• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[kwiecień 72, noc] Droga do Limbo

[kwiecień 72, noc] Droga do Limbo
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#11
03.08.2023, 21:24  ✶  
Patrick nie potrafił ukryć zaskoczenia, które odmalowało się na jego twarzy, gdy Sebastian wypowiedział słowa: „Jeśli nie napotkamy absolutnie żadnych problemów to do godziny”. Może był to wynik jego wyjątkowego malkontenctwa, tego że nie znał się na duchach, na tym jak się zachowywały i w jaki sposób się je odwoływało, ale zawsze był przekonany, że podobne zabiegi były jakieś dłuższe. Dużo dłuższe i dużo trudniejsze.
A tu kilka uwięzionych w kryształowej czaszce dusz, dwóch sprawnych spirytystów było w stanie odesłać do godziny. Dlaczego nikt więc nie odesłał w zaświaty Marty Warren? Jako uczeń Hogwartu, Steward zdołał się z nią nawet zaprzyjaźnić, ale wraz z upływem lat coraz bardziej docierało do niego, że była to przyjaźń czasowa i nietrwała. I nawet nie dlatego, że w końcu skończył Hogwart i odszedł. Chodziło o to, że dorósł a Marta ciągle pozostawała tą samą Martą. Skoro odesłanie ducha dwójce sprawnych spirytystów zajmowało dziesięć minut, czemu nie odesłano i jej? Czy nie było jakimś okrucieństwem pozostawić ją na świecie by patrzyła jak starzeje się świat, ale psychicznie ciągle pozostała nastolatką?
Chyba, że nie chciała zostać odesłana a Ministerstwo Magii respektowało jej wolę.
Patrick odwrócił głowę w stronę kryształowej czaszki. Czy naprawdę istniały w środku dusze, które zechciałyby tu zostać? W pierwszej chwili odpowiedziałby, że na pewno nie, ale właściwie dlaczego nie? Bo zostały bestialsko zamordowane przez czarnoksiężnika wariata? Marta Warren też została zamordowana i tkwiła w zatkanej toalecie. Może to wcale nie było takie proste?
Cóż, pozostawało mieć nadzieję, że te z czaszki okażą się bardziej chętne do podróży na drugą stronę.
- Imponujące – odpowiedział MacMillanowi. – A jakby jednak nie chciały grzecznie przejść na drugą stronę? Poza tarczami ochronnymi, mamy w jakiś szczególny sposób z nimi walczyć? – zapytał na wszelki wypadek.
Pytanie może i było głupie, ale Steward nie znał się na duchach, na ich przywoływaniu i odwoływaniu. Wolał również, nawet przypadkiem, nie zamienić sprawy odsyłania duchów w walkę z kilkoma duchami.
Po wysłuchaniu słów Sebastiana, zajął pozostawione mu przez Brennę wolne miejsce. Nim wszystko się zaczęło, posłał jej jeszcze szybkie spojrzenie. Nie było kontrolne, po prostu wolał się upewnić, że wszystko działo się tak, jak sobie to zaplanowała. W odróżnieniu od niej, nie sprawiał wrażenia jakby przeszkadzało mu, że dowodziła. Bo i też nie przeszkadzało mu to zupełnie. Lubił kiedy dowodzili inni, o ile robili to mądrze a Longbottom w tej materii ufał.
A potem już tylko obserwował w milczeniu jak Sebastian wraz z Jamilem Anwarem rozpoczęli uwalnianie i odsyłanie uwięzionych w kryształowej czaszce duchów. Patrick starał się nie myśleć o tym, że patrzył właśnie na pojawiającą się zamordowaną przez szalonego czarnoksiężnika starszą kobietę. Stał niemal kompletnie nieruchomo, gotowy na najmniejszy znak, że powinien zacząć działać. Ale póki co wszystko przebiegało nad wyraz spokojnie.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
04.08.2023, 15:32  ✶  
Brenna nie miała wątpliwości, że te duchy nie chciały tu pozostać. Diagnoza Sebastiana wskazywała na to, że… cierpiały. Uwięzione czarnoksięską mocą, służące jako źródło mocy dla czarownika z mokradeł, znosiły katusze. Nie zastanawiała się więc nawet nad tym, czy któryś z nich nie chciałby zostać po tej stronie – jak Prawie Bezgłowy Nick czy Jęcząca Marta.
Zresztą o ile jako dziecko w Hogwarcie traktowała obecność tych duchów jako coś naturalnego, tak teraz, jak dorosła, uważała, że nie powinno ich tam być.
W ogóle nie powinny pozostawać wśród żywych.
Brenna ściskała palce mocno na powierzchni różdżki, w napięciu obserwując, jak materializują się kolejne dusze, a wspólna moc Jamila i Sebastiana otwiera im drogę do Limbo. Serce podchodziło jej do gardła, bo widywała duchy, widywała umarłych, patrzyła w ich wspomnienia… ale chyba nigdy dotąd nie była tak… blisko. Blisko drugiej strony. Podobno Trelawneyowie mieli specjalne związki z Limbo, i teraz spojrzała na Sebastiana jakby z pewną podejrzliwością, zaraz jednak jej spojrzenie skupiło się na sylwetkach, najpierw pojawiających się, potem znikających.
W niebycie?
Po drugiej stronie?
Żałowała, że tylko tyle mogą dla nich zrobić. Otworzyć im drogę. I spróbować ukarać tego, który odebrał im życie.
Tkwiła w niemalże bezruchu, póki wszystko się nie zakończyło. A potem, kiedy światła wygasły, gdy czaszka przestała błyszczeć, a zmęczony Jamil po prostu ułożył się na podłodze, spojrzała z pewnym zdziwieniem najpierw na spirytystów, a potem na Patricka.
– To wszystko? – spytała. Zabrzmiało to prawie, jakby była rozczarowana, więc szybko uzupełniła. – To znaczy, po prostu mi ciężko uwierzyć, że chociaż raz wszystko obyło się bez kłopotów. Wiecie? Byłam praktycznie pewna, że jeden z tych duchów nam zwieje. Spróbuje któreś z nas opętać. Albo nie wiem, zacznie nawiedzać kafeterię – wyjaśniła i odetchnęła. To wszystko nie było powodem do żartów i teraz jej gadanie nie wynikało tak naprawdę z chęci obrócenia wszystkiego w dowcip, a po prostu nerwowości.
Nie pamiętała, kiedy się jej zdarzyło, że każdy aspekt przebiegł zgodnie z planem.
Czekała jeszcze przez chwilę, patrząc na Macmillana, jakby ten miał zaraz oznajmić jej, że jednak doszło do drobnego wypadku, coś wypuścili albo naładowali czarnoksiężnika nową mocą. Ale w końcu rozluźniła napięte mięśnie i schowała różdżkę do kieszeni.
– Patrick, czaszka wraca do Biura Aurorów? – zapytała w końcu. – Dziękuję wam wszystkim za pomoc – dodała. Z pewną ulgą. Przynajmniej zdołali uwolnić uwięzionych i oni mogli wracać do siebie, a ona… wziąć się za kolejny raport, który dołączy do akt sprawy.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#13
12.08.2023, 01:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.08.2023, 01:12 przez Sebastian Macmillan.)  

Absolutny brak problemów był na dobrą sprawę frazą kluczową. Niektóre duchy bywały krnąbrne z natury i trzeba było je odpowiednio podejść, aby nakłonić do tego, aby usłuchały czarodzieja. Inne w pełni rozumiały swoją sytuację i zamiast osiąść na stałe na tym ziemskim padole łez, wolały odejść na stałe w zaświaty, aby tam szukać spełnienia. Sebastian starał się nie dopuszczać do siebie myśli, że czaszka może się okazać wyzwaniem przewyższającym zdolności, jakimi cechował się on sam, jak i jego kuzyn. Tyle lat nauki i doskonalenia własnych talentów miałoby pójść na marne wobec starań jednego czarnoksiężnika? Nieodczekanie!

— Zależy od tego, jak bardzo jesteście obyci z zaklęciami nekrotycznymi — stwierdził, nie wdając się jednak w szczegóły, pozostając przy krótkich wyjaśnieniach. — Biorąc jednak pod uwagę na to, że jesteście funkcjonariuszami służb, raczej bym was o to nie posądzał. — Spojrzał na Brennę, uśmiechając się do niej krzywo. — Pozostańcie przy zaklęciach obronnych. Ewentualnie możecie próbować je rozgonić podmuchami wiatru. To może zakłócić na krótki czas ich strukturę.

Miał przy sobie nie kompanów egzorcystów, a aurora i brygadzistkę. Wprawdzie ta dwójka wydawała się lgnąć do najróżniejszych śledztw (zwłaszcza panna Longbottom), jednak prędzej by podejrzewał kuzynkę Sarkę o pertraktowanie z diabłami, niż to, że którekolwiek z nich miało wiedzę i umiejętności wystarczające, aby sięgnąć po zaklęcia z dziedziny nekromancji z wyższej półki. Niektóre z nich zahaczały o strefę duchową, aczkolwiek nawet Sebastian miałby problem, aby określić zawiłości tej szkoły magii.

— Witaj, zagubiona — Wstrzymał na moment własną modlitwę, co by powitać wydostaną z więzienia duszyczkę. — Przykro mi z powodu krzywd, których doznałaś w chwili odejścia. Pozwól, że przeprowadzę cię do miejsca, w którym będziesz bezpieczna. Teraz i na zawsze, po wsze czasy.

Na tym zakończył swą interakcję z duchem, wracając do swojej książeczki i kontynuując modły, przeprowadzając ducha do wyrysowanych na ścianie znaków. Może nie będzie tak źle, pocieszał się w myślach, czując ulgę, gdy ducha udało się przeprowadzić do lepszego miejsca. A przynajmniej miał nadzieję, że lepszego. Lepsze zaświaty, niż zamknięcie w magicznym artefakcie, gdy ktoś na tobie żeruje, nawet po śmierci, gdy powinieneś mieć święty spokój. Dosłownie i w przenośni.

Jedne duchy szły wolniej, inne szybciej, ale koniec końców wszyscy rezydenci kryształowej czaszki koniec końców ją opuścili. Pod koniec modlitw Sebastian był już cały przepocony i dłonie mu się trzęsły, gdy wertował kolejne karty modlitewnika. Gdy w końcu zakończyli procedurę, opadł na podłogę obok Jamila, chcąc się upewnić, że z kuzynem było wszystko w porządku. Dopiero po dłuższej chwili przeniósł wzrok na Brennę.

— Dla mnie to również nie lada niespodzianka — wtrącił zachrypniętym głosem, wachlując się zakładką z Panią Księżyca wznoszącą modły do srebrnego globu. — Sądziłem, że w twoim tempie tendencja „niestandardowych magicznych wypadków” może tylko rosnąć. Cieszę się, że tym razem postanowiłaś trzymać się w ramach pewnych granic. Tym lepiej dla mnie.

Kaszlnął kilka razy, jednak nie podniósł się jeszcze z ziemi. Zerknął kątem oka na wyrysowane znaki. Ktoś będzie musiał to uprzątnąć, zanim opuszczą to miejsce, aby udać się na zasłużony odpoczynek.

Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#14
16.08.2023, 01:19  ✶  
I wreszcie było po wszystkim.
Patrick poruszył się, nagle zdając sobie sprawę, jak bardzo ścierpły mu mięśnie. Zmarszczył brwi, najpierw przez dłuższy czas spoglądając na odpoczywającego po seansie odsyłania duchów na drugą stronę Jamila, potem na Sebastiana a wreszcie na kryształową czaszkę.
Słowa Brenny wlatywały mu do głowy jednym uchem a wylatywały drugim. Odpowiedzi Sebastiana również. Wzruszył bezradnie ramionami. Sam nie był do końca przekonany, że to wszystko na pewno poszło tak sprawnie. I nawet nie chodziło o to, by miał nie wierzyć w umiejętności zebranych tu fachowców, po prostu… po prostu rzadko sprawy toczyły się aż tak prosto.
- Ministra Magii mogłaby nie być zachwycona, gdyby nagle jej ulubiona filiżanka z kawą zaczęła podskakiwać na stoliku – zauważył, posyłając brygadzistce wesołe spojrzenie.
I pewnie byłoby to nawet interesujące przeżycie do pooglądania z boku. Do czasu aż czarnownica skojarzyłaby pojawienie się ducha z przeprowadzanymi tu egzorcyzmami.
Steward podszedł do kryształowej czaszki. Podniósł ją ostrożnie. Niby była już tylko kryształową czaszką, zwykłym przedmiotem czy jak nazwałby ją McMillan, pustym naczyniem, ale wciąż budziła w aurorze niepokojące skojarzenia.
- Tak. Wątpię by Harper ucieszyła się na wieść o tym, że oddałem ją Sebastianowi w ramach podziękowań – zażartował, pakując ją z powrotem skrzynki. – Może w ogóle warto by ją zniszczyć? Teraz jest pusta, ale w nieodpowiednich rękach… - urwał, zdając sobie sprawę, że Brenna i tak bezbłędnie potrafiłaby dokończyć jego myśl.
- I ja wam dziękuję – dodał do jej podziękowań, znowu na dłużej zawieszając spojrzenie na leżącym Jamilu. – A teraz wreszcie czas do domu.
Nie, nie ponaglał egzorcystów, choć jego słowa raczej nie brzmiały szczególnie subtelnie. Zaczekał aż obydwaj mężczyźni opuścili pomieszczenie a potem sam wyszedł z niego w towarzystwie Brenny. Już na korytarzu jednak się rozdzielili. Musiał przecież jeszcze odnieść skrzynkę z kryształową czaszką do biura aurorów.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1808), Jamil Anwar (1123), Patrick Steward (1657), Sebastian Macmillan (2194)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa