![]() |
|
|
[07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118) +--- Wątek: [07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale (/showthread.php?tid=5778) |
|
[07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale - Basilius Prewett - 25.02.2026 W pierwszej chwili spojrzał zaskoczony na czarownicę w czarnej masce, ale gdy się przedstawiła, oczy Prewetta rozbłysły w zrozumieniu. No tak. Lana Dolohov. Doskonale pamiętała, gdy ona i jej... Towarzyszka ucierpiały podczas Spalonej Nocy. To znaczy... Lana ucierpiała znacznie mocniej. Straciła przecież matkę, była całą rozstrzęsiona, a na dodatek jej płuca dręczył ten paskudny kaszel. Lyssa natomiast... Zdecydowanie głośniej dawała znać o swoich problemach. – Pani Dolohov, dobrze panią widzieć. Tak oczywiście. I tak miałem sam się przejść – powiedział zgodnie z prawdą, bo chociaż nie należał do osób, które bardzo szybko męczyły się w towarzystwie, miał jednak już trochę dosyć tego tłumu. Poza tym chciał zobaczyć te słynne dziwne róże. Ruszyli więc razem do ogrodu przy posiadłości Lestrange'ów, a Basilius rozejrzał się po otoczeniu. Teraz gdy smoliste kwiaty dominowały w krajobrazie, to miejsce rzeczywiście nabrało... Dziwnie mrocznego klimatu. – Dobrze widzieć panią na balu – powiedzial, skupiając spojrzenie na swojej towarzyszce. Nie chciał wspominać o tym, że w jego pamięci Lana ostatni raz gdy ją widział, wyglądała, z oczywistych powodów, zdecydowanie gorzej. Cieszył się więc że kobieta przyszła dzisiaj na zabawę. – Mam nadzieję, że kaszel już pani nie męczy. Jak się pani dzisiaj w ogóle bawi? !Maida Vale RE: [07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale - Pan Losu - 25.02.2026 Maida ValePodczas spaceru w okolicy rozarium słyszysz dziwne brzęczenie, które zdaje się pochodzić z ziemi. Gdy przyklękasz, zauważasz, że w glebie delikatnie pulsuje światło. Kopiąc palcami, natrafiasz na niewielki, szklany flakonik, w którym znajduje się srebrzysty płyn. Flakonik ma wyryty symbol róży na zakrętce. W chwili, gdy próbujesz go otworzyć, flakonik nagle robi się gorący i rozpływa się w twoich dłoniach, pozostawiając na nich wilgotny ślad, który pachnie mieszanką róż i popiołu.
RE: [07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale - Lana Dolohov - 26.02.2026 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=0phoAtV.jpeg[/inny avek] Lana pragnęła zobaczyć czarne róże od kiedy pojawiły się pierwsze informacje na temat anomalii w Maida Vale. Co prawda nie była jakąś wielką fascynatką botaniki, ale chciała na własnych oczach doświadczyć zjawiska, które być może będzie kiedyś zapisane na kartach historii. Niestety życzenie to się nie ziściło; zamiast podziwiać czarne kwiaty, Dolohovówna stała się świadkiem innego zdarzenia, które niewątpliwie wpłynie na los Wielkiej Brytanii. Teraz jednak wreszcie miała okazję odwiedzić słynny ogród rodziny Lestrange. Być może właśnie tego potrzebowała by odgonić ponure myśli oraz odpocząć od zgiełku balu maskowego. Ogłoszenie zawieszone przy wejściu brzmiało nader intrygująco, choć zdaniem Lany określenie, że "ogród obserwuje" miało po prostu zniechęcić gości do nieodpowiednego zachowania. Czarne róże faktycznie prezentowały się zjawiskowo i mrocznie za razem. Niektórych mogły one napawać niepokojem, lecz Dolohovówna widziała w nich pewien melancholijny urok; dorastanie w Little Hangleton uwrażliwia duszę na poszukiwanie piękna pośród smutku. – Widać poprawę od kiedy zaczęłam regularnie brać lekarstwa. Uzdrowiciel w Mungu powiedział, że mój stan jest stabilny. Lyssa… Też dobrze sobie radzi. – miło, że Prewett zapytał o jej zdrowie, nawet jeśli wynikało to z grzeczności. – Szczerze mówiąc, bale tego rodzaju bywają dla mnie męczące. Ale nie można zaprzeczyć, że oprawa artystyczna była olśniewająca. Zwłaszcza aria solist… Przepraszam, czy pan też to słyszy? – mogłaby przysiąc, że coś zaczęło jej brzęczeć pod nogami. Rozejrzała się w poszukiwaniu dźwięku i... Zauważyła delikatne światło wydobywające się z ziemi. W pierwszej chwili Dolohovówna pomyślała, że przypadkowo wypiła jednego z tych dziwacznych drinków. W glebie jednak wyraźnie dało się dostrzec pulsujące światełko, więc nie mogły to być omamy. Fascynujące, pomyślała przyklękając nad ziemią. Lana przyglądała się temu fragmentowi ziemi z zainteresowaniem, nie śmiąc jednak dotknąć go ręką. RE: [07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale - Basilius Prewett - 14.03.2026 Basilius uśmiechnął się. – W takim razie naprawdę się cieszę. Jestem pewny, że czasem uda się pani pozbyć tego paskudnego kaszlu na zawsze. – Natomiast na wzmiankę o Lyssie musiał się powstrzymać, ale nie parsknąć cicho. – To dobrze, że obie czujecie się lepiej. Pani Lyssa rzeczywiście wydawała się dość kiepsko znosić... Zaniepokojenie tymi nieszczęsnymi wydarzeniami. W sumie cieszył się, że mógł wyjść z domu i wziąć udział w balu, chociaż był pewny, że zapewne później odczuje skutki zmęczenia taką imprezą towarzyską i już miał podzielić się tą myślą ze swoją towarzyszką i również wspomnieć o arii, kiedy... On też to usłyszał. Rozejrzał się zaskoczony, jakby podejrzewał, że to jedna z róż wydawała z siebie ten dziwny odgłos. – Tak. Jakby brzęczenie? – Zmarszczył brwi, zastanawiając się, czy może jednak nie powinni byli tutaj przychodzić. A może dźwięk nie dochodził z krzaków? Może jednak chodziło o... Ziemię? Ktoś coś tutaj zakopał? To Lana naprowadziła ich na odpowiednie miejsce. Basilius przykucnął obok niej przez chwilę po prostu przyglądając się pulsujacemu światełku. – To chyba nie jest jedna z zaplanowanych atrakcji – mruknął pod nosem i przez chwilę debatował z samym sobą, czy powinien spróbować rozgrzebać glebę, czy też zostawić to w spokoju. Wygrała jednak ciekawość. Basilius podwinął nieco rękawy swojej szaty i najwyraźniej zaczął bawić się małego ogrodnika, licząc tylko że nie zbłaźni się przy tym przy swojej towarzyszce. A jednak na coś natrafił. Flakonik z wyrytą różą na zakrętce. Spojrzał pytająco w stronę Lany, pokazując jej przedmiot. — A może to jednak jest jakaś atrakcją dla gości? – spytał nie do końca wiedząc jakie mogłoby być inne wytłumaczenie. Pewny więc swojego, spróbował otworzyć flakonik i syknął, kiedy przedmiot nagle stało się gorący, a następnie rozpłynął mu się dłoniach. – Albo i nie – mruknął i jakby już nie dał się poznać z tej dziwniejszej strony grzebiąc przy Lanie w ziemi, przyjrzał się lepiej bezbarwnej cieczy na jego dłoniach, próbując również wyczuć nosem czy nie rozpoznaje jakiś składników. Rzut na wiedze o przyrodzie, próba rozpoznania płynu z flakonik po zapachu [roll=PO] RE: [07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale - Eutierria - 18.03.2026 W pierwszej chwili uderzył w ciebie zapach wody wody różanej. To ona musiała być podstawą, bazą eliksiru, który wąchałeś, ale nie była to woda czysta, lecz przeleżała. Dodano do niej zmielone kwiaty księżycowej rosy, a do tego... och, cóż to była za potworność. Im dłużej wąchałeś eliksir, tym mocniej utwierdzałeś się w przekonaniu, że eliksir był pełen krwi. Przepiękny zapach kwiatów mieszał się z odorem śmierci wielu istnień. Ludzie... może i jednorożce... Cokolwiek to było, powstanie eliksiru wiązało się z odebraniem komuś życia. Eliksir utworzono w sposób niegodziwy. Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki. @Basilius Prewett
RE: [07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale - Lana Dolohov - 25.03.2026 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=0phoAtV.jpeg[/inny avek] Była wdzięczna Basiliusowi za to, że zdecydował się rozgrzebać ziemię. Dolohovówna sama nie parała się takimi fizycznymi aktywnościami, po części z roztropności a po części ze względu na wychowanie. Jako czarownica dorastająca w luksusach, była przyzwyczajona do tego, że najgorszą robotę wykonywali za nią inni; sama ograniczała się zazwyczaj do starcia kurzu zalegającego na jakimś starym zabytku. Niemniej, Lana była jednocześnie głodna wiedzy i czasami fascynowały ją zjawiska, których nie dało się zbadać bez ubrudzenia sobie rąk. W takich sytuacjach dobrze było mieć przy sobie towarzysza równie odważnego co Prewett. – Raczej nie, inaczej rodzina Lestrange poinformowałaby gości o możliwości znalezienia dziwnych przedmiotów w Maida Vale. Chociaż... Dzisiejszego wieczoru nawet ta opcja nie wydaje się niemożliwa. – po niespodziewanych efektach drinków, nie zdziwiłyby jej kolejne atrakcje w równie eksperymentalnym tonie. W końcu uzdrowicielowi udało się dotrzeć do źródła dźwięku, którym okazał się być... Flakonik z podejrzanym płynem. Znalezisko to wzbudziło w Dolohovównie większą ekscytację niż wszystkie wcześniejsze atrakcje. Od razu zaczęła się przyglądać flakonikowi i analizować wszystkie potencjalne wyjaśnienia. – Być może jest to element jakiejś zagadki, która ma zostać rozwiązana przez gości balu? W takim przypadku jedna z poszlak zakopanych w ziemi mogłaby się aktywować wcześniej. Na zakrętce jest symbol róży, co sugeruje powiązane z obecnym fenomenem czarnych kwiatów. Alternatywnie może to być znak rodziny Rosier, choć jest to raczej mało... – nim skończyła obserwację, nagle flakonik zaczął roztapiać się w rękach Prewetta. Lana wzdrygnęła się, gdyż wyglądało to niezbyt przyjemnie. – Czy nic panu nie jest? – spytała zaniepokojona, choć biorąc pod uwagę zachowanie Basiliusa, był on nadal cały i zdrowy. RE: [07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale - Basilius Prewett - 20.05.2026 Jeszcze kilka chwil wcześniej Basilius byłby skłonny zgodzić się, że rzeczywiście mógł to być element jakiejś zabawy, zwłaszcza że wyglądało to na to, jakby brzęczenie flakonika aktywowało się wtedy gdy weszli do ogrodu. Niestety teraz wiedział, że nie było takiej możliwości. W pierwszej chwili wyczuł woń wody różanej co zważywszy na to, że byli właśnie w ogrodzie, który został całkowicie przejęty przez mroczne wersje tych kwiatów nie wydawało się znowu aż takie dziwne. Tylko, że coś było nie tak. Kwiecisty zapach, przeplatał się z czymś jeszcze, czymś znajomym, czego początkowo sam nie potrafił zidentyfikować, ale jednocześnie było to coś co wywoływało nerwowość w jego ciele, zanim jeszcze jego umysł zdążył pojąć co było powodem tych nerwów. A potem wreszcie do niego to dotarło. Krew. Woda różana wymieszana z krwią. Z dużą ilością krwi. Jednej osoby? Kilku? Stworzeń? Basilius poczuł, jak nagle zaczęło go mdlić. Szybko wyciągnął ze swojej szaty zdobioną chustkę od matki i wytarł blade palce. – Miała pani rację za pierwszym razem pani Dolohov – odpowiedział spokojnie, próbując zapanować nad własnym zdenerwowaniem. W dłoni wciąż trzymał brudny materiał. – Flakonik nie był tutaj, aby zapewnić nam rozgrywkę. Właściwie chyba nie powinniśmy byli go w ogóle znaleźć. Na Matkę, niegodziwy eliksir z wykorzystaniem krwi i to w ogrodzie Lestrange'ów. Czy to miało związek z tymi różami? Nawozili ziemię wywarem z krwi? Ktoś im to podrzucił, aby jakiś gość na balu znalazł eliksir i wpędził rodzinę w poważne kłopoty? Wziął głęboki oddech i spojrzał na Lanę zdecydowanie poważniej niż wcześniej. – Jednym z elementów płynu była krew – powiedział cicho, bojąc się że ktoś ich mógł podsłuchać, bo co jeśli ktokolwiek to tu zakopał szalenie nie chciałby, aby ktoś inny to znalazł. – Nie wiem dokładnie czyja, może ludzka, może jednorożca, może wielu istot, ale jest tam krew, a to oznacza, że ktoś tutaj tworzy niemoralne eliksiry. Czy słyszała pani może coś na balu nan ten temat? RE: [07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale - Lana Dolohov - 31.05.2026 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=0phoAtV.jpeg[/inny avek] Słowa uzdrowiciela oraz fakt, że chciał jak najszybciej pozbyć się nieznanej substancji z dłoni, ponownie ją zaniepokoiły. – Nie? W takim razie może pow… – zamierzała zasugerować poinformowanie o tym incydencie kogoś z rodu Lestrange, w celu uniknięcia potencjalnych problemów. Jednak kolejna wypowiedź Basiliusa zmroziła jej (nomen omen) krew w żyłach. Ekscytacja z potencjalnej zagadki do rozwiązania zmieniła się w przerażenie. Dziewczyna wybałuszyła oczy, a następnie zaczęła spoglądać nerwowo na ziemię, z której wydobywał się dziwny dźwięk oraz na ręce towarzysza. – N-na Matkę… – wymsknęło jej się instynktownie. Na szczęście Dolohovówna normalnie mówiła dość cicho, więc istniała szansa, że nikt tego nie usłyszał. – Wielu istot… T-to straszne. – odpowiedziała już ciszej, kiedy pierwszy szok minął i przypomniała sobie, gdzie dokładnie się znajduje. Za którymś z krzaków róży mógł skryć się przecież elf albo co gorsza inny czarodziej. Prewett najpewniej miał rację mówiąc, że nie powinni byli znaleźć tego flakonika, a więc teraz musieli uważać. Spróbowała przypomnieć sobie, czy podczas balu wpadło jej uszy coś, co mogłoby stanowić jakąkolwiek poszlakę, lecz ostatecznie pokręciła głową z rezygnacją. – Niestety nie. Słyszałam tylko plotkę o tym, że ponoć Primrose Lestrange jest niezrównoważona, ale nawet jeśli to prawda to… Do stworzenia takiego eliksiru mógłby się posunąć chyba tylko ktoś naprawdę okrutny. – nie posądzałaby Primrose o coś takiego, chociaż… Od Spalonej Nocy nie opuszczało jej przeczucie, że każdy z członków czystokrwistej elity mógł należeć do grona zwolenników Czarnego Pana. Starała się wyciszać ten paranoiczny głos w głowie, lecz ziarno niepokoju zostało zasiane. – Myśli pan, że oni za tym stoją? – chodziło oczywiście o ród Lestrange, znany z biegłości w dziedzinie alchemii. – A jeśli tak, to czego mógłby służyć taki czarnomagiczny elikir? Czyżby czarne róże stanowiły jakiś efekt uboczny? – wypowiedziała szeptem swoje przemyślenia, by czarodziej lepiej znający się na tworzeniu eliksirów mógł rozwiać jej wątpliwości. RE: [07.10. 72 ogród] Masquerade! Paper faces on parade | Lana & Basilius, Maida Vale - Basilius Prewett - 30.09.2026 To miał być normalny bal maskowy i normalna rozmowa w ogrodzie w celu zaczerpnięcia świeżego powietrza. I Basilius naprawdę pilnował, aby nie przytrafiły mu się dzisiaj żadne przygody. Nie pił oferowanych przez gospodarzy eliksirów, tak na wszelki wypadek. Założył szatę i maskę, które oczywiście były odpowiednie na tę okazję, ale nie wyróżniały się z tłumu kostiumów o podobnej jakości. Nikogo nawet szczególnie nie zaczepiał. Czemu więc i tak skończył z krwawym eliksirem na palcach? – Tak, to straszne – Nawet nie próbował zaprzeczyć, ani w jakikolwiek sposób załagodzić sytuację. Skrzywił się słysząc plotkę i pokręcił nieznacznie głową. – Znam Primrose osobiście z pracy. Nie określiłbym ją mianem niezrównoważonej, a nawet jeśli to szczerze wątpię, aby dopuściła się czegoś takiego. Czy pamięta może pani co dokładniej mówili ludzie na jej temat? – Nie planował oskarżać Primrose, ale może te plotki naprowadzą go na jakieś pomysły? I czy Lestrange'owie w ogóle mogliby sięgać po czarną magię w produkcjach swoich eliksirów? Teoria Lany o czarnych różach miała naprawdę wiele sensu. Coś plugawego przeniknęło do ziemi, a to spowodowało pojawienie się niecodziennych kwiatów. Tylko, że w głowie mu się nie mieściło, aby cały ród był zaplątany tak mocno w czarną magię. – Sam nie wiem – przyznał w końcu. – Nie chcę myśleć, że mogłoby chodzić o nich wszystkich, ale… Może jedna osoba? Każda rodzina ma swojego czarnego ogiera, prawda? Nie skreśla to jednak ich wszystkich. A może ktoś postanowił po prostu eksperymentować na tych terenach? Czy… Czy zna pani może kogoś z kim może pani bezpiecznie o tym porozmawiać? Ktoś kto mógłby się na tym znać, ale jednocześnie też nie byłby zainteresowany odtworzeniem przepisu? |