• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[28 VII 1972, Warownia] But now I don't even miss you anymore | Trójca święta

[28 VII 1972, Warownia] But now I don't even miss you anymore | Trójca święta
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
13.02.2024, 13:18  ✶  

Wyprawa do lasu była zdecydowanie jeszcze bardziej pogrążająca niż ten nieszczęsny bóbr. Poradzili tam sobie fatalnie, chyba nikt nie miał mniej jajek od nich, a wydawali się być duetem idealnym, z którym nikt nie mógłby sobie poradzić, w końcu tak świetnie się uzupełniali. Jak widać na załączonym obrazku nawet wspólnie brakowało im szczęścia. Wiele razem przeżyli, Norka spoglądała na Erika i uśmiechała się promiennie, naprawdę cieszyła się, że był częścią jej życia, czy powinna mu o tym teraz przypomnieć?

- Cieszę się, że jesteś Eriś, wiesz? - Nie czuła żadnego skrępowania, kiedy mu to wyznawała. Słowa zdecydowanie łatwiej przechodziły jej przez gardło po tej ogromnej ilości wlanego w siebie alkoholu. - Czy przemilczenie pewnych spraw może być uznane za kłamstwo? Chyba nie, prawda, że nie? - Trochę spanikowała, wzięła do siebie słowa przyjaciela. Ruszyło ją sumienie, nie pierwszy raz, działo się tak kiedy nie patrzyła na wszystko racjonalnie, kiedy była zamroczony alkoholem. Wtedy zaczynało ją ruszać sumienie, przychodziła niepewność i zastanawianie się nad tym, czy decyzje, które podjęła w swym życiu były słuszne.

- No ejjj, bez takich! - Wyrwało jej się, kiedy poczuła palec uderzający w jej czoło. - Dostaniesz kartę stałego klienta, tak właściwie to myślałam, że już masz. - Jak mogła to przeoczyć, wydawało jej się, że wszyscy jej najbliżsi posiadają taki pakiet. - Mógłbyś zbierać pięczątki w kształcie jednorożców, to jest myśl! Trzeba będzie to wprowadzić, ty to jednak masz łeb, jak mogłam w to wątpić. - Ciekawe tylko, czy będzie o tym jutro pamiętać?

Erik miał przed sobą nieustraszonych kompanów do alkoholowych libacji, jak w ogóle mógł sądzić, że stchórzą, przecież miał doczynienia z profesjonalistami. Gdyby tylko wiedziała, że w nich wątpił na pewno powiedziałaby mu co o tym sądzi, na szczęście nie miała pojęcia o czym teraz myśli.

- Moje, moje, ale jestem niziołkiem, chyba o tym nie zapomniałeś. - Gdyby miała się wspinać do szafki, pewnie by się z niej przepięknie spierdzieliła, także resztka zdrowego rozsądku skutecznie ją od tego pomysłu odsuwała. - Jeszcze się nie pieklę, ale mogę zacząć! - Wiedział nawet, że potrafi bardziej, w końcu to głównie Erik był odbiorcą jej gniewu, przed nikim innym nie otwierała się faktycznie, gdy była zdenerwowana, a on zazwyczaj odbierał rykoszetem za wszystkie jej niepowodzenia.

Tego się nie spodziewała. Poderwał ją nad ziemię, nie było to dla niego problematyczne. Longbottom miał dużo siły, a ona była drobniutka. Pisnęła odruchowo, później jednak zaczęła się śmiać. Daleko przecież nie polecą, wylądują co najwyżej na ziemi, i nawet by to ich nie bolało, bo byli znieczuleni przez alkohol.

Bezpiecznie odstawił ją nawet na krzesło, nie przestała się śmiać, bo humor jej dopisywał, Erik bardzo dobrze wiedział, w jaki sposób do niej podejść.

- Przecież nie oszukiwałam. - Posłała Morpheusowi żartobliwe spojrzenie. Ona? Tylko trochę korzystała ze wsparcia.

Gdyby tylko wiedziała, że wuja skorzystał ze swoich talentów, na pewno nie kryłaby oburzenia. Parsknęła śmiechem, gdy usłyszała jego odpowiedź. - To się nazywa wysoka samoocena. - Może i mogła się tego spodziewać? Nie, to musiał być żart.

- Chciałabym, żeby Mabel kiedyś tak o mnie powiedziała. - Mogli dostrzec łezki, które zakręciły się jej w oczach, najwyraźniej wzruszyło ją wyznanie Morpheusa. Alkohol zdecydowanie potęgował emocje, jakie odczuwała.

Los był sprawiedliwy, bo padło teraz na jej przyjaciela, spoglądała na niego zaciekawiona, którą opcję zdecyduje się wybrać, coś czuła, że może zdecydować się na wyzwanie, ale może ją zaskoczy?

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
14.02.2024, 03:05  ✶  
— Świetnie. Moja duma została zraniona, a dzień zrujnowany. A idź z tym. — Machnął rozbawiony dłonią. Kolejny oszukaniec. Nora nie potrafiła sięgnąć szafki, a wuja popadał w samozachwyt. Phi.

Wysłuchał słów Morfeusza, rozgrzewając gardło następną kolejką napoju bogów. Cóż, ojciec to jednak ojciec, a Longbottomowie trafiali pod tym względem całkiem nieźle. Wielu członków rodu obawiało się Godryka, potrafił zdominować salę samą swoją obecnością, a przy tym trzymał wszystkie karty przy sobie. Wiedział, że Brenna miała z nim nieco skomplikowaną relację przez to. Rzadko kiedy ktoś nie dawał jej tego, czego chciała: myszkowała, prosiła, układała się, ale z dziadkiem Godrykiem nie zawsze tak się dało.

A Erik? Chyba zaskarbił sobie szacunek dziadka tym, jak dobrze wpisał się w profil ich rodziny. Przydział do Gryffindoru, członkostwo w Klubie Pojedynków, kariera w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów, zaangażowanie w działalność rodu... Ciekawe, jak patrzyłby na niego, gdyby wiedział o nim dosłownie wszystko. Czy to zmieniłoby jego podejście?

— Robisz się miękki bracie — rzucił Erik, szczerząc zęby, przed nalaniem sobie kolejnej porcji alkoholu.

Uśmiechnął się na wzmiankę na Mabel, jednak wolał nie przekonywać teraz panny Figg, że córka na pewno będzie miała o niej do powiedzenia same dobre rzeczy za kilka czy kilkanaście lat. Jeszcze by im się ich ulubiona blondynka popłakała.

— Wyzwanie, naturalnie. Czego tu się bać? — odparł z pozorną lekkością w jego głosie, podczas gdy minę miał taką, jakby co najmniej ograł swoich towarzyszy w grze o własne życie.

Wodził naiwnym wzrokiem od Nory po Morfeusza, jakby nawet do głowy mu nie wpadło, że mogli naumyślnie stroić sobie żarty z jego strony. W końcu byli ze sobą bardzo blisko, a to była tylko gra. Na pewno łączące ich więzi znaczyły więcej, niż zobaczenie go w sytuacji, która potencjalnie mogłaby go ośmieszyć i doprowadzić do małego skandalu pośród mieszkańców posiadłości. Poza tym wlali w siebie tyle alkoholu, że wszelkie ognie kreatywności musiały w nich wygasnąć, gdy na nocnym firmamencie rozbłysły pierwsze gwiazdy. Co złego mogło się stać?

...

Nigdy. Kurwa. Tak. Nie. Myśl, powtarzał sobie słowo po słowie Erik, dosłownie dwie minuty później, stojąc w holu, przy jednej z szaf, w których dokładnie posegregowane leżały rzeczy jego matki. Nie chciał ryzykować wędrówki na piętro; jeszcze by kogoś obudził. Musiał więc korzystać z tego, co miał pod ręką, czyli... słomianego damskiego kapelusza z czerwoną wstążką obwiązaną wokół główki i różowo-białej marynarki w paski.

Ledwo udało mu się ją na siebie złożyć. Miał wrażenie, że gdyby zaczął wykonywać nagłe ruchy, to materiał pękłby mu na ramionach. Nawet rękawy sięgały mu jakoś do połowy przedramienia. Wyglądał, jakby urwał się z bardzo taniego cyrkowego kabaretu, zwłaszcza przez to, że śmiałe połączenie kolorów mocno kontrastowało z odsłoniętym torsem pokrytym owłosieniem. W drodze powrotnej do kuchni zgarnął jeszcze ze stolika okulary przeciwsłoneczne.

— Och, kochani — zaczął od progu, wzdychając ciężko, starając się przy tym podwyższyć nieco swój głos. Zdjął teatralnie okulary, przygryzając końcówka zausznika. — Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek zobaczę was w takiej sytuacji. Przecież to jest kompletny brak poszanowania dla jakichkolwiek... zasad... i... pracy... Malwy. — Robił coraz bardziej dramatyczne przerwy, im bliżej stołu był, po czym zacisnął sobie nos. — Jak w gorzelni, naprawdę. Morpheusie, myślałem, że jesteś jednak trochę bardziej odpowiedzialny. A niby najbardziej światły z braci...

Westchnął ponownie, licząc że chociaż w minimalnym stopniu oddaje starą dobrą potterowską dezaprobatę swojej matki. Zakręcił butelką, a po kilku obrotach szyjka zaczęła zwalniać, aby koniec końców wylądować na Morfeuszu. Jeśli mężczyzna wybrał pytanie, Erik zapytał: Jaki jest twoje najbardziej wybujałe marzenie?. Jeśli zdecydował się sprostać wyzwaniu, Erik wskazał mu, aby Wygłosił odę miłosną do Ciapka, tak jakby był miłością jego życia i najlepszym partnerem pod słońcem.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#13
19.02.2024, 16:12  ✶  

Złapał butelkę za szyjkę i zakręcił zawartością. Nie kochał butelki, ale jej zawartość zdecydowanie kochała jego. Jeden raz za wspomnienia, drugi raz za ból, trzeci raz za spokojny sen... Trochę odpłynął myślami, gdy Erik zniknął, aby się przebrać w ubrania swojej matki. Kiedy składał głowę do modlitwy, jak blisko mu było do wypowiedzenia imienia przechowywanego pod językiem. Morpheus był zaznajomiony ze sztuką wyrzeczeń, z praktykowaniem bycia lepszym.  Chciał być dobry, jak go nauczyła matka, doskonałe dziecko, smukłe, eleganckie i niepożądane. Będzie wkładać pióra do ust, aż naga skóra stanie doskonale surowa. Będzie się zachowywać przykładnie i nigdy nie będzie pływać w obrazie jego delikatnego westchnienia. Będzie pić wodę, nigdy nie będzie zły, że wypluwa błoto. Ale był również synem swojego ojca.

— Tylko prawda nas ocali, pani szwagierko! — odpowiedział na pytanie z zaskakującą ikrą, wyrwany z zamyślenia doskonale zabawną karykaturą. Nie zamierzał robić niczego, wolał mówić, niż czynić, to była szczera prawda o nim, a był już tak pijany, że nadmierna szczerość nie brzmiała, jak zły pomysł. Jaki jest twoje najbardziej wybujałe marzenie? Pokiwał głową. Już chciał powiedzieć, że zostanie Ministrem Magii, ale nagle uświadomił sobie, że to nie jest nieosiągalne dla niego, wręcz przeciwnie, coś innego za to było. Wypił na odwagę kieliszek poza kolejką, procenty uderzyły do głowy jeszcze mocniej.

— Wymazać egzystencję Vakela Dolohova z historii. Zedrzeć z niego celebrycką pychę. Zabrać mu diamenty i szafiry. Zabrać mu dar widzenia. Upokorzyć. Sprawić, że będzie cierpiał, tak samo jak ja. — Erik musiał to wiedzieć, że takie urywane zdania w wykonaniu wujka oznaczają dużą ilość napięcia, stresu i zapalczywości. Czasami mówił tak, gdy wieszczył, a jasnowidzenie przychodziło mu z trudem ze względu na jakieś dodatkowe okoliczności. Na dodatek Morpheus wyglądał, z rozmazanym wzrokiem, jakby przekroczył linię świadomości i nawet jeśli głos nie plątał mu się, to myśli już zdecydowanie tak. Nie powinien mówić tego imienia na głos. Mrukną jeszcze do kieliszka: — Pacan.

Nalał sobie kolejną porcję alkoholu poza kolejką i wypił. Zakręcił butelką. Nora.

Jeśli wybrała prawdę, zapytał, co było jej marzeniem, ale po latach uznała, że to głupie, a jeśli wyzwanie, to mówienie wyrazów, które zawierają w sobie literkę o przez pół godziny.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#14
19.02.2024, 19:10  ✶  

Gdzie tam, nie śmieliby sobie na pewno robić żartów z Erika, chociaż teraz, kiedy pojawił się przed nimi tutaj w stroju swojej matki, panna Figg nie mogła powstrzymać się od śmiechu, akurat wlewała w siebie kolejny łyk alkoholu, gdy jej przyjaciel wyłonił się zza rogu. Opluła się, jak nie przystoi damie, ale zdecydowanie było to lepsze rozwiązanie niżeli zakrztuszenie się bimbrem, to by mogła być dopiero nieelegancka śmierć.

Walczyła z tym, ale nie umiała się powstrzymać. Zaczęła rżeć i zrobiła się czerwona na twarzy, miała nadzieję, że nie obudzi mieszkańców swoim histerycznym śmiechem. - Pani Longbottom, prezentuje się pani przepięknie, cóż za gustowny kapelusz, ojej, kokardka się rozwiązała. - Uniosła swój tyłek z krzesła, po czym wdrapała się na nie, żeby stać się wyższa - Proszę podejść, naprawimy to, żeby było idealnie. - Zaprosiła Erika do siebie gestem dłoni, aby podszedł bliżej, żeby mogła mu zaplątać tę wstążkę. Całkiem zgrabnie wspięła się na krzesło, to jakiś cud, że z niego nie spadła po tej ilości alkoholu, który w siebie wlała. Kiedy skończyła ponownie usiadła na krześle.

Obserwowała Erika, a raczej butelkę, którą kręcił, chciała zobaczyć na kogo padnie tym razem. Zabawa okazała się być całkiem angażująca i naprawdę śmieszna, nie spodziewała się, że starzy ludzie, jak oni mogą z tego czerpać tyle radości. Oczywiście dopóki nie poruszą bardziej poważnych tematów, ale póki co nic ku temu nie zapowiadało.

Pytanie, które zadał młodszy z Longbottomów było dosyć interesujące, chociaż może bardziej odpowiedź na nie, której udzielił Morpheus. Otworzyła oczy ze zdumienia, gdy ten zaczął mówić. Każdy znał Dołohova, wiedziała, że jest wróżbitą, autorem książek, nie miała jednak pojęcia, że jest kimś, kto miał jakiekolwiek znaczenie w życiu wuja. Musiało tak być, skoro mówił o nim w ten sposób. Czy ich drogi zawodowe się kiedyś skrzyżowały, czy przeszkodził mu w karierze, jednak skoro mówił, że przez niego cierpiał, to wcale nie o to chodziło? Nie miała śmiałości zapytać, bo czuła, że przekroczyłaby jakąś granicę.

Sięgnęła po kieliszek, aby potowarzyszyć Morpheusowi, czuła, że jeszcze chwila, jeszcze parę kolejek, a ją odetnie, nie powstrzymywało to jej jednak przed dalszym piciem, nie miała już umiaru. Butelka zakręciła się ponownie, teraz padło na nią. Wybrała pytanie, chwilę jej zajęło zebranie myśli.

