Lorraine Malfoy - Lorraine Malfoy - 30.08.2023
Lorraine Malfoy
Urodzenie: 12 listopada 1947 rok, skorpion, numerologiczna 8.
Stan cywilny: Panna.
Nazwisko panieńskie: Malfoy.
Krew: Czysta krew (półwila).
Zamieszkanie: Londyn, ulica Śmiertelnego Nokturnu.
Pochodzenie: Miejsce akcji tragedii: Anglia, obrzeża Londynu. Choć biologiczną matką dziewczyny w rzeczywistości była wila, zauroczona słodkim zepsuciem żyjącego ponad stan zubożałego artystokraty, Armanda Malfoya, jej samobójcza śmierć spowodowała, że słowo "matka" w życiu Lorraine zawsze przynależało wyłącznie do jej macochy, Mirandy Malfoy (de domo Greengrass). Miranda, pozbawiona możliwości posiadania własnego potomstwa, wychowywała mężowską latorośl jakby ta była córką z prawego łoża, zawsze stanowczo dementując plotki o jej prawdziwym pochodzeniu.
Ze względu na liczne długi Armanda, rodzina była zmuszona sprzedać rezydencję pod stolicą, długo tułając się po tanich hotelach i okupując pokoje gościnne bardziej zamożnych członków rodziny, póki finalnie nie osiedli w starej chacie w Little Hangleton. Na krótko po ukończeniu szkoły, co zbiegło się w czasie z nagłą śmiercią przybranej matki, Lorraine uciekła do Londynu i próbuje tu znaleźć swoje miejsce, samotna, ale i po raz pierwszy w życiu - wolna. Obecnie próbuje wiązać koniec z końcem, pracując w biurze zakładu pogrzebowego, na boku zaś - prowadzi cichy handel "towarami luksusowymi", jakimi są informacje, nie wahając się przy tym działać poza granicami prawa. Kształtowanie: ◉○○○○
Rozproszenie: ◉○○○○
Transmutacja: ○○○○○
Zauroczenie: ◉◉◉◉○
Nekromancja: ◉◉○○○
Translokacja: ◉○○○○
Percepcja: ◉◉○○○
Aktywność fizyczna: ◉○○○○
Charyzma: ◉◉◉◉○
Rzemiosło: ◉○○○○
Wiedza przyrodnicza: ◉◉◉○○
Wiedza o świecie: ◉◉◉○○ Poziom spaczenia: III - Dla Lorraine, kołysanej do snu odgłosami Śmiertelnego Nokturnu (krzykami mordowanych sierot, wrzaskiem narkomanów na delirce i jękami prostytutek za ścianą), świadomość, że posługuje się czarną magią do niecnych celów, nie jest czymś, co mogłoby zakłócać nocny odpoczynek.
Różdżka: Bez, włos z głowy wili, 12 cali, sztywna.
Zwierzę totemiczne: Wąż.
Aura: Czerwona aura z delikatną domieszką szarozielonego.
O zdolnościach: Lorraine zawsze miała problemy z bardziej abstrakcyjnymi dziedzinami magii, operującymi na niewyobrażalnych dla niej konceptach nicości i absolutu. Potrzebowała ogromnego skupienia - rzadko możliwego do osiągnięcia w czasie lekcji - by rzucać czary w efektywny sposób, co napawało ją wstydem i irytacją, zaś tłumiona wściekłość z powodu własnej słabości tylko pogarszała sprawę. Jedynym przedmiotem sprawiającym jej przyjemność były eliksiry. Dopiero na wyższych latach edukacji, kiedy poznała "magię kontaktową" - magię, która działa na umysł, myśli i emocje innych ludzi (a w bardziej pospolitym języku, kiedy nauczyła się kilku przydatnych uroków) - poczuła się, jakby odkryła drzemiący gdzieś głęboko potencjał.
Malfoy zawsze wierzyła, że jej największym atutem są zdolności interpersonalne, charyzma i wdzięk, a już zwieńczeniem manipulacyjnych sztuczek jej arcykobietkowego repertuaru - umiejętność legilimencji. Wnikanie do ludzkich umysłów w gruncie rzeczy niczym nie różni się od uwodzenia; to tylko swawolna walka o dominację. O wiele trudniejszą sztuką jest oklumencja, której Lorraine nie potrafiła nigdy opanować. W przyszłości, pragnie zgłębiać tę dziedzinę magii, aby obwarować swój umysł - skarbiec cennych informacji - przed niepowołanymi gośćmi.
PRZEWAGI:
Blondynom się nie podskakuje 0: Nazwisko Malfoy wciąż budzi respekt pośród nokturńskiej gawiedzi, a i imię samej Lorraine jest dobrze znane w annałach Nokturnu, ponieważ zajmuje się szeroko pojętym handlem informacjami, zawiadując podziemną siatką szpiegowską tworzoną przez informatorów zwanych "pająkami".
Popularność 0: Szlachetnie urodzona, doskonale obyta towarzysko panna o intrygującej urodzie. Lorraine - obdarzona wdziękiem i erudycją przez tych samych bogów, którzy poskąpili jej rodzinie statusu i majętności - potrafi po mistrzowsku manipulować swoim wizerunkiem, co zawdzięcza dogłębnej znajomości psychologii i wrodzonej charyzmie. Zubożała arystokratka celowo pokazuje się na salonach tylko w otoczeniu kuzynostwa, na każdym kroku podkreślając swoją przynależność do dumnego rodu Malfoy: powszechnie znana na Nokturnie i Podziemnych Ścieżkach dzięki swojej działalności infobrokerskiej, w innych kręgach stara się unikać zbędnego rozgłosu, co powoduje, że w towarzystwie jej imię jest wspominane głównie w kontekście rozlicznych koligacji rodzinnych, a ona sama - kojarzona jest tylko dzięki swemu talentowi muzycznemu i dokonań artystycznych w tej dziedzinie. Lorraine, jako prominentnej postaci przestępczego półświatka, jest to jak najbardziej na rękę.
Ulubieniec tłumu 2: Lorraine wydaje się świadomą każdego dwuznacznego spojrzenia, każdego niewypowiedzianego słowa. Lubi ślizgać się w rozmowie na granicy flirtu i sugestywnej aluzji, często skrywając swoje prawdziwe intencje za zasłoną nader rozpraszającego wilowego wdzięku. Jest coś w jej ruchach, w ciężkim spojrzeniu, intonacji wypowiadanych słów, w hipnotyzującym uśmiechu, co sprawia, że ludzie są bardziej podatnymi na jej sugestie.
Legilimencja 3: Legilimencja, choć prawnie zakazana, stała się dla Malfoy wyjątkową bronią, niezwykle przydatną w budowaniu jej imperium szeptów. Podstaw tej sztuki nauczyła Lorraine mentorka i przybrana matka, Miranda, uzdolniona w dziedzinie magii umysłu. Teraz dziewczyna posiłkuje się czarnoksięskimi manuskryptami z biblioteki dziadków, a także własnym, wcale niemałym doświadczeniem. Malfoy jest ostrożna, subtelna; wspomaga się eliksirami miłosnymi, specyfikami modyfikującymi pamięć, urokami, kłamstwem, kokieterią - i, jeżeli jest to ostateczność, własnym ciałem - aby przełamać naturalne bariery instynktu samozachowawczego swoich ofiar, i w jak najmniej inwazyjny sposób dotrzeć do konkretnych wspomnień i myśli.
Kłamstwo 1: Kłamstwo to najlepsza zabawa, jaką może mieć dziewczyna bez rozbierania się, czy coś.
Znajomość półświatka 2: Armand Malfoy, znany w magicznym podziemiu jako Orfeusz, od wielu lat taplał się się w ściekach czarodziejskiego świata, oscylując między pospolitym łajdaczeniem się, a załatwianiem za kulisami prawa ciemnych sprawek na korzyść rodu Malfoy. Zawsze miał talent w zjednywaniu sobie odpowiednich ludzi, wychodząc obronną ręką z najgorszych tarapatów dzięki szerokiej siatce znajomości, w którą z czasem wciągnął także swoją jedyną córkę. Zajmując się szeroko pojętym handlem informacjami, Lorraine chętnie korzystała z wpływów ojca aż do wiosny 1972 roku, kiedy to oboje silnie poróżnili się ze sobą podczas rodzinnej kłótni. Przez wszystkie lata swojej bytności na Nokturnie i Podziemnych Ścieżkach, młoda Malfoy zdążyła jednak stać się integralną częścią przestępczego półświatka: zawarła wiele ważnych znajomości, zbudowała własne sojusze, a choć odczuwa brak części utraconych kontaktów i korzyści z protekcji Armanda, duma nie pozwala jej zwrócić się do ojca o pomoc. Lorraine pragnie stać się jedną z kluczowych postaci magicznego podziemia i sukcesywnie dąży do poszerzania swoich wpływów w półświatku.
Muzyka 1: Miranda Malfoy zawsze pyszniła się swoim talentem muzycznym, szczególnie upodobawszy sobie fortepian. Naturalnym jest, że chcąc wychować przybraną córkę na elegancką, klasycznie wyedukowaną damę, wymagała od niej także znajomości gry na ulubionym instrumencie. Lorraine niegdyś nienawidziła tych lekcji, ponieważ Miranda perfekcjonistycznie wytykała każdy błąd, nigdy nie oferując pochwał ani nie okazując choćby śladu satysfakcji wobec postępów przybranej córki, dla której muzyka szybko stała się całym życiem. Kiedy zadłużona posiadłość rodziny Malfoy została zlicytowana, fortepian skonfiskowano: Lorraine - ćwicząc na starej, drewnianej planszy z klawiszami wyrysowanymi ręką Mirandy - rekompensowała sobie jednak utratę instrumentu podwójną zaciekłością w ćwiczeniach. Teraz śmiało może nazwać się utalentowanym muzykiem, a każdą wolną chwilę poświęca grze. Od niedawna powróciła także do tworzenia autorskich kompozycji, które to próby zarzuciła po śmierci macochy: choć jakość szkiców skreślonych po latach twórczej blokady nie jest w żaden sposób imponująca, to zajęcie przynosi Lorraine wiele radości i satysfakcji.
Niezwykła uroda 1: Jest piękna. Tak piękna, że aż przerażająca. Jest bowiem coś nienaturalnego w tym jej pięknie, coś niesłychanie niepokojącego, może dlatego, że powiła ją pełnokrwista wila. Nie sposób oderwać od niej oczu... Nie sposób ich także nie zmrużyć, gdy się na nią patrzy.
Występowanie 1: Wrodzona charyzma, przesadna wręcz skłonność do teatralności i pewność siebie zakrawająca o arogancję - Lorraine, nawykła do nieustannej gry pozorów z całym światem i z samą sobą, zawsze gra, nawet wtedy, kiedy nikt na nią nie patrzy. Urodzona aktorka, nie ma problemu z wystąpieniami publicznymi, chętnie pławiąc się w blasku atencji, nieważne, czy jest akurat na scenie, czy poza nią: jako półwila potrafi przyciągnąć do siebie ludzi, ale doskonale wie też, co powiedzieć i jak się zachować, by podbić ich serca.
ZAWADY:
Tęsknota za wodą 2: Przedziwny jest to zew, przedziwną tęsknota, o której przypomina Lorraine nawet szum krwi w uszach. Już w dzieciństwie wyobrażała sobie swój umysł jako nurt porywistego strumienia, wtedy, gdy pozwoliła macosze zagłębiać się w jego odmętach za pomocą legilimencji. Myśli musiały płynąć, niepowstrzymane, bo zatrzymać się, znaczyłoby umrzeć. Musiała być więc jak woda. Zawsze w ruchu. Widać to nawet w jej postawie, w delikatnym drżeniu rąk, w tym, jak szybko reaguje na najdrobniejsze choćby zmiany w swym otoczeniu, niczym wzburzona nagle tafla wody, po której rozchodzą się drobne zmarszczki fal. W żyłach Lorraine płynie tęsknota starsza od niej samej. Uwodzenie, mówi o tym półwila, bo woda ją uwodzi, woda przyzywa, śpiewem zapraszając do tego, aby stały się jednością. Tęsknoty tej nie potrafi ukoić spacer brzegiem smrodliwych nokturńskich kanałów. Tamtejsza woda jest przecież martwą. Tamtejsza woda nie śpiewa. Gdy Lorraine czuje, że nie może już dłużej znieść ciszy, opuszcza więc Londyn, aby zanurzyć się w odmętach zapomnianego jeziorka w lesie należącym do licznych włości rodziny Malfoy.
Księżniczka 1: Nie dość, że cierpi na bezsenność, nie potrafi zasnąć w innym miejscu niż własne łóżko... Czy raczej własna wanna. Jedyną znośną alternatywą dla stęsknionej za wodą półwili pozostaje zaklęta trumna wypełniona wodą, w której udaje jej się czasem ukołysać do snu. Lorraine wyobraża sobie wtedy, że jest w łódce unoszącej się na powierzchni jeziora.
Uczulenie: czerniec czerwony 1: Odkryła, że jest uczulona przypadkiem, podczas bezpłatnej akcji promującej zdrowie organizowanej przez Akademię św. Munga, na której urządzono pokazową prezentację warzenia i degustacji eliksirów leczniczych. Po spróbowaniu jednego z nich, Lorraine dostała silnych duszności, a gardło i twarz spuchły jej tak, że nie mogła oddychać, a co dopiero mówić. Na szczęście, na miejscu było wielu magomedyków, którzy szybko udzielili jej specjalistycznej pomocy, odkrywając, że winnym całego zamieszania jest wyciąg z jagód czerńca czerwonego.
Wysoka stawka 1: Malfoy, choć nie wskazuje na to jej niewinna fizjognomia, jest chorobliwie ambitna, a do raz postawionego celu gotowa jest dążyć po trupach. Dobrze rozumie, że na tym świecie nic nie ma za darmo, i żarliwie modli się do bogów o przychylność fortuny - panny równie kapryśnej, co i ona sama. Na szali ambicji jest gotowa postawić wszystko, choć prawda jest taka, że Lorraine nie ma za wiele do stracenia, może poza wolnością - ale czym jest wolność, kiedy Malfoy nie ma możliwości żyć na takim poziomie, jakiego pragnie?
Bezsenność 2: Nokturn nigdy nie śpi - Lorraine też nie. Kobieta nie ma powodu, by obawiać się ciemności spowijającej Podziemne Ścieżki: ta już dawno temu zatruła jej serce, zmuszając je do wybijania tego samego, mrocznego rytmu, z jakim toczy się życie całego Nokturnu. To światło budzącego się dnia - i wyjście poza bezpieczne cienie londyńskich podziemi prawdziwej natury zajęcia, jakim para się Lorraine, handlująca brudnymi sekretami innych ludzi - przeraża ją najbardziej. Malfoy najwięcej pracuje nocami - wtedy spotyka się z klientami, porównuje dane wywiadowcze, przegląda dokumenty - ale kiedy przychodzi ranek, mimo potwornego zmęczenia, zwyczajnie nie jest w stanie zasnąć. Kiedy w zakładzie pogrzebowym rozlega się dźwięk dzwonka u drzwi, Lorraine, wyrwana z czegoś na kształt czujnego półsnu, sztywnieje, i szybko przeciera podkrążone oczy. Bo co, jeżeli to akurat dzisiaj na jej progu pojawi się patrol Brygady Uderzeniowej...?
Słabo zbudowany, niedowaga 2: Malfoy cierpi na bliżej nieokreślone zaburzenia odżywania, co silnie odbija się na jej zdrowiu i samopoczuciu i w dużym stopniu wpływa na codzienne życie. Być może to efekt odebranego wychowania, może to nerwica natręctw i chorobliwy perfekcjonizm jej przybranej matki dały o sobie znać - a Lorrie zawsze chciała sprostać jej wyśrubowanym wymaganiom. Być może to wina tych dni, kiedy była głodna, ale w domu nie było już nic nadającego się do jedzenia. Być może to próba kontroli własnego, zmieniającego się ciała. Poprzeczka jest zawieszona wysoko, gdy uroda to jedyne, co posiadasz. Lorraine nie nazywa tego, nie mówi o tym, nie myśli o tym, ale... Zawsze możesz być chudsza, przemyka jej przez głowę, kiedy patrzy w lustro, zawsze możesz być piękniejsza, zawsze możesz być bardziej idealna.
Primadonna 1: Gdyby nie nazwisko, Lorraine Malfoy nie byłaby warta złamanego knuta, nie przeszkadza jej to jednak posiadać ego dorównującego rozmiarami największej ze skrytek w banku Gringotta. Nie jest tajemnicą, że dorastała w biedzie. Rozrzutny tryb życia ojca Lorraine sprawił, że rodzina przez lata ledwo wiązała koniec z końcem, pomieszkując w rozpadającym się domu w Little Hangleton (dokąd przenieśli się po sprzedaniu zadłużonej rezydencji w stolicy), w wiecznie nakręcającej się spirali przemocy, która zmuszała Mirandę Malfoy do tułania się z przybraną córką po krewnych. Zdana na ich łaskę i niełaskę, Lorraine wykształciła w sobie chorobliwą potrzebę bycia niezależną, dlatego nie potrafi przyjąć pomocy ofiarowanej - choćby bezinteresownie - od tych, którzy nie dzielą z nią nazwiska Malfoy: oznaczałoby to przyznanie do słabości, a słabość, wierzy Lorraine, łatwo wykorzystać, często ulegając paranoi, że każdy, kto nie należy do rodziny, jest jej wrogiem. Słysząc pogardliwe szepty za swoimi plecami, powtarza jak mantrę to, co wtłaczano jej do głowy od najwcześniejszych lat dziecinnych: przekonanie, że sam fakt bycia Malfoy, czyni ją lepszą od innych. Duma Lorraine jest testamentem godności jej macochy, tarczą przeciwko drwinom rodziny i innych wysoko urodzonych, a choć nierzadko naraża się na śmieszność zadzierając dumnie nosa, robi to, bo duma jest jedynym dziedzictwem, jakie jej pozostało.
Zazdrosny: Maeve Chang 1: Lorraine, nawykła do przesadnej racjonalizacji swych uczuć, długo nie potrafiła zrozumieć, czym właściwie jest zazdrość. Nie sądziła, że będzie jej dane poznać smak tego uczucia: konsekwentnie odsuwała je od siebie, wstydliwie tłumiąc targające nią namiętności - tak jak niedyś tłumiła swoje wile instynkty. Zazdrość, w mniemaniu Lorraine, była występkiem przeciwko miłości. Zazdrość była wykładnikiem moralnego zepsucia i świadectwem słabości ducha - zazdrość była czymś niskim - czymś grzesznym... Tyle że Lorraine Malfoy nie znała słodszego grzechu nad ten, który połączył ją z Maeve Chang. Intensywność uczuć, jakie Maeve wzbudziła w jej sercu, szybko sprawiła, że Lorraine kompletnie straciła dla niej głowę: kocha ją tak nieprzytomnie, że wybaczyłaby jej każdą zdradę - obwiniałaby się za kobiety, wściekała za mężczyzn, ale nigdy nie jej frustracja nie byłaby wycelowana w Maeve - Maeve mogłaby być przecież każdym i mieć każdego. Lęk przed utratą jej względów jest tak silnie wpisany w psychikę półwili, że ta patrzy podejrzliwie na wszystkich, którzy próbują zanadto zbliżyć się do Maeve. Czasem wystarczy, aby imię ukochanej padło z ust innych niż jej własne, aby całkowicie wytrącić Lorraine z równowagi. Może dlatego tak długo wzdragała się przed przyznaniem, że zależy jej na Maeve bardziej niż na kimkolwiek innym - bała się, że zazdrość, którą tak skrzętnie ukrywała, uczyni ją w oczach ukochanej kimś wstrętnym, że zepsuje to, co jest między nimi - bała się, że zbruka miłość, która pierwszy raz w jej życiu nie idzie w parze z okrucieństwem: miłość łagodną, cierpliwą i wyrozumiałą... Jak tu nie być zazdrosnym?
Edukacja: Absolwentka Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, wychowanka Slytherinu (1959 - 1966). W szkole udzielała się w szkolnym chórze, gdzie śpiewała i przygrywała na pianinie, należała też do Klubu Ślimaka ze względu na nazwisko i smykałkę do eliksirów. Poza tym nigdy nie była uzdolniona akademicko - dobre oceny były wynikiem bezsennych nocy, łez wylanych nad książkami i bardzo, bardzo wielu godzin zakuwania na pamięć, a wszystko to podsycane chorobliwą ambicją, aby osiągnąć sukces i stworzyć dla siebie inne, lepsze życie. Taki sam cel miały również nieformalne nauki, które odebrała w dzieciństwie od przybranej matki, aspirującej do powrotu do wyższych sfer: Lorraine zna zasady etykiety, świetnie tańczy, dba o dykcję, ma doskonałe maniery i interesuje się światem na tyle, by móc konwersować na poziomie. Ceni sobie to "dworskie" wychowanie na równi z tym, czego zdążyła nauczyć ją ulica wiesz co się liczy szacunek ludzi ulicy. Po ukończeniu szkoły podjęła kilka darmowych kursów w zakresie eliksirowarstwa. Obecnie skupia się na samodzielnym doskonaleniu umiejętności, jaką jest legilimencja.
Doświadczenie: W trakcie nauki w Hogwarcie, a także przez jakiś czas po skończeniu szkoły, pracowała jako korepetytorka - dawała lekcje gry na fortepianie dzieciom z bogatych domów.
Aktualne miejsce pracy: Od czasu ukończenia Hogwartu prowadzi wszystkie sprawy biurowe w małym zakładzie pogrzebowym na ulicy Śmiertelnego Nokturnu... co stało się doskonałą przykrywką i punktem zaczepienia dla bardziej nieoficjalnej, podziemnej działalności, jaką jest pozyskiwanie i handel informacjami poufnymi - Lorraine sprzedaje sekrety temu, kto zaoferuje najwięcej.
Cechy szczególne: Brak.
Rozpoznawalność: IV - Lorraine ma szerokie znajomości w bardzo różnych kręgach, począwszy od artystokratycznych rodów czystej krwi - przez plasujących się gdzieś pomiędzy wiernych wyznawców lokalnego kowenu i przedstawicieli artystycznej cyganerii z towarzystwa Muza - a skończywszy na najgorszych szumowinach londyńskich kanałów. Chociaż pragnie wierzyć, że wdzięcznie lawiruje między tymi skrajnościami - między światem gminu i światem elit - godząc w sobie przynależność do tych dwóch, zgoła odmiennych światów, tak jak godzi dziką naturę kierowanej zwierzęcym popędem wili z manierą kobiety o szlachetnym rodowodzie... Nie czuje się tak do końca częścią żadnego z nich. W towarzystwie odprowadzają ją nieprzychylne spojrzenia, a za plecami słyszy kpiące szepty, wyrażające to, co nie może paść wprost w rozmowach, w których uczestniczy - choć i w nich często pojawiają się zawoalowane aluzje do Nokturnu, jak i do niecodziennego zajęcia, jakim się trudni - nie jesteś jedną z nas, mówią fałszywe uśmiechy na twarzach wysoko urodzonych, i nigdy nie będziesz. Lorraine bardzo zależy na zachowaniu nienagannej reputacji, tak, aby przypadkiem nie zagrozić wizerunkowi rodziny, dlatego przywdziewa w takich sytuacjach zbroję uprzejmości, skrywając urazę za maską niewzruszonego opanowania, nieważne, jak bardzo dotykają ją krzywdzące przytyki. Podobnie rzecz ma się w podziemiu, w którego annałach nigdy nie zdobędzie takiego zaufania jak ktoś, kto się tam urodził - na pewno nie trwając przy wartościach, w jakich się wychowała - nie ze swoimi wielkopańskimi aspiracjami, których wciąż nie potrafi porzucić, mimo że jej nienawiść do Nokturnu równać może się tylko miłości, jaką żywi do tego miejsca. Miejsca, które od lat nazywa przecież domem. Wskazówki dla Mistrza Gry
Dobra Matko, siło kobiet, pomóż córkom przetrwać trwogę.
Zakład pogrzebowy Necronomicon
Zakład pogrzebowy Necronomicon, założony w 1907 roku przez Alhazreda Malika, mieści się w samym sercu Nokturnu, we wnętrzu wiekowego budynku przesiąkniętego magią, która przez lata zdążyła zdeformować jego fundamenty, czyniąc okoliczne zabudowania – wzniesione jeszcze za panowania króla Karola II, a może nawet i wcześniej – podobnymi do zwalistego cielska mitycznego monstrum. Stary, spękany tynk, niby płaty łuszczącej się skóry odchodzi od krzywych, wygiętych w łuk żeber ścian, które zdobi poczerniały szyld – szczerzący się w uśmiechu złożonym z nadpsutych zębisk i przegniłych dziąseł – zapraszając do wnętrza Necronomiconu jak do rozwartej w pośmiertnym stężeniu paszczy potwora.
Znaczną część głównej sali zakładu pogrzebowego zajmuje masyw ciemnego kontuaru, którego starannie wypolerowany blat odbija nikłe światło świec płonących w zaśniedziałych lichtarzach. Tutaj właśnie przyjmowani są interesanci, tuż po tym, jak uda im się przejść przez nieustannie zmieniający swą wysokość próg. Spowite w ciemnościach sklepienie zaczarowano tak, by zarys poznaczonego pęknięciami i zaciekami nierównego sufitu ginął w pomroku iluzji bezgwiezdnej nocy. Zakurzone witryny sklepowe przyozdobione materiałem kiru, nie wpuszczają zbyt wiele światła do dusznego wnętrza skąpanego w ciemności, z której wyłania się kunsztownie wykonany sarkofag, kilka ornamentalnych modelów urn i makabrycznie wręcz realistyczny portret trumienny. Dzieło długo nie pozwala oderwać od siebie wzroku, budząc przestrach i podziw wobec kunsztu artysty, który w swoim dziele zaklął śmierć i życie wieczne. Wonne opary kadzideł, wypełniające wnętrze Necronomiconu, wcale skutecznie tuszują nieprzyjemne zapachy dochodzące tu z ulicy, nie są jednak w stanie zatuszować wszechobecnego odoru śmierci – omdlewająco słodkiej kompozycji, której subtelnie gnilne nuty przytłacza ciężki zapach wiązanek pogrzebowych i intensywna woń impregnowanego drewna prezentowanych trumien, tylko po to, by po dłuższym czasie odkryć duszę bukietu zapachowego – popiół. Popiół, wszędzie popiół, "pulvis es et in pulverem reverteris", mówi zresztą cytat na okładce księgi kondolencyjnej o mosiężnych okuciach, do której mogą wpisać się wszyscy odwiedzający zakład pogrzebowy, zdjąwszy uprzednio łańcuch, przytwierdzający ją do kamiennego postumentu tuż przy wejściu. Spojrzenia interesantów mimowolnie prześlizgują się po białych piórach wypchanej synogarlicy, która zajmuje honorowe miejsce nad hebanowym kontuarem: zawieszona na ścianie naprzeciwko wejścia, rozpościera nad Necronomiconem swe rozwarte niby do lotu opiekuńcze skrzydła – jedyny jasny punkt pośród wszechogarniających ciemności – a jej paciorkowate oczka wydają się zerkać w stronę ciężkich, drewnianych drzwi, za którymi kryje się serce zakładu pogrzebowego – kaplica.
Strzeliste wnętrze ciemnej kaplicy wypełniają szepty, będące częścią zaprawy, której użyto, aby wznieść mury zakładu: nie tylko szepty uwięzione są we wnętrzu surowych ścian, dzięki iluzji wznoszących się wysoko ponad ołtarzem – olbrzymim, kamiennym i mrocznym – coś o wiele starszego czai się w ciemnościach... Ołtarz płonie jednak światłem tysięcy świec. Jego powierzchnia zdaje się być niemal całkowicie pochłonięta przez liczne warstwy zastygłego wosku, który spływa w dół rzęsistymi strugami, perląc się niczym zeschnięte łzy – jak gdyby to sam kamień płakał w milczeniu. U szczytu długiego postumentu ołtarza, wznosi się ponadto posąg bogini. Rzeźba wygląda na starą, a skruszały kamień nosi na sobie stygmaty czasu. Matka – piękna i niedosięgła – z twarzą chłodną niczym marmur, z którego została wyciosana. Wizja artysty znacząco odbiega od ogólnie przyjętego kanonu przedstawień bogini, tchnących matczynym ciepłem: rzeźbę sprowadził do Anglii lata temu założyciel Necronomiconu, Alhazred, z jednej ze swych licznych podróży, a dekorując wnętrze zakładu pogrzebowego, machnął ręką na to, że wywodzi się z zupełnie obcego kręgu kulturowego, skoro spełniała swoją funkcję. Na podwyższeniu, tuż u stóp posągu bogini, spoczywają mary, na których – na prośbę bliskich – wystawiane są ciała zmarłych, oczekujących na pojednanie z bogami. To właśnie tutaj, w otoczeniu duszących oparów kadzidła i mirry, składane są ofiary i modły do Matki, adorowanej w otoczeniu świec – zarówno tych nowych, jarzących się żywym płomieniem, jak i tych dawno już zgasłych – ustawianych tu przez pokolenia w akcie zawierzenia duszy zmarłych jej opiece.
Wśród istotnych pomieszczeń Necronomiconu można wymienić także: kostnicę – wyposażoną w chłodnię i podstawowy sprzęt prosektoryjny – salę krematoryjną z przestarzałym piecem do palenia zwłok oraz znajdujący się na najwyższym piętrze gabinet założyciela zakładu, w którym rezyduje obecnie jego współwłaścicielka, Lorraine Malfoy, zastępując przebywającego na obczyźnie Alhazreda Malika. Podczas eksploracji klaustrofobicznego wnętrza, nie sposób nie dostrzec nienaturalnych różnic w poziomach tego wielokondygnacyjnego budynku: poszczególne pomieszczenia zakładu łączą ze sobą chwiejne półpiętra, podesty i zbite z losowych desek schody, a niepewne stopnie pojawiają się w najbardziej przypadkowych miejscach, kiedy zaczyna się kluczyć wśród labiryntu wąskich korytarzyków Necronomiconu. Choć to zjawisko to jest typowe dla chimerycznych zabudowań Nokturnu, tutaj sprawia wyjątkowo makabryczne wrażenie – nigdy nie wiadomo, czy jest się nad, czy pod powierzchnią ziemi. Czyni to zakład pogrzebowy podobnym do grobowca, po którym hula, zawodząc żałośnie, zimny wiatr, niosący za sobą echo zapomnianych pieśni katakumb... Pytanie brzmi: czy da się wyjść stąd żywym?
Umiejscowienie: Ulica Śmiertelnego Nokturnu
Poziom: 0
Zabezpieczenia: Matczyna troska.
Ulepszenia: –
Cechy: –
RE: Lorraine Malfoy - Morrigan - 15.09.2023
Skrytka bankowa
| Łącznie zdobytych | Do wykorzystania |
| PD | PD |
| Krokus z górskiej łąki (Kwiat ten nigdy nie zwiędnie, zaś noszony jako ozdoba dodaje pewności siebie i śmiałości w działaniu. Prezent od Dziewicy.) |
| Veritaserum (3/3) (Eliksir prawdy, osoba poddana jego wpływowi odpowiada na pytania szczerze i wyjaławia pełną prawdę. Należy pamiętać, że ofiara mówi to co uważa za prawdę, a oklumencja ogranicza działanie eliksiru. Uwarzony prawidłowo jest bezwonny, przezroczysty. Korzystanie z niego bez zgody drugiej osoby jest nielegalne. (Skład: jagody czerńca czerwonego, kwiat księżycowej rosy, liście pokrzyku wilczej jagody, liście tentakuli jadowitej, sproszkowany róg jednorożca) |
| Eliksir chroniący przed ogniem (2/3) (Eliksir ochronny pozwala na przejście przez ogień bez poparzeń. Po wypiciu odczuwany jest chłód. Chroni przed większością magicznych płomieni. (Skład: krew salamandry, ropa z czyrakobulwy, poranna rosa) |
| Tajemnicza gruda węgla (Ciepła, przyjemna w dotyku gruda węgla, z pewnością magiczna. Cały czas pulsuje miękkim, czerwonym światłem. Można ogrzać się nią nawet w najzimniejszą noc, ale trzeba być uważnym: zbyt mocne ściśnięcie jej sprawi, że pęknie, a wokół rozsypią się iskry wzniecające gwałtowny pożar.) |
| Mikstura chroniąca przed zimnem (2/2) (Wypicie porcji tejże mikstury rozgrzewa ciało i pomaga wytrwać nawet w najcięższych warunkach przez okres do dziesięciu godzin. Czarodziej, który ją spożył staje się tak gorący, że na zimnie jego ciało paruje. Jest w stanie ogrzać innych, ale trzeba zbierać z niego szron utrudniający widzenie. Bezpieczny dla mięsożerców, nie zawiera alergenów.) |
| Wesoły grzaniec (Mała butelka zimowego napoju alkoholowego, która w magiczny sposób poprawia nastrój. Picie go sprawia, że zapomina się o problemach. Pomaga w zaśnięciu. Bezpieczny dla wegetarian, nie zawiera alergenów.) |
| Runa ochronna (Dùn Reòta) (Szkocka runa dùn, którą wiesza się przy wejściu do lokalu, który chcemy ochronić. W chwili, kiedy do środka będzie chciał dostać się ktoś niechciany, należy zacisnąć rękę na amulecie. Dom lub mieszkanie zostanie pokryte warstwą lodu, przez którą przez dobę nie przedrze się żadne zaklęcie, człowiek ani energia. Jednokrotnego użycia.) |
| Porcja potrawki z elfa (2/2) (sprawia, że postać do końca dnia przestaje odczuwać lęk - niweluje opisy zawad, niezjadliwa dla wegetarian, termin ważności do końca roku 1972) |
| Porcja kiszonej dziwkapusty (2/2) (sprawia, że postać do końca dnia czuje się częścią społeczności i tryska charyzmą - niweluje opisy zawad, niezjadliwa dla mięsożerców, termin ważności do końca roku 1972) |
| Świąteczny pudding (sprawia, że postać zaczyna odczuwać świąteczny nastrój i niekontrolowanie kolęduje, polany brandy zaczyna płonąć, termin ważności do końca roku 1972) |
| Tajemnicze jajo z kalendarza adwentowego (po otrzymaniu go rzuć do końca kwartału zimowego 1972 kością Jajo z kalendarza) |
Lato 1972
Stworzona dla światła, Lorraine Malfoy kroczy pośród cieni, rozdarta między pragnieniem niezależności, a wielkimi aspiracjami, które wymagają od niej poświęcenia swoich ideałów: lato przeznaczyła staraniom, aby utrzymać kruchy balans między ciemnością reprezentowaną przez Nokturn, będący dla Lorraine uosobieniem wolności, a bijącym po oczach blichtrem wyższych sfer.
Lorraine poświęciła ten kwartał umacnianiu swojej pozycji w hierarchii nokturńskiego półświatka poprzez odnawianie starych sojuszy i nawiązywanie nowych. W czerwcu rozpoczęła oficjalną współpracę z Saurielem Rookwoodem i Stanleyem Borginem, w lipcu wsparła działania Oka Prewettów i podjęła się większej ilości prywatnych zleceń, zaś w sierpniu – skupiła się na legalnej działalności Necronomiconu i pracy artystycznej. Lato upłynęło jej pod znakiem romansu z Maeve Chang, która szybko podbiła jej serce, obok rodziny Lorraine stając się jedną z najważniejszych – jeśli nie najważniejszą – osób w jej życiu, mimo licznych przeciwności, na jakie wystawiona była ich relacja. Równie często, co w podziemiach, gościła na salonach, biorąc udział we wszystkich najważniejszych wydarzeniach towarzyskich sezonu, w których zawsze uczestniczyła u boku rodziny, z premedycją przypominając o swojej przynależności do rodu Malfoy. Zubożała arystokratka usprawiedliwiała swoją sytuację materialną rozmiłowaniem w ascetyźmie, właściwym osobom bogobojnym i obdarzonym wielką wrażliwością artystyczną, chętnie podkreślając znaczenie religii w swoim życiu: udział w sabacie z okazji Lithy Lorraine przypłaciła jednak kryzysem wiary po widzeniu Dziewicy – jednego z trzech wcieleń bogini Matki. Choć długo zmagała się z problemami natury duchowej, regularnie uczestniczyła w nabożeństwach kowenu i modliła się o nawrócenie, aby ostatecznie pogodzić się ze swoją boginią w trakcie obchodów Lammas, przeżywszy Eutierrię w zaciszu kaplicy Necronomiconu. Kiedy oczy czarodziejskiego świata zwrócone były w stronę Windermere, Lorraine wpadła w intensywny rytm prób przed zaplanowanym pod koniec sierpnia koncertem Muzy, żyjąc i oddychając dziełami ukochanego Ravela, którego interpretowała w duecie z Celine Delacour podczas wieczorku hazardowego w posiadłości Agnes Delacour, a także podczas występu solowego na wydarzeniu "Sen Nocy Letniej", zorganizowanym z ramienia Towarzystwa Muza. Fortepian zawsze był dla niej bowiem czymś więcej niż tylko instrumentem. Fortepian był dla Lorraine symbolem utraconego statusu, życia, które mogła mieć – życia, które wciąż może mieć, jeżeli tylko wystarczająco się o to postara. Uświadomiwszy sobie, że nie chce porzucić marzeń o życiu pośród elit, wielką wagę przywiązywała do podtrzymywania odpowiednich stosunków towarzyskich z członkami socjety, raz z powodzeniem jednając sobie względy, raz – prowokując drwiny. Nie potrafi odwrócić się bowiem od nie mniej ważnych znajomości z półświatka, dbając o swoją pozycję na Nokturnie i Podziemnych Ścieżkach, które pozostają jej – wreszcie nie waha się, aby to przyznać – prawdziwym domem.
- Lorraine doskonale wie, jak zadbać o swój wizerunek. Wie, jak to wygląda, gdy na oczach wszystkich ujmuje pod ramię starszą kuzynkę, tylko po to, żeby poufale szepnąć jej na ucho coś, co sprawi, że jej oblicze rozświetli uśmiech – zaszczyt, który nie przypadł w udziale wielu. Wie, jakie wrażenie wywiera na słuchaczach, gdy wyprostowana zasiada przy fortepianie, odziana od stóp do głów w niewinną biel, wyniośle ignorując publiczność. Wie też, jaki przekaz wysyła swoją postawą, gdy w kowenowej bożnicy klęka pokornie przed figurą Matki, składając ręce do modlitwy. Zawsze była osobą charyzmatyczną, co zresztą skrzętnie wykorzystywała w życiu codziennym, z biegiem lat, stając się coraz bardziej świadomą wpływu, jaki potrafi wywrzeć na ludzi wokół siebie – posługując się nie tylko sprytem czy elokwencją, ale i urokiem wil (rozwój umiejętności charyzma IV).
- Lorraine ćwiczyła się w magii praktycznej, rzucając więcej skutecznych zaklęć. Zawsze miała problemy z odpowiednim skupieniem mocy magicznej, nawet proste czary potrafią więc sprawiać jej ogromną trudność, co napawa ją wstydem: swoje ostatnie sukcesy na polu magii kształtowania uważa raczej za dzieło przypadku, niż za rzeczywisty postęp umiejętności magicznych w tej dziedzinie (rozwój umiejętności kształtowanie I).
- Legilimencja to obsesja Lorraine, bez której praktykowania nie wyobraża sobie życia, a magia zauroczenia to coś, z czego korzysta każdego dnia. To także jedyna dziedziną magii, do której przejawia talent, i do której rozwoju aktywnie dąży: nie dość, że stanowi fundament jej działalności zawodowej (zarówno jawnej jak i niejawnej), ale zwyczajnie sprawia Lorraine wiele przyjemności. Z tego powodu chętnie wykorzystuje magię zauroczenia na coraz to nowe sposoby w codziennym życiu: zaklina za pomocą wymyślnych uroków prezenty dla rodziny i przyjaciół, ćwiczy się w legilimencji, badając granice wytrzymałości umysłów, zgodziła się także na udzielanie lekcji magii zauroczenia swojemu wieloletniemu przyjacielowi, Anthony'emu Shafiqowi (gra pod przyszły rozwój umiejętności zauroczenie).
- Choć Lorraine pozostaje prominentną postacią przestępczego półświatka, planuje rozszerzyć swoje wpływy na Nokturnie: za kulisami dążyła do przejęcia całkowitej kontroli nad przepływem informacji w dzielnicy przy pomocy zorganizowanej siatki szpiegowskiej, początkowo próbując uniezależnić się od wpływów ojca, Armanda Malfoya, znanego na Podziemnych Ścieżkach pod imieniem Orfeusz, z czasem zaś – dążąc do pojednania z nim, za namową swojego brata stryjecznego, Baldwina Malfoya. Ze względu na związek z Maeve naturalnie dąży do utrzymania sojuszu z Changami, współpracuje także z Madame Fontaine i innymi ważnymi postaciami z półświatka przestępczego (gra w celu zdobycia przewagi Znajomość półświatka III i nawiązania nowych kontaktów na Nokturnie).
- Nawet gwałtowne porywy Lorraine wydają się nosić znamiona wyrachowania, a wszystkie jej działania cechuje chora precyzja, wynikająca z ogromnej potrzeby kontroli: świadoma każdego znaczącego gestu i spojrzenia, ślizgająca się na granicy dwuznaczności, obsesyjnie analizuje zachowanie zarówno swoje jak i innych, dbając o to, aby nie pokazać nic więcej, ponad to, co stosowne, tak, jak radzi jej wielki przyjaciel i nauczyciel, Anthony Shafiq. Doprowadzona do ostateczności, wciąż potrafi zareagować gwałtownie, dając upust swej porywczości, stara się jednak trzymać swoje emocje na wodzy i coraz częściej jej to wychodzi. Lorraine ma wielką potrzebę samokontroli, przejawia także tendencje do przesadnej racjonalizacji, co pozwala jej zdystansować się emocjonalnie od sytuacji, w której się znajduje, zaś w warunkach silnego stresu – zachować opanowanie (usunięcie zawady Porywczy).
- Choć wiąże się to z koniecznością zmierzenia się z własnymi lękami i wstydem, Maeve pozwala Lorraine doświadczyć miłości w sposób, jakiego ta wcześniej nie znała. Dlaczego uczucie do Maeve Chang jest tak wyjątkowe? Być może dlatego, że jest to pierwszy raz, kiedy Lorraine nie boi się, że zostanie wykorzystana. Być może dlatego, że jest to jej pierwszy związek z kobietą – pierwszy zdrowy związek, w którym jest w stanie wyzwolić się z toksycznych wzorców, jakie z powodu rozlicznych traum powielała w dotychczasowych relacjach – być może dlatego, że słowa "kocham cię", jakie padają z ust Maeve, zawsze podparte są czynami? Lorraine, przyzwyczajona do tłumienia swoich emocji i racjonalizacji uczuć, zawsze postrzegała zazdrość jako coś grzesznego i moralnie niskiego, jednak jej miłość do Maeve – której pozostaje bezgranicznie oddana – sprawia, że zaczyna odczuwać zazdrość wobec każdego, kto próbuje zbliżyć się do kobiety: choć boi się przyznać do swej zazdrości, obawiając się, że może tym zniszczyć ich relację, nie potrafi się od niej uwolnić. Lorraine jest osobą, która żyje przyszłością, lęka się więc utraty względów Maeve, ponieważ nie potrafi wyobrazić sobie życia bez niej (dodanie zawady Zazdrosny).
- W kwartale letnim Necronomicon zaczął prosperować bardziej prężnie: Lorraine, która zawsze z wielkim poświęceniem oddawała się swojej pracy, otrzymała wiele lukratywnych zleceń, pozwalających jej na podreperowanie finansów, zarówno państwowych (zlecenie z Biura Koronera Ministerstwa Magii w sprawie trupów z Kniei Godryka), jak i prywatnych (organizacja pogrzebu Roberta Mulcibera). Ponadto, rozwinęła także swoją podziemną działalność: nawiązała korzystną współpracę z Saurielem Rookwoodem, który obiecał zapewnić jej protekcję (razem z nim i kilkoma innymi przedstawicielami półświatka współtworząc zorganizowaną organizację przestępczą), zrealizowała więcej niż kiedykolwiek zleceń dla bardziej zamożnych mocodawców, otrzymując stosowną gratyfikację (zbierała informacje na temat Urlicha Greybacka dla Roberta Mulcibera, zorganizowała mu także kryjówkę w posiadłości "Zmarzłoć"), nawiązała współpracę z "Okiem". Otrzymała ponadto wsparcie finansowe od rodziny w postaci mecenatu Eden Malfoy po wydarzeniu "Sen Nocy Letniej" organizowanego z ramienia towarzystwa "Muza", gdzie kuzynka została jej patronką (usunięcie zawady Biedak).
- Miłość do muzyki, która u Lorraine nosi znamiona obsesji, sprawia, że półwiła cały swój wolny czas poświęca grze na instrumencie. Umiejętności doskonaliła podczas samotnych ćwiczeń, ale i w bardziej niezobowiązujących okolicznościach: przygrywała swoje ulubione piosenki na randkach z Maeve, spotykała się także ze swoim byłym uczniem – Oleandrem Crouchem, z którym oboje od lat wspierają się w artystycznych dążeniach, z sentymentem oddając się wspólnemu muzykowaniu – bardziej wstydliwym uniesieniom ulegając natomiast przy kompozycjach Umbriela Degenhardta. Zarówno spontanicznie zaimprowizowany koncert na wieczorku hazardowym Agnes Delacour, jak i występ podczas wydarzenia "Sen Nocy Letniej", organizowanego z ramienia Muzy, wypadły doskonale. Lorraine odzyskała ponadto inspirację do samodzielnego tworzenia, pogodziwszy się z boginią po ciężkim kryzysie wiary: choć skreślone po latach szkice nie mają żadnej wartości artystycznej, komponowanie sprawia Lorraine dużo radości (gra pod rozwój profesjonalnej kariery muzycznej, gdyby kariera przestępcza jednak nie wypaliła).
Jesień 1972
Kwartał w trakcie
RE: Lorraine Malfoy - Morrigan - 15.09.2023
RE: Lorraine Malfoy - Lorraine Malfoy - 15.09.2023
Maiden.
Mother.
Crone.
Lorraine Malfoy
Listen, as though I am the voice of goddess, or an angel, talking to you.
I promise I'll be very gentle.
Bogom nie szło nawet liczyć jak wiele godzin spędził nad jej płótnem. Nie wystarczało już przeniesienie pięknej postaci Lorraine na obraz czy nawet wplecenie weń nici wspomnień, by tchnąć życie. Nie. Niedosyt wciąż pozostawał. Głód poznania tego co znajdowało się za woalem istnienia.
Musiał zacząć od fizyczności – więc z każdym kolejnym pociągnięciem pędzla czynił ją bliższą Bogini. Dziewica zmieniała się w Matkę, a ta w Staruchę. Matka rodziła dziecko, dziecko stawało się Dziewicą. Obdarte z szat czystości godziło się z gwałtem na boskim ciele i naturze zachodząc w ciążę, rodząc w krwawym połogu. Ciało wiotczało od tego aktu, a Starucha umierała widząc jak wabiące spojrzenie ciało Dziewicy dojrzewa. Niekończący się cykl wyrwanej przemocą niewinności.
Ale na tym nie kończyła się fizyczność – po śmierci następował rozkład. Więc Baldwin nakładał warstwy farby, pozwalając swojej muzie gnić, toczoną przez pieczołowicie namalowane robactwo.
Setki szkiców, rysunków, prób i błędów – wszystko dla chwili tego uniesienia, gdy naćpany od oparów farb, werniksu i terpentyny, prowadził ciało aż do momentu, gdy jedyną rzeczą, która ostała się na płótnie, stawała się pojedyncza kość. Mielił ją – a z jej bieli powstawał nowy podkład. I znów malował swoją Dziewicę, tak niewinną i nieświadomą aktu, który przyjdzie jej przetrwać.
![[Obrazek: 0Br2Um8.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=0Br2Um8.jpeg)
"Z bożej łaski, Lorraine Niepokalanie Poczęta Malfoy, przez Matkę do Nieba wzięta". Dzieło autorstwa wspaniałego artysty, Desmonda Malfoya. Niechaj mu Matka błogosławi!
Jego spojrzenie zdawało się zapadać w niej jak w słodkim trzęsawisku z obrzydliwego lukru. Wprowadzała go w dziwny nastrój, wartki strumień jego myśli zamieniała w ospałą rzekę srebrzystego miodu, z którego ciężko było cokolwiek odłowić. Gdy spędzał z nią zbyt dużo czasu, zaczynał czuć się jak dzieciak posadzony przed workiem cukierków. Smakował wciąż i wciąż jej obecność, mimo że czuł się pełen i miał dość. Słodycz zapychała zmysły, nie dopuszczała niczego innego. Oblepiała przełyk i zęby, od pewnego momentu myślał tylko o tym, aby się jej pozbyć, a jednak nie przestawał.
Kiedy mówiła taka przejęta, brzmiało to niczym jakieś kazanie. Jakby wszyscy Śmierciożercy zostali złapani, a Lorraine była tą, która miała udzielić im ostatniego namaszczenia przed sądem ostatecznym. Jakby miała ich uświadomić o wszelkim złu, które dokonali w swoim życiu. Jakby miało to cokolwiek zmienić w ich żywotach, które w większości były już spisane na stratę.
Bardziej niż tańczące pod zasłoną woalek panie z dobrego domu podobała mu się teraz ona – ktoś na kogo wcześniej nie zwróciłby aż takiej uwagi – wtedy bardziej niż uniesienia interesowała go po prostu kariera. Dziś, kiedy tu siedział, postać o tak iście arystokratycznej urodzie, a jednocześnie duszą zszarganą byciem potworem zdolnym do pożerania cudzych serc, wydawała mu się o wiele bliższa. Tylko Lorraine wciąż ukrywała swąd spalenizny pod grubą warstwą eleganckich perfum. Pozowana dama – niegotowa na to, co on już chwycił i nie zamierzał tego puszczać. Ah, podobało mu się to określenie.
Pozowana dama.
Ale umysł wypełniała jej tylko i wyłącznie słodka piosenka, której melodia ciągnęła ją gdzieś dalej i dalej, w objęcia skrytej między falami istoty.
Kojarzyła jej się w tym momencie Lorraine. Jej przyjemna, upijająca aura, którą potrafiła roztaczać dookoła siebie, kiedy korzystała z wilego uroku. Jej dotyk, tak samo jak ten kryjącej się w toni syreny, zachęcał do pozostania w jej objęciach na dłużej, na zawsze, a jej pocałunki pozwalały zachłysnąć się trwającą w tym momencie chwilą.
♦ W lustrze Ain Eingarp widzę fortepian: ten sam, który moja rodzina zmuszona była sprzedać, by uregulować długi. Nikt przy nim nie siedzi, ale eleganckie klawisze wykonane z kości słoniowej uginają się pod dotykiem palców niewidzialnego pianisty, wprawiając w ruch smyczki. Nie muszę słyszeć muzyki, by rozpoznać prostą kołysankę, którą kiedyś skomponował dla mnie ojciec.
♦ Bogin przyjmuje przy mnie formę zapamiętale tańczącej wili, dziwnie podobnej do mnie; wiruje dziko, wyrzucając dłonie ku niebu, aż kwietny wieniec na jej szyi zmienia się w stryczek; dopiero kiedy nieruchomieje, dostrzegam jej zakrwawione łono, i zaczynam rozumieć, że jestem, i zawsze będę córką swojej matki. Tej prawdziwej matki – wili, nie kobiety.
♦ Amortencja pachnie mi metalicznym zapachem krwi zmieszanym z intensywną mieszanką perfum, nie wiem, czy męskich, czy damskich; czuję kubańskie cygara – kojarzą mi się z Otto i jego silnymi ramionami – a ponad to wszystko przebija się dusząca woń kadzideł i palonego opium, która ogarnia mnie za każdym razem, kiedy zanurzam twarz we włosach Maeve.
♦ Moje ulubione zaklęcie to legilimens. Jest coś szalenie uzależniającego w nurzaniu się w odmętach ludzkich umysłów: gdzieś pomiędzy misternymi strukturami pamięci i chaotycznymi splotami cudzych myśli odnajduję sens życia.
♦ Mój patronus przyjmuje formę węża – kobry królewskiej.
♦ Wróżbiarstwo to dla mnie niewinna obsesja: pół mieszkania zajebane wycinkami z horoskopów i taliami tarota, najgorzej. Chcę wierzyć, że los mi sprzyja, bo sprawami doczesnymi potrafię zająć się na własną rękę.
♦ Czarna magia? Cóż, prawdziwe czarnoksięstwo mieszka na mych wargach i języku. Zawsze wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała zagłębić się w mroczne arkana tej sztuki, jeżeli chcę osiągnąć prawdziwą wielkość. Czarna magia jest dla mnie wyłącznie narzędziem w drodze do celu, a nie celem samym w sobie.
♦ Za swoje największe osiągnięcie uważam moje Imperium Sekretów; rozbudowaną siatkę szpiegowską i misterną sieć przepływu tajnych informacji, która rozciąga się przez cały Nokturn na resztę magicznego Londynu, niczym oblepione pajęczynami gniazdo akromantuli z kilkorgiem par wszystkowidzących oczu... Wciąż jednak aspiruję do czegoś więcej.
♦ Stoję po stronie mojej rodziny. Zaczynam rozumieć, że nie wszyscy jej członkowie muszą nosić nazwisko Malfoy.
♦ Moje serce należy do mojej partnerki, towarzyszki życiowej i wspólniczki – mojej ukochanej – mojej Maeve Chang.
RE: Lorraine Malfoy - Lorraine Malfoy - 20.09.2023
o przeszłości Tancerka wpierw, która nagle swoje ciało trwożne zatrzymała, jakby wlano spiż w jej istnienie dziewczęce, smutna i zasłuchana — kiedy z woli przemożnej wtargnęła muzyka w jej przemienione serce.
Już bliska była choroba. Już owładnięta jej cieniem krew napierała mroczna, lecz podejrzliwie i z drżeniem ku naturalnej wiośnie parła popędem samym, wciąż hamowana ciemnością, upadkiem, dławionym porywem, świeciła ziemskim blaskiem.
Aż biciem serca straszliwym weszła w otwarte bez nadziei drzwi.
RE: Lorraine Malfoy - Lorraine Malfoy - 20.09.2023
Wspomnienia i sny
retrospekcje
| 12 XI 1947 – narodziny Lorraine |
| 1959 – 1966 – nauka w Hogwarcie (Slytherin) |
| (z) 10 II 1962 (III rok) • Avelina Paxton i Augustus Rookwood, U pana Dumbledore'a w ogródku, Hogwart, cieplarnie |
| (z) XII 1962 (IV rok) • Brenna Longbottom, Kill them with kindness, Hogwart, skrzydło szpitalne |
| (z) 18 V 1964 (V rok) • Atreus Bulstrode, Jęcząca Marta, Hogwart |
| (z) VI 1964 (wakacje po V roku) • Anthony Ian Borgin, Świeciło słońce, a z nieba padał deszcz, pociąg z Hogwartu |
| VI 1964 – wyprowadzka z Little Hangleton na Nokturn |
| 10 VI 1965 (VI rok) • Lana Dolohov, Roselyn Greengrass, After women, flowers are the most divine creations, Hogwart, błonia |
| (z) 12 XI 1965 (VII rok) • Louvain Lestrange, Vivre sa vie, Hogwart, wieża astronomiczna |
| VII 1966 – śmierć przybranej matki Lorraine, Mirandy Malfoy |
| (z) 27 VIII 1966 • Anthony Shafiq, God hath given you one face, and you make yourself another, Wyspy Brytyjskie, Wiltshire, Malfoy Manor |
| VIII 1966 – narodziny "Imperium Sekretów": zatrudnienie w zakładzie pogrzebowym Necronomicon na ulicy Śmiertelnego Nokturnu, będącego przykrywką do tajnej działalności Lorraine, polegającej na handlu informacjami poufnymi |
| 13 XI 1966 • Cain Fawley, Ginę, jak on by ginął, choć zginąć nie może, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| 1 VII 1967 • Othello Fawley, Any relic of the dead is precious, Little Hangleton, Mauzoleum Fawleyów |
| (z) 4 VIII 1967 • Laurence Lestrange, O kapitanie, mój kapitanie!, niemagiczny Londyn, Akademia Munga |
| 28 IX 1970 – Woody mi próbuje opchnąć jakąś trumnę (What's in the booooooox??) |
| (z) 12 XII 1970 • Nastał czas ciemności, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 5 I 1971 • Desmond Malfoy, Pierwsze ataki "Śmierciożerców", Aleja Horyzontalna i niemagiczny Londyn |
| (z) II 1971 • Baldwin Malfoy, The Ballad of Malfoy Family, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 13 III 1971 • I'll ride by and blow ya brains out, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 19 VII 1971 • Baldwin Malfoy, Samson i Dalila, niemagiczny Londyn, National Gallery |
| IX 1972 • sen, Trigger warning: przedszkolanki |
| DATA • KTO, CO, gdzie |
RE: Lorraine Malfoy - Lorraine Malfoy - 20.09.2023
Lato 1972
rozgrywki
Czerwiec 1972 |
| (z) 1 VI 1972 • Sauriel Rookwood i Stanley Andrew Borgin, Dzień dziecka, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 3 VI 1972 • Sauriel Rookwood, The creatures of the night, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 4 VI 1972 • Maeve Chang, Fortuna favet fortibus, ulica Pokątna |
| (z) 6 VI 1972 • Atreus Bulstrode, Like an open book, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 9 VI 1972 • Ambrosia McKinnon, Maeve Chang, Cat on a hot Knocturn roof, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 13 VI 1972 • Anthony Shafiq, I am nothing in my soul, if not obsessive, Little Hangleton |
| (z) 16 VI 1972 • Sebastian Macmillan i Alastor Moody, Ktoś się rodzi księdzem, ktoś wilą, a ktoś inny aurorem..., ulica Śmiertelnego Nokturnu |
(z) 21 VI 1972 • Litha: Krąg ognisk, Wyspy Brytyjskie – posty: 1, 2
• (z) popołudnie, Litha. Uważaj, czego sobie życzysz, Maeve Chang
• (z) noc, Litha. Prawdziwe przeznaczenie Stonehenge – posty: 1, 2, 3
• (z) poza czasem, poza przestrzenią, Litha. Dziewica, Maeve Chang, Sarah Macmillan
|
| (z) ranek, 22 VI 1972 • Atreus Bulstrode, It ended and it left a pearl in my head, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) wieczór, 22 VI 1972 • Light of my life, fire of my loins, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 25 VI 1972 • Umbriel Degenhardt, Gloomy Sunday, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
Lipiec 1972
|
| (z) 2 VII 1972 • Stanley Andrew Borgin, Kota! Królestwo za kota!, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 5 VII 1972 • Kongres Nowej Piwnicy, ulica Śmiertelnego Nokturnu – posty: 1, 2, 3, 4, 5, 6 |
| (z) 7 VII 1972 • Maeve Chang, That which we call a rose, by any other word would smell as sweet, ulica Śmiertelnego Nokturnu – MIESIĄC MIŁOŚCI: Romeo i Julia |
| (z) 12 VII 1972 • I'm colder than this home, Wyspy Brytyjskie, dwór Zmarzłoć |
| (z) 15 VII 1972 • Rodolphus Lestrange, Syn i córka koleżanki twojej starej to też ludzie..., Wyspy Brytyjskie |
| (z) 17 VII 1972 • Sophie Mulciber, I wanna be an idle teen, I wish I hadn't been so clean, niemagiczny Londyn |
| (z) 22 VII 1972 • Widowisko randkowe, ulica Pokątna – posty: 1, 2, 3, 4, 5, 6 |
| NIEZACZĘTE: 24 VII 1972 • Everything I'll ever love decayed over the years, Hogsmeade – SUMA PRZYPADKÓW: Zagubiona dziewczynka |
Sierpień 1972
|
| (z) wieczór, 1 VIII 1972 • Święto żniw – kiermasz z okazji Lammas, ulica Pokątna – posty: 1, 2, 3, 4, 5, 6 |
| (z) noc, 1 VIII 1972 • Mother, make me a bird of prey, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 5 VIII 1972 • Czarne wesele, Wyspy Brytyjskie – posty: 1, 2, 3, 4, 5, 6 |
| 7 VIII 1972 • Oleander Crouch, I'm sick to death of this particular self. I want another, Aleja Horyzontalna |
| 9 VIII 1972 • Desmond Malfoy, Okruchy śmierci, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| 12 VIII 1972 • Peregrinus Trelawney, The fate's already fucked me sideways, Little Hangleton |
| (z) 19 VIII 1972 • Victoria Lestrange, Kotom i Szkotom wydaje się, że wszystko im się należy, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 20 VIII 1972 • Wszak wiedza to potęga, Dolina Godryka |
(z) 26 VIII 1972 • Jeden wieczór pod Londynem, Wyspy Brytyjskie – posty: 1, 2, 3, 4, 5
• (z) Jeden wieczór pod Londynem. Stół do pokera #1 – posty: 1, 2, 3, 4, 5
|
(z) 27 VIII 1972 • Sen Nocy Letniej, Hogsmeade – posty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13
• (z) przechadzka, Sen Nocy Letniej. Feel like I'm the worst, so I always act like I'm the best, Eden Lestrange
|
| 28 VIII 1972 • Lorien Crouch, No more dreaming of the dead, as if death itself was undone, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) 29 – 30 VIII 1972 • Baldwin Malfoy, Jedną kawę z łyżeczką mugolaka poproszę, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
RE: Lorraine Malfoy - Lorraine Malfoy - 21.01.2025
Jesień 1972
rozgrywki
Wrzesień 1972 |
| (z) południe, 1 IX 1972 • Anthony Shafiq, Out of the murderous innocence of the sea, Little Hangleton |
| 3 IX 1972 • Hjalmar Nordgersim, Ku chwale Matki, Dolina Godryka |
| (z) 4 – 22 IX 1972 • Więc, jak o pięknem, teraz powiedz mi o pracy, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| 4 IX 1972 • Baldwin Malfoy, Armand Malfoy, Kochając, zstąpił do krwi dawniejszej, gdzie gniazduje groza praojców, Podziemne Ścieżki |
| wieczór, 5 IX 1972 • Baldwin Malfoy, Maeve Chang, Scarlett Mulciber, From my rotten body, flowers shall grow, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| noc, 6 IX 1972 • Baldwin Malfoy, Maeve Chang, Mew, I threw up :'C, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) ranek, 8 IX 1972 • Rodolphus Lestrange, Static, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
8-9 IX 1972 • Spalona Noc, Wyspy Brytyjskie
• (z) 8 IX 1972, ulica Śmiertelnego Nokturnu: Your faith was strong, but you needed proof
• 8 IX 1972, ulica Śmiertelnego Nokturnu: The kingdom of heaven is within us and around us
• (z) 9 IX 1972, Little Hangleton: And this house just ain't no home, Baldwin Malfoy
|
| (z) ranek, 10 IX 1972 • Anthony Shafiq, ...it is void, niemagiczny Londyn |
| popołudnie, 10 IX 1972 • Baldwin Malfoy, Scarlett Mulciber, Peregrinus Trelawney, Wielkie sprzątanie, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| 11 IX 1972 • Elliott Malfoy, Malfoy Malfoyowi Malfoyem, Wyspy Brytyjskie |
| 12 IX 1972 • Renigald Malfoy, Bo rodzina jest ważna, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| 13 IX 1972 • Josephine Avery, Shadows weaver and leave a sigh, Wyspy Brytyjskie |
| 14 IX 1972 • Baldwin Malfoy, tytuł, Podziemne Ścieżki |
| (z) 17 IX 1972 • Dægberht Flint, Eliksir na bezsenność, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) ranek, 22 IX 1972 • Baldwin Malfoy, Helloise, Równonoc Jesienna – Ołtarz, niemagiczny Londyn – posty: Baldwin, Helloise, Baldwin |
| wieczór, 22 IX 1972 • Ojcze mój, odkąd umarłeś, znasz obojętność umarłych, Podziemne Ścieżki |
| (z) noc, 22 IX 1972 • Mabon w Necronomiconie, No mourners, no funerals, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| (z) noc, 22/23 IX 1972 • Wdziej tę suknię, co wtedy, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| 26 IX 1972 • Baldwin Malfoy, Tym razem nie dodamy do niczego łyżeczki mugolaka, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
| 27 IX 1972 – hot list do Baldwina i picie naleweczki u Heli (oddanie się w niewolę miłości Matki) |
Październik 1972
|
| 15 X 1972 • Urd Nordgesim, Zapachniało powiewem jesieni, Dziurawy Kocioł, ulica Pokątna |
Listopad 1972
|
| (z) 30 XI 1972 • Zima na ramiona moje spadła niewinnością białym śniegiem, ulica Śmiertelnego Nokturnu |
Wzory:
Kod: [Sesja data="data" link="link"][u]kto[/u], [i][b]tytuł[/b][/i], gdzie[/Sesja]
Kod: [tr][td][size=8][b]data 1972[/b] – wymiana korespondencyjna z x: [url=x]1[/url], [url=x]2[/url], [url=x]3[/url], [url=x]4[/url][/size]
[/td][/tr]
|