• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[01.10.72, Księżycowy Staw] Porozmawiajmy o komunikacji

[01.10.72, Księżycowy Staw] Porozmawiajmy o komunikacji
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
05.03.2026, 10:54  ✶  
Przez mniej więcej ostatni rok Brenna każdy dzień zaczynała od kawy, choć zwykle wolała herbatę. Traktowała to trochę jak materiał napędowy - nic niezwykłego, bo pośród glin tymi bardzo często były kofeina, papierosy, pączki (i dla niektórych niestety w pewnym momencie nieraz też kilka głębszych, branych o wiele za dużo, ale tego akurat unikała).
Tym razem jednak wczesnym rankiem, na długo przed nastaniem świtu, wypiła ziółka uspokajające. A potem udała się na przebieżkę po okolicy, w trakcie której biegała i w samym ogrodzie rzuciła kilka zaklęć. Nawet nie dlatego, że za rzadko znajdowała czas na ćwiczenia i fizyczne, i magii kształtowania, ale aby się upewnić, że myśli jasno, nie ma żadnych halucynacji, rzucając zaklęcie mające wyczarować na przykład jej ruchomą kopię czy napełnić magią jakiś przedmiot nie zapragnie niczego nagle podpalić, i że ogólnie rzecz biorąc... może wyjść dziś pomiędzy ludzi bez obaw, że zrobi komuś krzywdę.
Nie widziała żadnego ognia, zaklęcia wychodziły, jak należy, a jednak Brenna pozostała wewnętrznie trochę podejrzliwa. Przez ułamek sekundy miała ochotę wyczarować niewielki ogień sama z siebie i sprawdzić, co się stanie… ale ostatecznie uznała, że na takie eksperymenty jeszcze ciut za wcześnie i lepiej zrobić to w pobliżu dużej ilości wody.
Wróciła akurat gdy słońce nieśmiało wyglądało zza horyzontu, by się umyć i szybko przygotować coś do jedzenia, zanim teleportuje się do pracy. Kroki Thomasa – chodził zupełnie inaczej niż Millie, Dora czy Basilius, trochę pewnie ze względu na wzrost, trochę na budowę – usłyszała akurat, gdy piła drugi kubek melisy, pośpiesznie przy okazji jedząc kanapkę. Wyjrzała więc z kuchni, uznając, że to całkiem niezły moment na to, aby mężczyznę dopaść i spytać, co myśli.
– Cześć, Tommy – rzuciła. – Czy ta barbarzyńsko wczesna godzina jest jeszcze za wczesna, żeby cię zaprzęgać do pracy, czy mogę być poganiaczem niewolników? – spytała, uśmiechając się do niego znad kubka i tłumiąc ziewnięcie. – Właśnie zagotowałam wodę, jeśli masz ochotę na kawę.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#2
04.04.2026, 16:36  ✶  
Księżycowy Staw był już dla niego niczym jak dom, spędzał tutaj zdecydowanie najwięcej czasu. Zadomowił się na poddaszu niczym ghoul, pewnie gdyby nie poltergeist to on by nawiedzał ten dom. Ale na szczęście był tylko tym nie do końca zdrowym psychicznie wynalazcą, z zamiłowaniem do klątw i syndromem bohatera.

Spędzał dość dużo czasu na studiowaniu ksiąg, szukaniu tego co mogłoby im pomóc w walce i zapobieganiu wydarzeniom, a nie działaniu jako straż pożarna, która leci gdy ogień już trwa domostwo czy las. Prace te jednak nie były tylko tym co go pochłaniało, ale dość często spędzały mu sny z powiek. Częściej to jednak nie spał z powodu innych aktywności wykonywanych z dwójką innych współlokatorów Stawu.

Tej nocy jednak zasiedział się nad księgami i zanim się spojrzał to nie ogień świecy prześwietlał mu, ale słońce ,które już dążyło wstać zza horyzontu. Podstępne słońce napadło go podczas rozmyślania jak nakłonić, żeby Voldemort i jego poplecznicy przeszli przez drzwi, które nałożyłyby na nich klątwę i zmieniło w niegroźne kurczaki. Ale niestety nie wpadł na nic błyskotliwego. Dlatego też skierował się na dół, nieco szurając stopami podczas swej podróży, zbyt leniwy, aby podnosić dokładnie nogi do góry - kawa i owsianka brzmiały jak dobry początek dnia.

Zamrugał kiedy drzwi do kuchni otworzyły się i wyjrzała zza nich Brenna - mimo, ze to był jej dom, zawsze był zaskoczony tym kiedy ją tu spotykał. Mógłby wreszcie się do tego przyzwyczaić.
- Część Brenn - odezwał się z delikatnym uśmiechem i maskując ziewnięcie, ale cieni pod oczami niestety już nie zdołałby w żaden sposób zamaskować. - Teoretycznie to jeszcze nie skończyłem pracy - zaśmiał się i pokiwał energicznie głową. - Tak, kawa to idealny pomysł, w sumie po nią tu szedłem, ratujesz mi życie. I wszystkim innym w domu, bo jeszcze nie daj Merlin bym nad gotującą się wodą bym usnął - zażartował wyjmując jedne z kubków, specjalnie taki duży, aby zaaplikować sobie końską dawkę kofeiny. - A masz bicz, żeby być poganiaczem niewolników? Bez tego niestety się nie obejdzie - rzucił odwracając się z powrotem do Brenny. - Co tam cię trapi w takim razie? Opowiadaj, może będę mógł jakoś pomóc - dodał patrząc na przyjaciółkę znad parującego kubka z kawą, na który zawzięcie dmuchał, jakby liczył że to momentalnie ostudzi kawę.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
05.04.2026, 09:11  ✶  
Brenna nie spędzała może w Stawie aż tak dużo czasu: przesiadywała w pracy albo pędziła coś załatwiać, czy to odnośnie Warowni, czy BUM, czy zakonowego. Ale starała się znosić tu nowe rzeczy i urządzać kolejne pomieszczenia, a jeśli spała, to zwykle tu właśnie, choćby dlatego, że kamienicy londyńskiej wciąż nie była pewna… dziwna runa niby znikła, ktoś jednak zdołał się tam włamać, a sam fakt „naznaczenia” ścian wywołał w niej pewien trudny do określenia niepokój. Spotkanie jej w Stawie nie było więc wcale aż tak nadzwyczajne.
– Spałeś dziś w ogóle? – zmartwiła się, cofając, żeby wpuścić go do kuchni, a potem ruszyła do szafki, aby wyciągnąć z niej jeszcze jeden kubek. – Potrzebujesz jakichś środków nasennych czy coś takiego? Nora dla nas przygotowywała zapas… – powiedziała, rozlewając wodę do kubków i zalewając kawę. Całkiem dobrą, bo zostało jeszcze trochę tej, którą Brenna pod koniec lata przywiozła z Egiptu. I którą uratował fakt, że poza tym, co dała rodzicom, całkiem sporą część przywlekła do Księżycowego Stawu, zanim ogromna część Warowni i rzeczy w niej poszły z dymem…
– Prosto z Egiptu, pewnie kojarzysz te smaki – rzuciła, podsuwając Thomasowi parujący kubek, a potem stuknęła różdżką w ten własny, chcąc, odrobinę zmniejszyć temperaturę, by nie musieć czekać na możliwość napicia się. – Jak tak na ciebie patrzę, to nie wiem, czy powinnam ci dorzucać roboty – stwierdziła szczerze, spoglądając na niego przez długą chwilę. To nie tak, że Thomas wyglądał źle. Ale na pewno był zmęczony. Oni wszyscy byli zmęczeni, jemu jednak dorzucono ostatnio całkiem sporo rzeczy do zrobienia… – Nie mam, ale jakiś sobie mogę skombinować. W każdym razie chodzi o komunikację. Podczas Spalonej polegaliśmy głównie na moich lusterkach, falach i zostawianiu rzeczy u Nory… staram się to uzupełnić. Wiesz, gadałam z Tess o lusterkach, chcę, żeby Millie spróbowała z portretem… ale myślałam, że może istnieją jakieś mechanizmy, które mogłyby w tym pomóc? Jak te całe mugolskie budki? Niektórzy mają takie w domach, więc jakby się dało czarodziejską wersję… Chętnie poszperam za tym w bibliotece, ale na pewno wiedziałbyś lepiej, gdzie zacząć.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#4
18.06.2026, 15:41  ✶  
Uniósł brew do góry, doceniał troskę, choć przecież on dobrze wiedział, że przecież nic mu nie jest.
- Ciebie też miło widzieć, pięknie wyglądasz, skoro tak sobie wytykamy jak kto wygląda - odpowiedział pokazując jej język, zupełnie jakby znowu mieli po te 7-9 lat. Jakieś to były piękne czasy, a teraz?
- Nie, spokojnie, nie narzekam na sen ostatnio, dzisiaj po prostu się zasiedziałem się nad jednym problemem i zanim się obejrzałem to już było rano i bez sensu się kłaść spać jak już dawno minęła godzina kiedy miałem wstawać - dodał jeszcze zgodnie z prawdą. Posadził tyłek na krześle i popatrzył na podsunięty mu kubek, nachylił się nad nim i powąchał dokładnie co też za specjał dostał. Kiedy tylko zapach uderzył go w nozdrza to aż niemal przeniósł się do czasu, kiedy znajdował się nad brzegami Nilu. Ile to czasu spędził nad takim parującym wywarem na rozmowach z wieloma osobami. Spędzi tam chyba więcej czasu niżby chciał, a może za mało? Na pewno poznał tam wiele osób, które były istotne dla jego dalszej kariery, lub decyzji podejmowanych o powrocie do domu. Ostatnie miesiące w Egipcie najwięcej przesiedział z magomedyczką, zamieniającą się w kota. Co mu przypomniało, że nie odpisał jej ostatnio na list, będzie to musiał zrobić dzisiaj.
- Nie wiedziałem, że lubisz takie smaki, przywiózłbym ci takich pełno wracając z Egiptu - powiedział trochę zdziwiony, a może to był czysty przypadek, że miała takie specjały? Kolejne słowa jednak sprowadziły go twardo na ziemię. Tu i teraz, dość łatwo było aktywować jego ciekawość jeżeli chodziło o pracę.
- Spokojnie, jak mi czegoś nie dasz sama to ja wynajdę sobie do robienie cokolwiek, żeby być zajętym, nie będę narzekał na brak zajęcia - uśmiechnął się, bezsenne noce i tak na niego czekały, czy tego chciał czy nie, a szprycować się eliksirami nasennymi nie chciał w swoim uporze, ze nie potrzebuje pomocy i bez tego sobie radzi. Dlatego też mógł spożytkować ten czas na coś pożyteczniejszego, skoro już przeradzał się w szopa nie będąc wcale animagiem.
- Portrety byłyby chyba nieporęczne przy przemieszczaniu się, a trudno by było je porozmieszczać po całych wyspach - zamyślił się kiedy opowiedział o "problemie" nad którym rozmyślała. Podmuchał w ciepły wywar i upił niewielki łyk, po czym odstawił kubek na blat i odchyli się na tylnych nogach krzesła patrząc w sufit.
- Lusterka to dobra forma komunikacji, ale zazwyczaj ograniczona odległością i musisz czekać na odpowiedź drugiej osoby - mówił bardziej do siebie niż do Brenny, próbował na szybko przetrawić to wszystko głowa. Starał się ogarnąć na raz wiele myśli i zaczynało mu szumieć w głowie powoli od tego wszystkiego.
- Chodzi ci o takie magiczne telefony? Ale co jak ktoś będzie poza domem i nie będzie mógł odebrać, a ktoś inny odbierze i my nie będziemy tego wiedzieć? - zamyślił się i z głuchym trzaskiem opadł na wszystkie cztery nogi krzesłem. Popatrzył uważnie na Brennę, jeżeli wcześniej jeszcze jakkolwiek rozważał pójście do spania, tak teraz stanowczo nie było takiej opcji, miał misję do zrobienia.
- Wiesz co, wszystko jest do zrobienia, nie ma czegoś takiego co by nas mogło powstrzymać - powiedział z szerokim uśmiechem, bo jeżeli chodziło o jakieś nowe odkrycia, to może nie było prosto, ale w Zakonie jak i poza nim znali wiele tęgich umysłów. Trzeba wszystko tylko zaplanować. - Muszę odwiedzić kilka bibliotek, ale podejrzewam, że w Ministerstwie będziesz mieć lepsze dojścia niż ja. Czy mogłabyś mi załatwić najbardziej szczegółowy traktat o wspomnianych falach? Zapewne potem i tak będę potrzebował, żebyś mi dokładniej o nich opowiedział, wiesz o samej praktyce. - wykonał nieokreślony ruch dłonią i upił duży łyk ze swojego kubka.
- A ja poszperam trochę w mogolskiej bibliotece, mam pewien pomysł, ale muszę poczytać. rozumiem, że jak najszybciej chcemy coś takiego mieć? - zapytał, choć było to bardziej pytanie retoryczne, bo im szybciej będą mieli takie rzeczy tym będą bardziej bezpieczni.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
22.06.2026, 11:14  ✶  
– Ja zawsze pięknie wyglądam – odparła żartobliwie. – Ja lubię wszystko, Tommy – zbyła jego słowa, machając przy tym ręką. – Byłam trzy dni w Egipcie z Victorią latem, i udało nam się wyrwać trochę czasu na zakupy na bazarze.
Przywiozła więc trochę kolorowych materiałów, przypraw i kawę. Nie wiedziała sama do końca, co kupuje, nie znając ani języka, ani lokalnych specjałów, ale skoro były już w Alexandrii, i miały trochę czasu, zanim wejść na statek, to dlaczego nie miały wykorzystać okazji na zakupy? I jak zwykle Brenna zgarnęła tyle herbaty i kawy, ile tylko się dało, z myślą o tym, aby się nią podzielić z innymi. Ta konkretna kawa okazała się zresztą dobra: ale może Brenna oceniała trochę przez pryzmat tego, co było dostępne w ministerialnej stołówce i co napędzało większość Detektywów z Brygady…
– Portrety miałyby służyć do komunikacji pomiędzy kryjówkami. Jeden trafi do Księżycowego Stawu, co do drugiego, to jeszcze do zastanowienia. Może byłoby dobrym pomysłem podarować go Dumbledorowi albo Jonathanowi? Możemy użyć niby sieci Fiuu jako kanału do rozmowy, ale śmierciożercy obierają kominki jako swój cel, poza tym niektóre z nich da się śledzić, no i tutaj wciąż go nie podpięliśmy.
Co było trochę celowe. Musieliby złożyć podania o zgody, a Brenna nie chciała zwracać uwagi na to miejsce, zapomniane przez czarodziejów, położone z dala od Londynu, którego adresu przecież nie podawali na prawo i lewo.
– Tak, to prawda. Mamy kilka kompletów, wzięłam się za załatwienie jeszcze jednego, ale sądzę, że do sprawy najlepiej podejść kompleksowo. Fale, znam je ja, Heather, ma poduczyć się Erik. Ja i Dora mamy lusterka, drugi komplet ma Erik i da jedno z nich prawdopodobnie Norze. Trzeci dokupię. Portrety, jako forma komunikacji między kryjówkami… byłoby jednak dobrze mieć jeszcze jakiś magimechanizm, który nie byłby tak ograniczający jak one. Pomyślałam, że warto poszukać – przytaknęła na jego przemyślenia, upijając kolejny łyk mocnej, ciemnej kawy, roztaczającej wokół intensywny zapach. – Coś do noszenia w kieszeni byłoby najwygodniejsze, ale szczerze? Jeśli to będzie magiczny telefon, też może się nam przydać – przytaknęła. – Każda forma komunikacji będzie lepsza niż żadna.
Podczas Spalonej Nocy przekazywanie informacji kulało. Wszystko opierało się głównie na falach jej i Heath, na lusterku i na podrzucaniu informacji do Nory. A co jeśli dojdzie do kolejnych ataków przed Smagani albo podczas Samhain?
– O, to świetnie, że to mówisz, bo mam przygotować plan szkolenia z fal, więc część materiałów jest już tutaj w bibliotece. Możemy je przejrzeć i sprawdzić, zanotować pomysły odnośnie lusterek i tak dalej, i pomyślisz, czy magimechanizm mógłby je zastąpić? Może nawet znajdziemy coś o innych magimechanizmach, w sumie na półkach stoi parę książek – zasugerowała, podnosząc się z miejsca, wciąż z kubkiem w ręku, gotowa od razu przejść do biblioteki, by pokazać mu informacje odnośnie fal. Odnotowała sobie przy okazji, że to była kolejna rzecz, jakiej potrzebowali poza komunikacją i zabezpieczeniami: uzupełnienie zasobów bibliotecznych Księżycowego Stawu.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#6
24.06.2026, 13:42  ✶  
- W to nigdy nie wątpię, nawet po szaleńczo długich dyżurach - rzucił z uśmiechem i już cisnęło mu się na usta, że byłby w stanie znaleźć kilka rzeczy, których ona nie lubi, ale nie był to czas na wybieranie "przemocy". Dlatego też tylko się uśmiechnął i pokiwał głową ze zrozumieniem. Utrzymanie toru rozmowy na tym co najbardziej ją interesowało też było istotne.
- Tak, nie mówię, że to zły pomysł, tylko nieco ograniczony z tymi portretami, ale myślę ze im bardziej zdywersyfikujemy sposoby komunikacji tym tylko na lepsze nam to wyjdzie. A kominki cóż… - zamyślił się. [/b]- Nie wiem czy podpinanie się pod sieć Fiuu jest rozsądne, skoro śmierciożercy biorą je na cel, chyba lepiej zostawić Staw bez takiego połączenia mimo wszystko[/b] - bo tylko tego im by jeszcze brakowało, wizyta śmierciojadów wychodzących z kominka niczym święty mikołaj, tylko oni nie przyszli z prezentami i najeść się ciasteczek.
- Też mam jedną parę lusterek, ale działają na bardzo ograniczonych odległościach. Ale w sumie nie każdy będzie w stanie nauczyć się tych fal, dlatego nie możemy też na nich polegać - znowu odchylił się na krześle bujając się na jego tylnych nogach i zawzięcie przyglądając się deskom na suficie. Pewnie by tak spędził dobrych kilkanaście minut błądząc myślami w różnych kierunkach próbując wpaść na coś przydatnego. Ale Brenna sprowadziła go dość szybko na ziemię.
- Nie mam pojęcia czy cokolwiek mogłoby je zastąpić, nigdy o tym nie myślałem i nie próbowałem niczego takiego osiągnąć. Ale coś w rodzaju tych telefonów, one działają jak nasze Fiuu też pozwalają komunikować się na odległość, tylko nie da się ich przenosić. - zamrugał intensywnie bo przecież pomagał Dorze w porządkowaniu biblioteki tutaj w Stawie i nie widział wtedy tych książek. Ale też z drugiej strony nigdy nie przeglądał całego zbioru, a może powinien właśnie. Dopił szybko swój napar i odstawił energicznie kubek na stół.
- To czemu nie mówisz od razu, chodź, może coś znajdziemy - nie czekał też na odpowiedź, skoro na wyciagnięcie ręki mogła znajdować się potrzebna im wiedza. Droga do biblioteki tutaj byłą mu dobrze znana, dalego znalazł się tam niemal w oka mgnieniu i zaczął przeszukiwać książki i zdejmować jeż półek. Wertował je na stojąco, aby zobaczyć czy coś rzuci mu się w oczy i nada do dalszego pracowania nad tym.


Wiedza o świecie ◉◉◉○○
Rzut Z 1d100 - 80
Sukces!
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
25.06.2026, 09:22  ✶  
– Dlatego nie złożyłam wniosków – przyznała bez oporów, bo wypowiedział na głos to, o czym myślała. – Nie mieliśmy czasu zadbać o zabezpieczenia, i zanim się za to weźmiemy jeszcze chwila minie… więc na razie to miejsce jeszcze w ogóle stoi, ponieważ się nim nie chwalimy.
A gdyby podpięła Fiuu, sytuacja by się zmieniła. Ich nazwisko na wnioskach, urzędnik, wpadający tu, by dokonać podpięcia, szansa na podsłuchanie rozmów. Ostatecznie lepiej było już się do kogoś teleportować, by pogadać. Ale wciąż nie rozwiązywało to podstawowego problemu: komunikacji. Zwłaszcza w kryzysowych sytuacjach, albo kiedyś ktoś po prostu nie mógł teleportować się po całym kraju jak pojebany.
– To tak jak moje. Ale w takim wypadku… może dasz jedno z nich Millie albo Norze? – zasugerowała Brenna. Normalnie nie pozwoliłaby sobie pewnie na takie uwagi, ale prawda była taka, że musiała myśleć o zasobach i o usprawnianiu działań Zakonu. A każda nitka umożliwiająca szybką komunikację mogła tu wiele ułatwić. – Ewentualnie Dorze, wtedy przy okazji może być punktem przerzutowym pomiędzy nami.
Nie chciała narzucać mu, do kogo miałoby trafić: bo prawda była taka, że każda dodatkowa ścieżka na przekazywanie informacji mogła być przydatna.
– Wow, Tommy, co za entuzjazm – roześmiała się, nim przeszli do biblioteki.
*
Wręczyła Thomasowi swoje zapiski na temat fal, a potem grzebała przez chwilę na półkach. Nie mieli tu oczywiście super wielkich zasobów: raczej normalna biblioteka zamożnej rodziny, uzupełniona częściowo przez nich, bo każdy przyniósł tu trochę swoich rzeczy… a ona cieszyła się z każdej książki, jaką przeniosła tutaj nim spłonęła Warownia i zła była na siebie, że nie zabrała ich więcej. Ostatecznie udało się jej znaleźć dwie książki, w których być może dałoby się coś znaleźć i podsunęła je Thomasowi, bo ostatecznie z nich dwojga to on zdecydowanie lepiej wiedział, co może się przydać. A potem zostawiła go z nimi na trochę w bibliotece: sama zaś znikła w kuchni, by donieść więcej kawy i jeszcze ciasteczka z szafki. Kofeina i cukier, do tak poważnej pracy będą ich potrzebowali.
– Jak idzie? Znalazłeś coś ciekawego? – spytała, gdy z nimi wróciła. W szafce, z której wywalili bogina, mieli trochę materiałów piśmienniczych i notatników, jeśli chciał spróbować pomyśleć nad czymś nowym.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#8
26.08.2026, 12:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.08.2026, 12:17 przez Thomas Figg.)  
- One chyba nie dadzą rady nawiązać tak dalekiej komunikacji, stąd do Londynu, najlepiej działają właśnie w obrębie miasta, jeżeli odległość jest większa, to już jest trudniej - wzruszył ramionami bezradnie. - Byłyby dobre dla osób przebywających w mieście albo na jakiejś akcji, mogę ci je przekazać w sumie, mam je gdzieś w kufrze - nie był szczególnie przywiązanych do tych lusterek, szczególnie, że czasami wręcz zapominał o ich istnieniu, a kto jak kto, Brenna na pewno by je dobrze spożytkowała.
uśmiechnął się tylko na jej słowa, ale tego już nie mogła zobaczyć bo odwrócony był do niej plecami, niemal biegnąć do biblioteki.

***

Rzucił okiem na zapiski Brenny na temat fal, próbując na szybko cokolwiek z tego wywnioskować, gdyby temat był mu wcześniej znany to byłoby o wiele prościej, a tak musiał się skupić. Ze ściągniętymi brwiami czytał kolejne linijki i coś mu to mówiło, chyba gdzieś o czymś podobnym słyszał, a może podczas swoich podróży gdzieś o tym słyszał? Powinien był prowadzić bardziej dokładny dziennik z informacjami na temat tego co go spotkało i co słyszał podczas podróży po świecie, a nie dbać tylko głównie o klątwy i ich łamanie.
Zaczął przeglądać notatki i książki podane mu przez Brennę, ale chyba gdzieś w jakiejś było coś podobnego wspominane. Przytargał sobie jeszcze trzy inne książki i próbował nad tym wszystkim zapanować. Notatki i pięć książek rozłożonych na blacie w poszukiwaniu tego jednego remedium, czegoś co im pomoże i sprawi, że problem sam się rozwiążę.
Właśnie taki obraz zastała Brenna, kiedy wróciła - jak człowieka, który długie badania próbował zamknąć w jednej wizycie w bibliotece. Włosy w jeszcze większym nieładzie niż zazwyczaj, książki wertowane niemal mechanicznie i rozbiegany wzrok biegający po tych wszystkich kartkach, gdzie jednocześnie próbował coś notować na wolnej kartce, wszystkie idee, jakiekolwiek pomysły nawet te najbardziej niestworzone na pierwsze spojrzenie, od szaleństwa do geniuszu była tylko cienka linia i czasami trzeba było być szaleńcem, aby wynaleźć coś genialnego. Zerknął na Brennę i aż musiał zamrugać kilka razy, aby przetrawić jej pytanie.

Wiedza o świecie ◉◉◉○○
Rzut Z 1d100 - 5
Akcja nieudana


Jego twarz nie była twarzą człowieka, który na cokolwiek wpadł czy cokolwiek znalazł. Bezradnie opadł na krzesło i popatrzył przepraszająco na przyjaciółkę.
- Niestety, ale nie... Przepraszam - ostatnie słowo powiedział nieco ciszej i z kwaśną miną zamknął niektóre z ksiąg. - To chyba nie będzie takie proste, mogę nad tym jeszcze popracować, ale nie obiecuje efektów, szybko albo w ogóle - dodał niechętnie, bo nie lubił kiedy nie mógł pomóc komuś bliskiemu.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
26.08.2026, 12:24  ✶  
- Chyba bardzo potrzebujesz kawy - stwierdziła Brenna współczująco, pochylając się, by zajrzeć Thomasowi przez ramię na jego notatki.
Figg znalazł całkiem sporo rozwiązań, na podstawie których mogliby próbować stworzyć coś własnego. Niestety po tym, jak porozmawiali i zabrał się do prób ich skopiowania, szybko przyszło się natknąć na całkiem realne problemy. Na przykład Thomas pewnie dałby radę stworzyć coś takiego, jak używano w Chinach, ale już w Anglii nie do dostania było parę komponentów… z kolei inny pomysł nawet jeżeli dobry, wymagałby zdecydowanie więcej pracy niż było to warte. Znając Thomasa i obawiając się, że zacznie się za to obwiniać, Brenna w końcu oświadczyła, że właściwie to chyba stworzenie zabezpieczeń dla Księżycowego Stawu jest ważniejsze, a ot może poczekać do momentu, w którym sprawdzą czy uda się im zdobyć dostateczną ilość lusterek dwukierunkowych. W każdym razie pomysł póki co trafił "na półkę" i musiał poczekać na lepsze czasy.

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1652), Thomas Figg (1793)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa