Hogsmead nocą wydawało się jej całkiem uroczą miejscówką. Szczególnie w momencie, kiedy większość ludzi zaszyła się w lokalach, znajdujących się wzdłuż wijących się w miasteczku uliczek. Dzięki temu pomiędzy budynkami było w miarę swobodnie, ale z wnętrz biła na bruk ciepła poświata świateł, która wylewała się przez okiennice. Dało się też słyszeć wesoły szmer rozmów, które były prowadzone w środku.
One we dwie postanowiły odwiedzić miasteczko, żeby nakupować słodyczy. Powód niesamowicie wręcz prosty, ale jakże ważny! Znaczy, Dora głównie chciała, ale Brenny wcale nie trzeba było długo namawiać, żeby dotrzymała jej towarzystwa, bo Crawleyówna chciała, żeby pospacerowały sobie razem. Bren zawsze wydawała się jej okropnie wręcz zabiegana i była w pewien sposób przekonana, że musiało być to pod jakimś względem nielegalne, żeby pracować aż tyle! Należała się jej przerwa. Koniec, kropka.
Dzwoneczek sklepu zadźwięczał, kiedy otworzyły drzwi i wyszły na ulicę. Miodowe Królestwo jak zwykle okazało się strzałem w dziesiątkę i dziewczyny miały teraz ze sobą naręcze słodkości. Część dla nich, a część, oczywiście, dla wszystkich którzy po drodze przyszli im do głowy, że zasługiwali na odrobinę słodkości (czyli każdy o kim się pomyślało, jak się nad tym zastanowić).
— Może wejdziemy jeszcze na jakąś dobrą herbatę, zanim pójdziemy do kominka? — zapytała, dopinając torbę z pewnym trudem, bo nie pomyślała i nie zabrała takiej modyfikowanej magią, która nie miała dna. Definitywnie by się przydała.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
![[Obrazek: 1900e7d095fad68d8ce68fcd51180533.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/19/00/e7/1900e7d095fad68d8ce68fcd51180533.jpg)