Secrets of London
[Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+---- Dział: Plac i stragany (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=45)
+---- Wątek: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) (/showthread.php?tid=3317)



RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Brenna Longbottom - 04.08.2024

Stoisko Potterów, mówię do Electry i Basiliusa

Gdy Bulstrode odszedł od stoiska, a Brenna odwróciła się, napotkała spojrzenie matki, która wyłoniła się zza przegrody – posłała jej najbardziej niewinny uśmiech ze swojego repertuaru i chciała już otworzyć usta, pytając, czy może już iść, kiedy tuż za nią padło pytanie o oferowane zapachy. Doskonale, szansa na ucieczkę przed ewentualnymi dopytywaniami…
Brenna więc obróciła się ku Electrze, a uśmiech z niewinnego znów zamienił się w tej, jaki w jej ocenie powinna posiadać Profesjonalna Sprzedawczyni. Rozpoznała Prewettównę od razu - dzieliła je trochę za duża różnica wieku, by wpadały na siebie często, ale bez wątpienia obracały się czasem w tych samych kręgach, a Brenna miała po prostu jakąś dziwną słabość do jej rodziny, zapewne absolutnie skandaliczną u Longbottomówny. A jeżeli już o rodzinie, to ponad ramieniem Electry Brenna dostrzegła Basiliusa i uśmiech zmienił się po raz trzeci w ciągu trzech sekund, tym razem stając się znacznie weselszy.
- Cześć, Basilius - przywitała się, zanim wróciła spojrzeniem do dziewczyny. – Wszystkie, jakie sobie wymarzysz. Perfumy mocne, wyczuwalne z daleka, czy lekkie jak mgiełka? Nuty cytrusowe, kwiatowe, drzewne, morskie, piżmowe? Ulubiony zapach? Okazja? Mają mieć magiczny efekt, czy raczej nie? Proszę o dowolną podpowiedź i zaraz na pewno coś dobierzemy.
Założyła, że ta nie szuka konkretnej pozycji, bo prawdopodobnie wymieniłaby nazwę, a nie pytała o możliwości. Albo, co równie często się podobno zdarzało, powiedziała coś w stylu „no w takim zielonym, okrągłym flakoniku”. Przy okazji Brenna przesunęła wzrokiem po jej ubraniu, usiłując oszacować, jaką półkę cenową powinna podsuwać – ktoś bardzo zamożny mógłby się obrazić za te „przystępne” propozycje, z kolei ktoś o mniejszych zasobach często czuł się niezręcznie, gdy zobaczył ceny najdroższych, oferowanych mu pozycji.


RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Lorien Mulciber - 04.08.2024

Magiczne Różności
Znęcam się nad Anthony'm; przysłuchuję przez chwilę dramie z udziałem Penny; kontroluję czy drużyna jest w komplecie. Więcej grzechów nie pamiętam.

- Nie wiesz tego ode mnie Antonio, ale ptaszki ćwierkają, że pewne panny z Biura Kontroli wodzą za tobą wzrokiem… I chyba nie zwracają uwagi na przepaść pokoleniową.- Parsknęła cichym śmiechem. Powoli zdawała się odzyskiwać dobry humor po całej tej maskaradzie jakiej była świadkiem przy stoisku. A przynajmniej takie pozory sprawiała.
Przesunęła opuszkami palców tuż nad stalowym sygnetem zdobiącym jego palec, ale nie odezwała się ani słowem na jego temat. Nie pytała. Pozwalała tej zakazanej tajemnicy pozostać nią tak długo jak życzył sobie właściciel.

Uwagę czarownicy na moment całkowicie pochłonęło to co działo się tuż obok. Bo do rudej, krzyczącej panny dołączył ktoś jeszcze. Nie mogła powiedzieć, żeby darzyła albo i nie darzyła Tristana jakimiś głębszymi uczuciami z czasów, gdy pracował w Departamencie. Ale to co się wydarzyło w grudniu było… po prostu przerażające. Jedna z tych historii, których zmuszeni byli słuchać coraz więcej.
- Nie żebym był jakimś prawnym ekspertem…- Usłyszała jeszcze zanim zaczęła się wyjątkowo otwarcie przysłuchiwać całej rozmowie. Bo po tym jakże szczerym zapewnieniu… tego kogoś… nastąpiło słynne "ale"i cały wywód.
- Interesujące.- Wymamrotała pod nosem, mrużąc w zainteresowaniu powieki. Stanley (skryty oczywiście za swoją nową twarzą, której Lorien nie rozpracowała, bo i jak?) mógł się w tym momencie poczuć wyjątkowo uważnie przez czarownicę obserwowany.
Już otwierała usta, żeby wtrącić swoje pięć sykli w sprawie, ale jej uwagę skutecznie odciągnęła panna Quirke ze swoim pytaniem. I takim oto sposobem pani Mulciber kompletnie przestała się interesować dramą rozgrywającą się tuż obok. Chciała tylko zrobić zakupy i iść w swoją stronę. Zresztą robiło się już późno.

- Wyroby są… Przeurocze.- Stwierdziła. Chociaż dłonie czarownicy zdobiły już setki, jak nie tysiące galeonów w postaci (wyjątkowo okrojonej jak na możliwości Lorien) kolekcji błyskotek, ta zdawała się ze szczerym zainteresowaniem oglądać ofertę stoiska. Biżuteria pozwalała na zamknięcie w sobie wspomnień, a te kobieta ceniła bardziej niż pieniądze. Skinęła lekko głową, gdy Anthony złożył zamówienie. - Eliksir wiggenowy… Tak, ja też wezmę z dwie fiolki.- W przeciwieństwie do swojego towarzysza nie miała żadnych wyjątkowych wskazań co do noszenia buteleczek. Od czego były kobiece torebki i zaklęcie zmniejszające?- Robert się nie najlepiej czuje.- Z jakiegoś powodu poczuła potrzebę wytłumaczenia się z zakupów. Niekoniecznie przed rudowłosą po drugiej stronie lady.

Nie przerywała w między czasie nakładania na palce Anthony’ego kolejnych pierścionków i sygnetów, każdy krytycznie oceniając i porównując do tego, który wybrała dla siebie – aktualnie zdobiącego jej mały palec smukłego pierścionka układającego się w kształt liści laurowych. Bez oczka. Shafiq był wyjątkowo cierpliwym modelem, ale z drugiej strony nie bardzo miał dokąd uciec. Lorien skutecznie unieruchomiła go w miejscu, trzymając za nadgarstek.- Sama nie wiem… Może ten?- Wskazała na podobny, który nasunęła mu na kciuk.

Dopiero teraz obróciła się w stronę reszty gromadki – trochę jak kwoka, która co jakiś czas musi przeliczyć swoje pisklaki. Jonathan zajmował się Lyssą. Anthony był przy niej. Wszystko się zgadzało, nie zgubili nikogo po drodze. Czy czuła się minimalnie winna, że nie poświęca dziewczynie tyle uwagi? Może. Ale na szczęście Selwyn najwyraźniej uznał za stosowne zabawiać młodą damę.
Zaśmiała się natomiast serdecznie słysząc pomysł z łucznictwem.
- Przepraszam… Miałabym być tym ptaszkiem, którego byście próbowali ustrzelić? Obawiam się, że nawet jakbym wam dała fory, to trafienie wilgowrona jest... niełatwe. Spróbujcie może od bażantów?- Pokręciła tylko z niedowierzaniem głową. Ona i sport jakikolwiek! Szaleńczy pomysł.


RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Basilius Prewett - 05.08.2024

Stoisko pani Zamfir -> Stoisko Potterów

Na komentarz siostry uniósł powątpiewająco jedną brew do góry, ale nic więcej nie powiedział, a jedynie zerknął, czy nie chciałby czegoś jeszcze ze stoiska, a potem przeszli dalej, najwyraźniej zgodnie uznając, że nie warto było na razie pchać się tam, gdzie był duży tłok. Zwłaszcza, że duże tłoki na tego typu imprezach, jak się jakiś czas temu dowiedzieli, mogły sugerować na przykład bitwę na świeczki-penisy, a jednak wolał uniknąć kolejnych bójek. Na szczęście stoisko Potterów nie wydawało się być w tamtym momencie szalenie oblegane. Gorzej, że stała tam, w otoczeniu szkła, jego klątwa.
Nowy zawód? – zagadał żartobliwie, gdy akurat podeszli do stoiska, bo prawdę mówiąc nie spodziewał się akurat jej tutaj spotkać. Omiotł wzrokiem wystawione flakoniki zastanawiając się jaka była szansa, że Brenna zaraz się potknie i wpadnie na to szkło, a potem zerknął na samą Brennę, rozważając czy lepiej nie uprzedzić Electry, aby nie patrzyła się zbyt długo w twarz drugiej czarownicy, bo jeszcze uzna, że jest ona sympatyczna i kolejny Prewett wpadnie w sidła uśmiechu Longbottomów.
Hm, a są może jakieś perfumy, które dadzą jej trochę rozumu, czy to już jest stracona sprawa? – spytał zerkając z sympatyczną złośliwością na siostrę, a potem sam zaczął przyglądać się perfumom, szukając dla siebie zapachu, który chociaż po samej butelce mógł sugerować, że było to po prostu coś dobrego, ale klasycznego. Takiego idealnego dla kogoś, kto konsekwentnie próbował odgrywać rolę poważnego i odpowiedzialnego uzdrowiciela.


RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Olivia Quirke - 05.08.2024

[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/cc/66/9b/cc669b9bf216f479116997ad2ed22acb.jpg[/inny avek]
Magiczne Różności, awantura z Penny

Olivia spojrzała z wdzięcznością na Leona. Cieszyła się, że chociaż na niego mogła liczyć w tej trudnej sprawie. Sama by zareagowała niemal od razu gdyby nie fakt, że nagle wokół stoiska zaroiło się od masy osób, w tym celebrytów - bo za takiego miała chociażby Shafiqa.

I chociaż naprawdę chciała obsłużyć pozostałych, to widać było, że ręce jej się trzęsą, gdy wyjmowała eliksiry dla Anthony'ego.
- Nie mamy obecnie bandolierów, ale posiadam kilka sztuk w Pękatej Fiolce. Jeżeli... Jeżeli zapisałby pan adres, to dorzuciłabym... Gratis - nie jąkała się, o nie. Po prostu mówiła bardzo powoli, a jej wzrok mimowolnie uciekał w stronę Penny i Tristana. Wiedziała, że powinna obsłużyć resztę: że przecież Leon obiecał, że się wszystkim zajmie. Że ona powinna się skupić na czymś innym, ale cholera jasna. Gdy podawała Selwynowi zapakowany wisiorek, który chciał kupić, nie wytrzymała. Nagle poczuła, jak słowa same wyrywają się jej z ust i nie potrafi ich powstrzymać. To uczucie było podobne do tego, gdy się rzygało na ostrym kacu - z tym, że zamiast wymiocin, spomiędzy warg wydobywał się potok paplaniny.
- Jak możesz być taka okrutna, ty ruda wywłoko! - wrzasnęła w stronę Penny, widząc, że ta wyrwała Tristanowi notes. Przez ten wybuch zignorowała Neila i Lorien. - Tak, NIE MOŻE MÓWIĆ, a ty zabrałaś jego jedyne narzędzie komunikacji, a na dodatek go wyzywasz! Jeśli jesteś taka wyszczekana i cwana, żeby atakować osoby, które NIE mogą się bronić, chodź tu. Zmierz się z kimś, kto może ci odpyskować i wyrwać te kudły. A potem obiecuję, że zmuszę cię, żebyś je zeżarła.
Była wściekła. Naprawdę wściekła. Nie obchodziło ją już to, że powinna obsłużyć Neila, że Lorien prosiła o eliksiry. Nikt nie będzie w ten sposób traktował Tristana: obojętnie czy w jej obecności, czy nie. A tutaj dodatkowo była wkurwiona, bo nie dość że doszedł stres, to jeszcze inni ludzie mieli absolutnie w dupie to, co się działo.

Olivia ruszyła na Penny z zamiarem wyrwania jej notesu i zdzielenia ją nim po głowie.

Rzut na AF - wyrwanie notestu
[roll=N]

Rzut na AF - trzepnięcie notesem
[roll=N]


RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Leon Bletchley - 05.08.2024

Magiczne Różności

Leon zaczął się zastanawiać, kiedy ta sytuacja wymknęła się spod kontroli i przerodziła się w pełnoprawną awanturę. Najpewniej był to moment wyrwania przez tę kobietę należącego do Tristana notesu i reakcji Olivii na działanie kobiety. Przystał na prośbę Olivii i w tamtym momencie Tristan dał mu do zrozumienia, że nie potrzebuje jego pomocy.

Olivio, nawet jeśli ta kobieta zachowała się w godny potępienia sposób to nie zniżaj się do jej poziomu, nie kiedy prowadzisz stoisko i widzą to twoi klienci. Czekają też na obsłużenie. Przemoc też nie jest żadnym rozwiązaniem. Nie jesteście w podrzędnym barze. — Zwrócił się w pierwszej kolejności do swojej przyjaciółki, przemawiając do niej spokojnie, ale i stanowczo. Tylko spokój może nas uratować. Leon jest skrajnym pacyfistą i zawsze będzie starać się rozwiązać tego typu sytuacje w pozbawiony przemocy sposób. Nie był pewien, czy jego przyjaciółka go w ogóle słuchała, patrząc na to jak przystąpiła do próby wyrywania notesu rudowłosej i z tego co zauważył to zamierzała uderzyć nim tę kobietę. Poza tym nie zamierzał ingerować w prowadzenie tego stoiska. Wiedział, że wszystkim po tej całej awanturze wszystkim dobrze zrobi filiżanka dobrej herbaty.

Neil, obawiam się, że twoje pytanie o pierścienie będzie musiało chwilę poczekać... ale ogólnie to są całkiem ładne. — Zwrócił się jedynie do swojego sąsiada, na którego zwrócił uwagę chwile później. Nie była to forma obsługiwania tego czarodzieja, gdyż w tym momencie dzielił się z nim swoją opinią na temat tego produktu, który zauważył jak sam szukał czegoś dla siebie na tym stoisku. Nie posiadał wiedzy co do ich magicznych właściwości.


Charyzma na uspokojenie Olivii
[roll=PO]
[roll=PO]


RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Neil Enfer - 05.08.2024

MAGICZNE RÓŻNOŚCI

Gdyby tylko wcześniej wyłapał, że przyszedł nie w porę, ale nie wyłapał i miał co mu los dał.
Wzdrygnął się na krzyk sprzedawczyni i spojrzał na nią nie rozumiejąc dlaczego jest taka wściekła. Szybko jednak się wyjaśniło, choć nie rozumiał zamieszania w jakie przypadkiem wpadł.
Do tego Leon się włączył, a Neil dopiero zauważył, że on tam jest i najwidoczniej znał się ze sprzedawczynią. Nie dziwił się, bo świat magii jest paskudnie mały. Spojrzał na niego kiedy usłyszał radę? Opinię? Sam nie wiedział.
- Prawda? - uśmiechnął się niezręcznie, potwierdzając urok pierścieni o jakie chciał zapytać co okazało się powodem niezręczności.
Stał więc jak sierota boska, nie wiedząc, czy ma iść czy zostać, bo pytanie zadał, może je usłyszała i odpowie potem, no i z resztą sąsiad tu był i doradzał więc... Co miał zrobić. Splótł dłonie przed sobą i stał tak, skacząc spojrzeniem z osoby na osobę. Czy one naprawdę się pobiją?


RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Stanley Andrew Borgin - 05.08.2024

[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/dc/e3/f4/dce3f4f4f2277cf8720eae89816cf18a.jpg[/inny avek]
Magiczne Różności

Tirititi, czeresienki i takie tam. Jakieś wybuchu i pościgi. Borgin dostrzegł, że obok niego coś przeszło. Co to było? Ludzkie pojęcie, ponieważ to była tak zajebiście wolna kłótnia, że nie wiedział co zrobić. W myślach zdążył już nawet wygrać kłótnię z Brenną, chociaż do żadnej nie doszło, a szkoda, bo i tak by jej nie odpowiedział, pozwalając sobie na uśmiech w jej kierunku.

Ward chyba zapomniał, że kłótnie polegały na szybkiej wymianie słów, wzajemnym się oskarżaniu, pleceniu rzeczy bez sensu i wyciąganiu brudów na swojego przeciwnika. Gdyby Stanley musiał się listownie wyzywać z Alexandrem w takim samym tempie, co pisał Tristan, do dzisiaj mieliby pierwszą rundę, a nie finał mistrzostw. Oczywiście po takiej walce należało sobie strzelić po pysku i pójść na piwo, wszak nikt się nie obrażał. A na pewnie nie obrażał się Aleks Mulciber, którego mimo wszystko gdzieś tam lubił.

A może Tristan brał udział w jakimś turnieju kaligrafii? Cóż, być może. Szkoda tylko, że nikt nie powiedział rudowłosej i jemu, ponieważ się denerwowali, a Ward, zapewne, mógł walczyć właśnie o to, aby pani przedszkolanka pozwoliła mu pisać długopisem zamiast ołówkiem.

Nie mniej jednak, szło mu całkiem dobrze i Matthew byłby skłonny to przeczytać, ale nie było mu dane. Penny była w gorącej wodzie kąpana i ów notes mu po prostu wyrwała. To nie wróży nic dobrego... Stanley obstawiał we własnych myślach, nie widząc przyszłości dla tego konfliktu. Zwłaszcza po tym wszystkim - aktywacji ciętej gadki u Weasley i jej pomysł. Jaki? Kurwa sprytny. Wszystko wskazywało na to, że sama postanowiła zadbać o sprawiedliwość we wszechświecie.

Borgin był skłonny po prostu coś tam komentować i ewentualnie pilnować, aby Penny nie rzuciła się ze szponami w kierunku Tristana. Interwencja brygadzistów to było ostatnie czego mógł chcieć tego dnia.

Nie spodziewał się jednak tego, co się właśnie wydarzyło. Tego chyba nikt nie przewidział.

- Pojebało Cię do reszty? - zapytał kobiety, która zamierzała się przyłączyć do pojedynku. A nie, wróć. Zrobiła to, a nawet pacnęła Weasleyową w głowę. Teraz to się zacznie Swój do swego ciągnie, ponieważ teraz był pojedynek rudowłosa kontra rudowłosa. Każda też miała swojego sekundanta w postaci byłego funkcjonariusza z Ministerstwa. Do broni?

- Kurwa mać. Spokojnie - odezwał się z widocznym bulwersem na twarzy - Penny, nic Ci nie jest? - zapytał się swojej towarzyszki, spoglądając w jej kierunku - Spróbujmy to jakoś rozwiązać bez rozlewu krwi. I ten zbrodniczy przedmiot... - wskazał na zeszyt - Lepiej gdzieś schować, bo będzie draka za chwilę - próbował coś zrobić. Czy jakoś szczególnie mu zależało? Nie ale byłby straszny problem jakby Weasleyowej coś się stało. Coś więcej, niż uderzenie zeszytem w głowę.




RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Tristan Ward - 05.08.2024

Stoisko Magiczne Różności
Utrata źródła komunikacji, jakim jest notes. Próba uspokojenia Olivii.
Szukanie pomocy u Lorien, przez kontakt wzrokowy
.

Na prośbę Tristana, Leon pozostawał na uboczu. Ward chciał samodzielnie spróbować rozwiązać problem. Był świadom tego, że konflikty nie rozwiąże za pomocą pisania w notesie, lecz nie miał innej możliwości. Nie użyje języka migowego, którego nikt z obecnych najpewniej nie znał. Poza Olivią. Lecz ona wciąż się uczyła. Nie użyje umiejętności Fali, gdyż nie miał pojęcia, czy ktokolwiek z obecnych tutaj to samo potrafił.
Sytuacja była poniekąd patowa.

Rozpisał się z wyjaśnieniami. Pokazał rudowłosej dziewczynie za stolikiem (Penny). Nie wiedział, czy przeczytała. Zaskoczyła go swoim działaniem, zabierając mu notes, dobijając słowami o upośledzeniu. To działo się za szybko.

Nagle jego Olivia się odpaliła, wyrywając dziewczynie (Penny) jego notes, wykorzystując go jako broń do okładania jej. Leon próbował przemówić do rozsądku, ale mówcą dobrym nie był. Tutaj trzeba było działać, a nie stać jak kościelny i kazania prawić.
Tristan rzucił narzędzie do pisania na stolik, po czym podszedł do Olivii, aby złapać jej ręce, obrócić tyłem do siebie i zamknąć ją swoich ramionach, aby się uspokoiła i nie dopuścić do pobicia klienta. "Błagam, uspokój się."pomyślał, choć chciał jej te słowa mentalnie przekazać. Może ktoś inny je odbierze i przekaże?
Towarzysz awanturnicy (Matthew/Stanley) też próbował coś zdziałać.

Ward rozejrzał się niespokojnie po klientach. Shafiq, Crouch, pozostałych nie kojarzył. Cofnął się wzrokiem na Lorien, którą pamiętał pod nazwiskiem Crouch. Nie zarejestrował, że jest już mężatką i nosi inne nazwisko. Sędzina Wizengamotu. Ten sam Departament. Pracowała tam jeszcze? Nie było już tajemnicą, że był niemową. Olivia oświadczyła to przy wszystkich tutaj przebywających. Mężczyzna wpatrywał się w Lorien, jakby chciał prosić o pomoc w rozwiązaniu sporu? Uspokojenie otoczenia, sytuacji? Może go lubiła, może nie. Czy też może zdążyła o nim zapomnieć, bo jest szlamą. Ale nie potrzebowali przecież tutaj robić kolejnego zamieszania. 


Rzut na aktywność fizyczną, czy dam radę uspokoić Olivię trzymając w swoich ramionach.
[roll=PO]


Kolejka odpisu dla osób związanych z zamieszaniem:

Klienci: Dla Was kolejka nie obowiązuje. W obecnej sytuacji Olivia i Tristan nie mogą was obsłużyć. Możecie zadecydować czy: zostajecie jako gapie i obserwujecie, postanawiacie się oddalić, zareagować w jakikolwiek sposób.



RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Electra Prewett - 06.08.2024

Stoisko Potterów

Uśmiech, jakim Brenna przywitała Basila, nie umknął Electrze. Oczywiście, wiedziała, że się znali, ale ciekawe jaka dokładnie relacja ich łączyła.
Hm, chciałabym coś oryginalnego, jakieś nietypowe połączenie zapachów. Magiczny efekt oczywiście mile widziany. – zastanowiła się nad tym, czego szuka. Nie miała konkretnego pomysłu i wolała zdać się na Brennę w tej kwestii. Zresztą, sam strój Electry świadczył o tym, że dziewczyna lubiła eksperymentować. Zielony kombinezon, na który wydała sporą część pensji, i bułgarska chusta kupiona na kiermaszu stanowiły niecodzienną kombinację.
Słysząc chyba już setny głupi komentarz brata, dała mu kuksańca.


RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Penny Weasley - 06.08.2024

Magiczne Różności, przy których nadal się awanturuje

Wywłoko?! Okrutna wywłoko?! Niewiele więcej do jej główki dotarło. I cóż... jeśli po czymś takim, ktoś naprawdę uważał, że Penny się uspokoi, musiał mieć coś nie tak z własną głową. Już wcześniej była na nich cięta, ale teraz... teraz, kiedy nie szło załatwić tego po dobroci, w sposób który zadowoliłby wszystkich... no nie odpuści zbyt łatwo, to było pewne.

Nie zdążyła zaatakować notesem Tristana. Ten został jej zabrany, przez Olivie, która następnie zdzieliła ją nim po głowie. Typowy notes, na szczęście w miękkiej okładce, nie mógł jej zrobić krzywdy, ale i tak zdarzenie nie było z tych przyjemnych. Trochę zabolało. Zaskoczyło. Z pewnym niedowierzaniem odmalowanym nagle na twarzy spojrzała na tą cholerną straganiare. Prawa dłoń powędrowała w kierunku miejsca, które oberwało. Palce zbadały okolice, prześlizgnęły się po niej.

- Jesteś wariatką! Pierdoloną wariatką! - wrzasnęła, nie będąc przy tym nawet odrobinę cichszą od Olivii. No cóż. O tym, kto był tutaj wariatką, to można było dyskutować. A może wręcz przeciwnie, dyskutować nie trzeba było wcale? Też możliwe. Wysoce prawdopodobne. Pewne rzeczy widać było bowiem jak na dłoni.

Interwencja Stanleya... znaczy się Matthew... tak, coś tam zarejestrowała. Coś tam jej zabrzęczało w uchu. Zarazem nie do końca do niej dotarło, bo Penny nie słuchała. Wkurwiona, urażona, przecież nazwala ją wywłoką! I to jeszcze ona. Ta paskudna straganiara bezczelnie wprowadzająca w błąd klientów. Olivia miała naprawdę dużo szczęścia, że oddzielało je od siebie stoisko, bo rzuciłaby się jej do oczu. Szarpnęła porządnie za te rude kudły. Należało jej się. Przecież to jasne jak słońce, że należało jej się, żeby za to oberwać.

Kiedy oderwała dłoń od miejsca na głowie, w które oberwała notesem, nie zastanawiała się długo. Chociaż Tristan postanowił złapać Olivie i od wszystkiego odciągnąć, ona, Penny, nie miała zamiaru odpuszczać. O nie. Co to, to nie. Nie tym cholernym razem. Nie zwracając uwagi na to, że tuż przed nią było sporo przedmiotów, stał również stół, starała się jakoś kobietę dorwać. A że coś po drodze przewróciła, popchnęła? No przecież to nie miało teraz znaczenia. Żadnego znaczenia.

Rzuciła się więc przez ten cholerny stół, a może nawet bardziej na ten stół, wyciągając ręce w kierunku głowy Olivii, jej włosów. Starała się złapać ją za te kudły i za nie pociągnąć. Tak porządnie pociągnąć, raz i drugi.

- Nie będziesz mnie tutaj obrażać, Ty straganiaro przebrzydła! - wrzeszczała przy tym, kontynuując przedstawienie i wydawało się, że mając w kompletnym poważaniu to, ile osób wszystko oglądało. Co za różnica? A z resztą... niech się dowiedzą co to za ludzie prowadzili ten interes. - Ty oszustko! Kłamczucho! - dorzuciła, całkiem świadoma tego, co robi. Nie było to przypadkowe, choć oczywiście miało miejsce pod wpływem emocji.


Rzuty na doskoczenie do Olivii oraz szarpnięcie jej raz i drugi za te rude kudły
[roll=N]
[roll=N]