• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District v
1 2 Dalej »
[28.10.72, ranek] Plotki i ploteczki

[28.10.72, ranek] Plotki i ploteczki
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#1
Wczoraj, 15:02  ✶  
W pierwszym odruchu Chris omal nie udał się do Victorii od razu po tym, jak rozeszli się w dwie strony z Atreusem, jakiś przebłysk rozsądku odezwał się jednak w jego głowie i szepnął, że to prawdopodobnie nie najlepszy pomysł. Mało kto reagował zachwytem na niespodziewaną wizytę nad ranem. Poza tym Chris był… może nie absolutnie pijany, ale dość mocno podpity, miał obitą twarz, koszulę zalaną czymś, co roztaczało zapach z gatunku tych ostrych i ogólnie rzecz biorąc nie przedstawiał sobą najlepszego widoku. A, i było jeszcze to, że teleportacja na taką odległość po kilku (nastu) kieliszkach mogłaby skończyć się tym, że zgubiłby jakąś część ciała i pojawił na progu Lestrange prosząc uprzejmie o pomoc w przyprawieniu mu z powrotem zgubionej ręki.
Ostatecznie dowlókł się więc do swojego mieszkania, zapominając, że jest trochę przeklęte, i rano obudził się nie tylko z kacem, ale też przemarznięty i uwalony sadzą. Przeklął pod nosem i ruszył do apartamentu rodziców, by jako tako doprowadzić się do porządku, choć było to mocne „jako tako”, oznaczające obmycie się trochę i założenie świeżych ciuchów. W głowie jednak wciąż mu łupało, oczy miał podkrążone, twarz wciąż nosiła ślady starcia (uderzało w jego dumę, że Atreus okazał się znacznie lepszy, naprawdę musiał więcej ćwiczyć), włosy sterczały na wszystkie strony i nie myślał do końca jasno. Pewnie gdyby myślał, uznałby, że lepiej w ogóle trochę poczekać, ale do głowy przyszło mu po pierwsze, że praktycznie na pewno ktoś widział, jak się kłócą i mogą dojść do niej jakieś głupie plotki, po drugie, to że wcale nie ufa Bulstrode’owi i temu, co ten może przy pierwszej okazji Victorii naopowiadać.
Dlatego tuż po późnym, październikowym świcie, akurat o takiej porze, by wizyta nie przestała być całkiem absurdalna, Chris teleportował się pod domem Victorii. Uniósł rękę, by zapukać, zaklął, przypominając sobie, że zapomniał się uczesać, przesunął palcami po jasnych włosach, a potem ostatecznie faktycznie wreszcie zapukał.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#2
11 godzin(y) temu ✶  

Była błogo nieświadoma tego, co kapłanki kowenu Whitecroft rozpaplały, a co padło na ewidentnie podatny grunt, skoro z zawrotną wręcz prędkością wieści dotarły do Christophera… co miało swoje konsekwencje. Dokładniej to takie, że teraz stał pod drzwiami jej domu ewidentnie wczorajszy. Victoria już nie spała, a powoli szykowała się do pracy, w tym leniwym poranku nie spiesząc się nigdzie. Nie spodziewała się z rana żadnego gościa, to i nie była w zupełności przygotowana na spotkanie. Popijała właśnie swoją poranną kawę, ubrana w jedwabną koszulę nocną, z kotkiem na kolanach – na którym teraz testowała, jak przyjmie to, że Victoria nie jest już lodowata, jeśli zażyje eliksir.

Wtedy właśnie usłyszała pukanie do drzwi. Zdziwiona spojrzała na zegarek, podniosła Lunę, by ułożyć ją na swoim miejscu na fotelu, zgarnęła z oparcia jedwabny, bordowy szlafrok, którym się owinęła i poszła otworzyć.

Tak właśnie stanęła naprzeciwko Chrisowi: nieumalowana i zupełnie nieubrana do wyjścia, z włosami zaplecionymi w gruby warkocz, za to nie widać było po niej, żeby została dopiero co obudzona. Ze zdziwieniem otaksowała go wzrokiem, już mając pytać, czy coś się stało, skoro przyszedł o tej godzinie, ale wtedy dostrzegła jego twarz. To pytanie było zbędne.

– Dobrze się czujesz? – padło zamiast tego i odsunęła się, żeby go przepuścić. Ktoś go napadł? Na Merlina, oby nie było bardzo źle. – Wejdź – dodała, a gdy wszedł, zamknęła za nim drzwi. I poprawiła szlafrok. To było ważne, poprawić szlafrok. – Co się stało? – jeśli Chris martwił się, że Victoria wnerwi się, że przyszedł o takiej godzinie, to była bardzo od tego daleka. Zresztą… Sauriel potrafił przyjść o dziwniejszych godzinach. W dużo gorszym stanie, nadal pijany.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (312), Victoria Lestrange (273)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa