• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[20.08.1972] drapieżnik stał się ofiarą | Ger & Flo

[20.08.1972] drapieżnik stał się ofiarą | Ger & Flo
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#11
11.02.2024, 15:36  ✶  

Ger była zdecydowanie bardzo zirytowana. Nie opowiadała nigdy Flo, czym do końca się zajmuje, bo wolała unikać rozmów o pracy, sama Bulstrode też nigdy jakoś specjalnie nie wypytywała, co było bardzo, ale to bardzo wygodne. Dzięki temu nie musiała wymyślać wymówek, czy jej okłamywać, bo Ger lawirowała na granicy prawa, czasem odrobinę je przekraczała, ale oczywiście w miarę rozsądku.

- Wszystko da się upolować Florence. - Powiedziała bardzo poważnym tonem. Była zdania, że nie było istot, których nie dało się złapać. Zresztą co niektórzy polowali nawet na ludzi, więc i na syreny na pewno znalazłby się sposób. Nie chciała jednak roztrząsać tego tematu, w tej chwili to nie miało większego sensu. - Masz rację moja droga, zresztą jak zawsze. - Uśmiechnęła się ciepło do przyjaciółki, bo zdecydowanie takiego wsparcia potrzebowała.

Kiedy Flo pokazała jej, aby nadstawiła szyję przesunęła głowę tak, aby umożliwić jej widoczność. Czuła przyjemne łaskotanie, gdy ta usuwała ślady zadane przez syrenę.

- Zobaczę, czy mam jakieś resztki w swojej spiżarce, jeśli nie to chyba same w końcu znikną. - Nie przeszkadzały jej nawet na dłuższą metę, tak samo jak blizny, które znajdowały się na większości jej części ciała. Mogła się ich pozbyć, jednak nigdy tego nie zrobiła. Traktowała je raczej jako pamiątki po najsilniejszych przeciwnikach, których udało się jej pokonać.

- Czyli to częstsze? Może czas najwyższy się tym zająć, chyba wreszcie trafiły na odpowiedniego przeciwnika. - Nie bała się ich, wręcz przeciwnie, na pewno wróci do tego tematu, podpyta kogo trzeba i może pozbędzie się tych stworzeń na zawsze. Na pewno spróbuje, jej duma jej to nakazywała.

Posiedziały razem jeszcze chwilę, musiały dojść do siebie. Później odprowadziła Florence do kominka, który był podpięty pod sieć Fiuu, a sama poszła jeszcze na spacer do lasu.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (1697), Geraldine Greengrass-Yaxley (1938)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa