Secrets of London
[15.07.1972] Mech rośnie po północnej stronie - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21)
+---- Dział: Podziemne Ścieżki (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=49)
+---- Wątek: [15.07.1972] Mech rośnie po północnej stronie (/showthread.php?tid=4102)



[15.07.1972] Mech rośnie po północnej stronie - Atreus Bulstrode - 25.10.2024

To było mało przyjemne, deszczowe popołudnie, gdzie chmury zasłaniały słońce, a ulice Londynu były pustawe, ale im to akurat nie przeszkadzało. Nie kiedy przemierzali wąskie korytarze Podziemnych Ścieżek, w ślad za posiadanymi informacjami i w poszukiwaniu wyznaczonego przez informatora miejsca.

W powietrzu unosił się zapach dymu i podejrzanych mikstur, a cienie poruszały się w rytm nieznanego, mrocznego tańca. Ale Atreus nie był w stanie docenić niewątpliwych uroków tego miejsca. Nie kiedy obok niego szła Ruda i jedyne nad czym w tym momencie się zastanawiał, to czy ktoś tego dnia się nad nim ulituje i rzuci mu Avadą w plecy. Albo żeby go chociaż jeden z tych cholernych miotlarzy, co ich tutaj szukali, przeleciał go na miotełce. Nieco bardziej makabryczne i bolesne, ale był w stanie poświęcić się byle tylko nie musieć dłużej cierpieć.

Zastanawiał się w sumie dlaczego. Czy to jakaś boska kara może była, albo Moody i Bones stwierdzili, ze oboje ostatnio coś zjebali koncertowo i postanowili ich teraz dobrać do pary za karę. A może Brenna jakimś cudem miała dzisiaj wolne w robocie i nie miał kto niańczyć tej rudej małpy.

- Była mowa o tym, że ci Synowie Harpii bardzo często kręcą się przy magazynach, w wolnych chwilach bawiąc się w mordowni. Powinna być gdzieś niedaleko, a jak dobrze pójdzie to może nawet i ciebie wypchniemy na ring i się z kimś pobijesz, co ty na to? - zapytał, niby to obojętnym tonem, ale jak się tak nad tym zastanawiał to bardzo chętnie by zobaczył jak Młoda radzi sobie na nielegalnym ringu. Wydawało się, że mogła nadrabiać uporem, ale coś podejrzewał że jeśli chodziło o czystą siłę to by ją prędzej jak później rozmazali na ścianie.

Skręcili za róg, w kolejną ciasną alejkę, która prowadziła ich prosto w wyznaczone miejsce. A przynajmniej Bulstrode bardzo sobie życzył żeby tak było bo niestety, Podziemne Ścieżki miały to do siebie że żyły własnym życiem i każda wyglądała dokładnie tak samo jak poprzednio, a przez to, cóż, łatwo było się w nich zgubić. A tego bardzo nie chciał robić w towarzystwie Heather.

!podziemneścieżki


RE: [15.07.1972] Mech rośnie po północnej stronie - Pan Losu - 25.10.2024

Nie powinno cię tu być!


Zagłębiasz się w Podziemne Ścieżki, ale tak naprawdę, to nie masz bladego pojęcia dokąd iść. Po chwili orientujesz się też, że nie bardzo wiesz, jak wrócić. Niezależnie od wszystkiego, gubisz się w tunelach pod miastem na x godzin, nim znajdziesz wyjście na Nokturn:
[roll=1d6+3]



RE: [15.07.1972] Mech rośnie po północnej stronie - Heather Wood - 26.10.2024

Starała się podchodzić do sprawy profesjonalnie. Naprawdę próbowała. Musiał to być jakiś nieśmieszny żart kogoś z góry, że postanowił ich wysłać tutaj razem. Gorzej mogło być tylko, gdyby sparowali ją z Borginem, właściwie to nie mogło bo chyba gdzieś zniknął przez te głowę, którą ktoś znalazł w ministerstwie.

Włosy nieco jej zmokły, co chwilę dmuchała na swoją grzywkę, aby nie wpadała jej do oczu, pogoda była raczej barowa. W sumie całkiem niezłym pomysłem było odreagować ten wypad na Ścieżki jakimś wyjściem do pubu, później, po tym jak skończy dyżur. Będzie musiała złapać Camerona, na pewno jej nie odmówi.

Noktur pachniał jak Nokturn, może to zbyt wiele powiedziane, śmierdział jak zawsze. Unosił się tu dym wymieszany z zapachem eliksirów, które na pewno nie należały do szczególnie legalnych. Nie po to się tu jednak znaleźli, mieli się spotkać z informatorem, a nie, żeby szukać nielegalnych działalności.

- Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo, Bulstrode. Wiem, że byłoby ci to na rękę, obawiam się też, że oni nie są gotowi na starcie z kimś takim jak ja. - Ruda bardzo chętnie sprawdziłaby swoje umiejętności w nielegalnej walce ulicznej. Oczywiście, że by to zrobiła, lubiła takie wyzwania, czuła jednak, że Cameron faktycznie mógłby tego nie zaakceptować, tak samo jak Brenna, nie zamierzała dać się podpuścić Atreusowi.

Szli i szli, miała wrażenie, że każda ze ścieżek wygląda tak samo. Wiedziała, że to miejsce jest specyficzne i bardzo łatwo się tutaj zgubić, zdecydowanie wolałaby uniknąć takiej opcji, bo Bulstrode nie był jej wymarzonym towarzystwem do gubienia się gdziekolwiek. Wolałaby spędzić ten czas z kimś innym, a przede wszystkim najlepiej by było, gdyby załatwili sprawę, rozeszli się każdy w swoją stronę i nigdy więcej nie powtarzali czego takiego.


!podziemneścieżki


RE: [15.07.1972] Mech rośnie po północnej stronie - Pan Losu - 26.10.2024

Nie powinno cię tu być!


Zagłębiasz się w Podziemne Ścieżki, ale tak naprawdę, to nie masz bladego pojęcia dokąd iść. Po chwili orientujesz się też, że nie bardzo wiesz, jak wrócić. Niezależnie od wszystkiego, gubisz się w tunelach pod miastem na x godzin, nim znajdziesz wyjście na Nokturn:

[roll=1d6+2]
Pod wpływem magicznych iluzji, zaczynasz tracić orientację. Każdy korytarz wygląda tak samo, a fałszywe ściany prowadzą do ślepych zaułków. Utknąłeś w Podziemnych Ścieżkach na kolejne x godzin:
[roll=3d8]



RE: [15.07.1972] Mech rośnie po północnej stronie - Paracelsus - 06.01.2025

Atreus i Heather wędrowali po podziemnych ścieżkach, coraz bardziej gubiąc się w labiryncie wilgotnych korytarzy, które zdawały się nie mieć końca. Ani początku, jeśli byliby ze sobą całkowicie szczerzy, bowiem w pewnym momencie opcja cofnięcia się po własnych śladach stała się równie nieprawdopodobna, co wizja szybkiego opuszczenia tuneli.
Każdy zakręt wydawał się wprowadzać ich w kolejną iluzję, nie pozwalając na odnalezienie prawdziwego kierunku. Każdy kolejny tunel prowadził ich głębiej w nieznane a fluorescencyjne grzyby i porosty na ścianach zdawały się śledzić ich ruchy, samym pozostając nieruchomymi i nieprzydatnymi w znalezieniu punktu odniesienia.
Zgubili się. Wszystko wyglądało dokładnie tak samo. Korytarze nie obfitowały w żadne charakterystyczne cechy, nie było w nich niczego, co mogłoby powiedzieć wędrowcom, czy już tu wcześniej byli. Nos również nie był im w stanie pomóc, bo wszędzie w powietrzu unosił się dokładnie taki sam zapach stęchlizny zmieszany z nutą czegoś przypominającego wilgotne drewno i odór przywołujący na myśl gęsty, duszący dym papierosowy.
Nie było wiatru wiejącego od strony potencjalnego wyjścia. Nie było słońca, którego ruch mógłby wskazać im kierunek. Tylko kamienne ściany i chropowate chodniki.
Co pewien czas na ich drodze pojawiały się niewielkie, mniej lub bardziej spróchniałe bądź zardzewiałe drzwi prowadzące do nieznanych pomieszczeń. Każde z tych potencjalnych przejść było zamknięte. Mimo prób otwarcia ich przy pomocy magii albo bardziej konwencjonalnych sposobów polegających na użyciu starej dobrej siły, zamki i zawiasy pozostawały nieporuszone.
Żadne z nich nie było w stanie stwierdzić, ile tak właściwie kręcili się w kółko, kratkę a może pętelkę, zanim ich oczom ukazał się wcześniej nie widziany widok. Już sama zmiana we wrażeniu, jakie odczuły ich nosy mogła być dowodem na to, że natknęli się na coś niezwykłego. Zamiast wcześniejszej zatęchłej woni w powietrzu unosił się delikatny, kojący zapach. Nasuwał na myśl wiejski babciny ogródek wczesnym rankiem świeżo po deszczu.
Szybkie rozejrzenie się po korytarzu, w który weszli wystarczyło również, aby stwierdzić, że wraz z wcześniejszym odorem ze ścian zniknęły również świecące porosty. Zamiast nich skałę porastał dziwny mech. Inny, bardziej mięsisty niż kiedykolwiek widzieli. Gęstszy, już z wyglądu przypominał miękką gąbkę. Jego zielone, pulsujące łodyżki zdawały się poruszać, jakby żyły własnym życiem.
Rośliny nie świeciły tak jak wcześniejsze grzyby i posępne fluorescencyjne kwiaty, ale nie był też całkiem matowy. Delikatnie błyszczał, zdecydowanie również (tak jak poprzednia skąpa roślinność) wyczuwając, że nie jest już sam. Wydawał się zwijać i wskazać nowy korytarz prowadzący w prawo, jak gdyby zapraszając ich do podążania za nim.
Czy można było mu ufać? Kogo lub czego była to manifestacja?