Działanie Nicholasa, że odebrał życie dziecku, było instynktowne. Nie spowodowało to jednak wyrzutów sumienia, ale sam siebie zaskoczył, że był wstanie tak zadziałać. To pokazało, że nie zawahał się ani trochę. Nawet jeżeli to było dziecko, było świadkiem tego co tutaj zaszło. Teraz przynajmniej jest z rodzicami na drugim świecie. Za zasłoną, przez którą raczej nie przeszli. Gdyby to nie było miejsce publiczne, gdzie ktoś przez przypadek mógłby coś widzieć , albo usłyszeć, być może udałby się z Pardusem na jakiś napój. Ale nie dzisiaj. Nie teraz. Wykonali zadanie i powinni się zwijać, aby nikt więcej ich tutaj nie widział. O ile potrafili się teleportować, tak szybko nie zostaną odnalezienie, a ślad ich podeszwy butów na śniegu, nawet wydeptanym, będzie urwanym tropem.
Gadulstwo Pardusa jakoś nie przeszkadzało Papilio, przy czym on sam nie musiał za wiele mówić, jeżeli nie miał takiej potrzeby. Może lepiej by sobie pogawędzili, gdyby ten wieczór nie był misją na plotkowanie.
Rzadko zdarzało się, kiedy Nicholas się uśmiechnął rozbawiony, ale to był jedynie uniesiony kącik ust pod maską.
Odparł, na stwierdzenie o gadulstwie Pardusa i temu, że raczej nie będzie próbował mu wiązać język, aby się zamknął. Tym samym towarzysz potwierdził, że lubi podejmować rozmowy na losowe tematy. Nie można powiedzieć, że gadał od rzeczy, ale widocznie potrafił walnąć taką wiedzą, jakby opowiedziana historia miała serio miejsce. Biorąc pod uwagę wspomniane przez niego lata. Czy zainteresował Yaxleya z tego względu, że jest wampirem i mówi coś, co mogło być zapisane w księgach? Jeden z powodów, który zaciekawił Nicholasa do sprawdzenia w bibliotekach.
- Dzięki za towarzystwo.
Odpowiedział koledze na odchodne, nim ten zniknął mu z zasięgu oczu, westchnąwszy, będąc nazwanym „z Kijem”. Może powinien załatwić sobie rzeźbioną laskę Merlina? Albo taką zwyczajną, jaką mają inni przedstawiciele głowy rodów? W końcu on sam może nim być za paręnaście lat. Jak nie dalej.
Oddalił się również. W ciemnym i nieoświetlonym zaułku, teleportował się, aby nie pozostawiać po sobie żadnego tropu do poszukiwań.