• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[25.10.72] Włączyć i wyłączyć

[25.10.72] Włączyć i wyłączyć
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
2 godzin(y) temu ✶  
Great Hangleton


– …to naprawdę było dziwne i bardzo mnie przeraziło. Widziałem tę dwójkę tu już wcześniej, od kilku dni sypiają w zaułku… myślałem, że to po prostu pijaczyny, rozumieją panie, po Spalonej Nocy niektórzy nie dali sobie rady. Wyszedłem akurat na spacer z psem, mijałem ich, obaj wyglądali okropnie, a gdy nagle wyłączono prąd, obaj zaczęli zachowywać się zupełnie inaczej. Zdawało się, jakby odzyskali siły, myśleli jasno, zaczęli coś mówić. Nawet podszedłem bliżej, ale wtedy włączyli światło, a oni znowu słaniali się na nogach i bełkotali. Trochę, jakby człowieka dało się włączyć i wyłączyć pstryknięciem palców. Starałem się z nimi porozmawiać, próbowałem rozpraszać magię, przyniosłem im trochę jedzenia… no próbowałem, naprawdę, ale nie wiem, co zrobić, żeby im pomóc.
Głos informatora, rozbrzmiewający w pomieszczeniu, był właściwie jedynym dźwiękiem w pomieszczeniu. Brenna siedziała w jednym z foteli w bezruchu, obserwując go, a przed nią parowała nietknięta filiżanka z herbatą. Wysłuchała całej opowieści w milczeniu, zanim krótko zapewniła go, że na pewno spróbują im pomóc i są bardzo wdzięczni za to, że ich poinformował.
Gdy wyszły z powrotem na zewnątrz, w chłodny, październikowy wieczór, Brenna poprawiła szalik tak, by zasłaniał i tak odrobinę odmienioną twarz. Nie paliła nigdy, a jednak to był jeden z coraz częstszych ostatnio dni, gdy nagle fantazjowała o papierosach. Powietrze było wilgotne i zdawało się, że już tkwi w nim zapowiedź nadciągającej zimy, choć nie przeminęło nawet Samhain.
– Co o tym myślisz? – spytała Heather, spoglądając na nią. Poprosiła, by ta wzięła tego dnia czapkę: Wood była trochę zbyt rozpoznawalna ze swoją rudą czupryną, a chociaż pomaganie dwójce zagubionych czarodziejów nie było niczym nielegalnym, lepiej zwracać na siebie jak najmniej uwagi. – Brzmi prawie jak nekromancja, siły zabierane i przywracane, ale niezbyt sobie wyobrażam, żeby było to powiązane ze światłem…
Skręciła za róg: kierowała się od razu do zaułka, w którym mieszkali ci bezdomni czarodzieje. Wiedziała, że niektórym nie da się pomóc, ale czuła nieprzyjemny skręt w żołądku na myśl o tym, że ci tkwili tu od paru tygodni i nikt się tym nie zainteresował, bo… bo jeżeli chodziło o coś związanego ze Spaloną Nocą, to raczej nie byli ludzie w szponach nałogu od tak dawna, że przepadli dla świata i pomoc nic nie da, bo nie zechcą z niej skorzystać.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (375)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa