• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[Jesień 72, 30.10 między rezydencją a zameczkiem | Jonathan & Anthony] Little twig

[Jesień 72, 30.10 między rezydencją a zameczkiem | Jonathan & Anthony] Little twig
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#1
23.09.2026, 15:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.09.2026, 11:23 przez Anthony Shafiq.)  

—30/10/1972—
Anglia, Little Hangleton
Jonathan Selwyn & Anthony Shafiq
[Obrazek: imgproxy.php?id=oYGlTU9.jpeg]

The other two, slight air and purging fire,
Are both with thee, wherever I abide;
The first my thought, the other my desire,
These present-absent with swift motion slide.

For when these quicker elements are gone
In tender embassy of love to thee,
My life, being made of four, with two alone
Sinks down to death, oppressed with melancholy;

Until life's composition be recured
By those swift messengers return'd from thee,
Who even but now come back again, assured

Of thy fair health, recounting it to me:
This told, I joy; but then no longer glad,
I send them back again and straight grow sad.



To już jutro. Kolejna próba, którą otrzymają od losu.

To już jutro.

Ten spacer właściwie nie był do końca w ich grafiku, ale pozwolił sobie na niego, pozwolili sobie na niego obaj. Trasa prowadząca od letniej rezydencji Anthony'ego Shafiqa do całorocznego zameczku Morpheusa Longbottoma wiodła przez błonia i niewielki lasek o wiele bezpieczniejszy niż znajdujący się opodal mieściny las wisielców.

Słońce świeciło już wysoko, gdy wybrali się na ten spacer do trzeciego z Jeźdźców. Drzewa szybko z cyprysów zmieniły się w bardziej dzikie, nieujarzmione i kręte chaszcze, między którymi wiodła dość cienka drużka, wydeptana poprzednimi odwiedzinami. Wieża zameczkowa majaczyła gdzieś w tle wyznaczając azymut ich trasy.

W pewnym momencie Anthony zatrzymał się, poprawiając lazurowy szalik na swojej szyi i pochylił ku ziemi, ujmując w opuszki palców ususzony, całkiem oczyszczony z kory kijaszek. Był całkiem elegancki jak na coś co wypluła na swoje runo dzicz.
– Może… może pozbieramy przy okazji drewno na stos? – zasugerował, powoli i z rozmysłem rolując patyczek i przyglądając mu się z zainteresowaniem. Jutowy sznur, symboliczne dorzucenie się do wielkiego rytualnego stosu. Wiele argumentów przemawiało za tym, żeby to zrobić. Nie tylko wizerunkowych. Tylko czemu te patyki był takie brudne, nawet jeśli zdawały się czyste?

gram przeciwko zawadzie Snob
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#2
35 minut(y) temu ✶  
Jonathan w tym momencie nie chciał myśleć o jutrzejszym sabacie. W tym momencie chciał po prostu skupić się na spacerze z Anthonym. Na tym jak bezczelny wiatr muskał włosy ukochanego, drwiąc z Jonathana, że on mógł bawić się złotymi od słońca kosmykami w miejscu publicznym, kiedy Selwynowi takie proste przyjemności pozostawały detykowane jedynie prywatnym chwilom. Na tym jak jesienne liście chrząściły pod jego nowymi butami zakupionymi na zbliżający się sezon. I na tym, że chociaż niektóre informacje, które przekażą Morpheusowi będą niepokojące, to przynajmniej posiedzą razem w trójkę.
A teraz najwyraźniej mógł też się skupić na zbieraniu drewna.
Spojrzał z rozbawieniem na Anthony'ego.
– Cieszę się, że ta propozycja padła tuż przed Samhain, bo w innym wypadku zacząłbym się martwić, że marzy ci się drwal – zażartował, poprawił swój szalik w szmaragdowo-złotą kratkę i z leśnej ścieżki od razu podnosząc przy tym kilka gałązek. – Ale oczywiście, jako pożądny członek naszej społeczności z wielką chęcią dorzucę się do sabatowych przygotowań.
Chwycił najładniejsze kilka patyków, które mógł znaleźć, a potem rozejrzał się do okoła, zdjał swój szalik, owinął nim patyki i z lekkim dygnięciem wręczyć bukiet Anthony'emu.
– Najdorodniejsze dla ciebie – powiedział wesoło.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: Jonathan Selwyn, 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (318), Jonathan Selwyn (192)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa