![]() |
|
jesień, 15 września 1972, rejwach - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21) +--- Wątek: jesień, 15 września 1972, rejwach (/showthread.php?tid=5527) |
jesień, 15 września 1972, rejwach - Alastor Moody - 20.12.2025 | 15 września
Alastor zawsze czuł się dziwnie, kiedy wkraczał na obszar Nokturnu bez żadnego zadania i błyszczącej odznaki przypiętej w odpowiednim miejscu czarnego munduru. Chociaż jego twarz była już w tych rejonach rozpoznawalna, to wciąż - mało miał powodów poza tymi służbowymi, żeby się tutaj zapuszczać. Wieść o powrocie młodego Charles'a do Londynu była jednak wystarczająca, żeby machnął na wszystko ręką. I chociaż nie zamierzał droczyć się z nikim, kto chciałby zajrzeć pod kaptur jego płaszcza, przez większość czasu podróżował z zasłoniętą twarzą. Nikogo tutaj taki zabieg nie dziwił, a... lepiej dla Tarpa, żeby go nikt z jego przybytkiem nie kojarzył. Westchnął, po tym jak omal nie wyrżnął czołem o framugę drzwi wejściowych. Skłamałby mówiąc, że bywał tu często... musiał więc głęboko zastanowić się nad tym, gdzie w ogóle może podziewać się chłopak. To też nie tak, że umówili się na czekanie na siebie w wejściu? Zbliżył się więc do kontuaru, nawet jeśli akurat dzisiaj nie zamierzał nic pić. RE: jesień, 15 września 1972, rejwach - Julien Fitzpatrick - 20.12.2025 Przebycie połowy globu w tak szybkim czasie było nieprzyjemne dla ciała, choć nie powinien aż tak mocno tego odczuwać. Nie po tym, co i tak już przeżył w tym roku. Bo jaka logika jest w tym, że z łatwością może zmienić się w sokoła, ale przesiedzenie parunastu godzin w ogromnym, mugolskim latadle wykańcza go do tego stopnia? Żadna. Jego stan nie miał sensu, toteż starał się o nim nie myśleć, dopóki całość sytuacji go do tego nie zmuszała (a ostatnio zmuszała, bo sen był wyjątkiem, a nie normą). Wyszedł z kuchni wciąż przeżuwając kęs sporej kanapki, do której wpakował wszystko, co tylko było otwarte i nie wyglądało, jakby miało się skończyć. Na lekko wyblakłej, ciemnobordowej bluzie ze zdartym logo zespołu, którego nie dało się odczytać, miał okruszki kryminalnie białej i miękkiej bułki. - Jesteś obsługiwany? Jak nie, to ktoś zaraz podejdzie - odparł bez większego namysłu do zakapturzonej postaci wciąż mieląc resztki kanapki. Zrobił to absolutnie automatycznie, wolał być postrzegany jako niekompetentny niż niegrzeczny. Czuł też presje, bo był jedyną osobą za barem i znalazł się tu tylko dlatego że potrzebował coś zjeść, a nie był gotowy na wychodzenie z lokalu. Jeszcze nie dzisiaj. RE: jesień, 15 września 1972, rejwach - Alastor Moody - 13.01.2026 Oto obraz, który Alastor lubił widzieć przed sobą: beztroska. Walczył o lepszy świat i lepsze jutro, skąpane w beztrosce właśnie, w czymś co się przemieniło w marny żart, jeśli w ogóle skrywało się jeszcze w sercach walczących. Przez moment zawahał się więc, czy w ogóle powinien się tu pojawiać. Może niektóre osoby powinno się zostawić samym sobie, zamiast wciągać je w ten wir? Ale ta myśl była ulotna - bo Alastor nie potrafił nie trzymać innych za dłonie, kiedy sam rzucał się w tę przepaść. Ciągnął tam siostrę, ukochaną. Pociągnie i Charles'a, chociaż uwielbiał tłumaczyć to sobie inaczej. Nie ściągnął kaptura, powiedział jedynie: - Ciężko mnie nie poznać po samym wzroście. Powinieneś zachowywać stałą czujność. Przypomnienie tej samej frazy setny raz musiało sięgać już dna absurdu, ale Alastor nie bał się absurdu, tak jak nie bał się wyciągać do innych wyprostowanej ręki. Tym razem jednak nie chodziło o uścisk - jego palce zaciskały się na opakowaniu z wiadomością i upominkiem. Niekoniecznie wyszukanym, ale istotnym po ostatnich zdarzeniach w Londynie. Szkoda, że robił takie rzeczy przez poprawnym przywitaniem. |