03.12.2023, 17:43 ✶
To była ta chwila, kiedy większość awanturników się schlała i spała smacznie w łóżeczkach. Niebo jaśniało, gwiazdy blakły. Była może już piąta. Lekka mgła okalała gruzowisko.
- Już to pewnie mówiłem, lecz ratujesz mi dobytek Sam - wyznał ponownie po tym, jak się wyprostował. Podparł swoje plecy ręką. Już dawno nie spędził tyle czasu pochylając się nad czymś. Swoją drogą nie żeby kiedykolwiek posiadał jakiś wielki dobytek. Był przyzwyczajony do straty i zysku - I pamiętaj - nie zawracaj sobie głowy tym co zepsute. Jakieś ciuchy, wszystko co połyskuje lub wydaje ci się że ma wartość, i jest względnie poręczne. Jak masz wątpliwość to pamiętaj by pytać - Był jej serio wdzięczny, że stawiła się tak szybko. Nie można było marnować czasu jeżeli chciał wyratować jak najwięcej rzeczy przed wykradzeniem ich przez innych. Nocą było za niebezpiecznie na takie akcje, rano za wielu chętnych. Mogli to zrobić tylko teraz.
Same gruzowisko nie było łatwym polem do poruszania się. Z dwóch wąskich, wysokich kamienic które dzieliły wspólna boczną ścianę została połowa. Jego połowa. Służby bezpieczeństwa prowizorycznie zabezpieczyły zwalisko przesuwając elementy konstrukcyjne z ulicy na jeden wielki kopiec. Smród przerwanej kanalizacji zdawał się jeszcze bardziej wzmożony. Pół ostałego budynku zachowało dwa piętra i dach. Przez zawalone ściany dało się wyraźnie dostrzec zakurzone przez pył wnętrza. Schody były częściowo zdewastowane. Całość wydawała się wyjątkowo niestabilna - Kurde, nie pamiętam czy coś ważnego było na piętrze i czy opyla się nastawiać na to karku... - zamyślił się w kolejnej przerwie trzymając w jednej ręce pęk łyżek, a w drugiej ekstrawagancko wyglądającą magiczna lampę z wykrzywionym abażurem w cętki i zdobioną w króliki nóżką. Wyglądała tandetnie i choć po przetarciu lakier połyskiwał wciąż była to tania rzecz. Czy na piętrze mógł trzymać coś fajniejszego co nie spadło...?
- Już to pewnie mówiłem, lecz ratujesz mi dobytek Sam - wyznał ponownie po tym, jak się wyprostował. Podparł swoje plecy ręką. Już dawno nie spędził tyle czasu pochylając się nad czymś. Swoją drogą nie żeby kiedykolwiek posiadał jakiś wielki dobytek. Był przyzwyczajony do straty i zysku - I pamiętaj - nie zawracaj sobie głowy tym co zepsute. Jakieś ciuchy, wszystko co połyskuje lub wydaje ci się że ma wartość, i jest względnie poręczne. Jak masz wątpliwość to pamiętaj by pytać - Był jej serio wdzięczny, że stawiła się tak szybko. Nie można było marnować czasu jeżeli chciał wyratować jak najwięcej rzeczy przed wykradzeniem ich przez innych. Nocą było za niebezpiecznie na takie akcje, rano za wielu chętnych. Mogli to zrobić tylko teraz.
Same gruzowisko nie było łatwym polem do poruszania się. Z dwóch wąskich, wysokich kamienic które dzieliły wspólna boczną ścianę została połowa. Jego połowa. Służby bezpieczeństwa prowizorycznie zabezpieczyły zwalisko przesuwając elementy konstrukcyjne z ulicy na jeden wielki kopiec. Smród przerwanej kanalizacji zdawał się jeszcze bardziej wzmożony. Pół ostałego budynku zachowało dwa piętra i dach. Przez zawalone ściany dało się wyraźnie dostrzec zakurzone przez pył wnętrza. Schody były częściowo zdewastowane. Całość wydawała się wyjątkowo niestabilna - Kurde, nie pamiętam czy coś ważnego było na piętrze i czy opyla się nastawiać na to karku... - zamyślił się w kolejnej przerwie trzymając w jednej ręce pęk łyżek, a w drugiej ekstrawagancko wyglądającą magiczna lampę z wykrzywionym abażurem w cętki i zdobioną w króliki nóżką. Wyglądała tandetnie i choć po przetarciu lakier połyskiwał wciąż była to tania rzecz. Czy na piętrze mógł trzymać coś fajniejszego co nie spadło...?