![]() |
|
[Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +---- Dział: Plac i stragany (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=45) +---- Wątek: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) (/showthread.php?tid=3317) |
RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Jonathan Selwyn - 05.10.2024 Loteria -> Stoisko Nory
– Mój drogi szefie, jestem wręcz przekonany, że mniej czasu spędzałbym za biurkiem, gdybyś ty częściej pojawiał się za swoim – odpowiedział, bardzo silnie starając się nie zerknąć na swoje ubrania, bo przecież wiedział, że były doskonale dopasowane, a on sam nic ostatnio nie musiał poprawiać. Chociaż rzeczywiście pewnie przydałoby się nieco popracować nad własną fizycznością. Ostatnio nawet coś tam biegał w lipcu, ale nie przyznał się do tego przyjacielowi, tak by wytrącić mu ten argument z rąk. Chyba jednak i on sam za bardzo nie chciał gadać o Mulciberach, ale na całe szczęście rozmowa zeszła na inne tory. – Hm... Tak, może coś oznaczać. Ale potrzebowałbym więcej szczegółów, aby lepiej odpowiedzieć na to pytanie – powiedział z zagadkowym uśmiechem, chociaż jego oczy wręcz błyszczały od ciekawości.– A jeśli chodzi o podarunki. Proszę, buty są twoje. Szczęśliwego Święta Żniw i zrób z nich dobry użytek – dodał, wciskając Shafiqowi jeden z wylosowanych fantów. Przy stoisku Nory, jeszcze raz bardzo serdecznie uśmiechnął się do Lorien i Lyssy, zamówił tyle słodyczy, że zdecydowanie nie planował jeść ich sam, a potem przyszła pora, by opuścić kiermasz. Postać opuszcza sesję
RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - The Tempest - 06.10.2024 stoisko nory -> loteria fantowa Pewnie gdyby mogła czytać mu w myślach i wiedziała, jakie emocje targały nim wobec kobiety która wcześniej była na scenie, to by go wyśmiała. Było coś dla nie absolutnie zabawnego w tym że funkcjonariusz, którego pracą było mierzenie się z przestępcami, tak strachliwie podchodził do jednej kobiety. - Gdyby ktoś mi pomagał to przecież byłoby za łatwo - uśmiechnęła się do niego lekko, odrobinkę zarozumiale, jakby pokładała w swoich umiejętnościach aż za dużo wiary. Wszystko sprowadzało się jednak do tego, że przecież nie zamierzała mu się tutaj chwalić że gdyby potrzebowała, to zawsze miała przy sobie rodzeństwo. - Dobrej stronie? - prychnęła, spoglądając na niego jakoś tak protekcjonalnie. - Bardzo wygodne dzielić sobie świat na dobrą i złą stronę. Bardzo czarno-białe to twoje równanie, Thomasie. Opiekę dentystyczną też macie w tym całym pakiecie korzyści? - rzuciła na koniec już wręcz drwiąco, ale w taki odrobinę żartobliwy sposób. - Cóż... zawsze lubiłam piec. Kiedy byłam mała marzyłam o tym, żeby zostać piekarzem. Jest coś takiego w bochenkach chleba co porusza moje serce - mówiła to z taką miną, że Hardwick mógł się poważnie zastanawiać czy mówiła poważnie czy robiła sobie z niego właśnie jaja. - Jest też taki stereotyp, że policjant z tej miłości do słodkości prędzej czy później sam zmieni się w pączka. Pamiętaj, żeby z tym akurat walczyć - uśmiechnęła się wesoło, bezpardonowo klepiąc go krótko na wysokości żołądka. - A co, nie do twarzy mi? - zapytała, spoglądając na czerwone teraz pukle, a potem odwracając się, tak by spojrzeć na niego przez ramię i strzelić jakąś wymizdrzoną pozę. Nie mogła być jednak przy tym poważna i zaraz parsknęła śmiechem. - Mhm. Pójdę na ustępstwo i powiem, że wyglądasz teraz mądrzej, a nie starzej - poklepała go ugodowo po ramieniu, zaraz jednak ujmując go znowu pod ramię. Nie mogli tak po prostu stać. Znaczy mogli, ale ona nie chciała. Dlatego pociągnęła go dalej, ale o wiele wolniej jak wcześniej. - Moje ulubione to budyniowe. Jeszcze nie spotkałam nikogo kto by je też najbardziej lubił - westchnęła, trochę chyba żałując że tak się sprawy miały. - Ale cóż, może dzięki temu mogę czuć się bardziej wyjątkowo. O, chodź, podejdziemy do loterii - pociągnęła go nagle, kiedy zdała sobie sprawę że znaleźli się zaraz obok wielkiego koła. Nie było przy nim wcale tak wiele ludzi, dlatego zaraz po stanięciu w kolejce udało im się kupić losy i zakręcić. Za to akurat Layla zapłaciła sama. Może z obawy żeby się nie poczuł jakby wygrała coś fajnego. RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Lyssa Dolohov - 11.10.2024 stoisko nory Dotarła razem z Lorien do stoiska i idąc za jej przykładem, postanowiła zamówić sobie kawę. Idealnie żeby zająć się czymś do momentu aż nie odnajdą ich Shafiq i Selwyn. Lyssa grzecznie przysłuchiwała się jak pani Mulciber narzeka na kawę i przyłączyła się do niej grzecznie, nawet jeśli niczego wspaniałego i tak się nie spodziewała już na starcie. W końcu jednak mężczyźni pojawili się w zasięgu wzroku, akurat kiedy udało jej się dopić napój i w sumie to nie wiedziała po co niby na nich czekały. I tak wszyscy byli już znużeni i chcieli się zebrać do domu. Widziała to w postawie Lorien, tak samo jak i czuła w sobie, że jeszcze chwila i już całkiem jej ten dzień obrzydnie. Stanęła jeszcze w kolejce po słodycze z Selwynem, pozwalając Lorien zająć się Shafiqiem, a kiedy wszyscy byli usatysfakcjonowani, rozeszli się w swoje strony. Postać opuszcza sesję
RE: [Lato 1972] Święto Żniw - Kiermasz (Wątek główny) - Eutierria - 20.10.2024 Koncert się skończył. Stos wycinanego z letnich, zielonych liści konfetti opada na spoconą, ale szczęśliwą publikę, światła na scenie gasną. Na Pokątnej powoli robi się coraz cisze i ciszej. Jutro będzie trzeba tutaj posprzątać, ale teraz jeszcze nikt oprócz straganiarzy o tym nie myśli. Pora iść do domu. Koniec sesji
|