Secrets of London
[04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+---- Dział: Dziurawy Kocioł (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=44)
+---- Wątek: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more (/showthread.php?tid=5464)

Strony: 1 2


[04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Brenna Longbottom - 12.12.2025

Była niewyspana i trochę niespokojna.
Nie miało to wiele wspólnego ani z tym, że była ostatnio ciągle czymś zajęta, jeśli nie pracą - pracą, to pracą na wielu różnych placach budowy albo podtrzymywaniem relacji międzyludzkich. Ani nawet z tym, że spała za mało. Nie, chodziło o to, że gdy się położyła, jak Merlin przykazał, w łóżku w londyńskiej kamienicy, i to nawet przed północą, ostatnio dręczyły ją... może nie koszmary szczególnie straszne, ale bardzo męczące. Śniła o zwykłym dniu, podczas którego ktoś ją obserwował i kiedy się przebudziła, wciąż miała wrażenie, że ktoś jest w pokoju.
Ale nikogo nie było. Ani w pokoju, ani w mieszkaniu, ani w kamienicy. Sprawdziła zamki, okna, na wszelki wypadek nawet pokręciła się moment w wilczej postaci. Nic nie wskazywało na to, że sen nie był zwykłym snem. Wypiła więc po prostu trzy kawy zamiast jednej, zajęła się przesłuchaniami i zapomniała o całej sprawie.
Aż wieczorem, gdy w pośpiechu szykowała się do wyjścia z biura, znalazła przeoczoną wcześniej kopertę.
Spodziewała się, że skoro była pozbawiona nadawcy, znów znajdzie w niej wyklejone z gazety literki. Może kolejne polecenie zostawienia Atreusa, może następne zdjęcie nawet – dostała i własne, ewidentnie zrobione kiedyś w biurze, i takie przedstawiające tentakulę.
Ale tym razem było to coś gorszego, co mocno przebijało dotychczasowe przesyłki.
Trochę ją to rozkojarzyło. Musiała przeczytać menu dwa razy, żeby sobie uświadomić, że jednak w Dziurawym nie serwują grzebieni, a zwykłe grzańce.
– Wcześnie zaczynają z grzańcem – stwierdziła. Przysłoniła na moment usta, jednocześnie próbując stłumić ziewnięcie. Przez ułamek sekundy była bliska poproszenia o kawę, ale istniała całkiem realna szansa, że jeszcze jedna i w jej żyłach zamiast krwi zacznie krążyć kofeina. – Poproszę tę wersję bez alkoholu.
Może to było jak proszenie o ciepłe lody w środku lipca, ale nawet gdyby uznała, że ma ochotę pić, to chwila gdy ktoś najwyraźniej włamuje ci się do domu nie byłaby ku temu odpowiednim momentem. Nie miała zamiaru wracać dziś do Stawu, nawet jeśli to byłoby rozsądne.
Nie chciała się chować, a złapać delikwenta i skopać mu tyłek. Jeszcze lepiej jeśli będzie stawiał opór przy aresztowaniu.
– Wiedziałeś, że Paddy Finnigan nie przychodził dwa dni w pracy, a dziś się pojawił i powiedział waszej asystentce, że cały czas był w archiwum Biura Aurorów? – rzuciła, unosząc do ust podsunięty jej kufel, którego zawartość mocno pachniała goździkami, cynamonem, imbirem i pomarańczą.


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Atreus Bulstrode - 13.12.2025

Ciężko było nie być zmęczonym, kiedy pracowało się w ich biurach. No, może Victoria nie była, bo ona wypisywała się z imprezy równie z wybiciem godziny o której kończyła się jej zmiana. Ale teraz, po Spalonej Nocy? Każdy miał zapierdol. Atreusa nawet więc nie dziwiło, że Brenna wygląda jakby przez ostatni tydzień pozostawała na nogach.

Grzaniec wydawał się odrobinę samobójem w takich okolicznościach, ale Atreus nie byłby sobą, gdyby się nie napił. Kubek grzał przyjemnie w dłonie, a stojąca za barem Agatha, jeszcze parę chwil temu zarzekała się monotonnym głosem i wyuczoną formułką, że nowa receptura zwali każdego z nóg.

- Muszą oszacować, ile osób się po nim porzyga i ewentualnie zmodyfikować recepturę - prychnął, zaglądając do swojego kubasa, jakby chcąc ocenić jego zawartość i ewentualny skład. No cóż, raz kozie śmierć, więc Atreus upił nieco grzańca.

- Nawet by mnie to nie zdziwiło, gdyby to była prawda. Po Departamencie Tajemnic, Departament Przestrzegania Prawa ma chyba największy odsetek zniknięć. Tylko że o wiele mniej u nas tych permanentnych. CO najwyżej właśnie parę dni w archiwum. A w sumie powiedział dlaczego tyle tam siedział?


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Brenna Longbottom - 13.12.2025

– Nie jestem pewna czy próbuje nas zachęcić, czy nam grozi – szepnęła do Atreusa apropos słów barmanki, która przysięgała, że zmodyfikowana receptura zwali ich z nóg, choć samej kobiecie posłała pogodny uśmiech, gdy wręczała zapłatę i napiwek.
Mały łyk na razie jednak jej nie powalił, ani z zachwytu, ani na całe szczęście z żadnego innego powodu: był gorący, więc trzeba było kosztować ostrożnie, i na pewno nie pożałowało przypraw, w pierwszej chwili Brenna czuła więc głównie cynamon. Przy okazji przyszło jej też nagle do głowy, że może powinna była spytać Atreusa, czy chodził kiedyś z Agathą, zanim upiła tego grzańca, bo jeszcze zaraz się okaże, że ta im czegoś do niego dorzuciła, tak z dobrego serca…
– Czujesz się zwalony z nóg? – spytała, spoglądając na niego znad kufla. Odstawiła naczynie na blat pierwszego wolnego stolika, by pozwolić grzańcowi trochę przestygnąć i opadła na krzesło. A potem odruchowo sięgnęła dłonią do kieszeni, jakby chciała się upewnić, że koperta wciąż tam była. I była, zacisnęła na niej palce. Zmięła papier i skrzywiła się lekko.
Może powinna dziś wieczorem spróbować widmowidzenia. Unikała tego ostatnio, ale to się jej nie podobało.
– A to jest fascynujące, bo podobno szukał akt sprawy Grega Thatchera i stracił poczucie czasu. Tyle że musiałby je stracić na minimum dwadzieścia cztery godziny, po drugie dziewczyna zgłosiła, że Greg Thatcher ją prześladuje i używa jakiejś podejrzanej magii, kiedy Paddy’ego nie było w pracy.

Gdzieś siedzący przy stoliku w rogu regulował radio. Brenna nie znała piosenki, która z niego popłynęła, może ot złapał mugolską stację – nic niezwykłego, biorąc pod uwagę, że rozgłośnia radiowa Nottów ucierpiała podczas Spalonej Nocy – a może był to jakiś nowy przebój kogoś z magicznej sceny muzycznej, kogo utworów nie zdążyła poznać.
Muzyka zdawała się brzmieć jakoś dziwnie w Londynie po Spalonej Nocy, ale trudno było powiedzieć, że nie pasowało do chłodu wczesnej, jesiennej nocy, gdy za oknami Dziurawego Kotła zdążyła zapaść ciemność.
I really can't stay (But, baby, it's cold outside)
I've got to go away (But, baby, it's cold outside)
This evening has been (Been hoping that you'd drop in)
So very nice (I'll hold your hands, they're just like ice)
My mother will start to worry (Beautiful, what's your hurry?)
My father will be pacing the floor (Listen to the fireplace roar)
So, really, I'd better hurry (Beautiful, please don't hurry)
But maybe just a half a drink more (Put some records on while I pour)



RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Atreus Bulstrode - 14.12.2025

Agatha wyglądała, jakby sama nie wierzyła że zawartość ich kubków zwali cokolwiek i kogokolwiek z nóg. Właścicielowi jednak najwyraźniej zależało, żeby grzaniec okazał się hitem i cóż, Atreus nie wątpił że wiele osób wiedzionych ciekawością spróbuje go chociaż raz. Całe też szczęście, nigdy nie chodził z panią barmanką, ani też nie znał nikogo kto by się jakoś szczegółowiej z nią zadawał. To było ważne, bo obie te rzeczy zmniejszały prawdopodobieństwo naplucia do kufla, albo że został doprawiony do przesady.

- Ani mnie nie zwaliło z nóg, ani mi dupy nie urwało - pokręcił głową z rozczarowaniem, patrząc na ten nieszczęsny kubek jakby wygłoszenie na głos wątpliwości miało zmienić jego zawartość. Niestety, kolejny łyk okazał się tak samo płaski jak poprzedni. - Mam wrażenie że nawalili do niego tyle przypraw, żeby nie było czuć że to wino jest rozwodnione - odsunął od siebie nieco kufel, zostawiając go na moment w spokoju i zamiast tego szukając po kieszeniach papierosów.
- Może znowu Departament Tajemnic popuścił jakąś dziurę czasową, która rozeszła się na inne piętra, kto wie... Ale ludzie niknęli tam na dłużej, więc miał szczęście - koniec różdżki rozjarzył się, a w ślad za nim papieros, którego trzymał już między zębami. - I co to w ogóle znaczy podejrzana magia? Podejrzana bo czarnomagiczna czy podejrzana bo ktoś nie uważał na lekcjach z uroków? - wywrócił oczami bo przypadki bywały, cóż, różne. Po paru latach pracy człowiek tylko wzdychał boleściwie, bo więc w tych zgłoszeniach było śmieci niż prawdziwej czarnej magii i rytuałów.

- Bardzo dobra piosenka - rzucił, przez dłuższą chwilę wsłuchując się w to co leciało właśnie w radiu. Mugolskie przeboje nie były czymś czego słuchał na co dzień, ale radio miało to do siebie że łapało różne stacje. - Szkoda tylko, że do tak słabego picia, że nawet nie miałbym serca kogokolwiek namawiać by został na chociaż kolejne pół szklanki.


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Brenna Longbottom - 14.12.2025

– Poza tym, że wsypali do mojego całe mnóstwo cynamonu, nie jest taki zły – oceniła, upijając jeszcze trochę, i tym razem poza cynamonem wyczuła też maliny, ale zaraz odstawiła kufel z powrotem na stół. Miała wrażenie, że od zapachu cynamonu za moment zacznie kichać.
Zamarła na ułamek sekundy, ale tym razem rozpalenie papierosa nie przyniosło ani ukłucia paniki, ani nie sprawiło, że poczuła zapach dymu, ani nie zaczęła mieć wrażenia, że zaraz nadciągną dziwne istoty, by wyrwać z nich dusze. Rozluźniła się więc dość szybko, a dłońmi otoczyła ciepły kubek: bo z tym śpiewak z radia miał rację, na zewnątrz faktycznie było zimno, a ona jeszcze nie zaczęła nosić ze sobą rękawiczek.
– Podtrzymać cię za rączkę? – zażartowała, gdy skomentował piosenkę, niewątpliwie pijąc akurat do fragmentu odnośnie trzymania dłoni jak lód. Z nich dwojga to pasowało lepiej do niego. – Jeśli tak, to jak zwykle się do tego nie przyznają, ale póki co słyszałam tylko plotki o tajemniczej ucieczce magicznych roślin z gabinetu ekipy, która zwykle odpowiada za dekoracje sabatowe. Ponoć teraz byli zajęci usuwaniem skutków Spalonej i czegoś nie dopilnowali… I nie mam pojęcia, nie odbierałam zgłoszenia, usłyszałam tylko plotki. Pewnie bym dopytywała, bo to trochę ciekawe, że szukał akt sprawy, której nie zdążono otworzyć… – Czyli albo to sobie wymyślił, i przypadkiem trafił, albo wiedział, że panna chce złożyć zgłoszenie, albo panna zmyślała, a on był z nią w zmowie, tylko coś pokręcił, albo faktycznie w archiwum zadziałała dziwna magia… – Ale się rozproszyłam tajemniczą przesyłką, a potem już miałam biec tutaj – mruknęła z westchnieniem, bo tajemnicza przesyłka trochę psuła jej humor.

The neighbors might think (Baby, it's bad out there)
Say, what's in this drink? (No cabs to be had out there)
I wish I knew how (Your eyes are like starlight now)
To break this spell (I'll take your hat, your hair looks swell)
Baby, it's cold outside


Dźwięk umilkł, ucięty raptownie, gdy właściciel radia je wyłączył, może uświadamiając sobie, że piosenka jest mugolska – a może tylko dlatego, że nie zdołał złapać stacji, której szukał.


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Atreus Bulstrode - 14.12.2025

- Cynamonu, goździków i tych takich... gwiazdek... - zmrużył podejrzliwie oczy, patrząc na pływające w płynie farfocle. Ewidentnie miały dodawać klimatu i smaku, wyłowione z gara chyba na pokaz. Ale fakt, cynamon kręcił w nos, unosząc się na oparach gorącego grzańca, chociaż był tego niewątpliwy plus - Dziurawy Kocioł pachniał świątecznie, a przez to lepiej jak zwykle. Brakowało aromatu nieświeżej wody do podłóg, potu i rozlanego piwa.

- To jak będziemy wracać - odpowiedział zaczepnie. - Tego nam tylko brakowało, żeby korytarze porósł na przykład krwiożerczy żywopłot. To by dopiero było fenomenalne. W sumie chyba nie tak dawno było coś takiego, że znaleźli nielegalną mandragorę w jakimś kontenerze. Oby to nie kolejna taka. Ah... no coś sobie tak myślałem, o czym ty mówisz, ale jeszcze by się okazało ze to jakaś wasza - znaczy bumowa - ważna sprawa i głupio tak - uśmiechnął się grzecznie, zaciągając papierosowym dymem i puszczając do góry zgrabne kółeczka. Zaraz jednak jego całkowite rozluźnienie zniknęło, bo zastrzygł uchem i wyprostował głowę, na nowo jej się przyglądając.

- Jaką znowu tajemniczą przesyłkę? - zainteresował się, ale była w tym pewna ostrożność. Pamiętał wyklejane liściki od Stanleya, który ten wysyłał Brennie kiedy mu się nudziło. Ale przesyłka? On pewnie otworzyłby ją bez zastanowienia, ale teraz zaczął rozważać czy Longbottom sprawdziła ją czy może gdzieś tam miała jakąś tykająca bombę.


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Brenna Longbottom - 14.12.2025

– W takim razie miałeś więcej szczęścia niż ja, bo cynamon zabija smak reszty… może poza malinami. Masz na myśli anyż? – odgadła, zaglądając do własnego kufla, czy ten w ogóle się w nim znalazł, czy może Agatha uznała, że tutaj przetestują grzańca cynamonowego zamiast grzańca z różnymi przyprawami.
– Nie ma sprawy – stwierdziła, może w żartach, może na serio, odnośnie tego wracania, wciąż zapatrzona w kufel, a potem stłumiła westchnienie. Pewnie nie powinna w ogóle o przesyłce wspominać, ale była faktycznie zmęczona i zdekoncentrowana, więc nawet o tym nie pomyślała.
Nie miała zamiaru mówić o liście i zdjęciu nikomu z rodziny ani przyjaciół. Nie, póki nikt nie mieszkał w kamienicy – nie było to możliwe, póki nie usunięto runy, a dopiero teraz Brenna poszła tam spać, by na sobie przetestować, czy faktycznie przestała działać. Nie byli narażeni, a pewnie by się martwili, ona natomiast nie chciała ich martwić.
Jeśli szło jednak o Atreusa, raczej nie miał skłonności do zamartwiania się ludźmi, wyciągnęła więc z kieszeni kopertę i przesunęła po blacie w jego kierunku.
– Nie znam charakteru pisma na kopercie. Byłam sama w budynku, a adres znają tylko moi krewni. Mam wrażenie, że gdyby Erik chciał zrobić mi jakiś kawał, wybrałby jednak inną metodę.
W kopercie było zdjęcie. Ciemne, dość słabo widoczne, ale dało się zobaczyć jednak łóżko – z gatunku dość zwykłych, jakich spodziewałbyś się w mugolskich wnętrzach, bo akurat w jej mieszkaniu w kamienicy wystrój był może i przyjemny, i mało luksusowy – i… śpiącą Brennę.
Ktoś się włamał, myślała i na tę myśl miała ochotę sama zapalić. Włamał się tak, że nie zostawił śladów, albo więc doskonale znał wnętrza i mógł się teleportować, albo wiedział, jak coś takiego zrobić. Zrobił to na tyle sprawnie, że się nie obudziła, a sen miała cholernie lekki i zawsze spała z różdżką pod ręką. I chociaż lubiła o wszystko, co złe, oskarżać śmierciożerców, ze Stanleyem Borginem na czele (w jej oczach na pewno śmierciożercę, bo był złem wcielonym, więc pewnie został ulubieńcem Voldemorta i w ogóle), to wiedziała, że gdyby to był jakiś śmierciożerca, w najlepszym wypadku doszłoby tam do walki. W najgorszym trzaśnięto by ją avadą w łóżku.


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Atreus Bulstrode - 14.12.2025

- Może być i anyż. Nie znam się na zielsku. I na gotowaniu. I na grzaniu grzańca. Zwykle robi to elf - skomentował, krzywiąc się przy tym nieznacznie bo nienawiść do przyrki była w nim silna. No dobrze, nie tyle silna i nienawiść, co zwyczajny brak zainteresowania i zapotrzebowania.

Na jej kolejną odpowiedź ani specjalnie nie zagregował, ani nie uznał jej za wiążącą. Takie podchody to się robiło co najwyżej na pierwszym roku szkoły, a nie jako dorosły człowiek siedzący w Dziurawym Kotle. Do tego łapania go za rękę, to się zdążył nawet chyba trochę przyzwyczaić, bo Longbottom nie wydawała się mieć z tym większego problemu.

- Hm, rozumiem - odpowiedział dość powściągliwie jak na siebie, zostawiając na moment papieros między wargami, żeby swobodnie otworzyć kopertę i wyciągnąć to co znajdowało się w środku.
Zdjęcie.
Zdjęcie jak zdjęcie, chciało się powiedzieć, ale nie trzeba było patrzeć na nie ponownie by zauważyć, że było zwyczajnie niepokojące. Ciemne, zrobione zatem w nocy, przedstawiające sypialnie - okropny znak, a dodatkowo śpiącą w łóżku Brennę. Nie pierwsze to było zdjęcie, jakie oglądał w sprawie jakiegoś zboczeńca i nie pierwszy raz po kręgosłupie wspięło mu się jakieś nieprzyjemne uczucie. Tutaj jednak chodziło o Brennę.
Jego Brennę.

- I ty na tym śpisz? - zapytał, wykrzywiając usta w jakiejś namiastce kpiącego uśmiechu, kiedy uniósł na nią spojrzenie. - Dziwię się, że ciebie nie powyginało od takich warunków - zaciągnął się i schował zdjęcie do koperty. Ale żarty i kpiny nie mogły naprawić tego, że ktoś wkradał się ludziom do domów i robił im zdjęcia. - Po pierwsze, nie potrzebujesz zabezpieczeń? Wiesz... zawsze mogę ci założyć przekładnie? - pochylił się nad stołem i ściszył głos. Niby w kącikach ust wciąż pozostawał jakiś cień poprzedniego uśmiechu, ale więcej w tym wszystkim było zmartwienia. - A po drugie, myślałaś żeby na nie spojrzeć w kręgu?


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Brenna Longbottom - 14.12.2025

Gdyby miała problem z trzymaniem go za rękę, pewnie nie siedzieliby teraz w Dziurawym Kotle i na pewno nie pokazywałaby mu tego zdjęcia. Może czasem się wahała nad wyciągnięciem tej ręki, ale właściwie właśnie dlatego, że nie był to ot przyjacielski gest, ale po prawdzie teraz chyba i to przeszło.
– Miałam lepsze, ale spłonęło – odparła, uśmiechając się do niego, tym rodzajem uśmiechu, który nie miał w sobie prawdziwej wesołości. Z Warowni, dzięki zabezpieczeniom, udało się wynieść wiele rzeczy, ale ratowano jednak przede wszystkim to, co było najcenniejsze, czy ze względu na wartość materialną, czy sentymentalną. A kiedy ona przenosiła rzeczy do Londynu, też jakoś łóżka nie zabrała jako artykułu pierwszej potrzeby. W Księżycowym Stawie zaś korzystała z łóżka Estelli, znacznie wspanialszego, acz mającego swoje lata i wymagającego odrobiny renowacji.
– Myślałam o tych, ale najpierw zajęłam się remontem. Kupiłam tę kamienicę od mugoli i trochę to trwa – westchnęła, odgarniając włosy z twarzy i przez moment przypatrując się zdjęciu. Też już widywała takie rzeczy, ale naprawdę nie spodziewała się, że ona padnie tego ofiarą. Jasne, brała pod uwagę, że ktoś może ją na przykład otruć albo zamordować, ale coś takiego?
Wyciągnęła rękę, by zabrać kopertę i ją schować w kieszeni. Tak, podchodziła do całej sprawy spokojnie, nie wpadała w panikę i jak zwykle opracowywała w pierwszej kolejności plan, ale to nie znaczyło, że czuła się z tym świetnie. Nie chciała na to patrzeć.
– Może to i dobry pomysł. Dzięki. – Kamienica niby miała być najpierw dla Zakonu, ale tę rolę pełnił Staw i zamierzała znaleźć coś jeszcze. Pożar Londynu wiele zmienił i raczej zamierzała do pozostałych mieszkań, gdy – miała nadzieję do listopada – je uprzątnie, zaprosić tych, którzy mieli pecha podczas Spalonej Nocy. A chociaż nie lubiła prosić o pomoc dla siebie, to byłaby idiotką, gdyby tu się wzbraniała. – Mam zamiar dziś spróbować. Nie idzie mi ostatnio za dobrze, ale może koperta, zdjęcie i sama sypialnia pomogą. Jeśli nie jest kompletnym idiotą, to dziś nie spróbuje znowu, ale też zamierzam tam zostać nocą i poczekać czy przyjdzie.
W ciemnościach, tak by sądził, że śpi, chociaż oczywiście plan był na to, aby absolutnie nie zasnąć. Nie wiedziała w końcu, że kluczem był jednak ten sen.


RE: [04.10.72, wieczór] But maybe just a half a drink more - Atreus Bulstrode - 16.12.2025

Momentami zapominał, że miał zwyczajne szczęście - w końcu Spalona Noc nie dotknęła ani rodowej kamienicy, ani jego własnego domu w Little Hangleton, ani też chyba żadnej innej posiadłości, jaką mogłaby się chełpić rodzina. Gdyby nie mówił o sobie, a o kimś innym zmrużyłby podejrzliwie oczy, zastanawiając się czy może nie stała za tym lojalność wobec Czarnego Pana.

To natomiast, że remont przedłużał się, absolutnie go nie dziwiło. Domyślał się, że nawet jeśli kamienica nie ucierpiała bezpośrednio w pożarach, to równie dobrze mogła nałapać obrzydliwego dymu i teraz cuchnąć na kilometr, podobnie z resztą jak wiele innych mieszkań i przedsiębiorstw w Londynie. Może w tym leżał problem? Że budynek wciąż nie był w pełni wyremontowany i znajdowała się w nim jakaś... luka, która umożliwiała dostanie się do środka niepostrzeżenie. Szczerze wątpił, by Brenna coś takiego przegapiła, ale zawsze było to jakieś rozwiązanie. Coś, czego można by się złapać.

- Posiedzieć nad tobą? - zapytał, niewątpliwie chociaż odrobinę zaciekawiony tym, co całe widmowidzenie mogło jej pokazać na temat delikwenta, który zrobił jej zdjęcie. Szkoda, że ta fotografia istniała, tak mógłby radośnie stwierdzić, że to tylko sen i żeby niczym się nie przejmować. Bo może był to tylko ten maniak, który biegał po cudzych snach, a którego wysyp spraw był gdzieś na wiosnę czy tam w lato. Szkoda też, że jemu nie przydarzyło się coś podobnego, wtedy może byłby w stanie wykrzesać z siebie jakieś pożyteczniejsze rady, a tak? Mógł jej tylko poopowiadać, że ostatnio śniło mu się pełno śniegu. Zimowe krajobrazy, sypiący z nieba puch i bałwany, tak jakby coś w nim rwało się do ominięcie tego nieszczęsnego samhain (na którym przecież na bank wydarzy się jakaś tragedia).