• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
Kwiecień 1972, bufet | Castiel & Sophie |

Kwiecień 1972, bufet | Castiel & Sophie |
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#1
05.01.2023, 20:44  ✶  
Znienacka dosiadł się do stolika przy którym siedziała Sophie. Nie uprzedził o swojej obecności, nie przywitał się tylko pojawiając się znikąd usiadł naprzeciw niej, przyciskając do stolika na wpół rozwinięty pergamin. Usadowił się i popatrzył oschle na Sophie, podsuwając w jej stronę kartkę.
- Słusznie mnie unikasz jednak i tak cię w końcu znajdę kiedy nie będziesz się zasłaniać magią.- ton głosu miał oziębły, gdzieś w oczach czaiła się niezdrowa złość ukierunkowana na kuzynkę. Niemalże doskonale poszło mu zapomnienie o jej obecności (dzięki ci, Fergusie) ale list od wujka Anthony'ego przypomniał wszystko. Wrócił zatem do rzeczywistości psiocząc na Sophie i ich pierwsze po latach spotkanie i suszył głowę Cynthii na temat lokalizacji kuzynki. Jeszcze trochę a musiałby wynająć Brennę i Erika by ją znaleźli. Przez tydzień nie mógł jej dopaść, nikt nie potrafił powiedzieć gdzie ona jest. Denerwował się na nią jeszcze przed spotkaniem aż w końcu pofatygował swoje cztery litery do Ministerstwa Magii. Nie poruszał się tu zbyt sprawnie ale widział gdzie co się znajduje i tutaj już dostał informację, że jest w bufecie. W końcu się znalazła bo nie miał ochoty schodzić do czeluści piekieł z zapytaniem o ich zaginioną przyjaciółkę.
- Skoro nastawiasz Cynthię przeciw mnie i zmuszacie mnie do zatajenia twojej obecności to teraz zajmiesz się tym listem. - cedził przez zęby. Rzadko można było go zobaczyć tak podminowanego ale akurat Sophie miała talent do wzbudzania skrajnych emocji. W liście było zapytanie stroskanego wuja o jakiekolwiek wieści dotyczące jego córki. Czy może kontaktowała się, czy wspominała o swoich planach, czy mógłby poinformować go gdyby się czegoś dowiedział bo bardzo się martwi a ta wyjechała bez słowa. Innymi słowy - wuj robił podchody do stworzenia sobie szpiega w obozie wroga. Skoro nie rozmawiał z jego ojcem to celował w najstarszego z dzieci.
- Nie mam najmniejszej ochoty bawić się w twoje kłamstwa. Zakończ to w końcu. - żądał od niej dorosłości. Wierzył, że miała ciężko, że chciała rozpocząć nowe życie na własnych warunkach ale za to jak go potraktowała i jak bardzo zdeptała jego zasady postępowania postanowił nie podsuwać jej żadnej taryfy ulgowej. Żądał aby zajęła się swoją przeszłością bo zaczyna to przesiąkać na jego życie. Skoro nie mogli dojść do kompromisu to coś musiało ulec zmianie. Skrzyżował ręce na ramionach i z zaciśniętymi ustami oczekiwał należytej reakcji. W kościach czuł jednak, że zbyt dużej ilości rozsądku nie mógł się tutaj spodziewać. Oj bardzo zalazła mu za skórę, solidnie.
(Była?) Aurorka
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie wyróżnia się wzrostem, mierzy 166 centymetrów. Długie, blond włosy, bardzo często związane w kucyk. Zawsze elegancko ubrana. Mocny, Amerykański akcent, którego nie da się pomylić z Brytyjskim

Sophie Flint
#2
08.01.2023, 19:36  ✶  
Co jak co, ale unikanie kuzyna szło jej w ostatnim czasie nad wyraz dobrze. Ich ostatniego spotkania bynajmniej nie mogli zaliczyć do udanych, toteż Sophie, jak na mądrą czarownicę przystało, uznała, że pewna odległość od kuzyna, jest w tym momencie wskazana. Jako że sama nie miała za bardzo co robić w Wielkiej Brytanii, to nic nie stało na przeszkodzie, aby popatrzyła przez kilka dni, co robi Castiel. Kwestia kamuflażu była dla niej kompletnie bezproblemowa, więc niejednokrotnie włóczyła się za nim jako stara kobieta, jakiś menel z nie do końca sprawną nogą, pani z ministerstwa magii i wiele, naprawdę różnorakich postaci. Tego dnia miała jednak do załatwienia swoje sprawy w Ministerstwie Magii. W końcu musiała znaleźć jakąś normalną pracę, która da jej godziwe wynagrodzenie i będzie chociaż w minimalnym stopniu zbliżona do tego, co robiła w USA. Nie miała lepszego pomysłu niż udać się do Ministerstwa Magii i zapytać, co mogą jej zaoferować.
Po wszystkim udała się do bufetu, bo naprawdę zgłodniała. Zamówiła sobie porządną kanapkę i dużą, czarną kawę, po czym usiadła przy jednym z wolnych stolików. Złapała porzucone przez kogoś wydanie Proroka Codziennego i otworzyła na jednej z pierwszych stron. Palcem wolnej ręki zaczęła kręcić nad filiżanką kawy, aby bezróżdżkowo zamieszać w niej cukier i mleko.
Widziała nadchodzącego kuzyna. Jako auror miała pewne nawyki których nie mogła się pozbyć, choćby bardzo chciała. Dlatego kiedy ten usiadł naprzeciwko niej i rzucił w jej stronę oskarżające spojrzenie, ona jedynie obniżyła nieco gazetę i uniosła jedną brew w pytającym geście.
- Gdy zależało mi na tym, aby się przed Tobą ukrywać, to byś mnie nie znalazł - oznajmiła tylko, wracając wzrokiem do przerwanego artykułu. Nie była w stanie go czytać, gdy Castiel rzucał w jej kierunku te dziwaczne komentarze, więc po chwili z głośnym westchnieniem złożyła gazetę na pół i położyła na wolnej części blatu stolika.
- Psujesz mi lunch, a jestem naprawdę głodna, Castiel - jęknęła, po czym wyrwała spod jego dłoni list od swojego ojca. Oczywiście znów posłużyła się magią bezróżdżkową, więc list rozwinął się przed nią i idealnie wyprostował, by mogła szybko przebiec wzrokiem po jego treści.
- Oczywiście - powiedziała tylko, nie definiując jakiego rodzaju oczywiście miała dokładnie na myśli. Oczywiście, zajmę się tym. Oczywiście, więcej nie będę Twoim problemem. Oczywiście, czego innego mogłabym się spodziewać po ojcu...
List zwinął się ponownie w rulon po czym opadł na blat stolika. Sophie sięgnęła po filiżankę kawy i upiła z niej duży łyk, patrząc prosto w oczy kuzyna, bardzo ciekawa jego reakcji.
- Kawy? Ja stawiam - zaproponowała jeszcze, jak przystało na kulturalną damę.
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#3
08.01.2023, 20:18  ✶  
Póki się nie widywali to zachowywał spokój ducha i zajmował się swoimi sprawami. Pochłonięty pracą i Fergusem nie musiał kłopotać się denerwującą kuzynką, której ego jest większe niż cały Londyn i obrzeża. Niestety, ale wróciła do niego niczym bumerang i chcąc nie chcąc musiał zainicjować spotkanie. Nie kwapił się wysyłać do niej list ani tym bardziej patronusa. To byłoby pójście na łatwiznę i choć chętnie odpuściłby spotkanie tak wolał od razu przerobić z nią ten "problem" aby go nie obciążał.
- Twoja arogancja ma jakieś granice?- zapytał cierpko, siedząc z kwaśną miną. Latająca wokół niej magia i brak różdżki (a może świadomość, że Sophie nie jest uzależniona od magicznego drewna i rdzenia) też go drażniło. To niebywałe jak zmienia się obraz człowieka kiedy żywisz wobec niego żale - od razu przeszkadza i drażni wiele pomniejszych aspektów, które w innym przypadku byłyby co najmniej interesujące.
- Musisz to jakoś przeżyć. - odparł zimno, nie mając ochoty przejmować się jej lunchem. Za bardzo był na nią wściekły za tak poniżające potraktowanie go i uważanie, że jest się lepszym od wszystkich wokół. Przyszła znikąd (a dokładniej spadła mu z nieba) i zaczęła się rządzić, nie przyjmując do świadomości, że ktoś nie będzie szedł jej na rękę.
- Co z tym zrobisz? Mam prawo wiedzieć skoro to list do mnie.- ciekaw był jak z tego wybrnie bo on nie chciał kłamać dalszej rodzinie. Żałował, że mieli taki słaby początek spotkania po latach. Nie przypominał sobie aby w tamtych czasach była taka zadziorna i wyniosła jak teraz. Jak nic dogadałaby się z Lorettą, jedna od drugiej zaczerpnęłaby więcej zajadłości i stworzyłyby duet niebezpieczny. Mógłby ją wprowadzić do towarzystwa, zapoznać z bardzo wartościowymi jednostkami ale… nie czuł tej chęci póki sobie paru spraw nie wyjaśnią.
Popatrzył na nią z lekkim osłupieniem kiedy zaproponowała kawę. To ostatnia rzecz o jaką mógłby ją podejrzewać. W pierwszym odruchu otwierał usta aby oschle dać jej do zrozumienia, że kawy zatrutą jej jadem nie zamierza dotykać ale w porę ugryzł się w język. Z lekkim przymusem przywołał się do porządku i przez zaciśnięte zęby nabrał tchu.
- Nie, dziękuję.- odparł formalnym tonem choć bardzo dużo go to kosztowało. Rozmasował palcami swoje brwi i powieki jakby walczył sam ze sobą. Tak naprawdę nawet nie wiedział gdzie Sophie się zatrzymała.
- Gdzie zamieszkałaś?- zapytał i ryzykował, że każe mu spadać. Przygotowywał się na taką odpowiedź bo nie miała obowiązku udzielać mu żadnych informacji. Mimo wszystko nie dałoby mu spokoju gdyby nie zapytał, nawet jeśli go spławi. W głębi duszy - bardzo, bardzo głęboko na samym dnie - w jakiś sposób się o nią martwił. Bądź co bądź nosili to samo nazwisko więc więzy były, czy tego chcieli czy nie.
(Była?) Aurorka
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie wyróżnia się wzrostem, mierzy 166 centymetrów. Długie, blond włosy, bardzo często związane w kucyk. Zawsze elegancko ubrana. Mocny, Amerykański akcent, którego nie da się pomylić z Brytyjskim

Sophie Flint
#4
10.01.2023, 18:09  ✶  
Ona bynajmniej nie miała tyle rozrywek w tym mieście, co jej kuzyn. Nie znała tutaj zbyt wielu osób, toteż kiedy przychodziło co do czego, zadowalała się towarzystwem kogokolwiek. A że i takich osób było stosunkowo mało w jej otoczeniu, to pozwalała sobie na niewinne śledzenie bliskich jej ludzi. Bądź co bądź, Castiel się do tego grona zaliczał. Nie to, że Sophie pałała do niego wielką i nieskończoną miłością. Po prostu więzy krwi do czegoś ją zobowiązywały. W związku z tym, że miała niemalże stu procentową pewność, że Castiel nie odpowie na jej listy o treści "co słychać", to musiała sobie radzić w inny sposób.
- Gdzie ty tu widzisz arogancję? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie, bardzo skutecznie udając oburzenie i przywołując właśnie ten wyraz twarzy. Jednak chwilę później nie mogła już dłużej tego robić, toteż uśmiechnęła się szeroko w kierunku kuzyna.
Wzruszyła delikatnie ramionami słysząc jego kolejne słowa, po czym bez większego skrępowania sięgnęła w stronę kanapki, którą i tak zamierzała zjeść. Przecież nie pozwoli, żeby się zmarnowała, prawda? W końcu wyglądała naprawdę smakowicie. Wgryzła się w nią z rozkoszą przymykając oczy, gdy poczuła smak pastrami na języku. Musiała przyznać, że w Wielkiej Brytanii naprawdę dobrze karmili. Czasami miała wrażenie, że nawet lepiej niż w Ameryce.
- Nie, nie masz takiego prawa - odpowiedziała z pełnymi ustami. Zmusiła się do tego aby przełknąć zalegający w jej ustach kęs kanapki. Odchrząknęła delikatnie, po czym kontynuowała. - To, że list został wysłany do Ciebie, nie jest jednoznaczne z tym, że zostałeś zaangażowany w sprawę. Ot zmartwiony rodzic wypytuje innych ludzi o wieści na temat jego córki. To wszystko.
Znów wzruszyła ramionami i ponownie ugryzła kanapkę. Tym razem żuła ją długo, zastanawiając się nad tym wszystkim w ciszy. Może faktycznie postępowała nie do końca rozważnie, nie informując nikogo na temat miejsca swojego pobytu. Jednak chciała po prostu zrobić coś na własnych zasadach. Czy to była jakaś wielka zbrodnia? Z jej perspektywy wyglądało to inaczej. A w chwili obecnej uważała, że ojciec nie zasłużył na tego typu informacje z jej strony.
- Cas, czyżbyś zainteresował się moim losem? - Uniosła jedną brew ku górze i uśmiechnęła się kącikiem ust. Sięgnęła ponownie po filiżankę kawy i upiła jeden niewielki łyk. W końcu uznała, że nie ma powodu dla którego miałaby być niemiła względem kuzyna, a w razie czego, miejsce zamieszkania zawsze mogła zmienić. - Wynajęłam pokój w dziurawym kotle. Okazuje się, że wcale nie mają tak drogo jak przypuszczałam.
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#5
10.01.2023, 19:22  ✶  
Taktownie przemilczał jej pytanie. Oboje wiedzieli, że wzajemnie się drażnili. Wystarczyło jedno niezbyt przyjemne spotkanie oraz brutalna wymiana zdań a okazywało się, że zwykła rozmowa wymagała wysiłku. Popatrzył tylko jak wgryza się w kanapkę lecz przybrał neutralny wyraz twarzy. Chciał sprawę załatwić szybko, bez niepotrzebnego przeciągania spotkania.
- To, że ty tak uważasz nie znaczy, że tak jest. Coś dla ciebie nowego?- odgryzł się bo aż prosiła się o utarcie nosa. Dzisiaj nie miał ochoty na wyrozumiałość, cała wyczerpała się podczas ich pierwszego spotkania.
- List adresowany do mnie, fakt. Muszę na niego odpisać w ciągu maksymalnie tygodnia. Wymyśl do tego czasu jak ukryć twoją obecność i jednocześnie nie skłamać. Mam swoje sprawy na głowie i nie mam czasu siedzieć i kombinować jak wywieść twojego ojca w pole. Sądząc po twoim charakterku dla ciebie nie będzie to problemem. - naprawdę mógł sobie to odpuścić i zająć się tym sam, zmuszając się któregoś wieczoru do głębokiego pomyślunku. Niestety ale nie był zbyt charyzmatyczny, a żonglowanie słowami przychodziło mu z trudem. Nie chciał niepotrzebnie się frustrować. Nie chciał iść Sophie na łatwiznę po tym jak go potraktowała. Odwrócił się do niej profilem patrząc na parę starszych czarodziei wykłócających się o ustawę.
- Wierz mi bądź nie, ale tak i też jestem tym zaskoczony. Nie spodziewałbym się po sobie takich ciepłych uczuć.- odparł zgryźliwie, wystukując palcami na stoliku jakiś rytm. Powstrzymał grymas na myśl, że kisi się w wątpliwej czystości pokoju w Gospodzie, jak jakiś turysta, człowiek którego nie stać na nic porządnego. To aż do gryzło, nie podobał mu się ten pomysł ale fakt, to też nie była jego sprawa.
- Na Pokątnej wynajmuję niedużego metrażu mieszkanie. Zrobiłem z niego gabinet. Jeśli wstawisz tam łóżko to możesz sobie tam mieszkać. - ech, znał odpowiedź ale tak jak wcześniej, tak i teraz musiał to powiedzieć na głos. Mimo wszystko bardzo mocno uaktywniała się w nim rola najstarszego dziedzica kiedy był w towarzystwie rodziny. Czuł się wciąż odpowiedzialny, nawet jeśli nie przepadał za Sophie.
- Potrzebuję tam być maksymalnie dwa razy w tygodniu od rana do czternastej. - dodał i już zaczynał wątpić w swoje słowa. Rozmasował wnętrzem dłoni usta, szczękę i brodę.
- Zajmiesz się tym listem w ciągu tygodnia?- zapytał już z lekkim nerwem wymalowanym w oczach. Uch, czemu rozmowa z nią jest taka… taka denerwująca? Czemu nie umiał zachować spokoju i zachowywać się jak na dwudziestosiedmiolatka przystało?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Castiel Flint (1244), Sophie Flint (828)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa