![]() |
|
[Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona (/showthread.php?tid=2253) Strony:
1
2
|
[Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Hjalmar Nordgersim - 13.11.2023 Grudzień 1958, Durmstrang
Hjalmar Nordgersim & Persephona Degenhardt Mroźne, krótkie i ciemne dni mogły wskazywać tylko na jedno - nastała zima, a dokładniej to grudzień, który wcale nie był łagodny w tej części świata. Dni się dłużyły i każdy uczeń odliczał już do świąt, które były tuż za rogiem. Jeszcze tylko kilka dni, jeszcze tylko ten sprawdzian dało się usłyszeć wśród uczniów na korytarzu - każdy żył nadzieją, że ten czas minie szybko i nim się zdążą zorientować, będą już siedzieli w swoich domach w towarzystwie najbliższych. Ale nie samymi świętami człowiek, a raczej uczeń żył. W życiu Durmstrandzkiej młodzieży było coś jeszcze. Coś na co czekali wszyscy od września. Coś co pomagało przezwyciężyć swoje lęki, sprawdzić swoje umiejętności, a przede wszystkim zacieśnić więzy między uczestnikami. Mowa oczywiście o corocznym Boju czyli małym turnieju, tudzież zawodach czy po prostu zadaniu, które dyrekcja szkoły skrzętnie przygotowywała ku uciesze swoich uczniów. Zasady były proste - wysyłano młodzież podzieloną na dwuosobowe drużyny w las aby te mogły się sprawdzić. Oczywiście nikt nie chciał krzywdy dla tych młodych czarodziei, więc dobierano ich tak aby mogli się wzajemnie uzupełniać. Hjalmar czekał na ten dzień od bardzo dawna. Uwielbiał te zawody i nadal miał w pamięci to jak dobrze poszło im rok temu. Mowa o nich, ponieważ został przypisany do grupy wraz z Persephoną i zajęli pierwsze miejsce ex aequo z inną dwójka. To oczywiście można uznać za wielki sukces, ponieważ oni byli połączeni po raz pierwszy, a tamci trzeci rok z rzędu startowali w tym duecie. Młody Nordgersim nerwowo przemierzał dziedziniec szkoły, próbując odnaleźć kogoś kto podobnie jak on, dzierzy w swoich dłoniach granatowo-bordową przepaskę, która miała symbolizować ich drużynę. Przez krótka chwilę bał się, że doszło do jakiejś pomyłki i nie będzie miał nikogo w swojej drużynie... Ale kiedy tylko dostrzegł taki sam materiał w dłoniach swojej serdecznej koleżanki, uśmiechnął się i czym prędzej ruszył w jej kierunku - Cześć Persephono - przywitał się od razu, pokazując swoją opaskę - Proszę, proszę. Mamy okazję po raz drugi stanąć we szranki pod jedną banderą. Mam nadzieję, że tym razem złoimy im tyłki - wskazał gestem dłoni na dwójkę z którą rok temu zremisowali - Czuję w kościach, że tym razem mamy szansę ich pokonać - dodał, nie ukrywając swoich intencji. W głębi serca wierzył, że tak właśnie będzie - w końcu ani on, ani Persephona nie byli pierwszymi lepszymi czarodziejami i dyrekcja szkoły pokładała w nich takie nadzieję, że po pierwsze zostali wybrani do Boju, a po drugie do jednej drużyny. RE: [Grudzień 1958, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Persephona Degenhardt - 13.11.2023 Ubrana w szkolny mundurek patrzyłaś na wszystkich z boku. Od dawna na korytarzach tego budynku nie było już Hadesa i Otto. Nie miałaś celu, skupiłaś się jeszcze bardziej na nauce, na zgłębianiu czarnej magii i nakładaniu okropnych klątw. Z niektórych nawet korzystali nauczyciele, gdy nie było od tego specjalisty w okolicy. W drobnych, chudych dłoniach trzymałaś wstążkę koloru granatowo bordowego. Kolor ten kojarzył ci się z własnymi oczami oraz z Otto, który czasami lubił jak twoja twarz krwawiła. Miałaś nadzieję, że tegoroczny Bój również spędzisz z Hjalmarem. Dobrze się z nim dogadywałaś, czułaś się przy nim spokojna i rozluźniona. Nie jak w przypadku Otto, przy którym zawsze byłaś spięta – liczyłaś, że bratu w końcu przejdzie. Miałaś cichą nadzieję, że cię w końcu zaakceptuje i zobaczy, że starasz się być potężnym demonem, którego od ciebie oczekiwał. Twoje bystre oczy prześlizgiwały się po twarzach tłoczących się uczniów. Słyszałaś urywki ich podnieconych rozmów o zbliżających się świętach, ale ty nie chciałaś wracać do domu. Nie było tam nic, co było dla ciebie przyjemne. Bałaś się ponownego spotkania z bratem, bałaś się tego, co dla ciebie tam szykował. Nie chciałaś prezentów, nie chciałaś niespodzianek. Chciałaś spokoju i chciałabyś tu zostać jak najdłużej, ale jeszcze trochę i skończysz naukę, wyjdziesz stąd i zostaniesz oddana na pożarcie swojemu bratu. Każda z tych rozmów, które uczniowie wokół ciebie przeprowadzali zostanie w twojej głowie już na zawsze, każda twarz, którą tu widziałaś nie zostanie zapomniana. Twój ostry wzrok wbił się w nadchodzącego chłopaka. Był to Hjalmar, który sprawił, że twoja twarz odrobinę złagodniała, a ciało się rozluźniło, gdy zobaczyłaś, że ten sam kolor wstążki. To z nim będzie ci dane spędzić ten Bój i czułaś, że tym razem na pewno zajmiecie pierwsze miejsce, nie było tutaj czasu na remisy. Był to twój ostatni Bój, więc miałaś zamiar go wygrać – zdawałaś sobie sprawę, że nie byłaś sprawna fizycznie, ale miałaś pamięć absolutną. Byłaś w stanie zapamiętać każdy element otoczenia tak, aby zmylić przeciwnika, ale się nie zgubić. Było to uciążliwe, gdy po prostu patrzyło się na ludzi, ale w terenie odrobinę ci pomagało. Miałaś przez to częste bóle głowy, ale dawałaś sobie radę, prawda? – Witaj – kąciki twoich ust wygięły się w enigmatycznym uśmiechu. – Jestem tego pewna, że w tym roku nie będzie remisu – odpowiedziałaś i zsunęłaś się z parapetu, na którym siedziałaś obserwując otoczenie. – Cieszę się, że to ty mi się trafiłeś – dodałaś jeszcze jakbyś chciała mu pokazać, że jest mile widziany w twoim otoczeniu, mimo że zawsze stronisz od innych osób. Byłaś zawsze typem samotnika i to nie pomagało ci wchodzić w relacje z ludźmi. Nie ukrywałaś jednak, że czasami lubiłaś wprowadzać w ich życie chaos, bo nadal byłaś tylko buńczuczną nastolatką. RE: [Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Hjalmar Nordgersim - 18.11.2023 Hjalmar był chyba najmłodszym uczestnikiem boju, chociaż jego wzrost jak i budowa ciała mogła mylić innych uczestników, wszak czego można się było spodziewać kiedy Twoim ojcem był prawdziwy olbrzym. Jednak sama Persephona wiedziała przecież ile miał i że tak naprawdę to jest jeszcze młodzieńcem przed którym ponad prawie połowa szkoły - Też cieszę się niezmiernie - odparł, nie ukrywając niczego, a na jego twarzy zagościł spokój i wyluzowanie - Za chwilę powinien przyjść profesor od czarnej magii i objawić zasady tegorocznej edycji... Mam nadzieje, że za dużo się nie zmieniło od poprzedniego roku - przyznał, wskazując dłonią na rosłego mężczyznę w grubym futrze, który właśnie zjawił się na dziedzińcu - Jest i on - dodał jeszcze od siebie, przepychając się między innymi ucznaimi, aby utorować im drogę na sam przód. Nordgersim chciał żeby Degenhardt mogła wszystko dobrze usłyszeć i wiedzieć, wszak on sam widział dobrze z tyłu. - Drodzy uczniowie! To już kolejny rok kiedy spotykamy się w tak zacnym gronie. Można niejako powiedzieć, że elitarnym gronie, ponieważ nie każdy może przystąpić do tego turnieju, a sama dyrekcja nie ma zamiaru posyłać niepewnych duetów w Bój - rozpoczął swoją przemową zaraz po tym kiedy młodzież się rozstąpiła, pozwalając mu na zajęcie dogodnego miejsca - W porównaniu z zeszłym rokiem nastąpiło kilka zmian - dodał, spoglądając po wszystkich zebranych jakby próbował im zajrzeć prosto w dusze - Po pierwsze - nie będziecie wiedzieć ile jest konkurencji. Jest ich co najmniej kilka i de facto nie trzeba przejść wszystkich, aby ukończyć cały Bój. Po drugie, w trosce o wasze bezpieczeństwo, postanowiliśmy wprowadzić możliwość opuszczenia turnieju w jakimkolwiek momencie. Wystarczy, że zrobicie to... - kontynuował, unosząc swoją różdżkę do góry by po chwili wystrzelił z niej złoty płomień, który następnie rozbił się w powietrzu po przeleceniu kilkunastu metrów - Wszyscy profesorowie i ich adiunkci będą obserwować pole Boju. Jeżeli ktoś z was nas przyzwie, poddając się, zostanie ewakuowany z powrotem do zamku - objaśnił, kładąc akcent na słowo "poddając się", jakby starał się przekazać coś podprogowo - Mam nadzieję, że wszystko inne jest jasne, ponieważ reszta nie zmieniła się od tamtego roku. Jeżeli tak, to turniej uważam za rozpoczęty! - wykrzyczał, unosząc dłonie, a znaczna część uczniów zaczęła wiwatować. Kiedy tylko zakończono przemowę, Hjalmar od razu odwrócił się do Persephony - Chyba nie będzie nam to koniecznie, nie sądzisz? - zapytał, robiąc kilka kroków w kierunku lasu. Nordgersim miał zamiar dostosować swoje tępo do kroków swojej towarzyszki - Ale to nie tak, że będę się upierał aby kontynuować, jeżeli chciałabyś zrezygnować - uśmiechnął się szczerze do Degenhardt. Nie miał z tym najmniejszego problemu, ponieważ liczyło się ich zdrowie. On może był nieustraszony ale nie chciał, aby ostatni rok nauki w Durmstrangu zakończył się dla niej czymś tragicznym. - To ostatni moment aby o coś dopytać albo jeszcze zrezygnować... - stwierdził, zatrzymując się przed lasem w którym znikały kolejne grupki uczniów. Wszyscy mieli dobre humory - przynajmniej jeszcze, wszak nie zdążyli dotrzeć do pierwszego zadania. Hjalmar zdawał sobie sprawę, że z tych dziesiątek, może setek uczniów, co najwyżej kilku dotrze do ostatniego zadania. Był oczywiście też święcie przekonany, że jednym z tych duetów będzie drużyna granatowo-bordowa. RE: [Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Persephona Degenhardt - 21.11.2023 Futro, które miałaś na sobie powodowało, że wydawałaś się jeszcze bardziej mniejsza, ale postawa twoja i spojrzenie skutecznie sprawiało, że kilka osób odwracało od ciebie wzrok, gdy tylko na nich spojrzałaś. Nie mogłaś na to pozwolić, aby ktoś uznał cię za słabą nawet jeśli twoja siła fizyczna faktycznie była marna. Pod spodem miałaś część mundurku szkolnego, ale nie był on typowy jak w normalnych szkołach, był to strój wygodny i bojowy, abyś mogł przetrwać w lesie. Byłaś wdzięczna Hjalmarowi, że zadbał o to, abyś mogła cokolwiek stąd widzieć, więc bez żadnego słowa sprzeciwu ruszyłaś za nim niczym księżniczka dumnie stąpająca za swoim gigantem. Wysłuchałaś uważnie słów profesora i swoim chłodnym wzrokiem przeczesałaś ludzi dookoła. Byłaś ciekawa z kim miałaś się zmierzyć, a twoje sprawne oko już wytypowało kilka osób, które na pewno się poddadzą. Ty tego nie zrobisz, prawda? Choćbyś miała stracić nogę nie poddasz się, bo wygrana była dla ciebie ważna. Nawet jeśli nie byłaś człowiekiem uzdolnionym bojową wolę przetrwania miałaś wyssane z krwią matki, albo obelgami brata. Nie zniosłabyś powrotu do domu na święta, gdyby dowiedział się, że nie ukończyłaś boju. – Mój drogi, ja się nie poddaję – spojrzałaś mu w oczy – Ale wiem kto zapewne to zrobi – swoje spojrzenie skierowałaś w stronę jednej pary, była to drobna i przerażona blondynka w parze z chłopakiem, który chciał za wszelką cenę wygrać i ignorował słowa swojej partnerki. – Idziemy – weszła do lasu jako pierwsza rozglądając się dookoła uważnie. Szukałaś jakichś śladów, rzeczy, które na pewno nie pasują do lasu i nie powinny w nim być. – Co roku zmieniają zasady? – zapytała. Niby kończyła już prawie rok szkolny, ale przez pierwsze cztery lata nie uczestniczyła w Boju, a potem miała problemy ze zdrowiem i zakazano jej brania w nich udziału. To był jej drugi raz kiedy mogła się w końcu wykazać. RE: [Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Hjalmar Nordgersim - 03.12.2023 Hjalmarowi podobał się zapał Persephony. Z jednej strony była tylko drobną, niewinną dziewczyną ale z drugiej... tkwił w niej jakiś taki duch rywalizacji. Drzemała w niej chęć wygranej. Chęć pokonania wszystkich wokół. Nie było w tym nic złego, wszak sam Nordgersim chciał wygrać te zawody. A czy dla Degenhardt mogło być lepsze zwieńczenie edukacji, niż stanięcie na podium tych zawodów? Raczej nie. Ruszyli do lasu. Hjalmar nie miał problemu, aby to ona szła pierwsza - oczywiście tak długo, jak nie było żadnego zagrożenia przed nimi. Wtedy nie byłoby wybacz - musiałby interweniować. Na całe szczęście nie będą musieli walczyć z jakimiś trollami... a przynajmniej taką nadzieję miał Islandczyk - Ciężko mi stwierdzić Persephono... Pierwszy raz słyszę o zmianach zasad... Kiedyś rozmawiałem ze starszym bratem Ivara i powiedział, że za jego czasów nie zmieniło się ani razu... - wzruszył ramionami - Może rok temu było zbyt dużo rannych? Albo dyrekcja przestała pokładać w nas tak duże nadzieję? Ale... my chyba nie wróciliśmy jakoś bardzo poobijani rok temu. Przynajmniej tak mi się przypomina w tym momencie... - stwierdził. Prawda była taka, że każdy wrócił trochę ranny, tudzież poobijany ale nie na tyle, aby zaraz trzeba było zmieniać zasady. Hjalmar wraz ze swoją przyjaciółką też mieli kilka siniaków, byli zmęczeni i nie chciało im się żyć ale liczyło się coś więcej - satysfakcja. - Spójrz! - wskazał dłonią na kilka skupisk roślin. Te rosły w trzech grupach, które były skierowane w różnych kierunkach świata - na zachód, północ i wschód - Pierwsze zadanie... Tylko co my tu mamy zrobić... - zastanawiał się na głos, podchodząc do dużego kamienia gdzie była napisana instrukcja w języku szwedzkim. Na całe szczęście, ten nie stanowił dla nich żadnego problemu - wszyscy uczniowie musieli go umieć - Dalszą drogę wskaże wam hjortron... - przeczytał - Czyli malina moroszka... - przetłumaczył i czym prędzej zaczął rozglądać się krzakom, które się tutaj znajdowały. Zadanie było o tyle utrudnione, że każda z roślin była jakąś maliną. Należało się więc odpowiednio przyjrzeć i zdecydować - Poszukajmy w takim razie tej maliny. Im szybciej się z tym uwiniemy, tym szybciej pójdziemy dalej. Ja byłem niezły z tych wszystkich zajęć z roślinami... a Ty? - zapytał i sam poszedł zbadać pierwszy krzak. Dwa rzuty na próbę odnalezienia tzw. "maliny nordyckiej". Korzystam z wiedzy przyrodniczej. [roll=N] [roll=N] RE: [Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Persephona Degenhardt - 10.12.2023 Pokiwałaś w zamyśleniu głową. Raczej nie interesowały cię powody, dla których zmieniano zasady, ale w głowie rodził ci się pomysł dlaczego tak mogło być. Nie chciałaś też, aby zapadło między wami milczenie. Rzadko miałaś szansę z kimkolwiek porozmawiać, a niedługo będziesz musiała wrócić do swojego domu, gdzie będziesz tą gorszą. Najbardziej chyba obawiałaś się spotkać ze swoim ojcem, a może z Otto? Nie byłaś tego pewna, wolałaś wyrzucić myśli o powrocie do domu z głowy, aby móc skupić się teraz na twoim zadaniu. No właśnie. Skup się Persephono, bo przegracie. – Może narzucono jakieś zasady bezpieczeństwa? Albo jacyś słabi rodzice się zbuntowali, że ich dziecko nie jest tu bezpieczne? – zasugerowałaś zastanawiając się nad słusznością swoich słów. W końcu można ukończyć bój bez ukończenia wszystkich zadań, można poddać się i wrócić bezpiecznie do szkoły. Uśmiechnęłaś się pod nosem. Nie rozumiałaś takiego postępowania. Byłaś kiepska jeśli chodziło o siłę fizyczną, ale byłaś też przebiegła i sobie zawsze radziłaś, więc takie ograniczanie się do bezpiecznych form było dla ciebie okazaniem słabości. – Ja tam czasem lubię jakieś siniaki, przynajmniej wiadomo, że coś robiłam, nie? – odparłaś, żartobliwie? Potrafiłaś żartować? Nie byłaś pewna, ale też nie chciałaś wyjść na drętwą, bo Hjalmar był naprawdę przyjemną odskocznią od codzienności w tym miejscu, czy też w twoim domu. Na jego słowo ocknęłaś się z zamyślenia i spojrzałaś na pierwsze zadanie. Stanęłaś obok niego i również przeczytałaś tekst. Nie byłaś kiepska w rozpoznawaniu roślin, ale też nie byłaś w nich wybitna. Przyjrzałaś się krzaczkom bez słowa szukając odpowiedniej rośliny. – Jak myślisz? Która to będzie? – zapytałaś oglądając krzaczki malin. Wyglądały ładnie, zaczynałaś mieć swojego faworyta, ale chciałaś też dać mu się wykazać wiedzą. – Jakoś zbyt łatwo, nie? – spokojnie, powoli, do przodu. Nie ufałaś tej szkole, więc z łatwością było ci się pilnować i nie tracić czujności. Takie zadanie było naprawdę proste, ale dla przezorności nie dotykałaś żadnego z krzaków malin. Dwa rzuty na próbę odnalezienia tzw. "maliny nordyckiej". Korzystam z wiedzy przyrodniczej. [roll=N] [roll=N] RE: [Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Hjalmar Nordgersim - 12.12.2023 Hjalmar pokiwał głową na zgodę ze słowami Persephony. Ciężko się było z tym nie zgodzić - wystarczył głos jakiegoś z bardziej zamożnych uczniów, a szkoła potrafiła się diametralnie zmienić. Tak też pewnie było i tym razem, chociaż nikt nie mówił o tym na głos. Pozostało im tylko snuć jakieś domysły na to co się zadziało i czemu tak było. - Prawda. Po siniakach widać, że walczyliśmy do końca - ponownie się zgodził ze swoją towarzyszkom. To właśnie po nich dało się poznać drugiego człowieka. Na korytarzach Durmstrangu przez kilka tygodni było widać kto brał udział w Boju i jak daleko zaszedł. Przeważnie z postępem w turnieju, szła ilość ran. Podobnie przecież też było w przypadku Nordgersima i Degenhardt. Malinę nordycką to Hjalmar rozpoznałby wszędzie. Godziny nauki zielarstwa nie poszły przecież na marne, ani w las, ponieważ to oni poszli w las... Trochę to skomplikowane ale wiadomo o co chodzi - Jestem święcie przekonany, że to ona - przyznał, wskazując na środkowy krzak - Pisałem o niej referat. Śni mi się po nocach i rozpoznałbym ją wszędzie. Gdybyś obudziła mnie w nocy i zapytała o jej budowę czy szczegółowy opis, zrobiłbym to bez zająknięcia - zaśmiał się w głos. Islandczykowi przypominały się te setki pytań, które zadawała mu profesorka od zielarstwa. Było to ciężkie ale satysfakcjonujące, zwłaszcza wtedy kiedy przyznała mu rację, że tym razem się nauczył. - Wiesz... Te zadania muszą być jakoś wyśrodkowane. Nie mogli zacząć od bardzo trudnych bo nikt by tego nie ukończył - odparł, kierując się dalej w las, drogą, którą uznał za prawidłową. Hjalmar liczył, że się nie pomylił, ponieważ nigdy by sobie tego nie wybaczył. Po pierwsze tego, że zawiódł, a po drugie tego, że nie stanęli na podium wraz z Persephoną. Nie pomylił się - mówił prawdę. Środkowa droga prowadziła ich w głąb lasu. Kilka zakrętów w tę, a później dwa w drugą, kilkaset metrów i znaleźli się na kolejnej polance. Podobnie jak wcześniej znajdował się tutaj kamień na którym była napisana instrukcja. W porównaniu do poprzedniego zadania, tutaj nie było żadnych krzaków, a jedynie człowiek, który opierał się o jedno z drzew. Był nim nie kto inny jak wszechwiedzący Smirnov, czyli szkolny dozorca, który się do nikogo nie odzywał ale znał odpowiedź na chyba każde pytanie. Każdy uczeń go znał bo każdy dostał od niego chociaż raz opierdol w czasie całej edukacji. Nordgersim podszedł do kamienia, aby przeczytać instrukcję. Domyślał się jakie może być to zadanie ale wolał się upewnić - Pan Smirnov zna drogę - odczytał, spoglądając na swoją towarzyszkę - Persephono. Obawiam się, że ja tutaj nie pomogę i tylko Ty możesz uratować nasz dalszy Bój - dodał, podchodząc kilka kroków bliżej - Musisz rzucić na niego urok jakiś pewno... A ja tego nie potrafię... Inaczej nam przecież nie powie którędy powinniśmy iść dalej - przypomniał swojej przyjaciółce gdyby zdążyła zapomnieć. Dozorca był prawdziwą udręką ale potrzebowali go w tym momencie. Nie mogli przecież się poddać - musieli wygrać. Degenhardt musiała ukończyć ten rok z pierwszym miejscem w Boju. RE: [Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Persephona Degenhardt - 07.01.2024 W twojej głowie zrodziła się myśl, że to może te brytyjskie dzieciaki wysłane tutaj, ab nauczyły się życia, bo ich rodzice uważali, że Hogwart był zbyt słabym miejscem na naukę, a potem przychodziła rzeczywistość i brytyjska miękkość. Nie powiedziałaś tego na głos, nie chciałaś wyjść na bardziej zjadliwą, aby nie uznał cię za zbyt podłą. Potrafiłaś się jeszcze hamować, potrafiłaś dbać o to, aby ludzie wokół ciebie nie czuli się, aż tak niekomfortowo. Zaufałaś jego wiedzy, bo sama nie do końca byłaś pewna, który to krzak powinien być. Ruszyliście więc za wskazówką dalej. Proste, łatwe, dziwnie mało zabójcze. Nie wiedziałaś, czy był to dobry znak, czy może właśnie próbowano uśpić twoją czujność, więc wytężyłaś wzrok i słuch jeszcze bardziej. – Możliwe, ale i tak dziwnie – odparłaś wzruszając ramieniem. Opatuliłaś się bardziej swoim kożuchem, w którym pawie tonęłaś, ale było w nim tak przyjemnie ciepło. Pomimo swojej wielkości był on jednak lekki, przyjemny i nie krępował ruchów. Idealnie uszyty tak, aby nie przeszkadzać w walce. Po kilku krokach w milczeniu przeszliście kolejne ścieżki w głąb lasu. Na policzkach już miałaś zaróżowienia od zimna, ale było to zimno przyjemne i rześkie. Wolałaś ciepło, lubiłaś wygrzewać się przy kominku, lubiłaś gorące kąpiele, czy prysznice. Tutaj tego zaznać nie mogłaś. Wszystko było szybkie, zimne, gwałtowne. Może dlatego tak bardzo nienawidziłaś zimna i marzyła ci się podróż w jakieś ciepłe kraje, śniłaś o Hiszpani, Brazylii i innych ciepłych krajach oraz wyspach. Oh, ile byś dała, aby mieć swoją prywatną wyspę gdzieś pośrodku niczego z ciepłym gorącym słońcem. – Smirnov – powiedziałaś wpatrując się w dozorcę. Serce zabiło ci szybciej i skinęłaś głową na odpowiedź Hjalmara. Oczywiste. Proste. Byłaś dobra w urokach, łatwo przychodziło ci rzucanie tych zaklęć, ale co z pracą pod presją, czy ci się uda? Rzuciłaś zaklęcie, a potem jeśli ci wyszło zażądałaś tego, aby wskazał wam drogę. Dwa rzuty na zauroczenie, aby Smirnov wskazał nam drogę. [roll=Z] [roll=Z] RE: [Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Hjalmar Nordgersim - 21.01.2024 Plan Persephony i Hjalmara mógł trochę nie zadziałać. Może trochę stresu zjadło Persephonę? A może powinni spróbować innej taktyki? Pewnie mogliby się nad tym zastanawiać w tym momencie gdyby nie oburzenie Smirnowa odnośnie tego jak nazwała go przyjaciółka Nordgersima. - Od kiedy jesteśmy na Ty, młoda damo? - woźny zapytał, a jego ton wskazywał na to, że ewidentnie nie spodobało mu się to w jaki sposób się do niego zwróciła - Jeżeli myślałaś, że takim zachowaniem możesz coś zyskać to się grubo mylisz. Przypomnę Ci, że to jest Durmstrang, a nie jakaś inna szkoła. Tutaj panują zasady i tradycje! - uniósł się w swojej goryczy, a jakaś inna grupka postanowiła się zatrzymać i zastanowić czy, aby na pewno chcą tędy iść. - Panie Smirnov... Persephona na pewno nie chciała tego tak ująć... To na pewno była jakaś pomyłka, prawda? - spojrzał w kierunku Degenhardt, licząc na jakieś potwierdzenie swoich słów. Musieli jakoś to teraz ująć, może go wręcz przeprosić. Nie mogli odpaść na drugim zadaniu. O nie - nie było o tym mowy. Przyszli tutaj, aby wygrać - Naprawdę nie chcieliśmy robić problemu, a jedynie ruszyć dalej. Bardzo nam zależy na tym, aby dalej brać udział w Boju. Dla Persephony byłoby to najlepsze zwieńczenie edukacji w Durmstrangu - zapewnił go, chcąc trochę udobruchać Smirnova, wszak po jego słowach dało się odebrać to, że wręcz kocha tę szkołę i żyje właśnie dla niej. Hjalmar liczył, a może chciał liczyć, że to wystarczy do tego aby przekonać Smirnova do zmiany swojego zachowania i wybaczenia Persephonie tego małego błędu. W końcu gdyby udało jej się go zauroczyć, to bez dwóch zdań by wskazał drogę, którą powinni się udać... a tak... no cóż. Musieli kombinować. Im dłużej tu stali, tym była większa szansa, że inne grupy poznają taktykę na to jak należy zagadać do ich wyroczni. Próba przekonania Smirnova. Charyzma. [roll=N] [roll=N] RE: [Grudzień 1957, Durmstrang] Bój || Hjalmar & Persephona - Persephona Degenhardt - 15.02.2024 Błąd! Rozniósł ci się krzyk twojego ojca po głowie. Ciągle popełniasz błędy, ciągle robisz coś źle, ciągle mówisz za szybko. Jesteś beznadziejna, słaba, zbyt pewna siebie. Mniej gadaj, więcej obserwuj, mniej ufaj ludziom, a więcej milcz! Czułaś jak traciłaś grund pod nogami, gdy mężczyzna na ciebie nakrzyczał. Po pierwsze – nie byłaś byle kim, aby byle kto na ciebie krzyczał. Po drugie – popełniłaś błąd, który kosztował was możliwością przegranej. Po trzecie – w oczach twojego młodszego kolegi mogłaś być teraz żałosna, że na czymś tak prostym się wyłożyłaś. Twój wyraz twarzy nie zmienił się, może odrobinę pojawił się w twoich oczach zawód i strach przed tym, że przegracie. Denerwowało też cię to, że ktoś się wam przyglądał, więc mimowolnie spojrzałaś w tamtym kierunku, ale zaraz wróciłaś spojrzeniem do pana Smirnova, aby nie wywołać w nim kolejnej fali rozgoryczenia i poczucia braku szacunku z twojej strony. – Tak, tak. To po prostu stres. Nie chciałam pana urazić – dodałaś ze skruchą. Oh, żałosna jesteś. Właśnie kajasz się przed byle jakim woźnym. No tak, ale to nie był byle jaki woźny, a ty musiałaś wygrać, musiała pokazać, że jesteś wyjątkowa. Naucz się lepiej manipulacji od tego chłopca, a nie udajesz wielką panią tego świata, gdy jesteś w rzeczywistości żałosną Persephoną. Manipulacja, powinnaś nauczyć się manipulacji. |