchemiczne. Inną kredą nieudolnie próbowała Helloise odnaleźć w krokach wędrówkę gwiazd. Wpisywała w punkty wskazane przez klątwę kręgi piekieł, słońca, matematykę chaosu. Każda formuła, każde równanie, każda nałożona na podłogę teoria miała mniej sensu od poprzedniej i tchnęła coraz większym obłędem, choć nie dało się odmówić autorce upiornego wykresu skrupulatności w pracy.
trzeciego dnia przyszedł mulciber
AND HE TOOK THAT SERIOUSLY (as well)
Alex napisał(a):Przesunął palcami po podłodze, wzdłuż skreślonych przez Helloise wyliczeń, jak gdyby próbował w ten sposób zbliżyć się do poznania. Do poznania Helloise, nie klątwy. Szukała fizycznych zależności w odległościach między widmowymi krokami. Poczuł coś na kształt rozczulenia, widząc, że próbowała ku temu wykorzystać nawet wzór na wyliczenie kąta paralaksy gwiezdnej. Poświęcił chwilę, aby sprawdzić jej rachunki. Kto nałożył klątwę na twój dom, dziewczyno z Kniei? Kto się odważył? Sunąc powoli dłońmi po zawilgotniałych klepkach podłogi, odgarniając na bok przeszkody, odkrywał alchemię jej szaleństwa. Pajęczyna, pomyślał, patrząc na sploty uplecione z fioletowej włóczki.
wiec jest to jednocześnie prompt i could always see straight through you
![[Obrazek: imgproxy.php?id=4nw85NQ.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4nw85NQ.jpeg)
[plan był ambitniejszy, ale brak czasu zweryfikował, więc zostaje w formie niedokończonego szkicu na wieki wieków]
RE: Secrets of the Quill 2025 - Gabriel Montbel - 01.11.2025
Piąta praca: I hope you see the sun someday in the darkness - Fainting
Cytat:Noc była wyjątkowo ciepła, czule okrywająca niewielkie miasteczko Poisy, znajdujące się kilkadziesiąt kilometrów od wielkiej paryskiej metropolii. Wrzesień dopiero się rozpoczął i jesień nie była zbyt zaborcza w zawłaszczaniu sobie kolejnych drogocennych stopni ciepła dla siebie. Miała jeszcze czas, przesilenie miało mieć miejsce dopiero za kilkanaście dni.
Ze wszystkich posesji na najbardziej oddalonej uliczce tej malowniczej miejscowości, było jednak miejsce, w którym panowała wieczna zima. Wśród mieszkańców krążyły niepokojące plotki o lekarzu, który pewnej nocy zamordował swoją rodzinę i nikt nigdy nie odważył się wejść do środka. Każdy, kto próbował przedrzeć się przez ostre i powyginane pnącza zaschniętych różanych krzaków, po pewnym czasie wychodził stamtąd otumaniony i skołowany, powtarzający w kółko, ze nic ciekawego tam nie ma. Otaczający teren posępny las tylko pogłębiał wrażenie, mugole mimowolnie omijali ten teren, a magowie… od dawna nie było powodu, żeby ktokolwiek tam zaglądał. A może powód istniał, tylko zamieciony pod dywan codzienności był przekładane na wiekuiste jutro?
Wystarczyło okazać odrobinę znajomości sztuk magicznych, by cierniste ściany uformowały się w ciasny i ostry tunel prowadzący wprost do miejsca, które człowiek spodziewał się ujrzeć na drugim końcu. Próżno było szukać światła, próżno było szukać zieleni i ukojenia w skrzętnie skrywanym prawdziwym obrazie wnętrza, którego nie sposób było dostrzec, stojąc na ulicy. Przyblakła suszem zieleń dziko porastała przestrzeń, która niegdyś musiała być pięknym zadbanym ogrodem. Róże, srogie strażniczki piętrowej posiadłości pozbawione były jakiegokolwiek kwiecia, w nos uderzał surowy zapach wilgoci i rozkładu. Nadgnite liście walczyły o dominacje terenu z zachęconymi absencją ogrodnika chwastami. Niegdysiejsze ścieżki pozostawały niedostrzegalne, nieco trzeba było się natrudzić, by przedrzeć się na rozłożysty taras. Już w połowie drogi można było dostrzec i inną anomalię, sugestię, że dom nie jest opuszczony. Otwarte przeszklone drzwi prowadziły do skąpanego w mroku salonu i było widać przez nie tylko migotliwe pomarańczą światło, które to zapalało się, to gasło, niczym błędny ognik na bagnisku. Brakło jednak wkoło grząskości i ciężkiej białej mgły, bo podejrzewać działalność złośliwych chochlików. Atmosfera również w żaden sposób nie niosła ze sobą mimo wszystko poczucia zagrożenia. Była ciężka od pustki, żałoby i tęsknoty, które toczyły to miejsce, jak rak przeżera osłabione ludzkie ciało.
Światło zapalone. Światło zgaszone. Światło zapalone. Światło…
Niema wyliczanka, niewielkie płomienie, które pojawiały się nad zmurszałym gramofonem - jedynym przedmiotem w przestronnym zakurzonym salonie, który zdawał się tym większy w nagości ścian i podłogi. Żadnych mebli, żadnych dekoracji. Tylko kręcący się gramofon, którego igła odbijała się w centrum zgranej płyty, czekając rozpaczliwie na to, aż ktoś przełoży ją spowrotem na krawędź, lub skończy syzyfową pracę i zgniecie płomieniem żywot gramofonu już na zawsze.
Dopiero po chwili można było zauważyć, że w pomieszczeniu było coś, czy może raczej ktoś jeszcze. Pod ścianą siedział mężczyzna. Szarość jego skóry, jego ubrań zlewała się z szarością ścian, tylko różdżka w dłoni bieliła się kością, teraz też zszarzałą. Matowe oczy utkwione były w błyszczącym ogniku. Puste, osadzone w pochudłej twarzy dociążonej żałobą, ze wszech miar ignorujące intruza, może nawet niezauważające niechcianego towarzystwa.
…zgaszone.
Ciemność i cisza zalęgły się jak robactwo, po głuchym stukocie upadającej na ziemię różdżki. Igła zamarła, mechanizm gramofonu zatrzymał się wreszcie i tylko wiatr, echo szumiących wkoło drzew zdawał się nie zważać na potrzeby żałobnika, znudzone obserwacją jego powolnego upadku, odcinania ostatnich nici przed wschodem słońca.
RE: Secrets of the Quill 2025 - Thomas Figg - 02.11.2025
Tydzień piąty
Even with the smallest cuts, you can still lose so much blood - Bleeding out
RE: Secrets of the Quill 2025 - Robert Albert Crouch - 02.11.2025
Tydzień 5: Yearning
Icona
![[Obrazek: Cgt7G6I.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=Cgt7G6I.jpeg)
RE: Secrets of the Quill 2025 - Rodolphus Lestrange - 02.11.2025
Piąta praca - od 27.10 do 2.11
Prompt nr 27: would you even want me, looking like a zombie?
![[Obrazek: 19ec774b1f305ed3e7d1812610191f7e.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/19/ec/77/19ec774b1f305ed3e7d1812610191f7e.jpg)
RE: Secrets of the Quill 2025 - Atreus Bulstrode - 02.11.2025
Tydzień 5 - Skeletal
Widma z lasu po nas idą
RE: Secrets of the Quill 2025 - Baba Jaga - 07.11.2025
W ramach 1 tygodnia, co go nie zrobiłam - yearning, czy jakoś tak
macie atreuska z brenną na plaży
![[Obrazek: imgproxy.php?id=JFkVSKp.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=JFkVSKp.png)
RE: Secrets of the Quill 2025 - Anthony Shafiq - 09.11.2025
W ramach 3 tygodnia prompt Płonie Londyn płonie!
Punty poproszę na konto Anthony’ego
RE: Secrets of the Quill 2025 - Eutierria - 22.11.2025
Podsumowanie
Serdecznie dziękuję wszystkim za udział i mam nadzieję, że spotkamy się w przyszłym roku w liczniejszym gronie.  Proszę o zgłoszenie się w tym temacie, jeżeli nie zgadza się wasza punktacja lub chcecie odebrać punkty i odznakę na inne konto niż wymienione.
Ostateczna punktacja
30 PD
Lorien Mulciber
Robert Albert Crouch
Helloise
Lorraine Malfoy
Gabriel Montbel (odbiera jako Anthony Shafiq)
Thomas Figg
Rodolphus Lestrange
Dora Crawford (odbiera jako Atreus Bulstrode)
20PD
(dwa pominięte tygodnie)
Alastor Moody (odbiera jako Vakel Dolohov)
Louvain Lestrange
15PD
(trzy pominięte tygodnie)
Morpheus Longbottom
|