• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[28/29 VII 1972] Podróże, małe i duże | Erik i Norka

[28/29 VII 1972] Podróże, małe i duże | Erik i Norka
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
29.02.2024, 17:40  ✶  

Nie miała pojęcia, jak właściwie na co dzień wygląda życie w Warowni. Pojawiała się tu od czasu do czasu, wpadała na chwilę i znikała. Nie wiedziała, jak to jest żyć z taką ilością osób pod jednym dachem. Kiedy mieszkała jeszcze u rodziców miewała problemy z ciągłym rozgardiaszem. Tyle, że tam wszyscy byli jej rodziną, tutaj po prostu kolejne osoby stawały się ich współlokatorami. To mogło być męczące na dłuższą metę, szczególnie dla tego starszego pokolenia. Z drugiej jednak strony mieli taki wielki dom, że pewnie udawało im się mijać nawet bez zauważenia, że mieszka tam jedna, dwie osoby więcej. Ciekawy temat do rozważania, nie ma co.

- Łóżka piętrowe brzmią, jak coś bardzo niewygodnego, no i wtedy nie mógłbyś nikogo do takiego łóżka zaprosić. - Zdecydowanie ten pomysł brzmiał nie najlepiej. Nie, żeby zakładała, że Erik zaprasza kogoś do łóżka, ale przezorny zawsze zabezpieczony, czy coś. Taki rozwój sytuacji mógł być dopiero irytujący. Rozumiała, że próbują pomóc, komu tylko mogą, ale w końcu skończy im się miejsce w Warowni. Może faktycznie czas zastanowić się nad jakimś azylem dla wszystkich, którzy ucierpieli podczas wojny. Musieliby jednak zabezpieczyć bardzo mocno takie miejsce przed śmierciożercami. U Longbottomów byli względnie bezpieczni, w końcu praktycznie każdy z nich pracował jako łowca czarnoksiężników (no, albo wlepiacz mandatów, ale jeden grzyb).

- Mało kto umie tak ślicznie władać słowem jak Ty! Tylko pamiętaj, że ja cię znam słoneczko, mamę oszukasz, tatę oszukasz, ale mnie nie oszukasz! - Roześmiała się w głos. Nie, żeby chciała go nastraszyć, czy coś, tylko się z nim droczyła.

- Jestem pełna niespodzianek, wierzę, że do końca życia będę cię zaskakiwać, a moje towarzystwo nigdy cię nie znudzi. - Zdecydowanie humor miała wyśmienity, szczególnie po tym pokonaniu myszy. Wszystko układało się wspaniale, czuła, że może zdobyć cały świat. - Babcia Lizzy, to nie ta babcia, od kotów jest babcia Kitty, znaczy Kate. - Jak mógł o tym zapomnieć? W sumie zdecydowanie częściej opowiadała o Lizzy, miał do tego prawo.

Erik popchnął taczkę w stronę, którą wybrała. Bardzo szybko dotarło do niej, że to zdecydowanie nie był najlepszy pomysł, gdyż droga była pełna dziur, każde spotkanie z dziurą bardzo mocno odczuwał jej tyłek, amortyzacji nie pomagała wcale koszula Longbottoma, którą miała pod zadkiem.

- Erik, kurde, to boli, jedźże ostrożniej, bo skończę w Mungu z bólem dupy i nie wiem, jak się komuś z tego wytłumaczę. - Zdecydowanie wolałaby nie trafić do szpitala.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
29.02.2024, 19:20  ✶  
Na pewno życie w tyle osób w jednej posiadłości ułatwiał fakt, że nie siedzieli w środku od rana do nocy. Większość domowników miała obowiązki, zobowiązania, szkołę, pracę i inne sprawy do załatwienia. Nawet Godryk, który równie dobrze mógł przejść na zasłużoną emeryturą, dalej pełnił zaszczytną funkcję przewodniczącego ''Srebrnych Różdżek''.

Na korzyść nowych lokatorów działało też to, że wszyscy znaleźli się w Warowni z konkretnego powodu - ataku Śmierciożerców. Biorąc pod uwagę, że Godryk przed laty udzielił już schronienia Crawleyom, czuł się zapewne zobowiązany do tego, aby przyjąć pod swój dach także i innych. A młodsi członkowie rodziny skrzętnie to wykorzystywali.

— Albo od tego, jak mało wstydu mam — odpowiedział, ciągnąc żart dalej. Zagryzł dolną wargę, po czym zaczął podśmiechiwać się pod nosem. — Poza tym, może... Może lubię, jak inni słyszą. — Zaśmiał się, odrywając jedną dłoń od rączki taczki, żeby zasłonić sobie usta. W tym momencie rydwan rodowy momentalnie skręcił w lewą stronę. — Uwaga! — Erik chwycił za stery, co by Nora nie wypadła na asfalt. — Ha, ma się ten refleks.

Bezpieczna przystań dla prześladowanych zdecydowanie była dobrym pomysłem. Niby mieli Warownię i Strażnicę, jednak miejsca te dzieliły jedną poważną wadę: znajdowały się od siebie rzut kamieniem. Gdyby jedno niespodziewanie padło, drugie mogło znaleźć się na celowniku.

A wtedy Zakon Feniksa nie miałby już kwatery głównej, skupiającej swych członków. Z drugiej strony, czy naprawdę potrzebowali planu B? Warownia stała pod pokoleń i zapewne będzie stała jeszcze kolejne kilka. Jedyna stała w życiu Longbottomów. Dom zawsze był w tym samym miejscu.

— Yhy... Może pora się przebranżowić? Skoro taki z ciebie wykrywacz kłamstw, to na pewno się przydasz w Brygadzie albo u Aurorów — odbił piłeczkę, skoro zaczęła się tak przechwalać. Ponownie odezwał się, dopiero gdy przeszli do tematu krewnych Nory. — Magicznych kotów, owszem — przyznał Norze rację, gdyż oczywistym wiedział, co odróżnia babkę Kate od babki Lizzy. — Twoja babcia mieszka na wsi, tutaj ciągle się plączą jakieś kociska. Na pewno dokarmia jednego czy dwa.

Pewność w jego głosie pozostawała niezachwiana. Cholerny znawca.

Droga była nieremontowana od lat. Za dnia było to widać na pierwszy rzut oka, jednak teraz także to czuli. A raczej Nora czuła, bo jedyne co Erik czuł to trzęsienie taczki, gdy tylko zahaczała o kolejną dziurę. Gdyby miał jednak omijać każdą z nich, to musiałby jechać zygzakiem i zajęłoby im to trzy razy więcej czasu. I Nora pewnie by się wywaliła przy którymś zakręcie.

— Jak boli, to znaczy, że żyjesz. — Uśmiechnął się Erik i akurat wtedy zahaczyli o studzienkę. — Poza tym, komu miałabyś się tłumaczyć? Jak ktoś spyta, czemu tak dziwnie chodzisz, to powiesz, że źle spałaś. Gdzie tu problem?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#13
29.02.2024, 22:52  ✶  

- I ja się tego dowiaduje dopiero teraz?! Po tylu latach. - Że też dopiero mu się wzięło na taki moment szczerości, przecież mogła mu siedzieć pod drzwiami, jeśli tylko by o to poprosił... Pisnęła w głos, kiedy Longbottom zjechał z kursu. Byli tak blisko celu, to niemożliwe, aby na koniec zaliczyli wywrotkę, na całe szczęście Erik dosyć szybko zapanował nad sytuacją. - Dwie ręce na sterach, ciekawe, czy swoją łajbę prowadzisz równie umiejętnie. - Przypomniała sobie o tym, że miał dużo lepszy pojazd do dyspozycji, właściwie widziała go tylko raz, nie pytała jak idzie mu pływanie...

- Niestety, myślę, że nie przyjęliby mnie do brygady z otwartymi ramionami, w końcu jestem kotem, a tam się roi od psów... - Te zwierzęta przecież za sobą nie przepadały, zgrzytało jej to. - No i poza wyczuwaniem kłamstwa to wiesz, nie mam żadnych innych umiejętności, gdybym miała kogoś gonić, to pewnie potknęłabym się o pierwszy krawężnik, który pojawiłby się na mojej drodze. - Taki był jej urok. To jakiś cud, że jeszcze nie zabił jej żaden kociołek, który spadał z szafki... - Co racja to racja, Lizzy ma dobre serce dla przybłęd, zaopiekuje się każdą, która się nawinie... - Czy to kotem, czy niedźwiedziem, chociaż o niedźwiedziu nie dane jej jeszcze było usłyszeć, na pewno się zdziwi, kiedy się dowie.

Nora nie spodziewała się, że droga będzie, aż taka fatalna. Nie myślała o tym zupełnie, kiedy wybierała kierunek jazdy. Jej tyłek teraz bardzo żałował tej decyzji. Wydawało jej się, że te kilka lat temu było inaczej, wtedy spędzała tu najwięcej czasu, całe wakacje. Przypomniała sobie o tym, jak nie mogła doczekać się swoich wizyt w Dolinie, jaką jej sprawiały przyjemność. Piękny czas. Odetchnęła głęboko i spojrzała na gwiazdy. Niebo jakby wcale nie zmieniło się od tego czasu, ciekawe, czy i on na nie teraz spoglądał, w końcu gdzieś tam był, a księżyc był jeden, może też myślał o niej gdy na niego patrzył?

Z tych krótkich rozmyśleń wyrwały ją kolejne słowa przyjaciela, chociaż nie do końca mogła się na nich skupić. Wspomnienia ją pochłonęły. - Żyję, żyję, ale co to za życie? - Rzuciła trochę bardziej melancholijnie, Erik mógł zauważyć, że nastrój jej się zmienił. - Nie ma żadnego problemu, masz rację. - Jakoś złagodniała i się wyciszyła na końcówkę tej podróży.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#14
29.02.2024, 23:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2024, 13:53 przez Erik Longbottom.)  
— Wszystko jest dobrze z moim dotykiem! — obruszył się Erik, łapiąc uchwyty taczki bardziej stabilnie. — Widzisz? Wszystko jest jak w najlepszym porządku!

Ehh, ta męska duma.

— Każdy pies potrzebuje swojego kota — rzucił tonem mędrca, chociaż sam właściwie nie wiedział, co chciał w ten sposób przekazać. Na pewno coś światłego i inteligentnego, ale co dokładnie... Na to pytanie Nora musiała odpowiedzieć sobie sama. W swojej głowie. — Nie zdziwiłbym się, gdyby w twoim drzewie genealogicznym wylądował jakiś mój przodek. — Zaśmiał się. — Dobry Merlinie, brzmię jak ci wszyscy czystokrwiści. Jakby cechy charakteru zależały od nazwiska!

Wzdrygnął się. Chyba powinien zaliczyć jakiś prysznic po powrocie do domu. Albo dwa. A najlepiej to trzy, tak dla pewności, czy zmył z siebie całe to zepsucie, jakie na wierzch wyciągnął alkohol. Brr, przerażająca sprawa.

— Grunt to pozytywne myślenie — skomentował cicho, zaciskając mocniej palce na rączkach taczki.

Rozpoznał łagodne nuty w tonie głosu przyjaciółki. Nieco zazdrościł jej, że ta błogość przyszła tak szybko. Z drugiej strony wiadomo, mniejsze ciało, to i alkohol szybciej się ulatniał z organizmu. Tylko czy to faktycznie było takie zbawienie? Może najgorsze miało dopiero nadejść, gdy oboje zostaną sam na sam ze swoimi marzeniami, przemyśleniami i wątpliwościami?

Na granicy świadomości Erika krążyła podobna obawa, jednak nie wykiełkowała jeszcze, toteż nie musiał się nią martwić. Bądź co bądź, najpierw sam musiał wrócić do Warowni. Może do tego czasu pustka pochłonie tę niepokojącą myśl? Albo wręcz przeciwnie, pozwoli jej się rozrosnąć do takich rozmiarów, że nie będzie w stanie jej zignorować? Oby nie to drugie. Oby nie to drugie, bo wtedy chyba żadne z nich nie będzie mogło po prostu wylądować w objęciach Morfeusza. Tego z mitologii, nie tego, co leżał w Warowni. Fuj.

W każdym razie, Erik zadbał o to, aby nie przerywać tej wewnętrznej refleksji. Nawet przekierował w pewnym momencie taczkę na chodnik, więc następne kilkanaście minut drogi upłynęło im nadzwyczaj przyjemnie, biorąc pod uwagę, że blondynka mogła poczuć dyskomfort tylko w chwili, gdy jej rydwan musiał pokonać krawężnik. Kiedy dotarli do karczmy Lizzy, Longbottom nieco się zmartwił. Wszędzie były zgaszone światła, a jedyne paliło się tylko od strony zaplecza. Tam też postanowił pokierować swój pojazd.

— No to chyba doszliśmy. Nareszcie — zażartował, parkując rydwan i pomagając Norze wysiąść. — Mogę liczyć na to, że kiedyś ponownie skorzysta panienka z naszych usług? Jeszcze tylko cztery razy, a uzbiera pani na zniżkę -10% na kolejną jazdę.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#15
01.03.2024, 00:15  ✶  

- Taaaa, dłonie które leczą. - Zaśmiała się sama do siebie. Zdecydowanie, nie mogła jednak zaprzeczyć. Erik zareagował bardzo szybko i zapobiegł ewentualnemu upadkowi. Jak zawsze, był przy niej, żeby ją łapać, kiedy działo się coś złego.

- Mówisz? Czyli to nie jest przypadek, każdy kot i pies tak ma? - Wbrew filozoficznemu sposobie myślenia ona podeszła do sprawy bardzo prosto. Może powinna sobie kupić psa? Do cukierni, który towarzyszyłby Lady i reszcie kocich mieszkańców. Może tego brakowało im do szczęścia? Będzie musiała z nimi poruszyć ten temat... chociaż pewnie rano w ogóle nie będzie o tym pamiętać. Nie po tej ilości alkoholu, którą w siebie wlała. - Taki, którego wydziedziczyli? - Nigdy nie ukrywała, że czuje różnice w ich pochodzeniu. Longbottomowie należeli do tcyh czarodziejów z wyżej półki, nie to, co jej rodzina. Nie zazdrościła im tego wcale, bo miała świadomość, że niosło to również ze sobą pewne negatywy, o których już dzisiaj rozmawiali. - Trochę tak brzmisz, ale wybaczam ci to Ericzek, wiem, że w głębi serduszka jesteś zupełnie inny. - Na szczęście szybko się opamiętał, i zakończył te dziwne rozważania.

- Tak, pozytywne myślenie jest najważniejsze. - Powtórzyła za nim jeszcze.

Norka po prostu weszła w inną fazę upojenia alkoholowego. Włączyła jej się nostalgia, zapewne przez to, że znajdowali się też w Dolinie. Nie spodziewała się jednak, że to wszystko jeszcze w niej siedzi. Dziwne. Myślała, że przerobiła ten temat, chociaż czy właściwie nadal nie tkwiła jedną nogą w przeszłości? Nigdy nawet nie spróbowała stworzyć z kimś innym żadnej bliższej relacji. Broniła się przed tym, jak tylko mogła. Myślała, że wynika to z tego, że bała się, że ktoś ją zrani, a może po prostu liczyła na to, że on kiedyś ponownie pojawi się w jej życiu, że Książę Kniei wróci.

Nie odzywała się ani słowem, błądziła gdzieś daleko, Erik wydawał się to zauważyć, bo również milczał, nawet jakby delikatniej prowadził ich pojazd. Kołysał całkiem przyjemnie tym rydwanem, mogłaby chyba nawet w nim zasnąć.

Wtem z oddali zobaczyła karczmę. Udało im się dotrzeć na miejsce, nawet w jednym kawałku, czego do końca się nie spodziewała.

Jakoś udało jej się wysiąść z taczki, kiedy przyjaciel zaparkował. Pewnie miałaby z tym problem, gdyby nie jego pomocna dłoń, tak to wszystko było prostsze. - Myślę, że zasłużył pan nawet na napiwek, ta podróż to była dla mnie przyjemność! - Uśmiechnęła się do niego serdecznie. - Oczywiście, że chętnie skorzystam z takich usług jeszcze raz, ba myślę, że nawet polecę je innym, żal, żeby takie umiejętności się marnowały. - Ciekawe tylko, czy jutro będzie pamiętała, w jaki sposób znalazła się u Lizzy.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#16
01.03.2024, 01:01  ✶  
— Wiesz, nikt do tej pory nie narzekał — odparł nieco opryskliwie na żartobliwe docinki dziewczyny.

Nie mógł uwierzyć, że kwestionowała w ogóle coś takiego. Okej, może jego ruchy nie zawsze były zgrabne, ale to nie była już jego wina. Robił co w swojej mocy, a teraz przecież udało mu się prowadzić tę taczkę w stanie upojenia alkoholowego. Nora Figg mogłaby to docenić, ale najprawdopodobniej przez to, że sama była w stanie upojenia alkoholowego sama ledwo rozumiała własne myśli, nie wspominając już o słowach swego najlepszego przyjaciela.

— Mhm, to ja ta wiesz... Metamagia! Kompletnie wymyka się naszemu zrozumieniu.

Nie miałby nic przeciwko temu, żeby adoptowała psa. Ba, uznałby to za swego rodzaju wybawienie. W Warowni już od kilku miesięcy mieszkały aż cztery psy, więc na pewno z chęcią powitałyby nowego kompana do wspólnych zabaw. Zwłaszcza że nawet Ponurak zdawał się ostatnio bardziej otwarty na nowe znajomości. Może nawet wziąłby takie szczeniaczka pod swoje skrzydła i nauczył go jak wtapiać się w otoczenie? Do tego musiałby mieć ciemne umaszczenie, żeby można go było pomylić z cieniem.

— Oczywiście — przytaknął bez zająknięcia, chcąc jak najszybciej wyplenić z głowy te niewspółczesne przemyślenia. — W środku jestem jak taka puchata kulka miłości. Z wilczymi uszami, po których można mnie drapać.

Rzadko kiedy z własnej woli żartował na temat swojego wilkołactwa, jednak tym razem zrobił wyjątek. Należała mu się mała lekcja pokory, skoro jego myśli tak mocno zbłądziły. Ech, cholerny bimber Malwy... Jeśli będzie pamiętał ten wieczór, to będzie musiał powiedzieć skrzatce, żeby lepiej zabezpieczała swoje zapasy, bo jak tak dalej pójdzie, to los Longbottomów będzie przesądzony.

— Wpadnę do kawiarni przy najbliższym patrolu. Wtedy odbiorę ten napiwek. — Takie obietnice to mógł składać bez żadnego ryzyka. W końcu z Ministerstwa Magii wybywał kilka razy na dzień, a lokal Nory stanowił stały element jego trasy. Wprawdzie kamienica mieściła się na Pokątnej, a to była jednak bezpieczna dzielnica, ale czasem lepiej dmuchać na zimne, czyż nie? — Przygotuj coś smacznego na przyszły tydzień.

Mrugnął do niej porozumiewawczo i przerzucił sobie nonszalancko koszulę przez ramię, którą chwilę wcześniej wyjął z taczki. Otaksował dziewczynę uważnym spojrzeniem, jakby sprawdzał, czy na pewno dowiózł ją w jednym kawałku. Bądź co bądź, napotkali na drodze parę niebezpieczeństw: wściekłą mysz, sąsiadów, którzy potencjalnie mogli podglądać ich dziki rajd przez wieś, a kończąc na upierdliwych dziurach w drodze. Dobrze, że to nie była misja Zakonu Feniksa, bo jeszcze by przez przypadek dostali awans.

— No to pozostaje mi chyba zrobić tylko jedną rzecz — zapowiedział, podchodząc do Nory. Przekrzywił figlarnie głowę, aby nachylić się nad nią. — Panno Figg... Życzę pani spokojnej nocy i liczę na nieśib... szybkie następne spotkanie.

Uśmiechnął się półgębkiem, gdy zaczął plątać mu się język i sięgnął lekko po dłoń Nory, aby przyłożyć ją do ust i cmoknąć delikatnie w geście pożegnanie. Ukłonił się elegancko przed dziewczyną i cofnął na kilka kroków, pozwalając, aby Nora sama rozprawiła się z wejściem do karczmy. Nie czuł się też zobowiązany do tego, aby odeskortować ją na piętro. Figg aż nazbyt dobrze znała to miejsce, jak i rozkład pomieszczeń. Na pewno poradzi sobie ze wszystkimi niebezpieczeństwami, jakie czyhały na jej drodze do łóżka.

— Papa! — zawołał jeszcze na odchodne, machając do niej.

Kiedy Figg zniknęła za drzwiami, Erik westchnął przeciągle i uniósł ręce do góry, co by je nieco rozciągnąć. Strzelił też parę razy karkiem. No to teraz już tylko odprowadzić taczkę do magazynku, wdrapać się na piętro i mógł iść spać. Dziesięć, piętnaście minut i będzie po wszystkim. Prawda...?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#17
01.03.2024, 09:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.03.2024, 09:25 przez Nora Figg.)  

- Wierzę, wierzę, już nie musisz mi tak udowadniać. - Bawiło ją, jak bardzo Erik chciał jej uargumentować to, że ma rację. Faktycznie miał rację, że okoliczności nie były najłatwiejsze, Norka czuła zbyt wiele bodźców, alkohol przeszkadzał jej w skupieniu się, wydawała się być mocno przewrażliwiona.

- Ta jest, są takie dziedziny magii, w które lepiej nie wnikać. - Bardzo dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Pewne rzeczy przesrastały nawet potężnych czarodziejów, takich jak ona, czy Erik. Musieli po prostu zaakceptować to, że istniały. Do tematu psa pewnie wróci, heh o ile będzie o tym w ogóle pamiętać. W sumie miała naprawdę niezłą inspirację w postaci Longbottomów, u których był ogrom psów, w kawiarnii miała trzy koty, to wcale nie było tak wiele. Miłości w niej było tyle, że mogłaby ją przelać jeszcze i na pieseczka.

- Wiesz, że ty zmieniłeś mój całkowity światopogląd na temat wilkołaków? - Nie miała pojęcia, czy zdaje sobie z tego sprawę, ale faktycznie tak było. Gdy była dzieckiem mama straszyła ją opowieściami o niebezpiecznych wilkołakach, które są gotowe skrzywdzić każdego. No i wtedy pojawił się Erik, z jego przypadłością, znaczy najpierw poznała go bez niej, przytrafiło mu się później to nieszczęście, ale nic się w nim nie zmieniło, no może poza tym, że zaczął znikać na czas pełni, jednak nadal był łagodny jak baranek, owieczka słodka. To spowodowało, że strach przed nieznanym zniknął. Nie liczyło się przecież, jakim jesteś stworzeniem, na to nie masz wpływu, ale to jakim jesteś człowiekiem, a Erik był jedną z najbardziej dobrych osób, jakie znała, gotowy pomóc każdemu, kto tej pomocy potrzebował.

- Wspaniale! Tyle, że nie musze przygotowywać nic specjalnego, przecież u mnie zawsze, wszystko jest pyszne. - Wolała to wyjaśnić, rzuciła w ogóle tę odpowiedź bardzo pewnym tonem głosu. Gdy przychodziło do mówienia o jej cukierniczych wyrobach Norka robiła się bardzo śmiała. Wiedziała, że Erik dotrzyma słowa, ostatnio często u niej bywał, chociaż na chwilę. To było bardzo miłe, doceniała jego obecność, nawet tę krótką. Sama świadomość, że o niej pamięta wiele dla niej znaczyła.

Dygnęła jak tylko mogła elegancko, gdy Erik comknął ją w dłoń. Musiało to wyglądać bardzo pokracznie, gdyż Figg niemalże walczyła wewnątrz o życie próbując utrzymać równowagę. - Uważaj na siebie! - Powiedziała jeszcze nim odwróciła się na pięcie w stronę drzwi od zaplecza. - PAAAAAAA! - Odkrzyknęła mu jeszcze.

Chwilę zajęło jej wdrapanie się po schodach. Miała nadzieję, że nie nadzieje się na babcię, wolała nie myśleć o tym, co powie, jak zobaczy ją w takim stanie. Niby była dorosła, no ale... czy damie wypadało upijać się aż tak? Zdecydowanie nie wypadało.

Weszła jak tylko najciszej potrafiła, przemknęła po cichu, miała szczęście, bo Lizzy była akurat w spiżarni. Trafiła do swojego tymczasowego pokoju, tyle, że nie położyła się od razu spać. Myśli, które pojawiły się podczas tej wspaniałej podróży do niej wróciły. Postanowiła napisać list, co nie było najlepszym pomysłem, ale była bardzo pijana i wydawało jej się to strzałem w dziesiątkę, wysłała go, do tego za którym w tej chwili okropnie tęskniła, dopiero wtedy weszła do łóżka.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (4572), Nora Figg (4084)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa