• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[18.06.1972] Wsiąść do pociągu byle jakiego... | Florence & Geraldine

[18.06.1972] Wsiąść do pociągu byle jakiego... | Florence & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#11
27.12.2023, 14:19  ✶  

- To przerażające Florence, nie spodziewałam się. - Jak widać nie wiedziała jeszcze o niej wszystkiego i nadal okrywała najciemniejsze sekrety jej osobowości. Niewiele znała osób, które nie przepadały za czekoladowymi żabami, ba samej Gerry nie chodziło o czekoladę, a o to uczucie niepewności czyją kartę znajdzie tym razem. Kiedy znajdowała po raz pięćdziesiąty tą samą twarz czuła ogromne rozczarowanie, ale radość że zdobyczy kogoś na kogo nie trafiła przez całe swoje życie była nie do opisania.

- Chociaż tyle, chociaż wolałabym twoją aprobatę od tej wuja i ojca. - Geraldine miała specyficzne podejście do mężczyzn, uważała, że nie doceniają siły, która drzemała w kobietach zupełnie bezpodstawnie. Na całe szczęście na kartach czekoladowych żab było sporo kobiet, ona sama bardzo chciałaby się znaleźć koło nich, tyle, że nie było to wcale takie proste. Musiałaby osiągnąć coś wielkiego, a póki co jej życie należało raczej do tych całkiem normalnych. Może jakby wytresowała smoka to wtedy mogłaby w ogóle myśleć o tym, że jest jakaś szansa. Była jednak młoda, miała przed sobą całe życie, wierzyła, że ma szansę aby zrobić w nim coś wielkiego.

Gerry mimo swojego zawodu potrafiła współczuć. Może sama umiała mordować, czy krzywdzić z zimną krwią, jednak dotyczyło to zwierząt, nie ludzi, którzy byli zupełnie niewinni. Już od czasu nauki w Hogwarcie nie do końca potrafiła zrozumieć tę niechęć innych osób do tych, u których magia dopiero co się objawiła. Ona traktowała to raczej jakoś cud, siła wyższa wiedziała kogo wyróżnić umiejętnościami magicznymi i nic nie stało na przeszkodzie, aby ci czarodzieje stali się wybitnymi. Mogli na spokojnie konkurować z osobami, które pochodziły z rodzin czystokrwistych od pokoleń, zresztą i w nich ktoś kiedyś był pierwszy. Niczym się to nie różniło.

- Tak, mogę odwiedzić, ale te odwiedziny to coś zupełnie innego od mieszkania tam na co dzień. Zresztą w moim przypadku raczej ciężko jest powiedzieć o tym, że mieszkam gdzieś na stałe. Posiadam mieszkanie, ale sama wiesz jak jest, ciągle jestem w drodze, trafiają się zlecenia na całym świecie. Fajnie jednak byłoby mieć świadomość, że ktoś na ciebie czeka, tak po prostu, no ale nie można mieć wszystkiego. - Wzięło ją trochę na nostalgię. Był to taki dziwny moment w jej życiu, kiedy faktycznie zaczęła jej doskwierać samotność. Tak po prostu. Niby od zawsze była bardzo samodzielna, nie szukała żadnych bliższych relacji, jednak z czasem do niej dotarło, że czegoś jej zaczyna brakować. Szczególnie kiedy jej najbliżsi przyjaciele również zaczęli wyjeżdżać.

- To jest dziwne, bo ja nigdy nie miewam planów. - Odparła z uśmiechem, bo Yaxley zdecydowanie wybierała żywioł. Szła przed siebie i spontanicznie decydowała o tym, gdzie wstąpi, co zobaczy. W tym przypadku było zupełnie inaczej.

Pociąg jechał całkiem szybko, powoli zbliżały się w okolice Doliny, pozostała im jeszcze jedna stacja i będą mogły wysiadać. - Czas się zbierać - Rzuciła jeszcze, bo wolała przygotować się do wyjścia, aby nie robić tego w biegu, wtedy zazwyczaj czegoś zapominała.

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#12
28.12.2023, 12:50  ✶  
– Poznałaś moją straszną tajemnicę, Geraldine. Jeśli komuś ją zdradzisz, będę musiała usunąć cię z tego świata – poinformowała Florence z poważną miną.
Nigdy nie zbierała kart z czekoladowych żab, a i nie szalejąc za słodyczami, nie kupowała ich często. Jeżeli już jakąś dostała, najczęściej trafiała do kogoś młodszego z rodziny. Florence nigdy też nie miała ambicji, aby jej twarz kiedyś spojrzała z talii – choć przecież osobą niezwykle ambitną była. Po prostu zależało jej na nieco innych rzeczach niż Geraldine. I chyba nigdy nie pragnęła sławy, a w kwestii uznania…
…obchodziło ją głównie swoje własne.
Powaga ustąpiła na moment, uśmiech zamajaczył na ustach Florence, gdy Geraldine wspomniała, że wolałaby jej aprobatę niż jej ojca i wuja.
– Przecież ją masz, moja droga. Żyjesz po swojemu i dajesz sobie radę, w świecie, w którym nie jest to łatwe. Szanuję to – powiedziała dość krótko, bo chociaż może i nie należała do tych, którym zależało, aby schwytać coś i zbadać dla samego zbadania, i nie w pełni to rozumiała, to przecież rozumieć wcale nie musiała. Florence należała do tych, którzy pojmowali, że istnieją różne drogi. Nie była na pewno wielbicielką ścieżki zawodowej Yaxleyówny, ale i tego nigdy nie komentowała. – Różnie się splata. Może jeszcze kiedyś ktoś będzie czekał na ciebie bądź ci towarzyszył.
Ona sama właściwie – wychowywana w rodzinie, w której przyszła na świat – kiedyś zakładała, że wyjdzie za mąż, jeśli nie z miłości, to z rozsądku. Oba jej związki rozpadły się jednak, jeden bo ważniejsza była nauka i praca, drugi, bo ważniejsi okazali się krewni i przyjaciele. I Florence postąpiła tak, jak niemal ze wszystkim: zaakceptowała to, jak splotły się ścieżki i zapełniła swoje życie czymś innym.
– A co do mieszkania samej i odwiedzin… pewnie się przekonam. Ale nie sądzę, by nastąpiło to w najbliższym czasie – dodała i podniosła się z miejsca, sięgając po swoją niewielką torbę, a potem po kapelusz, by umieścić go na włosach. I ledwo chwilę później wysiadały obie na stacji w Dolinie Godryka.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#13
01.01.2024, 22:32  ✶  

- Chyba powinnam się bać. - Powiedziała z uśmiechem na twarzy, choć tak naprawdę Yaxley nie czuła strachu przed niczym. Śmierć nadejdzie prędzej, czy później, a ona przywita ją z otwartymi rękoma. Nie bała się tego, że może odejść z tego świata. Zamierzała przyjąć to z uśmiechem, bo po co się bać czegoś, co spotka ją prędzej, czy później?

Gerry chciałaby zostać zapamiętana, chciała, żeby ojciec był z niej dumny. Może również zamierzała udowodnić całemu światu to, że kobiety również wiele potrafią? Od lat zmagała się z tym, że nie była traktowana poważnie. Jej zawód należał do tych męskich, od zawsze musiała udowadniać, że potrafi dorównać płci przeciwnej. Gdyby dziewczynki widziały jej twarz na talii kart mogłyby uwierzyć w to, że są w stanie osiągnąć wszystko, czego tylko zapragną.

- Cieszę się, że o tym mówisz. Niewiele osób to rozumie. - Chodziło jej o to, jaką ścieżkę życia wybrała. Często spotykała się z niezrozumieniem i coraz częściej zaczynało jej to przeszkadzać. Wolała już nie wdawać się w dyskusje, bo kosztowały ją one sporo nerwów.

- Być może tak się stanie. - Starała się uwierzyć w to, co powiedziała Florence, chociaż w tym momencie czuła, że raczej nie jest to możliwe. Miała wrażenie, że nie jest w stanie utrzymać kogoś przy sobie na dłużej, czy to zawodowo, czy nie, może niektórzy zostali stworzeni do tego, aby iść przez świat w pojedynkę?

- Na wszystko przyjdzie pora. - Wyszły razem z pociągu. Ich celem był sklep o którym wspominała Florence. Udały się tam spacerem, kontynuując swoją rozmowę. Słońce przyjemnie muskało ich twarze, był to jeden z przyjemniejszych dni panny Yaxley w ostatnim czasie, zapomniała o tych wszystkich wydarzeniach, które powodowały u niej zły humor. Mogły nacieszyć się piękną pogodą i swoim towarzystwem.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (2236), Geraldine Greengrass-Yaxley (2953)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa