Yaxley nie wiedziała, że Isaac zaczął kwestionować istnieje jej brata, może to dobrze, nie chciała, żeby sugerował się tym, co mówiła. Po prostu musiała się podzielić z nim dokładnie tym, co działo się w jej życiu. Nie miała pojęcia zresztą, czy powiedziała mu wszystko, bo było tego tak wiele, że coś mogło jej umknąć, wcale by się nie zdziwiła, gdyby tak było.
- Łatwo ci mówić, nie umrzesz, gdybyś zobaczył ten sen, to zrozumiałbyś moje obawy. - Nie miała w zwyczaju panikować bez powodu, teraz autentycznie się bała o swoje życie. Potęgował to fakt, że tak naprawdę nie miała pojęcia co się dzieje, czuła się bezsilna, prawie tak, jak w tym koszmarze, w którym nie mogła się ruszyć, dlatego właśnie musiała działać, żeby mieć jakieś możliwości i szansę na znalezienie odpowiedzi. Na przeżycie.
- Mam nadzieję, że faktycznie tak jest. - Cóż, Isaac był jej bliski, na pewno zrobiłoby się jej przykro, gdyby wolał jej brata bliźniaka. Może faktycznie była dla niego ważniejsza od swojego brata? Pojawiły się lekkie wątpliwości, szczególnie po tym, co mówił wcześniej.
Zatrzymali się przed działem związanym z księgami o chorobach psychicznych. Zatrzymała się od razu, gdy tylko zobaczyła, gdzie się znajdują. Czy naprawdę myślał, że postradała rozum? Zrobiło jej się przykro, strasznie przykro, może była na przegranej pozycji, a może po prostu była wariatką? Spojrzała na niego, a jej wzrok wyglądał teraz na taki, który mógłby zabijać.
Nie przeszkadzała mu jednak w wyszukiwaniu księgi, niech znajdzie to czego szuka, może uświadomi jej na co choruje... Granatowa księga pojawiła się po pstryknięciu palcami, jak to w ogóle możliwe? Pamiętała podobną, wiele razy widziała ją w jego dłoniach kiedy mieszkali w jednym dormitorium. Dlaczego ta książka była w tej bibliotece, czyżby wydał jakiś pamiętnik? Nie miała pojęcia, o co chodzi. - Co chcesz w tym znaleźć? - Zapytała wprost, bo nie miała pojęcia do czego zmierza.