• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[23/04/1972] Ten wampir, co brzdąkał na gitarze... | Fergus & Nora & Sauriel & Salem

[23/04/1972] Ten wampir, co brzdąkał na gitarze... | Fergus & Nora & Sauriel & Salem
Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#21
25.01.2023, 20:46  ✶  
Wyczuwał tych, którzy "mieli rękę" do zwierząt. Słowa Sauriela, intonacja, odruchowa reakcja i ta bijąca od niego potrzeba interakcji przekonały Salema, że warto przyjąć od niego mizianie. Drapanie było nader przyjemne, ślepia Salema przemykały się z kociego zachwytu. Zignorował zaczepki zazdrosnego i niepoczytalnego Fergusa. Chciał wymamrotać do Nory potwierdzenie jej słów, że są we dwoje nierozerwalnie złączeni. Nie wyszło mu bo drapanie przybrało na sile i się rozlał niczym ciecz, która to zaraz wypłynęła z zrzuconej szklanki. W ciągu chwili wszystko się zmieniło. Namacalnie wyczuł coś dziwnego, oblizał mimowolnie górne kły, jakby upewniając się, że naprawdę nie ma na nich krwi. Będąc na tyle blisko, spostrzegł swym kocim okiem szybkie zasklepienie ran. To wywołało kolejny ostrzegawczy syk i wygięcie grzbietu w łuk, na którym zjeżona sierść dodawała mu objętości. Nawet na Erika tak nie reagował, gdy ten próbował go przytulać. Instynkt mówił, żeby oddalić się od niepewnego źródła i dopiero za pomocą wibrysów zbadać atmosferę. Obecnie odbierał z nich nagły wybuch zdenerwowania płynącego od Fergusa i mocnego spięcia Sauriela. Syczał na niego i nie odrywał odeń ślepi, gdy ten wstawał i wychodził z Olivanderem. Wciąż był zesztywniały, z wysuniętymi pazurami, którymi porysował blat stolika. Każdy, kto próbowałby go teraz dotknąć poznałby na skórze siłę pazurów. Każdy oprócz Nory. Mimo wszystko wzięła na ręce zjeżonego kota, który dopiero gdy Sauriel wyszedł, zaczął mięknąć i powracać do swojej standardowej puchatości. Ogon wciąż był lekko napuszony. Podwinął tylne łapy, zahaczając nimi o ubranie Nory, tak na wysokości brzucha. Zapomniał schować pazurów więc nieumyślnie ją podrapał. Nie był jeszcze w stanie za to przeprosić.
- No postawże mnie albo usiądź bo wydłużam się na kilometr. - odezwał się ze zirytowaniem, a jego ogon faktycznie końcówką dotykał już krzeseł. Tułów miał za to maksymalnie wydłużony dzięki elastycznym kręgom kręgosłupa.
- On jest dziwny. Niepokojący. - odpowiedział na pytający wzrok Nory. Położył dwie przednie łapki na jej nadgarstku i otarł wibrysy o jej rękaw, jakby chcąc pozbyć się tego zdenerwowania. Zerknął kontrolnie na drzwi czy Fergus przyprowadzi Sauriela z powrotem.
- On czegoś nie mówi. Czegoś ważnego. Instynkt mówi, że… ech. - łapą otarł pysk, głównie wrażliwy nos.
- Chcę z nim pogadać.- podniósł wzrok na Norę bo to ona ma w jego życiu decydujący głos. Nie umiał się wysłowić tak w pełni, potrzebował czasu aby przypisać odczucie instynktu słowami. Profilaktycznie ogon zahaczył również o jej przedramię, niejako zabierając Norze możliwość korzystania z rąk. Okupował jej ciepło ciała, odzyskując tym samym własne.
"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#22
28.01.2023, 18:13  ✶  
Fergus sam nie do końca rozumiał swoje dziwne zachowanie, które ostatnimi dniami przybierało nawet na sile i miało związek nie tylko ze spotkaniem Sauriela w klubokawiarni Nory. Nie spodziewał się go tutaj, w tym różowym przybytku, brzdąkającego na gitarze ku uciesze gówniar przy stolikach. Ale może to właśnie jego obecność tłumaczyła jeszcze większe tłumy w postaci rozchichotanych dziewcząt, których głosy wbijały się w uszy niczym małe igiełki. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, a atmosfera tak gęsta, że dało się ją ciąć, na przykład kocimi pazurami, które wysuwały się z rudawych łap opartych na blacie.
Jeszcze chwilę wcześniej wyobrażał sobie Salema niczym Kota w butach z mugolskich baśni, które czytywał mu w dzieciństwie dziadek. W cylindrze, eleganckich trzewikach i z muszką, na przykład w kształcie tuńczyka. Wyglądałby dostojnie na ślubie z Saurielem, marzącym zresztą o tym, by być kotem. Od miłości do nienawiści jednak krótka droga i tak się stało, że główny zalotnik kocura Figgów wypadł z gry.
Podrapał cię, prawda, Sauriel? Domyślił się, że coś jest nie tak. Że chłodne ręce nie są przyczyną przemarznięcia, a braku krążenia. Że rany zasklepiły się niemal od razu po tym, jak przestały stykać się z kocimi kłami. Nie zrozumiał, ale wie, że tak nie powinno być, że to nienaturalne. I chociaż Fergus złościł się, że Rookwood narażał swoją obecnością jego najlepszą przyjaciółkę; irytował z powodu ich zażyłej relacji i tego, że byli milsi wobec siebie bardziej, niż względem niego samego; zazdrościł im dobrego nastroju, gdy sam był kłębkiem nerwów, to też martwił się o Sauriela i jego tajemnicę. I to, że został odrzucony nawet przez kota, którego obecność sprawiała mu aż tyle radości.
Spojrzał niepewnie na Norę, a potem tylko skinął głową, gdy uznała pomysł ewakuacji za dobry. Ollivander zresztą nie widział innego wyjścia, obawiając się, że Salem naprawdę mógł narobić sporego rabanu. A jeszcze tego brakowało, by w kawiarni wybuchła panika spowodowana niezwykłym zachowaniem kota, który zazwyczaj opychał wszystkim pączki i kupony rabatowe. Zła reakcja zwierzaka mogła odbić się też na występach, z których panna Figg naprawdę się cieszyła, więc chociaż sam Fergus nie był zadowolony z obecności Sauriela, to jednak będzie musiał do tego przywyknąć. Na jakiś czas. I pilnować, by Norze albo Mabel nie stała się żadna krzywda, choćby przypadkiem.
Podążył za wampirem, który wyleciał z pomieszczenia niczym torpeda, zostawiając przyjaciółkę samą z jej pupilem, wtulonym w nią na jej własnych rękach.
- Będziesz musiał mu chyba zapewnić roczny abonament na rybę – stwierdził, wygrzebując z pudełka jednego papierosa i wcisnął go sobie do ust, oddając własność Saurielowi. Odpalił fajkę zapalniczką znalezioną we własnej kieszeni i oparł o ścianę budynku, zaciągając dymem. – Zwłaszcza, jeśli miałby coś przemilczeć – dodał, wzdychając, bo też nie wiedział, jak bardzo Rookwoodowi zależało na tym, by otoczenie nie wiedziało o jego stanie. Równie dobrze mógł mieć na to wylane, w przeciwieństwie do Fergusa, który nijak nie zaakceptowałby ostracyzmu skierowanego w jego przyjaciela. Bo nawet jeśli się złościł i mózg podpowiadał mu, że miał przed sobą trupa, to wciąż widział w nim przyjaciela. Obrócił głowę, wpatrując się w szybę, za którą odnalazł Norę wciąż ściskającą uwieszonego na niej Salema. Zdawali się o czymś poważnie rozmawiać.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Fergus Ollivander (4950), Nora Figg (3533), Salem (1623), Sauriel Rookwood (4290)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa