![]() |
|
[03.04.1972] Nie zamykaj oczu | Trixie & Andy - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [03.04.1972] Nie zamykaj oczu | Trixie & Andy (/showthread.php?tid=1443) |
[03.04.1972] Nie zamykaj oczu | Trixie & Andy - Bellatrix Black - 29.05.2023 Dom Blacków
Bellatrix Black & Andromeda Black Męczący był to dzień. Miała zdecydowanie dużo za dużo wezwań do nagłych wypadków. Najgorsze było to, że w czasie pracy musiała pomagać wszystkim. Nawet tym plugawym mugolakom, kiedy nadchodziła taka potrzeba. Z uśmiechem na twarzy pomagała im, kiedy tego potrzebowali, choć w myślał widziała siebie pozbawiającą ich życia. To jednak mogło nadejść dopiero po godzinach pracy, w czasie wolnym mogła zajmować się tymi istotnymi sprawami. Kiedy wracała do domu, miała wrażenie, że ktoś ją śledzi. Odwracała się kilka razy, jednak nie udało jej się złapać nikogo na gorącym uczynku. Czuła dziwny niepokój, co jeśli ktoś powiązał ją ze zbrodniami, które dokonała? Niemożliwe. Przecież zawsze strzegła swojej tożsamości, nigdy nic nie poszło inaczej niż to zaplanowała, trzymała rękę na pulsie. Niepotrzebnie się nakręcała, jednak kiedy ma się świadomość, że zrobiło się w przeszłości coś, co może być niemile widziane wśród społeczeństwa to pierwsze co przychodzi na myśl w takiej sytuacji, to to, że ktoś wie. Udało jej się dotrzeć do domu. Porozmawiała chwilę z matką i udała się do swojego pokoju. Nim położyła się do łóżka, wzięła jeszcze zimny prysznic, aby zmyć z siebie cały brud tego dnia. Położyła się w swoim wielkim łóżku. Miewała problemy ze snem - zazwyczaj. Dzisiaj jednak była bardzo zmęczona. Ledwie zamknęła oczy, a znalazła się w objęciach Morfeusza. Nie spała jednak lekko, wiła się w trakcie snu i krzyczała. Nawiedziły ją koszmary. Śniło jej się, że śledził ją mężczyzna, który próbował ją zabić. Nie wydarzyło się to raz, kiedy już myślała, że jest to za nią pojawiał się w kolejnym śnie. Za każdym razem ratowała ją przed śmiercią z jego ręki Andromeda. Zabawne, bo gdyby doszło do podobnej sytuacji w życiu, to pewnie byłoby zupełnie na odwrót. Jakoś udało jej się przetrwać noc, choć została wyrwana gwałtownie ze snu, sama nie wiedziała dlaczego się przebudziła. Serce biło jej szybko, a ona sama nie mogła złapać tchu. Była zmęczona - dziwne, jak na spanie całą noc. Usiadła na łóżku, wtedy zauważyła, że na jej nadgarstkach znajdują się ślady po linie, którą we śnie związał ją mężczyzna. Wstała więc i ruszyła przed lustro, aby obejrzeć się jeszcze dokładniej. Na żebrach znalazła zadrapanie od noża, nie było głębokie, bo pozostało tylko draśnięcie oraz ślady dłoni na szyi. Dotknęła jej i zbliżyła się do lustra, aby dokładniej się temu przyjrzeć, pamiętała to uczucie, kiedy jego ręce zaciskały się na jej szyi - nie było specjalnie przyjemne. Nie zamierzała zostawić tematu. Od razu ruszyła do pokoju siostry, żeby się z nią skonsultować. - ANDY! - Weszła do środa bez pukania. - ANDY, OBUDŹ SIĘ - Nie przejmowała się tym, że jej młodsza siostra spała - wcale. Miała się obudzić natychmiast, żeby ona mogła z nią porozmawiać. Podeszła jeszcze do okna i rozsunęła zasłony - to powinno pomóc. RE: [03.04.1972] Nie zamykaj oczu | Trixie & Andy - Andromeda Black - 31.05.2023 Coraz rzadziej Morfeusz otulał ją szczelnie swoimi ramionami, kołysząc do snu. Dużo częściej spędzała w noce wgapiając się w sufit, musząc mierzyć się z myślami, które narastały w ciągu dnia. Myślami, które spychała gdzieś na samo dno swojej świadomości. Tego wieczoru jednak zaskakująco szybko powieki skleiły się na dłużej. Ledwie ciemne loki zdążyły rozsypać się na gładkiej, białej powierzchni poduszki, a Andromeda już znajdowała się w nieco innej rzeczywistości. Jednakże obrazy, ociekające wręcz przerażającym realizmem skutecznie wprawiały jej ciało w niespokojne ruchy. Trzy razy ktoś - mężczyzna o nieznanej jej twarzy - próbował odebrać życie jej starszej siostrze. Trzy razy to ona - wbrew założeniom, jakie można by było przyjąć biorąc pod uwagę dynamikę ich relacji - ratowała Bellatrix przed odejściem na tamten świat. Obudziła się zlana potem, przecierając oczy, jakby chciała zmusić swoje oczy do szybszego przyzwyczajenia się do ciemności. W panice szukała zegarka, jakby ten wskazując czas miał potwierdzić, że to nie kolejny etap skomplikowanego przedstawienia, którego została główną bohaterką, a którego inżynier był nieznany. Dopiero we wczesnych godzinach porannych pozwoliła sobie na ponowny sen. A raczej ten złapał ją, gdy chwilowo opuściła gardę. I z racji dnia wolnego, nie spodziewała się szybkiej pobudki. Znowu. Znowu krzyk Bellatrix przebijał się jakby z drugiej strony. Andromeda jednak nie umiała zlokalizować źródła głosu, a jej zaspany umysł odmawiał przyjęcia do wiadomości, że do koniec odpoczynku na dziś. Próbowała jeszcze się bronić, gdy Bella gwałtownie rozsunęła zasłony, Andromeda schowała głowę pod kołdrę, zachowując się niczym małe dziecko, które odmawiało porannej pobudki. Czy musiała nękać ją z samego rana? Nie wystarczyło, że przez jej wersję z koszmarów straciła całą noc? - Czego chcesz? - jęknęła, gdy nieco się ocknęła i przypomniała sobie z kim na do czynienia i że walka, którą podjęła otępiona snem wersja Andromedy nie miała się na nic zdać, ponieważ od razu była skaza na porażkę. Odsłoniła głowę, niechętnie podnosząc się do pozycji półleżącej. Bliźniaczo podobne oczy spoglądały teraz na Bellę spod lekko przymrużonych powiek. - Coś się stało? - wrócił ten strach, ociekający realizmem strach z koszmaru. RE: [03.04.1972] Nie zamykaj oczu | Trixie & Andy - Bellatrix Black - 31.05.2023 Wiedziała, że tak drastyczne środki, jak odsłonięcie zasłon będą skuteczne. Uśmiechnęła się do siebie zadowolona ze swojego małego sukcesu - bo cel został osiągnięty, Andromeda się obudziła. Zapewne jeszcze nie do końca, jednak oczy miała już otwarte, a na tym zależało Trixie. Nim zaczęła swoją opowieść skierowała się w stronę jej łóżka. Wpełzła pod kołdrę, aby znaleźć się tuż przy siostrze. Zajęła wolną połówkę, nie kładła się jednak, a usiadła po turecku, plecy zatrzymały się na oparciu. Naciągnęła kołdrę na nogi, w które trochę jej było zimno, blade kończyny były bowiem nagie, koszula nocna kończyła jej się nieco za udami. Teraz mogła przejść do rzeczy. Niezbyt często przekraczała próg pokoju siostry. Właściwie to czuła, że trochę się od siebie oddaliły ostatnio. Spoglądała na nią z zainteresowaniem, faktycznie nie dało się nie dostrzec między nimi podobieństwa, przynajmniej tego fizycznego. Wyglądała niemalże jak jej odbicie w lustrze. Jakież to zabawne, że były przy tym tak bardzo różne, jeśli chodzi o charaktery. Niby wychowały się w jednym domu, dzieliła je niewielka różnica wieku, a jednak... niewiele je łączyło. - Może grzeczniej, do siostry? - Zapytała zaczepnie, bo Andromeda zareagowała dosyć nerwowo. Nadal nie przestała mierzyć jej wzrokiem. Zastanawiała się, czy w ogóle dobrze zrobiła, że tu do niej przyszła z tym wszystkim. Musiała jednak sprawdzić, ten dziwny sen jakoś przeplatał się z jawą, no i te ślady na jej ciele - one były prawdziwe. Andy ratowała ją w tym koszmarze, może więc również coś pamięta? Wypadało przedyskutować z nią tę sprawę. - Chciałam ci coś pokazać. - Wyciągneła w jej stronę nadgarstki. Miała wrażenie, że taka wizualizacja o co dokładnie jej chodzi ułatwi sprawę. - Miałam sen. - Kontynuowała. Rzadko zdarzało jej się spać, więc było to coś nowego. - Byłaś w tym śnie. - Dodała jeszcze. - Gdy się obudziłam czułam coś takiego niecodziennego, jakby to nie był zwykły koszmar. - Nie miała pojęcia, czy siostra zrozumie o co jej chodzi. Tak naprawdę to sama Trixie nie do końca wiedziała o co mogło chodzić w tym wszystkim. - Jakby zatarła się granica między snem, a jawą. No i zobaczyłam to. - Nadal demonstrowała jej ślady na nadgarstkach, malowały się wyraźnie na jej alabastrowej skórze. Gdy Andromeda przyjrzała się Bellatrix dokładniej, to na pewno nie umknęłyby jej również siniaki na szyi. |