• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[Jesień 72, 26.09 | Burke's Crossroads | Millie i Ceo] Spoglądając w...?

[Jesień 72, 26.09 | Burke's Crossroads | Millie i Ceo] Spoglądając w...?
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#1
Wczoraj, 20:43  ✶  
26.09.1972, pora poobiednia - Burke's Crossroads

Salonik na parterze wypełniał nieprzyjemny zapach spalenizny. Nie pochodził on jednak on niewyraźnych szarych obłoczków jakie unosiły się w powietrzu. Te niosły ze sobą nikłe ukojenie wynikające z bycia wytworem gatunkowych liści o wyraźnym aromacie. Pomarańczowy żar leniwie pełzający po ugniecionym tytoniowym suszu nieśpiesznie rozwijał smukłą wstążkę szarego dymu, która delikatnym, falującym ruchem opuszczała komin fajki wykonanej z ciemnego drewna.
Spokojną ciszę pomieszczenie przerwał charakterystyczny chrobot metalowych zębatek i zgrzytnięcie sprężyny. Zawtórował im stary, trzaskający szmer starego papieru towarzyszący przewracaniu dużej kartki w starym tomie. Pokaźna księga spoczywała na niewielki drewnianym stołku. Dziwna konstrukcja rurek, sprężyn i zębatek oplatała jego nogi wydając liczne, ciche odgłosy. Jak szum metalowych odnóży potężnych chrząszczy. Dziwny manipulator na długim cienkim ramieniu z licznymi cięgnami sterował niewielką dłoniom, która leniwie i ostrożnie przewracała stronę księgi.
Salonik posiadał kremowe ściany, na których obecnie pełzały nawracające szare i ponure zacieki. Kremowe ściany w założeniu powinny nadawać całemu pomieszczeniu ciepłego charakteru i wytwarzać odpowiednie, kontrastowe tło dla zdecydowanie ciemniejszych mebli i burgundowego dywaniku jaki znajdował się w centralnym punkcie hebanowej podłogi. Dywanik był okrągły i krawędziami niemal styczny do czterech ścian pomieszczenia. Salonik wyposażony był w dwa miękkie fotele ustawione po dwóch stronach okrągłego stolika, naprzeciwko kominka. Pod ścianą stała niewielka biblioteczka oraz komoda.
Wyposażenie nie było strojne ani bogate ale stonowane i zadbane… przyjemniej do niedawna. Obecnie po drewnianym suficie rozlały się szaro czarne ślady okrągłych zacieków, jakby niedawno przesączyła się przezeń pełna sadzy woda. Te same okręgi kumulowały się na łączeniu ściany z sufitem i tam długimi wąsami i jęzorami spływały czarnym śladem aż do podłogi. Kremowa niegdyś ściana wyglądała opłakanie. Całość pomieszczenia przypominała miejsce, które miało nieszczęście być tuż poniżej obficie gaszonego pożaru.
Z saloniku wąskie schody prowadziły na piętro. Jednocześnie naprzeciwko nich znajdowały się, otwarte obecnie drzwi prowadzące do lady sklepiku i dalej do zaskakująco szerokiego holu wejściowego. Wszystko ustawione tak by z fotelu w saloniku dało się obserwować okno na ulicę oraz drzwi wejściowe do kantoru. Hol wejściowy prowadził do dębowej lady, która broniła dostępu do znajdujących się dalej licznych regałów wypełnionych różnorodnymi towarami.
Właścicielka lokalu spokojnie siedziała w fotelu w saloniku. Leniwie ćmiła dębową fajkę i czytała przepastna książkę traktującą o badaniach i możliwościach stosowania rzadkich minerałów i surowców jako domieszek do stopów metali. Ubrana w butelkowo zieloną dopasowaną koszulę o bufiastych rękawach i czarną spódnicę z wysokim stanem, oddawała się spokojnemu oczekiwaniu. Z głową wspartą na lewej dłoni ukradkiem spoglądała ponad krawędzią książki na wejście i okno. Spodziewała się dzisiaj gościa i książkę chwyciła w sumie z niechęci do bezczynnego czekania. Prawą dłonią puściła na chwilę fajkę delikatnym ruchem poprawiając broszkę z kremowym opalem zapiętą na kołnierzu koszuli pod szyją.
Charakterystyczne dla magii translokacji "puk" dobiegło z holu wraz z nagłym pojawieniem się tam spodziewanego gościa. Ceolsige z zadowoleniem wypuściła z ust niewielki krążek dymu i gestem odprawiła mechanizm czytający by schował się w rogu pomieszczenia. Podniosła się z gracją z fotelu. Gęsty materiał dywany stłumił uderzenia obcasów jej butów. Odgarniając dłoniom luźne blond włosy na plecy ruszyła z saloniku do Holu. Przyjęła na twarz przyjacielski uśmiech, który w połączeniu z tkwiącą między wargami fajką sprawiał wrażenie zadziornego i zawadiackiego.
- Ostrożnie i z kurtuazją do holu wejściowego. Nie spodziewałam się tak oficjalnego wejścia z twojej strony. - powitała przybysza z nutą przyjaznego przekomarzania. Do domu Burke niebezpiecznie się było teleportować. Dbała by w często odwiedzanych miejscach meble regularnie zmieniały swoje położenie. Nawet regały w kantorku wędrowały regularnie tworząc przypadkowy labirynt dla nieostrożnych podróżnych. Tylko hol wejściowy był relatywnie stały w swoim układzie. - Mam nadzieję, że podróż przebiegła przyjemnie? - Było to pytanie pozornie tylko mające na celu droczenie się. W rzeczywistości było w nim sporo szczerej troski. Teleportacja była o tyle szybka o ile nieprzyjemna i niebezpieczna.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (624)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa