• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[23.06.72, wieczór, Catherine Barlow] Ścieżki się splatają

[23.06.72, wieczór, Catherine Barlow] Ścieżki się splatają
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#41
28.11.2023, 22:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.11.2023, 22:16 przez Bard Beedle.)  
Jonathan sprawiał wrażenie, jakby nie miał ochoty nigdzie iść z Longbottomem i w pierwszej chwili wyszarpnął dłoń z uścisku... ale gdy Barlow po chwili wahania pozwoliła pociągnąć się do ognia, poszedł wraz z nią.
Erik nie musiał się obawiać rodzinnego obiadu - Jeremiah wszak znał sytuację, mieli sprowadzić Catherine do Warowni, a sieć Fiuu zostawiono podłączoną i monitorowaną właśnie na taki wypadek. U celu już na nich czekano. Musiał jedynie najpierw rozpalić ogień, co jednak zajęło mu dobre kilka chwil, ze względu na to, że zalał kominek wodą i rzecz jasna w efekcie kiedy krzyknął adres posiadłości, walka na zewnątrz już trwała w najlepsze.
Trójka czarodziei znikła w płomieniach.
*

Zaklęcie Caina podziałało, ale czarodziej nie zdołał poruszyć się dość szybko , aby stanąć na linii zaklęcia. W efekcie czar trafił Bletchleya: na szczęście niezbyt silny, więc nie wyrządził mu poważnej krzywdy, ale był dostatecznie mocny, aby odrzucić Caina i sprawić, że ten przewrócił się na ziemię.
Mogłoby się to źle dla niego skończyć, gdyby z domu nie wypadły dwie czarownice.
Naśladowca rzucił tarczę, ale czar Heather był na tyle silny, że i tak zdołała go spętać. Wprawdzie więzy po tym, jak przebiły się przez jego ochronę, osłabły, na chwilę jednak został unieruchomiony.
- TU PUŁAPKA! - ryknął, najwyraźniej uznając, że wpadli w jakąś zasadzkę Ministerstwa: że czekano tu na nich, nie próbowano ratować żadnej Catherine, a liczono na to, że się pojawią. Różdżka wypadła mu z dłoni, kiedy sekundę później uderzyło w niego zaklęcie Mavelle, powalając go na ziemię. Drugi z mężczyzn, który nie zdążył przyjąć na siebie zaklęcia przeznaczonego dla Bletchleya, machnął w tym momencie różdżką, ale najwyraźniej uświadomiwszy sobie, że wcale nie mają przewagi, a wręcz zaczynają przegrywać, nie próbował już atakować - wokół nich zaczęły formować się ściany, które miały zapewne dać im czas na ucieczkę.
Trzeci z mężczyzn poderwał się z ziemi, pozbywając się wreszcie więzów, którymi skrępowano mu ręce na początku walki. Chwycił towarzyszy za ramię i chyba chciał się z nimi teleportować. Zaklęcie nie podziałało jednak - za to cała trójka znikła reszcie na moment z oczu za wyczarowaną zasłoną. Ta nie była jednak potężna i raczej też nie miała utrzymać się dłużej niż przez kilka sekund.

rzuty npc



- Erik, nie odpisuj w tej i kolejnej turze - zabierasz w tym czasie resztę do Warowni, możliwe, że już do sesji nie wrócisz, zależy, jak skończy się walka
- Cain: ze względu na upadek, w tej turze masz jeden rzut


