15.04.2023, 15:01 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.07.2023, 13:13 przez Cathal Shafiq.)
Wobec wizji badania ruin, które odkryto w Walii, Cathal wykazywał umiarkowany entuzjazm. Wątpił, aby było to epokowe odkrycie – w końcu chodziło zaledwie o magiczne miasteczko. Nie brzmiało to ani w połowie tak ekscytująco jak najstarsza świątynia świata w Turcji, irlandzkie kurhany albo egipskie królowe – czarownice. Zarazem jednak mogło sporo powiedzieć o przeszłości rodzimych czarodziei, zagadka zniszczenia tego miejsca była intrygująca, w pobliżu mieściły się przedziwne filary, a w dodatku mugolska ekipa, która weszła tam pierwotnie, natknęła się na kilka rzeczy, które pozwalały mieć nadzieję na coś więcej niż analizę kości, budynków i resztek jedzenia.
Był już na miejscu, przeczytał raporty z tego, co zdążyli zrobić mugole, wypadku, do jakiego doszło i z usuwania jego skutków (oraz wymazywania istnienia ruin z mugolskiej historii – Cathal prawie współczuł historykom mugoli, którzy utracili szansę kontynuowania badań). W tej chwili, gdy Shafiqowie już dogadali się z Ministerstwem i jako że on właśnie zakończył prace w Egipcie, postanowiono wysłać tam jego. Pozostawały więc dwie rzeczy: opracowanie wstępnych planów oraz… uzupełnienie ekipy.
Paradoksalnie tutaj było to wręcz trudniejsze niż w Egipcie, przynajmniej pod pewnymi względami.
Mieli historyków. On sam znał się na runach i pieczętowaniu, Alethea była klątwołamaczem, ściągnęli nawet wywoływacza duchów, a Nell robiła za uzdrowicielkę i dzięki teleportacji łączonej „środek transportu”. Wstępne raporty oraz oględziny miejsca sugerowały jednak, że przydadzą się im także specjaliści od mechanizmów, amuletów oraz przedmiotów drewnianych – te ostatnie zresztą bywały też przydatne podczas pieczętowania.
Tego dnia Shafiq był właśnie umówiony w swoim londyńskim mieszkaniu – niewielkim lokalu, składającym się z salonu, sypialni i małej kuchni – na rozmowę z potencjalnym konsultantem, człowiekiem, z którym kiedyś już pracował.
Nie zapomniał o tym.
Oczywiście, że nie zapomniał – umysł Cathala nie zapominał właściwie niczego. Ale niektóre fakty niekiedy były spychane gdzieś na obrzeża świadomości, gdy Cathala mocno pochłonęło coś innego. Tak jak teraz, kiedy tkwił w salonie, a stół zasłały mapy oraz zdjęcia wykonane w Walii, w pobliżu wioski i przy samych ruinach, a Shafiqa całkowicie skupił się na jednym, powtarzającym się tu i ówdzie drobiazgu oraz nanoszeniu na mapę położenia filarów. W efekcie nawet nie zauważył, że zamiast poświęcić przejrzeniu tego wszystkiego godziny, jak początkowo planował, ślęczał nad tymi rzeczami już od godzin trzech.
Był już na miejscu, przeczytał raporty z tego, co zdążyli zrobić mugole, wypadku, do jakiego doszło i z usuwania jego skutków (oraz wymazywania istnienia ruin z mugolskiej historii – Cathal prawie współczuł historykom mugoli, którzy utracili szansę kontynuowania badań). W tej chwili, gdy Shafiqowie już dogadali się z Ministerstwem i jako że on właśnie zakończył prace w Egipcie, postanowiono wysłać tam jego. Pozostawały więc dwie rzeczy: opracowanie wstępnych planów oraz… uzupełnienie ekipy.
Paradoksalnie tutaj było to wręcz trudniejsze niż w Egipcie, przynajmniej pod pewnymi względami.
Mieli historyków. On sam znał się na runach i pieczętowaniu, Alethea była klątwołamaczem, ściągnęli nawet wywoływacza duchów, a Nell robiła za uzdrowicielkę i dzięki teleportacji łączonej „środek transportu”. Wstępne raporty oraz oględziny miejsca sugerowały jednak, że przydadzą się im także specjaliści od mechanizmów, amuletów oraz przedmiotów drewnianych – te ostatnie zresztą bywały też przydatne podczas pieczętowania.
Tego dnia Shafiq był właśnie umówiony w swoim londyńskim mieszkaniu – niewielkim lokalu, składającym się z salonu, sypialni i małej kuchni – na rozmowę z potencjalnym konsultantem, człowiekiem, z którym kiedyś już pracował.
Nie zapomniał o tym.
Oczywiście, że nie zapomniał – umysł Cathala nie zapominał właściwie niczego. Ale niektóre fakty niekiedy były spychane gdzieś na obrzeża świadomości, gdy Cathala mocno pochłonęło coś innego. Tak jak teraz, kiedy tkwił w salonie, a stół zasłały mapy oraz zdjęcia wykonane w Walii, w pobliżu wioski i przy samych ruinach, a Shafiqa całkowicie skupił się na jednym, powtarzającym się tu i ówdzie drobiazgu oraz nanoszeniu na mapę położenia filarów. W efekcie nawet nie zauważył, że zamiast poświęcić przejrzeniu tego wszystkiego godziny, jak początkowo planował, ślęczał nad tymi rzeczami już od godzin trzech.