Męczący był to dzień. Miała zdecydowanie dużo za dużo wezwań do nagłych wypadków. Najgorsze było to, że w czasie pracy musiała pomagać wszystkim. Nawet tym plugawym mugolakom, kiedy nadchodziła taka potrzeba. Z uśmiechem na twarzy pomagała im, kiedy tego potrzebowali, choć w myślał widziała siebie pozbawiającą ich życia. To jednak mogło nadejść dopiero po godzinach pracy, w czasie wolnym mogła zajmować się tymi istotnymi sprawami.
Kiedy wracała do domu, miała wrażenie, że ktoś ją śledzi. Odwracała się kilka razy, jednak nie udało jej się złapać nikogo na gorącym uczynku. Czuła dziwny niepokój, co jeśli ktoś powiązał ją ze zbrodniami, które dokonała? Niemożliwe. Przecież zawsze strzegła swojej tożsamości, nigdy nic nie poszło inaczej niż to zaplanowała, trzymała rękę na pulsie. Niepotrzebnie się nakręcała, jednak kiedy ma się świadomość, że zrobiło się w przeszłości coś, co może być niemile widziane wśród społeczeństwa to pierwsze co przychodzi na myśl w takiej sytuacji, to to, że ktoś wie.
Udało jej się dotrzeć do domu. Porozmawiała chwilę z matką i udała się do swojego pokoju. Nim położyła się do łóżka, wzięła jeszcze zimny prysznic, aby zmyć z siebie cały brud tego dnia.
Położyła się w swoim wielkim łóżku. Miewała problemy ze snem - zazwyczaj. Dzisiaj jednak była bardzo zmęczona. Ledwie zamknęła oczy, a znalazła się w objęciach Morfeusza. Nie spała jednak lekko, wiła się w trakcie snu i krzyczała. Nawiedziły ją koszmary.
Śniło jej się, że śledził ją mężczyzna, który próbował ją zabić. Nie wydarzyło się to raz, kiedy już myślała, że jest to za nią pojawiał się w kolejnym śnie. Za każdym razem ratowała ją przed śmiercią z jego ręki Andromeda. Zabawne, bo gdyby doszło do podobnej sytuacji w życiu, to pewnie byłoby zupełnie na odwrót. Jakoś udało jej się przetrwać noc, choć została wyrwana gwałtownie ze snu, sama nie wiedziała dlaczego się przebudziła. Serce biło jej szybko, a ona sama nie mogła złapać tchu. Była zmęczona - dziwne, jak na spanie całą noc.
Usiadła na łóżku, wtedy zauważyła, że na jej nadgarstkach znajdują się ślady po linie, którą we śnie związał ją mężczyzna. Wstała więc i ruszyła przed lustro, aby obejrzeć się jeszcze dokładniej. Na żebrach znalazła zadrapanie od noża, nie było głębokie, bo pozostało tylko draśnięcie oraz ślady dłoni na szyi. Dotknęła jej i zbliżyła się do lustra, aby dokładniej się temu przyjrzeć, pamiętała to uczucie, kiedy jego ręce zaciskały się na jej szyi - nie było specjalnie przyjemne.
Nie zamierzała zostawić tematu. Od razu ruszyła do pokoju siostry, żeby się z nią skonsultować. - ANDY! - Weszła do środa bez pukania. - ANDY, OBUDŹ SIĘ - Nie przejmowała się tym, że jej młodsza siostra spała - wcale. Miała się obudzić natychmiast, żeby ona mogła z nią porozmawiać. Podeszła jeszcze do okna i rozsunęła zasłony - to powinno pomóc.