kolejna tura do 1.12, godzina 21

@Cain Bletchley @Erik Longbottom @Mavelle Bones @Heather Wood
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#42
29.11.2023, 21:36  ✶  
Och, gdyby to była pułapka…! W zasadzie prawie żałowała, że nie była; prawie, bo działając poza granicami wytyczonymi przez prawo miała jednak nieco inne możliwości, a tłumaczenie, że miała ochotę na wycieczkę krajoznawczą i akurat przypadkiem wpadła na takich, którym się zachciało pobyć niepraworządnymi obywatelami Brytanii, więc zaprowadziła porządek, jak na brygadzistkę przystało, nieszczególnie było jej w smak.
  Tak, dokładnie tak, całą czwórką się wybrali na wycieczkę, a że bez Brenny? No, wyjątkowo miała co innego do zrobienia, bardzo przykro, że wyszło tak, a nie inaczej. Sama sobie nie uwierzyłaby w tę bajeczkę, a co dopiero taki stary (jakkolwiek by to nie brzmiało – nie uważała go wszak za starego…) wyga, jakim był szanowny papa Bones, który z niejednego pieca jadł i naprawdę niejedno widział.
  Gdyby to była pułapka – przynajmniej miałaby satysfakcję, że zgniją w Azkabanie, a tak…
  … tak to w zasadzie nie zawracała sobie tym głowy. Ostateczną decyzję, co się z nimi stanie, podejmą później, jeśli wynik walki odpowiednio się rozstrzygnie. Zaś prawda taka, że dopóki się ścierali, to nie szło brać niczego za pewnika, niczym w quidditchu – dopóki znicz był w grze, wszystko, dosłownie wszystko, mogło się wydarzyć.
  Nie bawiła się w rozpraszanie zasłony – ot, po prostu kolejne machnięcia różdżki, raz za razem, kolejne zaklęcia; ponownie surowe wiązki mocy. Przełamać barierę i, dość oględnie rzecz ujmując, sprać im tyłki…


Rzut Z 1d100 - 82
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 3
Akcja nieudana
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#43
29.11.2023, 22:55  ✶  

Zawsze wydawało mu się, że w walce, na wojnie, to nie gwar był najbardziej przerażający. Nie krzyki gniewu czy bólu, agonalne jęki czy rozkazy wydawane ponad głowami tłumów. Najgorsza była cisza. Taka, jaka piszczała tutaj. Tylko te dźwięki normalnej życia, świst zaklęć, na początku kilka krzyków. Wszystko toczyło się w sekundach, a szare oczy dostrzegały wydłużające się minuty. Wywróżony sobie samemu upadek nadszedł bardzo szybko.

Nie miałby żalu, tak jak nie tkwił w nim strach w myśli, że przecież zaraz mogło się pojawić gorsze zaklęcie niż to, które pchnęło go na ziemię i lekkim paraliżem ogarnęło ciało. Stęknął, podpierając się asfaltu, po którym się przetoczył starając chronić głowę i twarz przede wszystkim. To był ten upadek. Po nim spodziewalibyśmy się zakończenia historii. Jednej z wielu w tej opowieści. Na szczęście dla niego samego kawaleria przybyła w odpowiednim momencie.

Pół leżąc, na kolanach, machnął różdżką w kierunku mężczyzn, licząc na to, że jeszcze zdąży ich złapać. Środkowego z nich, który wyglądał, jakby zaraz miał swoich towarzyszy stąd zabrać. Ktoś ich tutaj teleportował - czyżby tylko on potrafił? Jeśli nie to zawsze warto mieć chociaż jednego na miejscu. A może im się poszczęści i dostaną kilku rzezimieszków w swoje łapy.

Zostać tutaj ze swoimi kumplami. Rozbrzmiał rozkaz.


Rzut PO 1d100 - 33
Slaby sukces...


• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#44
30.11.2023, 15:00  ✶  

Uśmiechnęła się pod nosem, kiedy usłyszała, że tamci zaczynają panikować. A żebyście wiedzieli, może nie była to pułapka ministerstwa (o czym tamci nie wiedzieli), mimo wszystko całkiem nieźle szło im kopanie tyłków tym śmieciom. Nie zamierzała zaprzestawać na laurach. Nie było to w stylu panny Wood.

Ruszyła więc przed siebie z różdżką uniesioną do góry, gotowa do dalszej walki. Bardzo chciała, żeby tamci o niej nie zapomnieli. Może i schowali się za zasłoną, nie powodowało to jednak, że nie mogła w nich trafić po raz kolejny. Nie było sensu skupiać się na pętaniu tych typów, co z nimi zrobią? Zaniosą do ministerstwa, to było bez sensu. Musieliby wytłumaczyć gdzie ich znaleźli i co robili. Lepiej było po prostu zrobić im krzywdę, żeby przez dłuższy moment nie mogli angażować się w żadne misje o podobnym charakterze.

Panna Wood stanęła i zgrabnie machnęła różdżką, wypowiedziała pod nosem zaklęcie, które miało trafić w miejsce, gdzie jeszcze chwilę wcześniej ich widziała. Chciała, żeby ktokolwiek oberwał wiązką magii, żeby poczuli na własnej skórze, jak bardzo nienawidzi takich, jak oni.


kształtowanie

Rzut Z 1d100 - 8
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 73
Sukces!
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#45
30.11.2023, 15:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.11.2023, 15:26 przez Bard Beedle.)  
Mur został rozbity zaklęciem Mavelle. Hałas, błyskające zaklęcia - to wszystkie pewnie już zwróciło uwagę sąsiadów czy pijaków, których słyszeli wcześniej, ale na razie wszystko działo się za szybko, aby ktokolwiek jakoś zareagował. Czar Caina zderzył się z tarczą, wyczarowaną przez naśladowcę, tego samego, który wcześniej stworzył wokół nich tę słabą osłonę - jej istnienie dało jego towarzyszowi dość czasu, aby chwycił pozostałą dwójkę za szaty.
Taniec nad przepaścią.
Heather chciała skrzywdzić - wiedziona gniewem słusznym, ale niepowstrzymanym. Sięganie po taką magię zawsze było jak stąpanie po linie, jak tańczenie na krawędzi otchłani. Jej zaklęcie pofrunęło ku mężczyźnie, którego wcześniej sama spętała, i który teraz próbował się podnieść. To on rozpraszał dotąd całkiem skutecznie ich czary, tym razem jednak nie miał takiej możliwości - upuścił przecież różdżkę, więzy ledwo z niego opadły, nie wstał jeszcze po tym, jak Mavelle rzuciła go na ziemię. Próbował zrobić unik i w efekcie wszystko wyszło jeszcze tylko gorzej - zaklęcie Heather cięło go w pół ruchu, pozostawiając krwawy ślad, a on, że chciał się rzucić na bok, uderzył głową o resztkę muru.
W chwili, w której trzeci śmierciożerca zacisnął dłonie na jego ramieniu, nie poruszał się. Ranny. Oszołomiony, nieprzytomny...?
A może martwy?
Nie mogli tego stwierdzić na pewno - nie w ciemnościach, nie gdy łopotały czarne szaty, nie kiedy ledwo sekundę po tym upadku cała trójka ich przeciwników znikła, porwana przez wir teleportacji.
Jasne było jednak, że na pewno mocno oberwał i poczuł nienawiść Wood na własnej skórze – i z pewnością będzie najmniej potrzebował szybkiej pomocy uzdrowiciela.

Możecie teraz albo:
- opisać więcej poczynań w swoich postach, co chcą ogólnie zrobić tu postacie - i ja podsumuję 4 grudnia o 21.
- napisać 2 rundy między sobą, beze mnie, jeśli chcecie wejść w interakcje. W tym drugim przypadku prośba, aby zamknąć się do 6 grudnia wieczorem - wtedy rzucę podsumowanie i przekażę tutaj + w szpalcie Zakonu, co potencjalnie w ramach pokłosia.


@Heather Wood @Cain Bletchley @Mavelle Bones

EDIT
Rzuty i krytyczna porażka
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#46
01.12.2023, 20:29  ✶  

Jak bardzo delikatnym tematem była śmierć?

Cain opuścił głowę na asfalt, kiedy mężczyźni zniknęli. Klęczał, podpierając się jedną ręką, drugą trzymał różdżkę. Teraz opuszczoną, bo przecież tylko głupiec wróciłby do "pułapki". Świetnie ujęte, przecież planowali tę pułapkę tyle czasu, że aż szok, że nie wyszła perfekcyjnie i że ci mężczyźni nie skończyli jak muchy w pajęczej sieci. Wszystko było tak idealnie ustawione, tak przemyślane, no co mogło pójść nie tak? Wziął głębszy oddech i dopiero pozbierał się z ziemi, otrzepując dłonie i odruchowym gestem zagarniając roztrzepane włosy do tyłu. Największy pokrzywdzony całego tego wydarzenia - jego fryzura, jeśli tylko nie liczyć moralności i sumienia Heather, które właśnie zostało bardzo nadszarpnięte. To był wypadek. Człowiek lubił sobie tak wmawiać, wpychać do głowy usprawiedliwienia siebie samego. Szare oczy Caina tkwiły teraz w niewielkiej kobietce, która dokonała czegoś wielkiego. Dobrego? Złego? Teraz można obserwować prosektoria albo pobliskie rzeki - może niedługo przyjdzie im wyłowić jakiegoś trupa. Samotnego, bez dokumentów, albo i nawet z nalepką na twarzy "on jest temu winny". Na pocieszenia i ustalanie, co się właściwie wydarzyło przyjdzie jeszcze pora.

- Macie ją? - Zapytał tylko. Chwilę już czasu tu spędzili i przetrwonili, a Cain bardzo nie chciał, żeby przeciągać tę wizytę na jak najdłużej. Raczej stawiał na minimalizację tego czasu kiedy już miała miejsce zawierucha. Rozejrzał się po budynkach upewniając się, że żadne światło się nie zapaliło, że żadne dziecko nie stoi na środku ulicy i nie spada mu właśnie lód na jezdnię, bo na twarzy ma dwukropek pikachu, a w oczach zero śladu inteligencji. - Potrzebuję pomocy w uwolnieniu mugolki spod wpływu zaklęcia kontrolującego. - Machnął lekko ręką na obie kobiety. Głównie po to, żeby obie wymsknęły się z tej uliczki, gdzie pod butami latało szkło. Spojrzał na własne ręce, potem otrzepał spodnie, chociaż niekoniecznie wiele to dawało czy zmieniało. Cainowi daleko było do schludnego i eleganckiego wyglądu tak czy siak.

- Zaklęcie zauraczające, bardzo silne. Rozproszcie je, proszę. Zrobię resztę. - Odezwał się po wejściu z nimi do domu - o ile którakolwiek z dam z nim poszła. Zaklęcie w końcu samo by się wyczerpało, albo i nie, jeśli utrwalone zostało hipnozą, która była trwała. Czasem stety, a czasem bardzo niestety - jak w tym wypadku to to drugie. W każdym razie liczył na pomoc pań, żeby móc zakończyć cierpienie tej rodziny - zreperować umysł matki i pozwolić dziecku zapomnieć o tym, o czym pamiętać nie powinien. Potrzebował pomocy w samym rozproszeniu zaklęcia, a po tym jeśli Mavelle i Heather się śpieszył nie nalegał, żeby zostawały. Szczególnie, że sam proces hipnozy i powolnego naprawiania umysłu kobiety nie był procesem trwającym pięć minut. Zajmował czas. Sporo czasu. A nie wiedział, w jakim stanie było dziecko.



• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#47
02.12.2023, 21:09  ✶  
Hałas i zaklęcia – niestety gnana pośpiechem (a może i stety? Bo gdyby nie zaatakowała z miejsca – co by się wtedy stało z Cainem, hm? Czy wtedy też szale zwycięstwa byłyby w identyczny sposób przechylone – a może jednak byłoby zgoła inaczej?) nie zajęła się wyczarowaniem żadnej sfery, która zamknęłaby w sobie wydarzenia, których to grono było uczestnikiem. Z pewnością oszczędziłoby to uszy i ewentualnie oczy mugoli, ale… cóż.
  W walce istniały pewne priorytety, czy tego się chciało czy nie.
  Zacisnęła wargi, gdy cała trójka zniknęła, jak sen złoty. Jeden oberwał – nie, żeby nie czuła swego rodzaju satysfakcji z tego powodu, skądże znowu – ale… uciekli. Uciekli i… hm, w sumie najważniejsze, że Catherine była już bezpieczna. Przy odrobinie szczęścia – zastanowią się dobrze, zanim ponownie spróbują odstawić coś podobnego.
  Przy odrobinie szczęścia…
  Ale przecież nadzieja była matką głupców; stąd też Bones nie zakładała, że nic podobnego w przyszłości już się nie wydarz, byłoby to najczystszą głupotą.
  - Mamy. – potwierdziła krótko, opuszczając dłoń z różdżką. Ruszyła się ze swego miejsca, kierując tam, gdzie znajdował się śmierciożerca, którego zraniła Heather. Lepiej nie pozwalać, by wraz z nastaniem świtu ktoś przypadkiem odkrył niewyjaśnione krwawe plany, stąd też miała zamiar najpierw posprzątać. Ot, tyle dobrego, że te gnojki już się wpakowały za żywopłot, walka nie toczyła się bezpośrednio na ulicy, więc porządne podlanie trawnika powinno było załatwić sprawę…
  - Daj mi tylko dosłownie chwilkę, to pójdziemy i spróbujemy – poprosiła jeszcze, machając w tym czasie patykiem. Niech woda wszystko zmyje, niech ziemia pochłonie… I wyśliznęła się na ulicę, żeby pójść za Bletchleyem i spróbować pomóc mu w tym, co chciał zrobić. Tylko tyle… lub aż tyle? Może i kobieta była mugolką, może i zaklęcia same w sobie i tak się wyczerpywały i tak, ale jeśli użyli czegoś gorszego niż tylko czaru, no to… dlaczego pozwalać, by miała pozostać w takim stanie?
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#48
04.12.2023, 15:02  ✶  

Widziała, że udało jej się trafić. Nie miała jednak pojęcia, jak bardzo skrzywdziła swojego przeciwnika. Dosyć szybko bowiem cała trójka zniknęła w ciemności. Czy miałaby do siebie żal, gdyby się dowiedziała, że przypadkowo ktoś zginął tej nocy? Czy powinna, przecież oni pojawili się tutaj po to, żeby ich zranić. Była gotowa na to, że kiedyś przyjdzie moment, w którym zrobi komuś krzywdę, wiedziała, że ją samą może czekać śmierć, musiała działać w podobny sposób, lepiej było, żeby cierpiał ktoś od nich, niż od tych, którzy walczyli po ich stronie.

Przeciwnicy zniknęli, więc mogli odetchnąć. Chyba wszystko poszło po ich myśli. Erik zniknął stąd z Meadowesem i Catherine, a oni mogli za chwilę do nich dołączyć. Udało im się zrobić, to po co się tutaj pojawili.

Heather podeszła do reszty towarzyszy, nieco zgrzana, policzki miała zarumienione, a krew płynęła bardzo szybko w jej żyłach, nie przestawała obserwować okolicy, w końcu mogło pojawić się jakieś kolejne niebezpieczeństwo. Musieli uważać.

- Możemy spróbować. - Odpowiedziała Cainowi. Skoro mugolka znajdowała się pod wpływem jakiegoś zaklęcia to z przyzwoitości wypadało jej pomóc. Obserwowała Mavelle, która sprzątała po niej miejsce zbrodni. Nie miała pojęcia, co stało się tak do końca z postacią, w którą trafiła, jednak ślady wskazywały na to, że dosyć mocno go poturbowała. No nic, oni na pewno cieszyliby się gdyby to ona znalazła się na ich miejscu, nie powinna mieć do siebie żadnych wyrzutów sumienia, prawda?

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#49
05.12.2023, 09:11  ✶  
Krwi na trawie nie pozostało tak wiele i prawdopodobnie nie zwróciłaby niczyjej uwagi, zwłaszcza, że podwórko Meadowesa było zabezpieczone zaklęciem. Zbliżenie się, aby ją posprzątać sprawiło jednak, że dostrzegła coś istotniejszego, co przegapili - jeden z mężczyzn upuścił przecież różdżkę, a gdy potem trafiło go zaklęcie Heather, nie miał szans jej podnieść. Ta, zapomniana, wciąż leżała w trawie i omal tutaj nie została.

Cokolwiek zrobiono mugolskiej kobiecie, było trwałe. Cain mógł wycofać wydane jej polecenia, wymazać przykre wspomnienia i wprowadzić nowe instrukcje: by wreszcie odpoczęła. Czy jednak jej umysł w pełni wróci do siebie? To może mógłby orzec jakiś magipsychiatra - na pewno nie było przesądzone, że nie da sobie rady, ale i było jasne, że nie wstanie jutro z łóżka z uśmiechem na twarzy. Na szczęście przynajmniej umysłem chłopca nikt się nie bawił: jemu wystarczyło wymazać wspomnienie przedziwnych wizyt i szaleńczego zachowania matki.
W czasie gdy się nią zajmowali, z kominka Jonathana wypadły kolejne osoby, bo zdawało się, że walka nie poszła po ich myśli.
Na całe szczęście - tym razem to oni byli górą. Catherine Barlow była bezpieczna, a śmierciożercy nie zdołali uczynić z niej przykładu, co dzieje się z tymi, którzy ośmielają się im przeciwstawić.

Koniec sesji

Dodatkowe informacje pojawią się w szpalcie na podforum Zakonu. Dziękuję za sesjęMrugnięcie

@Mavelle Bones @Heather Wood @Cain Bletchley
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (3938), Cain Bletchley (4038), Erik Longbottom (2585), Heather Wood (2455), Mavelle Bones (3478)


Strony (5): « Wstecz 1 2 3 4 5


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa