![]() |
|
[ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil. - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil. (/showthread.php?tid=3355) |
RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Nikolai Petrov - 13.06.2024 To w takim razie Nikolai mógłby powiedzieć, że to czarodzieje mieli lepiej i byli lepsi, bo to wśród nich się urodził, wśród nich dorastał, edukował się i teraz również żył. Świat mugoli był mu wciąż obcy, chociaż były rzeczy, które zaczynał pojmować, bo ktoś mu wytłumaczył. Mimo to mógłby się kłócić o to, kto ma lepiej. W końcu, gdyby nie był czarodziejem, nie musiałby wyruszyć na obowiązkową wyprawę w szkole. Możliwe, że nigdy nie spotkałby tamtych dwóch pięknych, walczących ze sobą niedźwiedzi. Nie miałby możliwości nauczenia się transmutowania swojego ciała w ciało zwierzęcia, a gdyby nie to, nie nawiązałby ten więzi z Samuelem, która w jakiś sposób zaiskrzyła przy ich pierwszym spotkaniu w Kniei, gdzie uciekła mu przestraszona Suzie, a potem umocniła przy ich drugim spotkaniu, gdy w swoich niedźwiedzich skórach, nie znając swoich możliwości i zapachów, skoczyli sobie do gardeł. Gdyby nie urodził się czarodziejem, nie miałby szans na przeżycie tych wszystkich magicznych chwil, które przeżył w swoim krótkim życiu. Z pewnością ominęłaby go niejedna przykrość, niejedna rana, ale czy przez to zrezygnowałby z magii? Nigdy! Dopił swoją kawę, szklanki zostały w salonie, i mogli ruszać. Skoro czerwone to szybkie, zielone to hipisi, to co oznaczały kolory niebieskie, żółte, białe? Pomarańczowe? Też miały swoje znaczenia? -Ale dlaczego akurat czerwone? - nie mogło być, na przykład, fioletowe? Nie miał problemu z prowadzeniem, w końcu to nie było tak, że zapuszczali się w jakieś ciemne, nieznane tereny, w których w którąkolwiek stronę się nie odwrócisz, wszystko wygląda tak samo. Brzoza? Brzoza... Brzozabrzozabrzozabrzoza... Zawiesił się na chwilę, pomyślał, otworzył usta, zamknął je, znowu otworzył i znowu zamknął. -Wybacz, ale w tym ci nie pomogę. Mogę ci powiedzieć co najwyżej, gdzie są drzewa, ale brzoza? Nigdzie dotąd nie rzuciła mi się w oczy. A raczej mała była szansa, by ją przeoczyć, gdyby już pojawiła się w zasięgu wzroku. RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Neil Enfer - 13.06.2024 Każdy miał swoją rację i jedna była racniejsza od drugiej. Jeden argument spotka się z innym, bo każdy ma tak samo dobrze, ale w inny sposób. Jednocześnie każdy ma tak samo źle, ale też na inny sposób. Wszyscy się męczą jednocześnie i robią z tego konkurs cierpienia. Mówią, że wojna była zła, bo była, nie można powiedzieć, że nie, ale małe wojny nadal trwają, codziennie, w małych uszczypliwościach i złośliwościach. Gdyby nie był czarodziejem nie tęskniłby za magią nie mając jej świadomości. Zawsze tak sobie powtarzał, że jak można tęsknić za czymś czego się nie doświadczyło, wiedział, że to kłamstwo, ale wierzył w nie, bo co innego miał robić? Wzruszył ramionami. -Nie wiem... Czasami rzeczy nie mają wytłumaczenia, albo mają, ale już dawno zapomniane.- zerknął na niego. -Czasami coś jakoś jest i nikt nie umie powiedzieć dlaczego.- jeśli chodzi o kolory to pal go licho, gorzej ze stereotypami czy innymi bardziej szkodliwymi przekonaniami bez zrozumienia ich pochodzenia, uprawianymi tylko dlatego, że tak robiła moja matka i jej matka i jeszcze matka jej matki. Wolał w razie czego nie być tym, co będzie odpowiedzialny za pomylenie trasy. Oczywiście jeśli Niko się pomyli nie będzie się go czepiać. Mimo wszystko było to o jeden stres mniej z głowy. Rzucił nazwę drzewa i patrzył, jak chłopak znów myśli. Czy... Czy nie wiedział, jak wygląda brzoza? Na bogów, może nie wiedział, jak jest brzoza po angielsku? Czy właśnie zrobił z niego przypadkiem głupka? Czy właśnie go obraził? Zepsuł ich całą relację? Wiedział, że nie powinien wychodzić z domu. -Wiesz... drzewo w lesie raczej sam znajdę.-rozejrzał się dookoła, próbując ukryć rozbawienie.-Bo wiesz jak wygląda brzoza?- zagadał, niepewny czy Nikolai unikał tematu bo nie miał pojęcia o czym wilkołak mówi, czy rozumiał i faktycznie nie wiedział czy są tu takie drzewa. RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Nikolai Petrov - 14.06.2024 Gdyby nie był czarodziejem, a mugolem, z pewnością również nie tęskniłby za magią, bo wtedy by jej po prostu nie znał. Nie wiedziałby, ile mogły zdziałać czary, jak cudownym uczuciem było odnalezienie dopasowanej różdżki, latanie na miotle czy hipogryfie, A skoro by tego nie znał, to faktycznie, nie byłoby powodu do tęsknoty. Byłoby dla niego gorzej, gdyby urodził się charłakiem. Już pomijając kwestię obsesji wielu rodzin na temat czystości krwi i hańby, jaką sprowadzają na rody niemagiczni, ale żyć wśród tego wszystkiego i nie móc z tego korzystać? Nie móc na własnej skórze poczuć, jak magia przepływa przez żyły, jak przesuwa się przez ramię, by przepłynąć przez długość różdżki i ukształtować coś pięknego. Nie móc korzystać z tego, co rodzice powinni dać ci w genach. To byłoby okropne. Nie do końca rozumiał te cały koncept "Ktoś tak kiedyś wymyślił i tak jest i na huk drążyć temat?", bo właściwie dlatego było tak, a nie inaczej? Dlaczego akurat ten kolor, a nie inny? Dlaczego taka nazwa? Dlaczego tak?! Idąc wpierw ścieżką, a potem zbaczając z niej w dziką trawę, miał wrażenie, że wciąż widział ich ślady. Drobinki ziemi, które odpadły z podeszwy ich butów, odciski łap i kopyt Kalio. A może jedynie mu się wydawało? A w sumie, czy było to ważne? Nie miał to większego znaczenia, dopóki wiedział, gdzie ich prowadzi. Zamyślił się tak, bo próbował sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek widział gdzieś w pobliżu brzozę. Nie był może specem od Zielarstwa, jak ci Sproutowie, których szklarnie Brenna mu pokazała, ale wiedział już więcej, niż dawniej, więc i niektóre rośliny zaczynał bardziej kojarzyć. A brzoza była całkiem charakterystycznym drzewem. -Tak, a co? Wysokie drzewo, biała kora, śmieszne szyszki. Z pewnością by mi się rzuciła w oczy, gdybym ją widział, ale wybacz, nie widziałem. Rozejrzał się jeszcze raz, pochylił się nad ziemią, wyszczerzył zęby i odwrócił się do Neila. -To tutaj - powiedział, wskazując palcem ślad po tym, jak Neil elegancko padł na tyłek, wystraszony przez Kalio. -Więc? Gdzie jest ten twój "samochód"? RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Neil Enfer - 14.06.2024 Rozumiał, że nie na wszystko jest odpowiedź. Czasem trzeba coś zaakceptować i tyle. Dlaczego pomimo nauki się nie udaje zdać egzaminów? Dlaczego pomimo bycia miłym ktoś cię nie lubi? Dlaczego trzeba się ubierać tak a nie inaczej, choć inaczej to wygodniej? Pewne rzeczy są ustalone i wszyscy je rozumieją... No prawie wszyscy. Nie ma co drążyć takich pierdół jak kolor samochodu. Skojarzenia po prostu są. Sam nie umiał tropić, wychodziło mu to żałośnie. Zawsze lepiej radził sobie z manualnymi rzeczami niż z wypatrywaniem detali, no chyba, że o rośliny chodziło. Ważne, że szli i żaden nie zgłaszał uwag co do tego czy idą w dobrym kierunku. Uśmiechnął się na dowód tego, że wie jak brzoza wygląda. -Wierzę, po prostu nie jesteś stąd i ja też nie. Brzoza to takie popularne drzewo, że przez chwilę myślałem, że mówimy o innych roślinach.- zaśmiał się niezręcznie. Może faktycznie czasami on coś źle mówi i dlatego go nie rozumieją? Całe życie w błędzie? Czy to nie on jest problemem? Bardzo możliwe. Zaciekawiony zatrzymał się i nachylił się by przyjrzeć się znalezisku. Liczył na grzyba, ewentualnie owada, a nie na ślad po pazurach. Przypomnienie jego porażki. Przewrócił oczyma, próbując powstrzymać uśmiech, co nie wychodziło za dobrze. Wyprostował się i rozejrzał dookoła. -Eeeee....- porządne kilka sekund patrzył dookoła nich, ale wszystkie drzewa wyglądały tak samo. Nie szedł też ścieżką, a trawa jaką wygniótł wróciła najwyraźniej już do swojej pozycji. -Chyba tam?- rzucił, wskazując na kierunek z jakiego tu przyszedł, chyba z jakiego tu przyszedł...- Bo Kalio...- przeszedł kilka kroków i ustawił się bokiem do Niko, zerknął na niego, zerknął za siebie. Jak go hipogryf zaatakował, czy wpadł na niego po prostu to on stał mniej więcej tak, a szedł zza swoich pleców, czyli. -Tak, to tam, tak mi się wydaje.- dodał, odwracając się przodem do zarośli. -Wiesz, co? Pójdźmy kawałek, to może rozpoznam trasę.- zarządził. No, to teraz jak się zgubią, to będzie ciekawie. Podszedł do granicy ścieżki i wlazł w wysokie do pasa trawiaste zarośla. RE: [ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil - Nikolai Petrov - 14.06.2024 Nikolai sam nie należał do najlepszych tropicieli, którzy z zamkniętymi oczami mogliby naprowadzić drugą osobę do miejsca, w którym był kilka godzin, albo dni temu, kierując się jedynie zapachem. Miał jednak to szczęście, że nie zapominał szybko otoczenia, więc odtwarzając w pamięci moment ich spotkania i trasę, jaką przeszli, był w stanie odszukać miejsce, w którym byli wcześniej. A jeśli zostawili po sobie jakiś ślad, było to jeszcze łatwiejsze. Cofnął się, kiedy drugi chłopak znalazł się obok niego, wsunął dłonie w kieszenie spodni i obserwował go, kiedy tak się obracał, rozglądał, myślał i wskazywał palcem kierunek, z którego "chyba" przyszedł i w którym powinni się kierować, by dotrzeć do tego "samochodu". Nikolai naprawdę był ciekawy, jak ten "samochód" wyglądał i w jaki sposób działał. Neil mu w końcu nie odpowiedział, czy był on kierowany. Nie ciągnęły go testrale i Nikolai podejrzewał, że nie robiły tego również żadne innego magiczne stworzenia, i samemu się tym pojazdem kierowało, ale w jaki sposób? Stała za tym jakaś magia? Nie trwało to długo, zanim Neil w końcu przestał się kręcić i wreszcie narzucił konkretny kierunek. Nikolai wzruszył lekko ramionami, założył ręce za głowę i ruszył za drugim chłopakiem, bez wahania włażąc w wysokie zarośla. -Opowiesz mi coś więcej o tym "samochodzie"? Mówiłeś, że trochę hałasuje. Dlaczego hałasuje? Nie można go jakoś uciszyć? I jaki wydaje z siebie dźwięk? I kiedy tak szli, starał się co jakiś czas rozglądać, czy może w oczy nie rzuci mu się jakiś czerwony punkt, czerwone coś, co nie pasowało do krajobrazu i mogło być tym pojazdem, które Neil zostawił nie wiadomo gdzie. RE: [ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil. - Neil Enfer - 16.06.2024 Idąc poszukując roślin człowiek patrzy tylko na nie, co mu tam po ścieżkach czy kamieniach, roślina, roślina, to ona jest ważna, a nie trasa jaką się idzie. jak się znajdzie to co się chce, to się odwraca człowiek w tył i idzie gdzieś tam. Prosta wymówka na nieznajomość otoczenia. Powinien nad tym popracować i to porządnie, skoro ma zamiar być tu częściej. Nad jeziorem, czy nawet w lesie, bo skoro nie można tu wchodzić, to może kryje się tu coś dobrego, albo wręcz przeciwnie, ciężko powiedzieć, ale kto się boga nie boi temu nic nie jest straszne. Trasa została względnie wyznaczona, więc ruszyli przed siebie. -Hm?- zerknął na niego przez ramię i zaraz uśmiechnął się na jego pytania. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, nikt mu tego nie powiedział? No, ale dobrze, spróbuje ją zaspokoić.-Tak naprawdę każdy samochód jest nieco inny. Hałasuje, bo to jest maszyna, składa się z metalu, prętów, zębatek, zawsze coś o siebie otrze, zgrzytnie, zachrobocze, takie właśnie dźwięki wydaje. A uciszyć go niby można... Mój samochód jest stary, dlatego hałasuje bardziej niż inne samochody, mógłbym go trochę naprawić i to by może go przyciszyło trochę, ale to dużo kosztuje, więc po prostu pozwalam mu hałasować. Nowe samochody, takie świeżo kupione są dużo cichsze.- to było dla niego fascynujące opowiadać takie proste rzeczy. -Naprawdę nigdy żadnego nie widziałeś? Nawet u siebie w kraju? Albo wiesz co to mikser? Albo żelazko? Suszarka do włosów?- patrzył na niego, znów zapominając o wypatrywaniu samochodu. Tu miał dużo ciekawsze zjawisko. Nie wiedzieć co to samochód... No dobra, on nie miał tez pojęcia o wielu magicznych sprzętach, okej, przyznaje mu rację, jednak do tej pory nie spotkał za bardzo czarodziejów co nie wiedzieliby co to auto. Trafiło się kilku, nie mówi, że nie, wielu tez pluło na ten cudowny mugolski wynalazek, ale to inna historia. RE: [ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil. - Nikolai Petrov - 16.06.2024 Dlatego dobrze było chodzić tylko po tych terenach, które mniej więcej się znało, jeśli miało się kiepską orientację w terenie, albo chodzić tam z kimś, kto te tereny znał. Niby nie było nic złego w zwiedzaniu nowych obszarów, bo przygoda, bo w końcu coś nowego no i wypadałoby chociaż trochę tego świata zmienić, póki było się młodym, miało się mniej zobowiązań, więcej czasu, sił i chęci, ale z drugiej strony, zgubić się w terenie, który z każdej strony wygląda tak samo, z małą szansą na jakąkolwiek pomoc, bo jak zaczniesz wołać, to prędzej cię jakiś potwór usłyszy, niż człowiek. Nawet jeśli jesteś czarodziejem - no możesz wypuścić w niebo snop czerwonych iskier, ale jeśli okaże się, że wlazłeś gdzieś, gdzie włazić nie powinieneś, to potem jeszcze dopadną cię konsekwencje. Same problemy. -Nie da się go naprawić jakoś magią? Wtedy kosztowałoby to mnie. Albo trochę go magią podreperować, a potem dać komuś, kto się na tym zna, żeby ci go naprawił, ale nie będzie od ciebie wyciągał za dużo kasy? - dopytywał, kiedy przechodzili przez wysoką trawę i wchodzili znów na ścieżkę, zostawiając za sobą las. Nie było dobrym pomysłem zapuszczanie się głębiej pomiędzy te drzewa, o czym Nikolaiowi zdarzało się zapominać i przypominać dopiero po czasie, kiedy z tyłu głowy zacznie wrzeszczeć "głos rozsądku". Chyba nie miał ochoty w najbliższym czasie spotkać tych widm, o których wcześniej wspominał. No i obiecał coś Samuelowi... -Nie wiem, czy to, co widziałem, to był ten "samochód". Jakoś nikt się nie kwapił, żeby mi o nich cokolwiek powiedzieć - w końcu, gdyby były to maszyny magii, z pewnością ktoś by o nich opowiadał. Ale o mugolskich narzędziach nikt nie chciał mówić. Kolejne nazwy padały i Nikolai poczuł się trochę dziwnie. Powinien znać te nazwy? Czy wyjdzie na idiotę, jeśli przyzna, że nie kojarzy tego "miksera" czy "suszarki do włosów"? Znaczy, ich działania można było się domyślić, jeśli nie było się kompletnym idiotą, bo przecież nietrudno było się domyślić, co robi "suszarka", ale Nikolai nie mógł powiedzieć, że którekolwiek z tych rzeczy widział, a co dopiero używał. -W tamtą stronę? - wskazał ręką kierunek, który wcześniej wyznaczał Neil. Gdyby przeszli przez las, byłoby zdecydowanie szybciej, ale ścieżką również mogli tam dotrzeć, trochę nadrobią drogi, ale to akurat nie był problem. RE: [ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil. - Neil Enfer - 16.06.2024 Chodząc po utartych ścieżkach nie odkryje się nowych rzeczy, co prawda można uchronić nogi przed złamaniami, czy głowy przed odgryzieniami, lub na przykład dłonie przez otarciami. To jest kwestia wyboru. Zawsze kiedy ktoś podawał magiczne rozwiązania czuł się głupio, bo tak bardzo wsiąkł w pracę manualną, myślenie i majsterkowanie, że magia nie była dla niego czymś odruchowym. -Wiesz.... Nie pomyślałem o tym. Większość rzeczy w domu robimy bez magii... A reparo, to tylko reparo. Nie jestem też pewien czy ufam swojej magii na tyle by powierzyć jej swoje bezpieczeństwo aż tak. Jedna usterka w czasie jazdy i skończę na drzewie.- tak, mechanik był lepszy i do tego dawał komuś zarabiać. Pieniądze musiały się kręcić. Neil głosu rozsądku często nie miał, szczególnie kiedy do głowy wchodził alkohol lub władzę przejmowały emocje. Brońcie bogowie nie uznałby go za idiotę czy głupka gdyby powiedział, że czegoś nie wie, ale brak odpowiedzi sprawił, że idealnie łatwo odgadł, że faktycznie Nikolai nie wie o czym wilkołak mówi. Uśmiechnął się więc na pytanie. Czy chciał go zbić z tropu. -Jeśli mnie kiedyś odwiedzisz, to pokażę ci to wszystko.- zaoferował się, chcąc pokazać mu z czym świat mugoli się je.- I tak, chyba w tamtą stronę.- odpowiedział i szedł dzielnie dalej. Drzewa się kończyły i oddalały od nich, wszystko zmieniało się w wysokie krzewy i widocznie zapuszczone pastwiska na którym tu i ówdzie wyrastały samosiewne sosny, które za kilka lat powiększą las o kilka metrów. Jeszcze krzak, jeszcze kolejny i wtedy spomiędzy traw mogli dostrzec jadowitą niegdyś czerwień auta. Kanciasta bryła o lekko zaokrąglonych krawędziach. -No i jest mon amour.- uśmiechnął się i ruszył śmielej do samochodu.- Kiedyś to było auto mojego taty, ale odkąd przez chorobę nie może jeździć, to ja nim jeżdżę. Moja mama nie ma prawa jazdy, a ciocia używa koni.- dodał, zerkając na niego chcąc zobaczyć jakie emocje wywoła w nim nowa maszyna przed oczyma. RE: [ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil. - Nikolai Petrov - 16.06.2024 -Dlaczego? Znaczy, w szkołach przecież uczą, jak używać magii więc to nie tak, że próbujesz czegoś nowego, prawda? Dlaczego nie ufasz swojej magii? - jako czarodziej, którego rodzina posługiwała się magią przez większość dnia, nie wyobrażał sobie nie ufać magii. Oczywiście, zdarzały się wypadki, gdy magia nie działała tak, jak powinna, ale najczęściej było to spowodowane niepewnością czarodzieja, nie samej mocy, albo uszkodzeniem różdżki. Nikolai nie potrafił sobie wyobrazić, jak można było nie ufać magii, skoro była to tak naprawdę część życia. Jeżeli wolał oddać samochód do naprawy mechanikowi, to było to w pełni zrozumiałe - w końcu ktoś, kto ma większe doświadczenie, szybciej odnajdzie źródło problemu oraz zaproponuje rozwiązanie, które tego problemu się pozbędzie, albo zapewni niezawodną pracę na dłuższy czas. Ale żeby nie ufać magii? Hm... No skoro w tamtą stronę, to w tamtą stronę. Nikolai bez wahania szedł za Neilem. Widząc czerwoną bryłę o lekko zaokrąglonych krawędziach, Nikolai przystanął na chwilę, szeroko otwartymi oczami wpatrując się w... to coś. Faktycznie bryła. Maszyna z metalu o trochę śmiesznym kształcie. Nikolai przechylił głowę, pochylił się, podszedł bliżej, obejrzał samochód z każdej strony. -I... Jak to działa? W sensie... To musi jakoś się napędzać - widział koła, widział też to śmieszne kółko w środku samochodu, ale nie widział nic, co mogłoby mu od razu zasugerować, w jaki sposób ta maszyna miała niby ruszyć i jechać. Ktoś, kto patrzył na niego z tyłu, mógłby powiedzieć, że maszyna nie wywołała na nim wrażenia. Po prostu się przygląda i zadaje pytania. Jeżeli jednak ktoś przyjrzałby się mu bliżej, zobaczyłby, jak jego oczy zaczynają delikatnie błyszczeć, gdy chłonął wzrokiem wszystko, co mogły w samochodzie dojrzeć jego oczy. W jego głowie już rodziło się mnóstwo pytań. Jak pojazd został zbudowany? Dlaczego? Do czego służą te pedały? A ta dźwignia? Co jest pod maską? Co robią te śmieszne "oczy" z przodu samochodu. Po co to robią? Co jest pod maską? RE: [ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil. - Neil Enfer - 16.06.2024 -A czemu miałbym jej ufać w pełni? Wiele razy mnie zawiodła i to czasami w całkiem ważnych momentach. Przez nią prawie utonąłem i nie pomogła mi kiedy... Po prostu zawiodłem się na niej już kilka razy.- wzruszył ramionami.- No i tak się u mnie w domu przyjęło. Magia zawsze była tylko w szkole, a w domu wracało się do pracy fizycznej.- nie bardzo to kwestionował, no i też nie chciał, się znów rozczarować i sprawiać rodzinie kłopotów. Fizyczne metody działały, a jeśli magią zepsuje ciągnik, samochód, czy stodołę, to ni jak się z tego nie wypłacą. W końcu jednak odnaleźli samochód, a Neil widział te oczy, widział to zawahanie i to jak zabawnie auto jest oglądane. Mugol nic by sobie z samochodu nie zrobił, podszedł by, podał rękę na pożegnanie i poszedłby w swój stronę. Nie Nikolai. -Dobrze, że pytasz, ale nie bardzo mam pojęcie, nie jestem mechanikiem.- zaśmiał się, podchodząc do samochodu. Otworzył przednie drzwi sięgnął po coś i później wrócił przed maskę, którą płynnym ruchem podniósł. -Ale wszystko dzieje się tutaj.- rozjaśnił. -To jest silnik, to twój testral, czy pegaz czy koń, zależy co wolisz.- zerknął na niego, wiedząc, że raczej nie będzie musiał go zachęcać aby się nachylił.- Tam w środku przy kierownicy, przy tym kole, wsadzasz kluczyk, przekręcasz i się wszystko odpala. Mój tata zna się na tym lepiej niż ja, ale nie trzeba być znawcą od wszystkiego, bo są na tym świecie ludzie, którzy wspomogą swoja wiedzą.- splótł dłonie za plecami i popatrzył na Nikolaia w cwaniacki i prowokacyjny sposób.- Chcesz się przejechać?- liczył, że będzie chciał. Może podwiezie go bliżej domu, żeby nie wracał tak na piechotę przez te krzaki. |