• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[06.12.1971] Pierwsze ataki... || Tristan, Murtagh, Roodolphus, Alexander

[06.12.1971] Pierwsze ataki... || Tristan, Murtagh, Roodolphus, Alexander
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#31
11.12.2023, 13:05  ✶  
Drgnął, gdy usłyszał zdecydowany głos swojego towarzysza. Leniwym spojrzeniem powiódł w jego kierunku. Teraz się spieszył? Skoro przed chwilą sam wręczył Wardowi nóż i dopuścił do tego, by auror go zranił? Lestrange westchnął ciężko i cofnął różdżkę, ale nie opuścił jej. Zmusił Tristana do tego, by ten wstał.
- Przejdziemy się na spacer - warknął, ciągnąc aurora za sobą. Obojętnie czy ten był w stanie iść o własnych siłach, czy nie, to Lestrange znalazł się za drzwiami wejściowymi. Machnął różdżką, rozpraszając zaklęcia ochronne, nałożone przez jego kolegów, a potem bezceremonialnie wypierdolił Warda za drzwi. - Miło było, odezwiemy się do pana w przyszłości. Rozjeb tu co się da, a potem pomyśl jak się z tego wytłumaczyć przed górą.
Syknął najpierw do Tristana, a potem Murtagha, a potem cofnął się do środka i złapał przygotowany wcześniej przez towarzyszy świstoklik. Z przecinającym świstem powietrze efektem dźwiękowym zniknął z domu Wardów, zostawiając Murtagha z tym całym syfem, który narobili. Niech rozpieprzy ten dom w pizdu, Tristan nie zostanie pogrzebany pod kamieniami, a o to im chodziło. Znajdą go przed ruinami rodzinnego domu, w którym znajdą okaleczone zwłoki jego rodziców. Czyli tak, jak zakładał plan.

Postać opuszcza sesję
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#32
11.12.2023, 13:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2023, 14:17 przez Alexander Mulciber.)  
Bombarda? Mulciberowi nie trzeba było powtarzać dwa razy. Skinął głową w stronę opuszczającego dom Lestrange'a, po tym jak wręczył mu przygotowany zawczasu świstoklik (Rodolphus musiał znacząco odchrząknąć, żeby Alexowi przypomniało się, że coś takiego rzeczywiście przepowiedział i załatwił, kiedy dyskutowali o sposobie przeprowadzenia akcji). Przestał całą moc skupiać na utrzymywaniu więzów duszących Tristana, pozostawiając aurora spętanego prostym statycznym zaklęciem wiążącym. Zanim zdąży się z niego wyrwać, minie zapewne jakiś czas... Czas, który zdoła wykorzystać na rozpierdolenie czego się da. Odwrócił się do Macmillana, zanim ten jeszcze zdążył się teleportować.
- Będę za pół godziny - wprosił się bezceremonialnie do przyjaciela. Przecież debila nie zostawi samego, choćby rana powierzchowna była, a i trzeba obgadać, jaki raport zdać przełożonym... Nie chciał też wracać od razu do siebie, coby Loretta nie zobaczyła go w takim stanie. Jeszcze byłaby zazdrosna, że utytłał się krwią jakiejś kurewki.

Rozpierdolił to, co się dało zaklęciem bombardującym, wcześniej wyciągając ciała rodziców Tristana z domu, aby ułożyć je na gruzach domu jednorodzinnego niby ofiarę dla bóstw na ołtarzu destrukcji. Symbol.
Rzucił na koniec morsmorde, a na nieboskłonie pojawił się mroczny znak. Kolejny symbol.

Kilka chwil, i również teleportował się z miejsca zdarzenia prosto do mieszkania Murtagha, zostawiając dogorywającego Tristana przed domem, jak wiesienkę na torcie dzieła zniszczenia.

Postać opuszcza sesję


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#33
11.12.2023, 23:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2023, 18:10 przez Tristan Ward.)  

Legilimencja szkodziła jego umysłowi. Ciągłe oglądanie mieszanych wspomnień, a tym bardziej powracający obraz torturowanej i zabijanej matki, sprawiał że Tristan tego nie mógł już wytrzymać. Krzyknął, ale to tak szybko nie minęło. Kolejny ból poczuł na ciele, wywołany zaklęciem niewybaczalnym. Torturowali go pierw psychicznie, a następnie fizycznie. Zaklęcie wiążąca czy duszące, uniemożliwiało mu za bardzo poruszanie kończynami jak i ciałem. Nie mógł nic zrobić, będąc zdanym na ich łaskę. Był sam. Ich było trzech. Jeden wykluczony, z powodu otrzymanej rany (Macmillan). Jednak nie było z czego się cieszyć.

Kiedy zaklęcie niewybaczalne zostało przerwane, Tristan drżał jeszcze chwilę na ciele, odczuwając ból w każdym narządzie, w każdym mięśniu swojego ciała. Ward skrzywił się, kiedy poczuł dość mocne chwycenie za włosy. Bał się tego, co zaraz może mieć miejsce. Że ten śmierciożerca (Lestrange) dokona tego, czego uświadamiał. Pozbawi go zmysłów. Tristan z trudem przełknął ślinę, próbował poruszyć głową na znak sprzeciwu, na słowo ”nie”, aby tego nie robił. Widocznie bał się już odezwać. Wolałby w tej chwili umrzeć. Im mocniej był ciągnięty za włosy, zmuszony do odchylenia głowy, z bólu zacisnął zęby i zamknął oczy. To był naprawdę koszmar, z którego młody auror chciałby się obudzić. Tylko dlaczego to była rzeczywistość?

Śmierciożerca pochylił się nad nim. Szepnął mu go ucha zaklęcie i siłą wcisnął mu różdżkę do gardła. Tristan otworzył oczy i poruszył związanymi kończynami górnymi, jakby chciał złapać rękę, torturującego go czarodzieja. Nie mógł nic się poruszyć, kiedy wciąż był mocno związany. Krztusił się, czuł ból. Coś wiązało jego struny głosowe. Dławił się. Zamknął mocno oczy, z których kącików spłynęły łzy bólu. Zacisnął dłonie w pięści. Próbował krzyczeć. Ból jaki odczuwał przy niszczeniu strun głosowych był olbrzymi. Z jego gardła wydobywały się stłumione krzyki. Ostatnie.
Tristan stracił głos.
Paliło go okropnie w gardle. Łapczywie łapał powietrze. Chciał złapać się za gardło. Ale nie mógł. Wciąż ciasno związany, nie mógł sobie nawet pomóc. Kiedy różdżka przejechała po jego torsie, poczuł piekący ból cięcia. Zacisnął zęby. Ta sama rana, jaką on zrobił ich koledze. Jego ubranie zaczęło powoli zaczerwieniać się. Następnie podobne cięcie poczuł na ramieniu. Przeraził się w chwili, kiedy różdżka zatrzymała się na jego podbrzuszu i mogła zejść niżej. Bał się, że stanie to, co zasugerował inny śmierciożerca. Zacisnął mocniej powieki, kiedy na podbrzuszu poczuł kolejne cięcie. Ostrzeżenie. Gdy uchylił powieki, widział już różdżkę wycelowaną w jego oczy. Te słowa. Mocno wyryły mu się w pamięci. Gardło go paliło, z ran sączyła się krew. Życie w pustce, to najgorsze co może go spotkać. Nie chciał tak żyć.

Zamknął oczy, a kolejne łzy spłynęły mu po twarzy. Drżał z bólu i strachu.

Dość - słysząc te słowa, jakby poczuł ulgę? Ostrożnie otworzył oczy, aby zobaczyć co się dzieje. Chcą się ewakuować? Gdzie są aurorzy! On ich już nie zatrzyma. Nie miał siły. Nie miał jak. Słyszał polecenie jakie mają wykonać. To znaczyło, że zaraz może stracić cały dom. Bombarda, zniszczy wszystko.

Duszące zaklęcie zostało wycofane, ale i tak Tristan czuł, że był nadal związany. Z własnego domu, śmierciożerca musiał wyciągnąć go własnymi siłami. Ward związany, nie ustał mu na nogach. A kiedy znalazł się na zewnątrz, rzucony na trawnik otaczającego domu ogrodu. Widział wszystko co ten ostatni z nich zrobił. Gdyby nie więzy, może by go zatrzymał. Było za późno. Ciała jego rodziców, zostały wywleczone także na zewnątrz. Dom potraktowany zaklęciem niszczącym. A ciała ojca i matki, rzucone na gruz. Śmierciożerca zniknął. Hałasy, na pewno zwróciły uwagę sąsiadom, zgłaszającym problemy na dzielnicy i wybuch. Te z kolei dotarły do Ministerstwa, biura aurorów.


Nie minęła długa chwila a na miejscu pojawił się wyznaczony zespół Aurorów i Brygadzistów, z uzdrowicielem. To co zastali, niektórych mogło zszokować. Widząc mroczny znak na niebie, mogli się domyślić, kto tutaj był i co uczynił.

- Tristan!
Ward został odnaleziony przez jednego z kolegów. Drgnął na dotyk, ale kiedy ujrzał znajomą twarz. Po prostu opadł głową znów w trawę. Chłopak widząc w jakim stanie jest Ward i że nie może się poruszać, użył zaklęcia uwalniającego, rozpraszającego wiążące, uwalniając także jego dłonie. Dostrzegł też, że jest ranny.
- Uzdrowiciel!
Krzyknął, a wywołana osoba, pojawiła obok nich. Położyli Tristana na plecach i ubranie przy klatce piersiowej rozerwali, aby móc ocenić głębokość rany. Zaklęciem wyczarowano bandaże, aby owinąć ranę. Tych jednak było kilka. Na podbrzuszu dostał tymczasowy opatrunek.
- Trzeba go zabrać do Munga.
Stwierdziła osoba go opatrująca. Przyglądając mu się, zauważyła że był bardzo słaby.
- Dasz radę wstać?
Zapytał go kolega, Tristan nie odpowiedział. Z jego pomocą, próbował się podnieść, a słaby wzrok skierował na pracę pozostałych aurorów, którzy zabezpieczali teren. Jednakże z powodu obolałego ciała, Ward nie utrzymał się na nogach i upadł na kolano.
- Gdzie Twoja różdżka?
Dostał pytanie od jednego z nich. Bo widocznie nikt nie zauważył jej obok niego. Jak dobrze Tristan pamiętał, została w jego domu. Spojrzał tam. Unosząc ranną rękę wskazując na to, co zostało z jego domu. Za chwilę kaszlnął, jakby coś gryzło go w gardle. Nie zastanawiając się dłużej, został eskortowany do szpitala św. Munga. Aurorzy mieli w tym przypadku do uprzątnięcia bardzo duży bałagan…

Z Tristanem nie od razu można było porozmawiać. Pierwotnie myślano, że zamknął się w sobie z powodu przeżytej traumy. Badania w Mungu jednak wykazały coś więcej i Tristan przyznał się że rzucono na niego zaklęcie, odbierające zmysł mowy. Po paru dniach, przebywając nadal w szpitalu, został przesłuchany z ostatnich wydarzeń. Z powodu problemu wymowy, musiał złożyć swój raport pisemnie lub pozwolić na udostępnienie wspomnień. Tego drugiego, odmówił.
Podjął się spisania zeznań pisemnie. Na nowo musząc przypomnieć sobie co tam zaszło.

W zeznaniu napisał, że Ci którzy go zaatakowali, byli to mężczyźni, odziani w czarne szaty z kapturami oraz maskami. Śmierciożercy. Wstępnie oceniał ich, jako amatorów. Wspomniał o próbach ich powstrzymania i swojej samoobrony. Od jednego z nich otrzymał nóż z rozkazem zabicia swojego ojca. Broń wycelował w śmierciożercę, raniąc go. Opisał jak na jego oczach zmasakrowano matkę. Kiedy sam był torturowany, mordowano jego ojca. Jemu grozili pozbawieniem zmysłów, przez co skończyło się tylko na utracie mowy.
Napisał tyle, ile był wstanie. A kiedy po miesiącu wypuścili go ze szpitala, złożył w Ministerstwie rezygnację z pracy aurora. Pomimo tego, że miał od uzdrowicieli zwolnienie chorobowe i niezdolność do wykonywania zawodu z powodu problemów psychicznych.


Na miejscu zbrodni, gdzie dokonano uprzątnięcia bałaganu, z gruzu wydobyto różdżkę Tristana oraz zakrwawiony nóż…

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (4614), Murtagh Macmillan (3858), Rodolphus Lestrange (3412), Tristan Ward (4609)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa