• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[13.07.1972r.] Trening czyni mistrza | Richard & Leonard

[13.07.1972r.] Trening czyni mistrza | Richard & Leonard
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#1
15.05.2024, 16:07  ✶  

13 lipca 1972r.
Niemagiczny Londyn / Park przy Tamizie


Choć Londyn znacznie różnił się od Oslo, to jednak można było znaleźć odpowiednie miejsca do odpoczynku, rozmów i trenowania. Odkąd Richard postanowił przeprowadzić się do rodzinnego miasta, co zapewne obiecał bratu parę lat temu, jak tylko ostatnie z dzieci ukończy Instytut, nie spodziewał się, że dzieciaki zdecydują się podjąć tę samą decyzję. A jakich powodów? Różnych. Mogli przecież robić karierę w Oslo. Żyć na swój rachunek w bezpiecznym kraju, gdzie jak na razie, sytuacja z wysp Brytyjskich nie dosięgła Skandynawii. Woleli jednak być z nim. Przy nim.

Richard w przeciwieństwie do swojego brata, nie potrafi wysiedzieć w jednym pomieszczeniu całego dnia. Większość wolnego czasu, kiedy nie musiał zajmować się klientami czy innymi sprawami z biznesem rodzinnym, postawił na własny trening. Skoro też i jego starszy syn postanowił tutaj zamieszkać, mogli ćwiczyć kondycję razem. Tak, jak to w wolnym czasie praktykowali w Oslo. O ile Richarda harmonogram pracy na to pozwalał.

Nie mając dzisiaj żadnych innych planów, a syn swoją pracę dopiero miał zacząć za miesiąc, pozwolił sobie umówić z nim na spacer i trening, korzystając z odpowiedniej pogody. Przynajmniej brat miał spokój, kiedy nie kręciło mu się za dużo dzieciaków w kamienicy. Ruszyli zaś niedługo po śniadaniu, gwarantując powrót na obiad. W tych godzinach w parkach nie było prawie żadnych ludzi. Pojedyncze jednostki. Choć znając dobrze Londyn, Richard wiedział, gdzie się udać, aby nie był na celowniku niepożądanych oczu.

Standardowa odzież sportowa, typu dres i obuwie. Najpotrzebniejsze dokumenty,  portfel i różdżka wzięte ze sobą. A także butelka wody. Udali się nad Tamizę, gdzie w parku odpowiednimi alejkami mogli pobiegać. Aż do miejsca, bardziej zalesionego. Gdzie najwięcej było drzew i krzewów. Aby tam się dostać i odpocząć, Richard chwycił syna za rękę i teleportował ich w to swoje tajemnicze miejsce.

- Tutaj możemy odpocząć i poćwiczyć.
Zakomunikował, puszczając rękę Leonarda. Było przyjemnie chłodno, dzięki koronom drzew, które chroniły przed promieniami słońca. Dookoła było także dużo zieleni. Połamanych gałęzi, pni równo ściętych po starych drzewach. Przestrzeni było dużo wystarczającej na grupowe ćwiczenia. Jakby ktoś tę ala polanę na to przygotował. Czy ktoś tutaj także przychodził? Nie wiadomo. Dzisiaj ten teren miał być dla nich.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leonard Mulciber
#2
01.06.2024, 20:24  ✶  
Leonard nigdy nie wytłumaczył ojcu, bratu ani tym bardziej nikomu z dalszej rodziny, dlaczego porzucał dobrze idącą mu karierę w magicznym szpitalu Oslo na rzecz przeniesienia się do Londynu, gdzie wszystkie znajomości i życie jako takie musiał rozpoczynać od zera. Nigdy nie był wygadany, kiedy rzecz tyczyła się jego prywatnego życia. Mimo mieszkania pod jednym dachem nikt tak naprawdę nie wiedział, z kim się spotykał ani gdzie wychodził w wolnym czasie. Był w tych kwestiach zwyczajnie skryty. Nie było zresztą niczym godnym pochwały, uciekać z własnego kraju przez kobietę. Czy też PRZED kobietą. Nawet jeśli Leonard rzadko kiedy przejmował się opiniami innych na własny temat, miał swoją godność jako członek rodziny Mulciber.
Teraz, przebywając już dobrze ponad tydzień w Londynie, wreszcie mógł poczuć, jak żelazny uścisk wiecznie towarzyszącego stresu słabnie. Nawet jeśli wciąż oglądał się za siebie lub wzdrygał, gdy zza rogu wychodziła mu nagle jakaś blondynka, nie miał automatycznej ochoty odwrócić się i wziąć nogi za pas. Eh, gdyby tak równie łatwo było mu podnieść pięści na kobietę, co na innego mężczyznę, być może sprawa rozwiązałaby się po jednym, siarczystym policzku.
Teraz jednak nie musiał już myśleć o tym wszystkim. Był dostatecznie daleko od fiordów i swojej szalonej ex, mogąc dzielić wspólnie spędzony czas z ojcem, co też nie miało znowu tak często miejsca. A już na pewno nie sam na sam.
Ubrany i przygotowany odpowiednio do treningu, Leo wydał z siebie krótkie westchnięcie zaskoczenia, kiedy ojciec teleportował ich w nieznane mu miejsce. Od razu rozejrzał się dookoła
- Często tu przychodzisz? - spytał, podchodząc do jednego z drzew, pod którym zostawił własną butelkę z wodą.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#3
12.06.2024, 12:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.10.2024, 00:03 przez Richard Mulciber.)  

Decyzja podjęta przez Leonarda, którą była rezygnacja z dalszego rozwijania swojej kariery zawodowej w szpitalnym Oslo, była zaskakująca dla Richarda. Do teraz nie znał konkretnego powodu tej decyzji. Choć obu swoim chłopcom zaznaczał, że jeżeli mają jakiś problem, mogą z nim porozmawiać. Nie naciskał, jeżeli uważali, że nic takiego miejsca nie miało. Co również zaznaczał sam Leonard. I również on, postanowił przeprowadzić się do Londynu, od razu chcąc podjąć pracę w Szpitalu Świętego Munga. Jakby nie spojrzeć, postąpił podobnie do Richarda, który ze swojej pracy w Norwegii także zrezygnował na rzecz zatrudnienia się w Anglii.

Ten dzień Richard postanowił przeznaczyć na trening dla nich. I choć w Oslo mieli swoje sprawdzone miejsca, tutaj też można było takie znaleźć. Richard zabrał w jedno takie bardziej sprzyjające ćwiczeniom, które znał od lat. Niewiele się zmieniło. Może przybyło więcej zieleni. Jakiegoś drzewa nie było. Natura też nie stoi w miejscu.

- Odkąd znalazłem to miejsce, przychodziłem tu jak czas mi pozwalał. Najczęściej w okresach wakacyjnych. Zanim przeprowadziłem się do Oslo.
Odpowiedział ze spokojem, zostawiając swoją butelkę z wodą pod innym drzewem.

Chcąc się dobrze wyszkolić na aurora a nie mając na to warunków w domu jak i na jego terenie, musiał znaleźć inne miejsce, które mu to zapewni. Choćby w okresach wakacyjnych.

Wyjął różdżkę i rzucił zaklęcie ochronno zabezpieczające, aby czasem jakiś mugol nie pomyślał sobie tędy przechodzić, gdyby niespodziewanie zabłądził w nieznane sobie rejony tutejszego miejsca. Gdy skończył, magiczny kijek schował do specjalnej kieszeni w spodniach. Zdjął bluzę i rzucił tam, gdzie miał swoją butelkę z wodą. Trochę ruchu im się przyda i wspólnego spędzenia czasu.
Posiedzieli, porozmawiali, podjęli się wspólnego treningu samoobrony a kiedy Richard uznał, że wystarczy, wrócili do kamienicy.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Leonard Mulciber (267), Richard Mulciber (641)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa