• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[26.11.1970] Ezechiel & Noémie

[26.11.1970] Ezechiel & Noémie
Lekarz śmieciojadów
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz na mnie? Na pewno? Nie wyróżniam się z tłumu, taki o czarodziej o wiecznie zgubionym i strachliwym spojrzeniu.

Ezechiel von Jundegingen
#11
31.05.2023, 11:06  ✶  

— Uhm... Wie pani... Wszystko zależy od kontekstu... — odpowiedział otrzepując się z nieistniejącego kurzu. — Gdy człowiek się spodziewa drastycznych scen może się jakoś nastawić, a tak to... Rozumie pani...

Wtedy jeszcze nie miał pojęcia, że w przyszłości nieco przyzwyczai się do takich widoków z powodu dość częstego uczęszczania na misje w terenie.

— Co do pomiatania... cóż, nie znam tu jeszcze wszystkich, tak więc staram się nie wychodzić przed szereg... Pani zdaje się przebywać w okolicach znacznie dłużej, zapewne więc zna każdego, a każdy zna panią i hierarchia jest... oczywista.

Mówił tu najprawdziwszą prawdę. Postanowił przyjąć taktykę pantofla. Co, gdyby właściciel głowy okazał się jakimś szefem gangu i po niemiłym komentarzu Ezechiela wróciłby ze swoją szajką? Austriak wiedział, że w obecnej sytuacji życie może stracić przez zupełny przypadek i kaprys silniejszych od siebie. Nie chciał samemu dawać najmniejszych powodów do obrania siebie za cel.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Noémie Delacour
#12
02.06.2023, 19:19  ✶  
Noémie zmarszczyła nieco brwi przypatrując się mężczyźnie, jakby ktoś udzielił odpowiedzi zupełnie pozbawionej sensu i logiki na to co powiedziała. Widoczne było, że takie podejście do sprawy niezbyt się jej podoba.
-Człowiek zawsze się powinien spodziewać drastycznych scen. To przecież część zabawy. A w Pana profesji to już w ogóle. podniosła głowę na wysokość własnej i postukała ją palcem kilka razy w nos. -Ale proszę się nie martwić, dzięki tej sytuacji z Pana udziałem i tym tutaj... właśnie zyskałam nową inspirację do działania. teraz uśmiechnęła się szeroko, a jej myśli krążyły już wokół jej najnowszego dzieła. I ahh, gdyby każdy mógł tak dokładnie przewidzieć co przyniesie przyszłość...
Słysząc jego kolejne słowa przekrzywiła głowę na bok, tym razem jakby powiedział coś zupełnie niezrozumiałego.
-Zawsze bawią mnie ludzie, którzy odejmują swojej własnej wartości. Proszę tego nie robić. Noémie była zdania, że trzymanie zestresowanego medyka może kiedyś ich samych ugryźć w tyłek, kiedy z tego stresu popełni na przykład jakiś błąd, którego dałoby się inaczej uniknąć.
-Ma Pan tutaj jakąś dobrą kawę? Czy tylko te obrzydliwe, które pije się w Anglii? najwyraźniej uznała, że nagła zmiana tematu na taki jest najzupełniej naturalna, co wiecej pokładała nadzieję, że mężczyzna, jako nie Anglik posiada jakiś lepszy jakościowo napój.
Lekarz śmieciojadów
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz na mnie? Na pewno? Nie wyróżniam się z tłumu, taki o czarodziej o wiecznie zgubionym i strachliwym spojrzeniu.

Ezechiel von Jundegingen
#13
04.06.2023, 22:22  ✶  

Nie wiedział co jej odpowiedzieć. Miała absolutną rację. Powinien być gotowy na absolutnie każdy masakryczny widok. Nie pracował w szpitalu, a w klinice dla ludzi, którzy na co dzień zajmowali się walką. Bardzo często szczęście nie było po ich stronie. Ale głowy jednak jeszcze nie gościł w gabinecie. Może powinien poprosić o resztę ciała i poeksperymentować nekromancję? Lepiej nie. Wystarczająco dużo miał na głowie. Jak na przykład rozważanie sensu istnienia.

— I-inspiracji?

Czy chciała teraz posiedzieć w klinice dłużej i skosić więcej osób zachowujących się nieprzyjemnie wobec Ezechiela? Szybko straci wszystkich pacjentów.

— Ughm... T-to też nie tak, że odejmuję... Ja po prostu... Rozumie pani, jeszcze się orientuję w sytuacji... Oczywiście, że znam swoją wartość. Skończyłem... różne kursy prowadzone przez specjalistów w dziedzinie magii leczniczej.

Już prawie się wygadał, że skończył studia, co byłoby niesamowicie podejrzane. Z tego co się orientował, czarodzieje nie mają uniwersytetów, a inne, bardziej kameralne ścieżki poszerzania kwalifikacji po szkole powszechnej.

— Przykro mi, mam tylko kawę otrzymaną od panny Rookwood, ale może zasmakuje pani.

Rzucił się małego pomieszczenia do "przerw", gdzie szybko odpalił ogień pod dzbaneczkiem z wodą. Zaczął przyrządzać kawę, a jako człowiek z ręką do eliksirów, całkiem zręcznie potrafił również zaparzyć kawę. Odczekał kilka minut do czasu zagotowania wody i przyniósł napój czarownicy i postawił na czysty kawałek blatu, jak najdalej od głowy. Sobie też przygotował kubek.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Noémie Delacour
#14
06.06.2023, 21:29  ✶  
Cóż, pomijając już fakt, że Noémie zawsze uważała, że ma rację, to nie spodziewała się, że zszokuje mężczyznę, który miał być medykiem, takim żartem. Czyż nie widział on już wypadających wnętrzności u kogoś kto tu wbiegł, albo odgryzionej kończyny górnej lub dolnej? W porównaniu z tym głowa prezentowała się dosyć spokojnie. No dobrze, może zastygła w okrzyku przerażenia, ale tak było lepiej dla jej inspiracji po prostu. Ale jej niedopatrzenie, że nie przyniosła tutaj całego ciała, wspólne zabiegi związane z nekromancją przecież zbliżają czarodziejów dosyć mocno.
-Tak, inspiracji. Czy ta twarz nie wzbudza w Tobie przemyśleń, na tematy związane ze sztuką? złapała głowę za włosy i pomachała nią przed twarzą mężczyzny. Pech chciał, że jej uchwyt nie był zbyt mocny i głowa spadła z plaskiem na podłogę i potoczyła się wzdłuż niej. A może zrobiła to celowo zmuszając mężczyznę do interakcji z odciętą częścią ciała, kto to wie?
-Kursy? Brzmi ciekawie. Od dawna jesteś w Londynie? zapytała świdrując mężczyznę teraz intensywnym spojrzeniem.
-Kawa od panny Rookwood. Cóż, jeżeli mi nie zasmakuje, to będzie nasz mały sekret? Panny Rookwood lepiej nie denerwować. zachichotała pod nosem, jakby powiedziała naprawdę śmieszny kawał. Czas kiedy kawa była parzona spędziła chodząc po gabinecie i przyglądając się najdrobniejszym szczególom, chcąc poznać z kim ma do czynienia. Kiedy wrócił z kawą, przyjęła filiżankę z jego rąk, rzucając -Merci i cmokając go lekko w policzek.
Lekarz śmieciojadów
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz na mnie? Na pewno? Nie wyróżniam się z tłumu, taki o czarodziej o wiecznie zgubionym i strachliwym spojrzeniu.

Ezechiel von Jundegingen
#15
06.06.2023, 23:32  ✶  

— I-inspiracji? M-może...

Przypominało mu to "Krzyk" Muncha, ale już nawet nie pamiętał autora ani tytułu. Kojarzył to tylko gdzieś ze szkoły. Obraz był na tyle przerażający, że dobrze zapamiętał humanoidalną postać zastygłą w karykaturalnej ekspresji. Ciekawe, jak dzieło prezentowałoby się w wersji czarodziejskiej.

A wtedy głowa upadła. Tym razem Ez był bardziej przejęty sprzątaniem rozpryśniętych fluidów ze swoich butów i nogawek.

— Od stycznia. Tego roku.

Nie odbił pytania. On nie pytał. Nie powinien śmieć pytać Śmierciożerców o cokolwiek niezwiązanego z leczeniem. Czuł na sobie spojrzenie, ale sam unikał kontaktu wzrokowego. Od czasu do czasu tylko pozwalał sobie na to, by lepiej wybadać reakcję rozmówcy. Kiwnął też twierdząco głową na dalsze słowa czarownicy. Być może nawet jego usta wykrzywiły się w nieznacznym uśmiechu. Panny Rookwood zdecydowanie lepiej nie denerwować.

— Gerne geschehen... T-to znaczy nie ma za co!

Szybko poprawił swoje zawirowanie językowe spowodowane niecodziennym odbiorem kawy.

— Ehm... Czy... Czy ma pani jakieś plany w związku z tą głową? B-bo przyznam, że podłoga kliniki... cóż, cała klinika, to nie najlepsze miejsce...

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Noémie Delacour
#16
09.06.2023, 21:10  ✶  
Bardzo dobre skojarzenie. "Krzyk" Edwarda Muncha, to był jej ulubiony obraz pochodzący z mugolskiego świata, oddawał bowiem stan przerażenia w niesamowity sposób. A sam Munch zapewne znajdował się na krótkiej liście może pięciu Mugoli, których Noémie byłaby skłonna puścić bez szwanku, gdyby ich spotkała. Samo to, że pamiętała jego imię i nazwisko oraz nazwę dzieła o czymś świadczyło. Aczkolwiek prawdą było, że w wersji czarodziejskiej, ten obraz byłby po prostu arcydziełem wszechczasów.
-Niepełny rok. To niezbyt długo. czy po tak krótki czasie, faktycznie możnabyło ufać mężczyźnie? Noémie miała nadzieję, że ktoś ze Śmierciożerców naprawdę go sprawdził. Przychodząc rannym, poważnie rannym do niego, narażało się potencjalnie na całkiem duże ryzyko. -W jaki sposób... wkupiłeś się w nasze łaski? zapytała przyglądając się bacznie mężczyźnie. Oczywiście zapyta się również innych, ale chciała usłyszeć tą historię od niego.
Po raz kolejny się uśmiechnęła, bawiąc się jego brakiem komfortu w odbiorze jej reakcji. Podniosła filiżankę i upiła nieco z jej zawartości. Kawa na szczęście była całkiem smaczna, fakt, że się nie rozczarowała mówił sam za siebie.
Zamrugała zdziwiona na pytanie o głowę. -To prezent dla ciebie. Byłam pewna, że ją zatrzymasz i usadowisz gdzieś tutaj w widocznym miejscu. w końcu miała to być pamiątka jej przysługi, chyba nawet nie wyobrażała sobie, że medyk będzie chciał się jej całkowicie pozbyć z kliniki.
Lekarz śmieciojadów
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz na mnie? Na pewno? Nie wyróżniam się z tłumu, taki o czarodziej o wiecznie zgubionym i strachliwym spojrzeniu.

Ezechiel von Jundegingen
#17
10.06.2023, 22:22  ✶  

W jaki sposób wkupił się w ich łaski? Również chciałby to wiedzieć. Po prostu stało się. I tyle.

— Przybyłem do Wielkiej Brytanii, by pobierać nauki od doktora Slughorna... Tak poznałem jego wnuczkę, pannę Vesperę Rookwood. Zdaje się, że akurat potrzebowała prywatnego uzdrowiciela... A ja miałem dobre rekomendacje. A po tym co stało się... niedawno... zostałem poinformowany o istnieniu Śmierciożerców, a także przekazano mi instrukcje związane z tym, jak ich traktować. Cóż, właściwie to zostałem poinformowany przed oficjalnym ogłoszeniem się Czarnego Pana.

Świeża krew. Żadnych znajomości w kraju. Idealny rekrut. Można mu pokazać perspektywę konfliktu z najbardziej atrakcyjnej dla niego strony. Przekonać go do swojej racji. Oczernić wroga w najgorszy możliwy sposób. Ez od początku zorientował się, że wciągnięto go nie do tego stronnictwa, w którym powinien się znaleźć. Ale nie było ucieczki.

— W widocznym miejscu... No tak, mógłbym ją spreparować... Faktycznie...

Machnął różdżką, by zapakować głowę w materiał, w którym tu przybyła. Następnie przetransportował ją gdzieś na blat na drugim końcu gabinetu. Oczywiście z użyciem magii. Tak chętnie pozbyłby się tego artefaktu jak najszybciej. Ale nie mógł ryzykować ponownej wizyty czarownicy i pytań o cudowną pamiątkę. Nie chciał wymyślać przekonujących wymówek. Po prostu wrzuci głowę do słoika z formaliną. Albo zostawi samą czaszkę, by jak najszybciej zapomnieć, że to należało kiedyś do żyjącego człowieka.

Wtedy też przypomniał sobie, że czarodziej pojawił się z jakimś zwierzęciem. Ale nie powinien o nie pytać, zdecydowanie nie. Pewnie też nie żyło, bądź skomlało smutnie by zwłokach właściciela. A mógł mu po prostu pomóc... Na pewno by coś zdziałał. Po prostu obecność czarownicy za bardzo go stresowała i bał się dokonywać jakiegokolwiek działania na jej oczach.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Noémie Delacour
#18
13.06.2023, 02:06  ✶  
Noémie pokiwała głową na tą odpowiedź. A więc był on poniekąd odpowiedzialnością Vespery. Można przypuszczać, ze to ona go wtajemniczyła i wprowadziła w to środowisko. Przy najbliższej okazji trzeba będzie się zapytać Vespery czy na pewno dobrze go sprawdziła. No i czy po takim stosunkowo krótki czasie mądre było go tak wtajemniczać. Na dobrą sprawę zgodnie z jego słowami nie był tutaj długo. Czy można było być pewnym jego lojalności, zyskanej głównie dzięki strachu. Wszak ktoś kiedyś w mugolskiej historii chyba powiedział "Dobrze jeśli się nas boją, ale jeszcze lepiej kiedy nas kochają." Dlatego Noémie postanowiła dobrze go traktować. No, stosunkowo dobrze. Fakt, że jako nowego w tym miejscu można go było dużo łatwiej urobić, na pewno przemawiał na jego korzyść, jednak Noémie uważała, że to dalej nie zwalnia Śmierciożerców z daleko posuniętej ostrożności.
-Cudownie! Będzie tutaj wpasowywać się wręcz idealnie, nie uważasz mon cherie? zawołała głosem pełnym entuzjazmu i już zaczęła się rozglądać naokoło szukając dla głowy odpowiedniego miejsca. W końcu znalazła miejsce na półce, niemalże naprzeciwko wejścia. -O, tutaj będzie pasować jak ulał! obdarzyła męzczyznę uśmiechem. -Teraz mi naprawdę głupio, że nie przyniosłam całego ciała ze sobą. o zwierzęciu nawet nie myślała, kto wie, zapewne nawet nie pamiętała, że czarodziej miał jakiegoś towarzysza. Spojrzała za to na medyka. -Powiedz mi... muszę już iść niedługo... czy ktoś jeszcze jest dla Ciebie taki wredny? Może powinnam komuś jeszcze złożyć... domową wizytę? zapytała wyczekująco.
Lekarz śmieciojadów
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz na mnie? Na pewno? Nie wyróżniam się z tłumu, taki o czarodziej o wiecznie zgubionym i strachliwym spojrzeniu.

Ezechiel von Jundegingen
#19
17.06.2023, 16:29  ✶  

Przyjrzał się wybranemu miejscu. Zdecydowanie wolałby tam tego nie stawiać. Zbyt widoczne miejsce. Ale o to jej chodziło. Ma stać tam i straszyć. A Ez wciąż nie wiedział kim był martwy jegomość i czy stawianie jego głowy na pewno było dobrym pomysłem. Prędzej czy później umrze, ale wolał później niż wcześniej.

— Hm, tak, to może być dobre miejsce... — odpowiedział. Zapewne będzie mógł znaleźć jakąś wymówkę, gdy finalnie postawi trofeum w ciemnym kącie gabinetu.

— Oh, nie, naprawdę nie trzeba. Trochę za dużo by tego było. To pomieszczenie aż tak duże nie jest, jak by się to mogło wydawać. Lepiej zostawić miejsce na ewentualne dodatkowe regały na eliksiry, rozumie pani...

Jeszcze tego mu brakowało, żeby wciskać jakieś potężne zwłoki jak pluszowego misia naturalnej wielkości zgarniętego na festynie.

— Uh... Nie, na ogół jest spokojnie... Nikt jakoś szczególnie... Nie był szczególnie niesympatyczny... Ale dz-dziękuję za troskę...

Trochę kłamał, ale absolutnie nie mógł pozwolić sobie teraz na powołanie do życia łowcy głów. Nawet gdyby chciał, nie znał nazwisk swoich pacjentów. To nie szanowana się przychodnia z obszernymi aktami. Tutaj za notowanie dostawało się w łeb.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Noémie Delacour
#20
26.06.2023, 04:12  ✶  
Przecież takie jest własne przeznaczenie dekoracji, by stać na widocznych miejscach i zwracać uwagę. A jeżeli do tego taka dekoracja miała jakieś praktyczne funkcje jak straszenie potencjalnych natrętów to tym lepiej. Niech wszyscy wiedzą, że ten medyk jest pod ochroną i zrobienie mu krzywdy może się źle skończyć. Co by nie mówić to Noémie zapałała jakąś chęcia zabezpieczenia losu tego nieśmiałego mężczyzny, chociażby z tego prostego powodu, że mógł być on niezwykle przydatny.
-Prawda? Jestem artystką na co dzień więc mam naprawdę dobre wyczucie przestrzeni. rzuciła z entuzjastycznym uśmiechem, jakby właśnie jej talent został zauważony i doceniony. Najwyraźniej takie rozwiązanie wydawało się jej po prostu oczywiste.
-Skoro tak uważasz, mon cheri. Ale zawsze mieć dobrze pod ręką coś do ciekawych eksperymentów, pozwalających dogłębnie zgłębić tajemnicę ludzkiego ciała. w sumie gabinet nie był taki duży, ale dla chcącego nie ma nic trudnego, prawda?
-W porządku. Ale jakby pojawiły się jakieś problemy, to daj mi znać. Lekarz powinien mieć spokój, a nie być niepokojony przez ludzi tak całkowicie pozbawionych kultury. rozejrzała się dookoła i postawiła kilka kroków w kierunku wyjścia.
-Będę się powoli zbierać, ale jakby co to wiesz gdzie mnie znaleźć, prawda?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ezechiel von Jundegingen (2198), Noémie Delacour (2454)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa