![]() |
|
[27.10.1972] Iskiereczka z popielnika mruga - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: [27.10.1972] Iskiereczka z popielnika mruga (/showthread.php?tid=6456) |
[27.10.1972] Iskiereczka z popielnika mruga - Dora Crawford - 21.09.2026 Z duchami najlepiej było rozmawiać w nocy, a przynajmniej o tym przekonana była Dora. Szczególnie, kiedy duch posiadał kiedyś kota, o którego aktualnie tak okropnie się martwił, że straszył każdego, kto zawitał w okolice jego domu. Domu, który aktualnie był jednym wielkim pogorzeliskiem. Spalona Noc nie oszczędziła wielu miejsc, a jednym z nich było mieszkanie Otylii Vance. Kolejna ofiara bezsensownej nienawiści, której fala pochłonęła Londyn, a wraz z nim połowę kraju, a którą spuścił z nieba Lord Voldemort. W Dorze znajdowało się cały czas dokładnie tyle samo niezrozumienia, co w momencie kiedy pierwszy raz roztarła na dłoni szary płatek w Dolinie Godryka. Wiedziała co się stało, widziała to na własne oczy i wciąż czasem łapała się za serce, przypominając sobie ból jaki czuła, kiedy śmierciożerca rozrywał je zaklęciem, ale jej doświadczenia nie zmieniały tego, że jej głowa nie potrafiła objąć rozumiem tego jak można było dopuścić się do czegoś takiego. Dzisiaj były tutaj, żeby ratować. Żeby na zgliszczach starego świata zbudować może coś zupełnie nowego i dającego nadzieję. Musiały tylko zlokalizować kota i chroniącego go ducha. Potem natomiast należało podjąć pertraktacje i Crawley miała szczerą nadzieję, że Nora poradzi sobie z nimi fenomenalnie, głównie dlatego że samą siebie uważała za nie do końca przekonującą i zdolną do przejawiania powalającej charyzmy. Czasem plątał się jej język, czasem zasypywała drugą osobę monologami, a do tego zielona skóra nie zawsze pomagała. Gdyby była w szkole, pewnie zaraz ktoś nazwałby ją dziwadłem, nawet jeśli zielona zaraza nie była czymś, co zostawało z człowiekiem na zawsze. — Mam nadzieję, że nie będzie na nas bardzo zła… — mruknęła do Nory, stojąc na chodniku przed osmolonym budynkiem. W większości wydawał się trzymać dobrze, ale części okien brakowało, a cała fasada była zwyczajnie czarna od płomieni, które swego czasu pożerały mieszkanie. RE: [27.10.1972] Iskiereczka z popielnika mruga - Nora Figg - 22.09.2026 Pojawiły się przed kamienicą w nocy. Ponoć wtedy najlepiej było rozmawiać z duchami. Kobieta, która w niej mieszkała nie miała szczęścia podczas Spalonej Nocy. Umarła, jak wielu innych ludzi. Nie odeszła jednak całkowicie z tego świata, jej duch został w tym miejscu. Z tego, co im powiedziano odpędzał stąd każdego, bo w środku został kot, który do niej należał. Figgówna potrafiła zrozumieć przywiązanie do zwierzęcia jak nikt inny. Wiedziała co to znaczy stracić kota, w końcu jej wieloletni towarzysz Salem stracił życie podczas Beltane. Nie wątpiła w to, że Otylia Vance chciała dla niego jak najlepiej, tylko, że warto było znaleźć mu nowy dom. Zamierzała jej to wytłumaczyć, chociaż chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło jej się negocjować z duchem - zawsze musiał być ten pierwszy raz, czyż nie? Nie obawiała się tego spotkania, bo miały dobre intencje, liczyła na to, że duch zrozumie to wcześniej lub później. - Wytłumaczymy jej, że mamy dobre zamiary. Rozumiem jej podejście, chciałaby dla niej jak najlepiej. - Z tego, co słyszała kugucharka nie była zwyczajnym kotem, cierpiała na pewną przypadłość. Kiedy obserwowała kamienicę przed którą się znalazły nie miała wątpliwości co do tego, że musiało to być prawdą. Budynek był niemalże spopielony, najwyraźniej co chwilę doprowadzała do samozapłonu. Być może i one również będą mogły coś na to poradzić, wszak i Nora i Dora były świetne w tworzeniu eliksirów, był to kolejny argument, który mógł przemówić do ducha Otylii. - W naszym azylu jest wiele kotów, które zostały pokiereszowane przez los, potrafimy się nimi opiekować. - Jej rodzina od zawsze zajmowała się kotami, o czym być może również słyszała Vance. Warto było spróbować wyciągnąć wszystkie argumenty na stół. - Popielnica może być bardzo wystraszona, od wielu dni nie miała do czynienia z człowiekiem, musimy być ostrożne. - Powiedziała jeszcze, chociaż wiedziała, że Dora na pewno zdawała sobie z tego sprawę. RE: [27.10.1972] Iskiereczka z popielnika mruga - Dora Crawford - 27.09.2026 Dora niezmiernie Norze współczuła, że musiała doświadczyć czegoś takiego, jak strata pupila. Szczególnie, że to nie był zwyczajny pupil, a taki który mówił i był nieodłączną częścią jej rodziny – Figgowie przecież byli znani ze swoich mówiących milusińskich, którzy pomagali im w niektórych zaklęciach. Crawley nie wyobrażała sobie stracić swojej ropuchy, którą miała od pierwszego roku w szkole, ale domyślała się że to też nie było to samo. Klementyna przecież nie mówiła, nie pomagała w czarach czy mieszaniu w kociołku - chociaż Dora była absolutnie przekonana, że i tak wszystko rozumie. — Mam nadzieję, że zrozumie… — westchnęła smutno. Domyślała się, jak wiele złego mogło czyhać na kugucharkę w aktualnych okolicznościach. Po Spalonej Nocy wszyscy bali się ognia i tego, co ten ogień mogło wywołać, a spalone na wiór mieszkanie świadczyło o tym, że do tych zapłonów mogło dochodzić co jakiś czas. — Jestem pewna, że w Azylu będzie jej bardzo dobrze — przyznała. Najchętniej sama by ją wzięła, ale biorąc pod uwagę, ile czasem robiła, to bała się że korzystając z wolności podopieczna pani Vance mogłaby się zgubić i próbować wrócić do domu, którego przecież już nie było. Pokiwała jeszcze głową, przytakując Norze i ruszyła przed siebie, w kierunku mieszkania. — Powiedz mi tak w ogóle, zdarzyło ci się kiedyś rozmawiać z duchem, ale tak już po Hogwarcie i takim niezadowolonym? |