Poziom spaczenia: Poziom III
Przeciętny człowiek określiłby Urlett jako osobę pozbawioną moralności. Być może jest niezdiagnozowaną psychopatką, być może pociąg do nauki i odkrywania nowości przyćmił jej pojęcia dobra i zła. Nie krzywdzi dla samej krzywdy, zawsze ma ku temu konkretny powód związany z badaniami.
Różdżka: Brak
Zwierzę totemiczne: Pająk krzyżak
Pająki należą do najbardziej cierpliwych ze wszystkich zwierzęcych przewodników duchowych. Ostrożnie tkają sieć, a następnie czekają, aż ofiara do nich podejdzie.
Pająk przypomina nam, że możemy swobodnie tworzyć, niszczyć i odtwarzać. Uczy cię, żebyś nie zakochiwał się w swoim pierwszym obrazie lub pierwszym szkicu. Zamiast tego kontynuuj budowanie i wprowadzanie innowacji, manifestując doskonałość w szerszym procesie.
Pająk, jako Zwierzę Duchowe, może pojawić się jako posłaniec Bogini, który odbiera połączenie ze Świętą Kobiecą energią, nie we Wszechświecie, ale także tylko w tobie.
Jesteśmy twórcami własnego losu. Kiedy zrozumiemy siebie, możemy naprawdę zacząć manifestować naszą rzeczywistość.[
*]
Aura: żółta z brązowymi przebłyskami przechodzącymi stopniowo w czarny blask, znajduje się też trochę jasnej, szmaragdowej zieleni
O zdolnościach:
Urlett jest urodzonym naukowcem. Jej zapędy były rozpoznane nim wysłano ją do Durmstrangu i zamiast tego, poddano ją prywatnemu kształceniu. Odebrała wszechstronne wykształcenie w wielu dziedzinach magicznej nauki, szczególnie tej związanej z przyrodą, a szczególnym zainteresowaniem cieszyły się substancje o magicznych właściwościach.
Dzięki swojej niesamowitej pamięci chłonęła wiedzę jak gąbka, tą potrzebną, jak i zbędną. Dlatego też szybko przestała czytać o mniej interesujących jej tematach historycznych, czy społecznych. Urlett niemal nie ruszała wróżbiarstwa. O zwierzętach zna masę faktów biologicznych, natomiast nie interesowała się ich hodowlą i nie potrafiłaby się zachować odpowiednio przy hipogryfie. Nie latała na miotle, nie grała w quidditcha, pływać też nie umie. W polityce orientuje się w najważniejszych tylko faktach, a jeśli chodzi o sztukę, to coś tam wie o antyku i tyle. Muzyka, teatr, obrazy, literatura piękna — o tym absolutnie nie weszłaby w konwersację z powodu braku wiedzy.
Nigdy nie nauczyła się islandzkiego. Zna podstawowe zwroty i pojedyncze słówka, ale z powodu posiadania matki Brytyjki w jej domu zawsze mówiono po angielsku. Był to też dla niej plus z naukowego punktu widzenia — nie musiała się nigdy ograniczać do skromnej liczby islandzkich wydań literatury naukowej.
Diabelskie podszepty III:
(Charyzma)
Urlett myślała, że ma omamy, gdy pierwszy raz usłyszała tajemniczy głos w swojej głowie. Konsultacja z matką uspokoiła ją i rozpoczęła fascynację dalekim przodkiem, który od czasu do czasu szepcze jej do uszka przypadkowe mądrości.
Niewidzialność 0:
Dla Urlett popularność lub jej brak jest obojętna. Z jednej strony nie lubi zwracać na siebie uwagi, ale szeroki wachlarz kontaktów daje wiele możliwości. Bycie nową czarownicą w Londynie wykorzystuje jak rozpoczęcie życia z białą kartą. Tutaj nikt nie słyszał o jej podejrzanych eksperymentach, czy puszczalskiej matce. Z pewnością pomoże jej to znalezienie odpowiedniego kawalera.
Magia bezróżdżkowa II:
Opanowanie tej zdolności była naturalnym biegiem rzeczy, gdy podczas badań ręce były zajęte ołówkiem, fiolką, pękiem notatek, a niestety stopą się nie dało czarować.
Tworzenie eliksirów i maści II:
Urlett bada wszelkie materiały używane do eliksirów, bądź te, które potencjalnie mogą mieć w nich zastosowanie. Interesuje się wszelkimi rodzajami eliksirów, bardziej użytkowymi, medycznymi, także truciznami.
Prawdomówny I:
Nie tyle jest do bólu szczera, co nie widzi sensu w kłamaniu. Jest rzetelnym naukowcem, a wszelkie konwenanse ma głęboko w nosie. Czasem jednak czegoś nie dopowie, ale to już inna sprawa.
Choroba Milforda I:
Urlett cieszy się, że jako owoc chowu wsobnego nabawiła się "tylko" wciągania wszystkich informacji wokół, które mieszają się jej po głowie jak jedno wielkie wysypisko śmieci. Choroba przydaje się w pracy, chociaż gdyby nie pracowała na samozatrudnieniu, już dawno by ją wywalili. Sypia nieregularnie z powodu problemów z zaśnięciem, zacina się w przypadkowych momentach, odchodzi z tematu do tematu. Jej życie jest uporządkowane, ale chaotycznie.
Bezsenność II:
Problem wynikający z choroby Milforda i zbyt dużej energii życiowej. Urlett ciężko jest zasnąć bez wspomagaczy, bo jej umysł żyje zawsze na najwyższych obrotach. Trudno jej przestać planować, analizować i rozważać czegokolwiek, to się dzieje nawet wbrew jej woli.
Poza schematem I:
Stosuje się do etykiety bardzo wybiórczo i nie ma filtra podczas konwersacji. Nie rozumie bardziej złożonych interakcji społecznych.
Wyuzdany I:
Czarownica spróbowała kiedyś współżycia i czynność ta spodobała jej się. Z tego powodu co jakiś czas pozwala sobie na przerwę w pracy, by doznać uciechy cielesnej. Jest jednak wybredna — każdego partnera ocenia w kontekście potencjalnego ojca jej dzieci.
Drobny lęk I:
Boi się chorób spowodowanych chowem wsobnym. Gdy tylko zauważy u siebie jakąś nieprawidłowość, od razu poddaje się badaniom. Każdy symptom odbiera jako potencjalny sygnał, że w jej krwi płynie zbyt mała różnorodność genetyczna.