- Kiedyś bardzo chciałam dostać w swoje ręce zmieniacz czasu. - Zaczęła mówić, słowa wypowiadała powoli, skupiona na tym, żeby dokładnie wytłumaczyć o co jej chodzi. - Nie spotkać pewnej osoby, nie zaufać jej, bo książę okazał się być bestią. Było to głupie, bo nie miałabym Mabel - zaśmiała się dramatycznie -  a stała się ona moim całym światem, więc bez sensu. Wtedy jednak bałam się, okropnie się bałam, że to koniec, że sobie z tym nie poradzę, że się nie nadaję, że jestem słaba - Nigdy chyba o tym nikomu nie mówiła, że te kilka lat temu marzyła o tym, żeby to wszystko się nie wydarzyło, bo wydawało jej się to prostszym rozwiązaniem.

Wydawało jej się, że to wystarczy, także zakręciła butelką po raz kolejny, tym razem padło na Erika. Uśmiechnęła się w jego kierunku pokazując swoje równe uzębienie. Jeśli wybrał pytanie to musiał odpowiedzieć na: Jeżeli mógłbyś spędzić jeden dzień z jakąś osobą, może to być celebryta, chuj wie kto, to kogo byś wybrał i dlaczego; jeśli zaś wyzwanie to musiał udawać kurczaka przez trzy minuty.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#15
21.02.2024, 21:06  ✶  
— Dziękuję, skarbeńku. Jesteś jak zwykle nieoceniona! — Pochylił głowę, zapewniając Norze łatwiejszy dostęp do kapelusza.

A więc nienawiść wuja do starego Dolohova sięgała aż tak głęboko? Proszę, proszę, akurat tego się nie spodziewał. Rozpoznał temperament w głosie Morfeusza, jednak w tym stanie nie potrafił postawić jakiejkolwiek tezy. Szkoła, praca? Miał świadomość tego, że wuja nie znosił londyńskiego jasnowidza, jednak aby życzyć mu kompletnego upokorzenia?

— Jesteś pewny, że właśnie tego chcesz, drogi Morfeuszu? — Uniósł wymownie brwi w stylu Elise Longbottom. — Każdy błądzi w życiu. Może jego droga ku lepszemu jest po prostu dłuższa od twojej.

Poprawił rondo matczynego kapelusza, gdy szyjka butelki ponownie skierowała się w jego stronę. Machinalnie zdecydował się na odpowiedzenie na jedno z pytań, jakie Nora trzymała w zanadrzu. Wprawdzie był święcie przekonany, że świadomie nie spróbowałaby go ośmieszyć, tak wolał nie ryzykować. Znał ją zbyt długo i zbyt dobrze, żeby nie wiedzieć, czego może się po niej spodziewać w grze tego typu. Zwłaszcza gdy jej umysł był tak zmącony alkoholem. Pytanie na pewno będzie proste. W końcu mówili sobie praktycznie o wszystkim, więc co miałoby ją w nim ciekawić?

— M-możesz powtórzyć? — zająknął się, mrużąc oczy. Miał nadzieje, że sięprzesłyszał. Tyle że nie. Cholera. Wbił wzrok w niesforne pasemko włosów Nory, które nie chciało utknąć za jej uchem. Bił się z myślami, zastanawiając się, którą prawdę wybrać, a której pozwolić zostać w cieniu. — Jak powiem, że z Brenną, to będzie to oszustwo, prawda kochanie? Bo ona tu mieszka i spotykam się z nią codziennie na naszym uroczym rodzinnym śniadaniu.

Skrzywił się. No i po co dawał jej od razu argumenty do tego, żeby wytrącić mu tę kartę z ręki? Próbował wymusić uśmiech, jednak kąciki jego ust automatycznie wędrowały do dołu. Przeciągnął się na stołku, wlewając w siebie następną kolejkę bimbru, dając sobie więcej czasu do namysłu. Zamruczał cicho, gdy kolejna fala gorąca rozlała się po jego gardle. Raz smokowi śmierć... Czy jak to tam mawiali czarodzieje.

— Chyba Selwyn. Laurence... Laurence Selwyn. Był mocno popularny, gdy zaczynałem w Brygadzie. — Niedopowiedzenie roku. W tamtym okresie typa można było spotkać na największych imprezach w mieście, a rozpoznawali go wszyscy: od gości po obsługę lokali. — Mam... sentyment do kilku jego sztuk. Jest wszechstronny. Jako aktor, znaczy się.

Zwłaszcza w tych rolach, gdzie dostaje znienacka po mordzie, dodał bezgłośnie, rozbawiony samą myślą. W gruncie rzeczy nie pamiętał, nawet kiedy ostatni raz wypowiedział imię Lauriego na głos. Merlinie, to musiało być lata temu. I dalej bolało. Zerknął mimowolnie na Morfeusza zaszklonymi od alkoholu oczami, jakby chciał coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili zrezygnował. Zakręcił butelką, która wylądowała na blondynce. Erik klasnął w dłonie. Czas na zemstę. Jeśli zdecydowała się na pytanie, musiała uchylić rąbka tajemnica i zdradzić: Kto był jej najgorszym klientem w klubokawiarni i dlaczego. W przypadku wyzwania musiała mówić wierszem przez kolejne dwie rundy gry.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#16
22.02.2024, 16:21  ✶  

— Zmieniacze czasu tak nie działają. Cofasz się w czasie, żeby to, co się wydarzyło, mogło się wydarzyć. W uproszczeniu. Ale rzeczywiście można doprowadzić do nie-urodzeń... Nie powinienem o tym mówić. — Zreflektował się. Chociaż był urzędnikiem, nikt tak nie mówił na osoby pracujące w Departamencie Tajemnic. Oni byli Niewymownymi i tak powinien się zachowywać. Nie kłapać jęzorek jak przekupka w dzień targowy. — Koniec picia dla tego pana.

Klasnął w dłonie, rozlał ostatnią kolejkę w zaprzeczeniu do swoich słów, uniósł, tym razem krótki toast, na cześć złamanych serc i wypił całość na raz, nawet już się nie krzywiąc. Rzeczywistość, przyszłość i czas mieszały mu się już całkowicie i mało brakowało, aby zaczął mówić językami, nawiedzony przez duchy bogów, pragnących przejąć jego ciało, aby wyjawiać sekrety nadchodzącego czasu. Czuł na brzegach poznania, że jest zbyt blisko zanurzenia się w koszmary niezrozumiałych wizji i powinien zażyć eliksir snu i odciąć się od rzeczywistości.

— Dobra, ja jutro pracuję, poza tym, muszę napisać temu... pacanowi... co o nim myślę. Jak jutro przeczytacie w Proroku, że Vakel Dolohow umarł na zawał serca, w ręku trzymając list od miłości swojego życia, musicie wiedzieć, że to byłem ja.

Zaśmiał się nieco złowieszczo, próbując wstać, ale nogi się pod nim załamały i ponownie wylądował na ławce. Dopiero za czwartym razem stanął do pionu w wybuchach własnego śmiechu. W rzeczywistości Morpheus nie wysłał żadnego listu. Napisał go, owszem, ale rankiem, gdy wstał, spalił go przy świeczce, pozbywając się bolesnych wspomnień w podmuchu, który rozwiał popiół. Okazało się jednak, że jego modlitwa, jego dar z bimbru Malwy, rzeczywiście przyzwał Vakela do jego życia i następnego wieczoru Longbottom zrobił coś bardzo, bardzo głupiego.

Odpisał mu.


Postać opuszcza sesję


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#17
22.02.2024, 18:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.02.2024, 18:57 przez Nora Figg.)  

- Wiem! Gdzie Ty byś znalazł taką drugą, która by szalała za tobą w każdej postaci! - W ogóle nie czuła się źle z tym wyzwaniem, bo Norka uwielbiała Erika. Tak po prostu. Rozumiał ją, jak nikt inny, dogadywali się fantastycznie, może i potrafili się czasem też mocno pokłócić, ale te nieporozumienia równie szybko jak się pojawiały niknęły. Cieszyła się widząc go dzisiaj takiego zadowolonego, bo miała wrażenie, że ostatnio nieco przygasł, dobrze mu zrobił taki jeden wieczór beztroski.

- Może tak zabłądził, że już nigdy z niej nie wróci. - Zaśmiała się w głos, nie miała pojęcia o co chodzi w nienawiści do Dołohova, ale jakby coś zawsze była po stronie Longbottomów, tak została wychowana.

- Nie mogę Erik, bo zapomniałam, co powiedziałam. - Uśmiechnęła się pokazując swoje śliczne uzębienie. Miała nadzieję, że jej to wybaczy i jednak da radę jakoś skleić odpowiedź, bo na pewno nie będzie w stanie tego powtórzyć. - Takiej odpowiedzi w ogóle nie biorę pod uwagę, to by było za proste! - Czyżby chciał ją oszukać? Nie ma takiej opcji, Nora była strażniczką gry w butelkę! Na pewno na to nie pozwoli.

Stwierdziła, że co jej szkodzi, postanowiła zawtórować Erikowi i nim odpowiedział na jej pytanie również dolała sobie bimbru. Nie pamiętała, kiedy ostatnio wlała w siebie tyle alkoholu, było to okropnie nieodpowiedzialne, ale nawet jej zdarzały się takie momenty, szczególnie w takim wyśmienitym towarzystwie. Czuła, że była na granicy, jeszcze kieliszek, może trzy, a padnie pod stołem, dlaczego by tego nie sprawdzić? W tej chwili całkiem zabawne wydawało jej się picie do całkowitego zaćmienia, dla samej próby, żeby zobaczyć ile jej ciało może wytrzymać.

- Ach, aktor. Zapomniałam, że macie takich popularnych znajomych. - Ona nie mogła się poszczycić znajomością takich osobistości, ale była przecież tylko marną cukierniczką.

Spoglądała na Erika, który kręcił butelką. Miała wrażenie, że porusza się ona bardzo szybko, albo po prostu nie mogła złapać ostrości. Przeniosła wzrok na przyjaciela, żeby się przypadkiem nie porzygać od obserwacji tego ruchu. Cóż, padło na nią. Posłała Erikowi uśmiech i zmrużyła oczy, który wyzywał go do tego, żeby jej dowalił. Była gotowa na wszystko, wybrała pytanie. - Hmmmm... - Westchnęła głośno, musiała znaleźć jakąś odpowiedź. - Wiem, mam! - Znalazła takie wspomnienie w swojej głowie. - Ta dziennikarka, jak ona się nazywała? - Zadała pytanie właściwie sama sobie. - Lockhart, jak kwiatek ma na imię, przyszła do mnie po balu tym waszym, pamiętnym. - Gdy zamieniła się w bobra. - Niby coś zamawiała, a wyciągnęła gazetę z moim zdjęciem, znaczy nie moim moim, a bobrem, mam nadzieję, że nigdy nie wróci do cukierni. - Na samą myśl o tym, że mogłaby zobaczyć tę kobietę ponownie robiło jej się słabo. Figg nie znosiła pismaków.

Morhpeus wydawał się nieco odpłynąć, może miał już dość? Nie, nie powinien, przecież zabawa była naprawdę niezła, przynajmniej zdaniem Norki. - Napisz mu wszystko, niech wie, co o nim myślisz! - To skłoniło ją również do przemyśleń, że może i ona powinna napisać list, do osoby do której nie odzywała się bardzo dawno. Wuja nie miał wcale takich najgorszych pomysłów.

- Jednak starsi panowie nie umieją imprezować całą noc. - Skomentowała jeszcze to, że wspomniał o pracy, kto by się teraz przejmował jutrzejszym dniem, kiedy noc była jeszcze młoda? Szkoda, że nie będzie pamiętała tych złotych myśli rankiem, kiedy obudzi się z wielkim kacem. - Miło było Morpheus, śpij słodko aniołku. - Pomachała mu nawet na pożegnanie.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#18
22.02.2024, 21:27  ✶  
— Jak chcesz, to potrafisz być niezłą jędzą, wiesz? — Pokazał jej język, który jednak zaraz wrócił na swoje miejsce. Uśmiechnął się uroczo do Nory. — Masz szczęście, że cię lubię.

Zabawa rozkręcała się w najlepsze, a Erik... Od dawna nie czuł się tak dobrze. Chociaż tu i ówdzie udało mu się zarezerwować parę dni na odpoczynek w gronie rodziny i znajomych, tak dalej czuł na swoich barkach nieprzyjemny ciężar. Beltane było jak trzęsienie ziemi, ale teraz wszystko zdawało się powoli wracać do normy, pomimo tego, że w świecie czarodziejów nigdy tak właściwie nie było spokojnie.

Zawsze coś się działo, ale od maja nic na skalę ataków Śmierciożerców. Aon nie wiedział właściwie, jak się zachować. Jakby czekał na jakiś sygnał, który popchnie go we właściwym kierunku. Teraz nie myślał o niczym, pozwalając myślom po prostu dryfować od jednego ucha do drugiego, odpływać i przypływać zgodnie z ich naturą... Nie licząc pourywanych obrazów dotyczących Selwyna. Jego z chęcią by podtopił w morzu własnych wspomnień.

— Cholerny pracuś! — rzucił na odchodne za Morfeuszem, kręcąc z niedowierzaniem głową. Aż posmutniał. Najpierw wymyślił mu takie świetne wyzwanie, a teraz się zmywał? — Oboje wiemy, że nie wyjdziesz z łóżka do południa!

Erik na pewno nie miał takiego zamiaru, a podświadomie wydawało mu się, że przez lepszą kondycję pozbycie się tak dużych ilości alkoholu powinno mu pójść łatwiej. A skoro on już na ten moment zakładał, że będzie miał z tym nazajutrz problem, to jakim cudem Morfeusz miałby być w stanie nie tylko powstać z pieleszy, ale jeszcze pójść do roboty? Wolne na żądanie, to mi się rysuje przed oczami, pomyślał z przekąsem.

— Ehh, wygląda na to, że zostaliśmy we dwoje. — Przekrzywił delikatnie oprawki okularów, aby spojrzeć na Norę znad przyciemnionych szkieł. — Kto wie, co się wydarzy, siostro.

Zaśmiał się z własnego dowcipu, jednak jego uśmiech zaraz przygasł. W sumie nie za bardzo wiedział, co powinni teraz zrobić. Resztki zdrowego rozsądku podpowiadały, aby odstawić butelkę w miejsce, do którego żadne z nich się nie dostanie i pójść spać, jednak... Kto w taką noc jak ta kierowałby się rozsądkiem i logiką? Erik zdjął z siebie marynarkę matki i przywdział na powrót swoją kolorową koszulę. I tym razem nie przeszło mu nawet przez myśl, żeby zapiąć, chociaż kilka guzików.

— No już, zbieraj się — Uniósł dłonie w górę, w ostatniej chwili powstrzymując się przed klaskaniem, co by przypadkiem nikogo nie obudzić. — Bierz butelkę, ja poszukam jakichś butów i odprowadzę cię do Lizzy. Akurat jak dojdziemy, to nas otrzeźwi, jak skończymy pić w drodze.

Pomysł wydawał mu się iście genialny: pozbędą się dowodów, spędzą trochę czasu na świeżym powietrzu i jeszcze będą mogli poplotkować o Morfeuszu, który postanowił opuścić ich towarzystwo. A kto wie, jakie jeszcze przygody spotkają ich tej nocy? Dzięki bogom, że dziś nie ma pełni, to dopiero by było śmiesznie, pomyślał, gdy byli już w holu, a Erik wsuwał na stopy swoje znoszone tenisówki. Na pewno nie stanie się im nic złego, prawda?

Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (3431), Morpheus Longbottom (2381), Nora Figg (3191)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa