![]() |
|
Gerard Yaxley (Przewodniczący klubu łowieckiego Artemis) - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Postacie niezależne (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=77) +---- Dział: Istotni fabularnie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=87) +---- Wątek: Gerard Yaxley (Przewodniczący klubu łowieckiego Artemis) (/showthread.php?tid=1636) |
Gerard Yaxley (Przewodniczący klubu łowieckiego Artemis) - Strażnik Tajemnic - 23.07.2023 ![]() Gerard Yaxley Przewodniczący klubu łowieckiego Artemis W przeciwieństwie do swoich poprzedników, Gerard nie traktuje kwestii bezpieczeństwa na polowaniach priorytetowo, wychodząc z założenia, że ograniczenia powstały, aby ukarać myśliwych, choć oficjalnie stosuje się do wszystkich odgórnych zaleceń. Został wybrany na przewodniczącego tylko i wyłącznie ze względu na swoje nazwisko (a także dlatego, że nikt inny nie chciał objąć tej funkcji). Kilka lat temu spadł z konia w trakcie polowania i od tego czasu zdarza mu się przedstawiać jako Gerard z Rewii, a także mamrotać pod nosem o srebrnych bełtach na potwory i niejakiej Karen Moher. Poza tym sprawuje się na swoim stanowisku nadzwyczaj dobrze - jeszcze nikt nie został poważnie ranny. autorstwo: Rowena Ravenclaw RE: Gerard Yaxley (Przewodniczący klubu łowieckiego Artemis) - Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.11.2023 Ojciec Geraldine, jej sponsor i mentor, jeśli chodzi o pracę i wszystko, co związane z polowaniem. Przyuczał ją od małego, widząc w niej ogromny potencjał (ku niezadowoleniu Jennifer, swojej żony) do przejęcia po nim pałeczki związanej ze swoim głównym zainteresowaniem. Ger jest jego ulubionym dzieckiem, o czym przypomina jej przy każdym spotkaniu. Córka jest z nim mocno związana, chętnie słucha jego rad. Daje jej wolną rękę przy nawiązywaniu biznesowych relacji dotyczących jej rodziny, próbuje ją również coraz częściej pokazywać jako przyszłość klubu Artemis. RE: Gerard Yaxley (Przewodniczący klubu łowieckiego Artemis) - Perseus Black - 16.12.2023 Łączy ich osobliwa nić relacji, choć sam Perseus nie zdaje sobie z tego sprawy. Ma wobec Gerarda neutralny stosunek; kojarzy go z tych wszystkich nudnych czystokrwiostych ślubów, pogrzebów i innych komunii. Pan Yaxley natomiast jest święcie przekonany, że to przez niego Black porusza się z laską. Bynajmniej chodzi tu o piękną kobietę. A było to tak... Początek marca 1971 roku. Perseus, który wrócił do Wielkiej Brytanii przed kilkoma miesiącami, niezbyt miał okazję i ochotę na to, by brać udział w wydarzeniach społecznych, więc nie każdy też wiedział, że ma problemy z poruszaniem się. Zdarzyło się tak, że późnym mglistym popołudniem padł ofiarą wadliwego świstoklika, zjawił się w kniei okolicach posiadłości Yaxleyów. Odziany w czerń, przemierzał wolno leśny trakt, starając się zorientować co do tego, gdzie jest. W tym samym czasie podchmielony Gerard wybrał się na polowanie. Z daleka sylwetka Perseusa jawiła mu się jako niedźwiedź czarny (co u licha, miałby robić w Wielkiej Brytanii?), który wybudził się ze snu zimowego. Chwycił więc za kuszę i strzelił w stronę nieświadomego czarodzieja. Na szczęście bełt przeszył tylko spodnie przy jego prawej łydce. Zaskoczony Perseus się cofnął, potknął o wystający konar i przewrócił, a przy okazji uderzył się w głowę i stracił przytomność. Zdawszy sobie sprawę ze swej pomyłki, Gerard Yaxley zachował się jak prawdziwy mężczyzna - uciekł z miejsca zdarzenia, uprzednio upewniając się, że nie zostawił ani śladu. Perseus natomiast został znaleziony kilkanaście minut później przez mugolskiego leśniczego i odstawiony do najbliższego miasta. Black do dziś nie wie, co właściwie się wydarzyło, a pełen wyrzutów sumienia Gerard go unika. RE: Gerard Yaxley (Przewodniczący klubu łowieckiego Artemis) - Ambroise Greengrass-Yaxley - 15.07.2025 Poznali się bliżej przez siostrę ojca Ambroisa, której mąż przez kilka dekad pracował jako prywatny medyk u Yaxleyów. Z chwilą przejścia przez niego na zasłużoną emeryturę, to Greengrass przejął jego rolę, kilka lat współpracując z Gerardem wyłącznie na stopie zawodowej. Pojawiał się wtedy, kiedy to było konieczne, lecząc głównie głowę rodu, lecz także jego żonę, młodszego syna i wszystkich, którym należało pomóc w ramach wyłączności na to zlecenie. Z biegiem czasu, Roise zaskarbił sobie szacunek i zaufanie mężczyzny oraz jego najbliższych, a także ich sympatię. Traf losu chciał, że niezależnie od swojej zawodowej relacji z Yaxleyami, w 1966 Ambroise związał się z jedyną córką Gerarda. Zmiana statusu została przyjęta z aprobatą, tym bardziej, że posiadanie uzdrowiciela w rodzinie, zwłaszcza łowieckiej, niosło ze sobą wiele dodatkowych zalet. Roise nie przestał zatem świadczyć medycznych usług dla swojego byłego zleceniodawcy, jedynie wyzbywając się części zarobkowej. W końcu nie zdzierałby galeonów od bliskich mu ludzi, czyż nie? Przez lata był wyjątkowo mile widziany w Snowdonii, utrzymując zażyłe relacje z obojgiem rodziców Geraldine. Brał udział w rodzinnych zjazdach, nie tylko jako partner Yaxleyówny, ale także praktycznie jako domownik, opróżniając z Gerardem niezliczone butelki bimbru. Pragnąc sformalizować związek, otrzymał oficjalną aprobatę ze strony głowy rodu, jak najbardziej traktującej go jak zięcia i widzącej go w tej roli. Ostatecznie te plany nie doszły jednak do skutku. Znikając z obrazka, Greengrass polecił na swoje miejsce innego zaufanego uzdrowiciela, samemu wycofując się w cień, choć podczas różnorodnych wydarzeń towarzyskich w dalszym ciągu utrzymywał przyjazne stosunki z niedoszłym teściem. Ich relacja nie uległa znacznemu ochłodzeniu, jedynie przygasła w całkowicie racjonalny, zrozumiały sposób. Obecnie spotykają się raczej sporadycznie, czasami przypadkowo, czasami z uwagi na konieczność. Łączą ich pozytywne, nieco nostalgiczne stosunki. |