23.09.2026, 15:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.09.2026, 11:23 przez Anthony Shafiq.)
—30/10/1972—
Anglia, Little Hangleton
Jonathan Selwyn & Anthony Shafiq
![[Obrazek: imgproxy.php?id=oYGlTU9.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=oYGlTU9.jpeg)
The other two, slight air and purging fire,
Are both with thee, wherever I abide;
The first my thought, the other my desire,
These present-absent with swift motion slide.
For when these quicker elements are gone
In tender embassy of love to thee,
My life, being made of four, with two alone
Sinks down to death, oppressed with melancholy;
Until life's composition be recured
By those swift messengers return'd from thee,
Who even but now come back again, assured
Of thy fair health, recounting it to me:
This told, I joy; but then no longer glad,
I send them back again and straight grow sad.
![[Obrazek: imgproxy.php?id=oYGlTU9.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=oYGlTU9.jpeg)
The other two, slight air and purging fire,
Are both with thee, wherever I abide;
The first my thought, the other my desire,
These present-absent with swift motion slide.
For when these quicker elements are gone
In tender embassy of love to thee,
My life, being made of four, with two alone
Sinks down to death, oppressed with melancholy;
Until life's composition be recured
By those swift messengers return'd from thee,
Who even but now come back again, assured
Of thy fair health, recounting it to me:
This told, I joy; but then no longer glad,
I send them back again and straight grow sad.
To już jutro. Kolejna próba, którą otrzymają od losu.
To już jutro.
Ten spacer właściwie nie był do końca w ich grafiku, ale pozwolił sobie na niego, pozwolili sobie na niego obaj. Trasa prowadząca od letniej rezydencji Anthony'ego Shafiqa do całorocznego zameczku Morpheusa Longbottoma wiodła przez błonia i niewielki lasek o wiele bezpieczniejszy niż znajdujący się opodal mieściny las wisielców.
Słońce świeciło już wysoko, gdy wybrali się na ten spacer do trzeciego z Jeźdźców. Drzewa szybko z cyprysów zmieniły się w bardziej dzikie, nieujarzmione i kręte chaszcze, między którymi wiodła dość cienka drużka, wydeptana poprzednimi odwiedzinami. Wieża zameczkowa majaczyła gdzieś w tle wyznaczając azymut ich trasy.
W pewnym momencie Anthony zatrzymał się, poprawiając lazurowy szalik na swojej szyi i pochylił ku ziemi, ujmując w opuszki palców ususzony, całkiem oczyszczony z kory kijaszek. Był całkiem elegancki jak na coś co wypluła na swoje runo dzicz.
– Może… może pozbieramy przy okazji drewno na stos? – zasugerował, powoli i z rozmysłem rolując patyczek i przyglądając mu się z zainteresowaniem. Jutowy sznur, symboliczne dorzucenie się do wielkiego rytualnego stosu. Wiele argumentów przemawiało za tym, żeby to zrobić. Nie tylko wizerunkowych. Tylko czemu te patyki był takie brudne, nawet jeśli zdawały się czyste?
To już jutro.
Ten spacer właściwie nie był do końca w ich grafiku, ale pozwolił sobie na niego, pozwolili sobie na niego obaj. Trasa prowadząca od letniej rezydencji Anthony'ego Shafiqa do całorocznego zameczku Morpheusa Longbottoma wiodła przez błonia i niewielki lasek o wiele bezpieczniejszy niż znajdujący się opodal mieściny las wisielców.
Słońce świeciło już wysoko, gdy wybrali się na ten spacer do trzeciego z Jeźdźców. Drzewa szybko z cyprysów zmieniły się w bardziej dzikie, nieujarzmione i kręte chaszcze, między którymi wiodła dość cienka drużka, wydeptana poprzednimi odwiedzinami. Wieża zameczkowa majaczyła gdzieś w tle wyznaczając azymut ich trasy.
W pewnym momencie Anthony zatrzymał się, poprawiając lazurowy szalik na swojej szyi i pochylił ku ziemi, ujmując w opuszki palców ususzony, całkiem oczyszczony z kory kijaszek. Był całkiem elegancki jak na coś co wypluła na swoje runo dzicz.
– Może… może pozbieramy przy okazji drewno na stos? – zasugerował, powoli i z rozmysłem rolując patyczek i przyglądając mu się z zainteresowaniem. Jutowy sznur, symboliczne dorzucenie się do wielkiego rytualnego stosu. Wiele argumentów przemawiało za tym, żeby to zrobić. Nie tylko wizerunkowych. Tylko czemu te patyki był takie brudne, nawet jeśli zdawały się czyste?
gram przeciwko zawadzie Snob