29.03.2024, 10:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.03.2024, 10:27 przez Rodolphus Lestrange.)
- Dobrze się tam bawicie - skwitował tylko, porzucając temat Stanleya. Zanotował tylko w pamięci to, jakie są domysły innej osoby, pracującej w Departamencie - bo przecież plotki mogły być różne, a on mimo że niechętnie je rozpuszczał, to jednak ich słuchał. W plotkach zwykle kryło się ziarno prawdy, a domysły Victorii były dość logiczne. - Mam nadzieję, że to nieporozumienie, a nie że coś mu się stało.
Dodał jeszcze, również wstając. Kłamał - Stanley obchodził go tyle, co zeszłoroczny śnieg, ale wiedział że to właśnie wypadało powiedzieć w takiej sytuacji. Nawet jeśli nie było to do końca szczere.
- Podziękuję za obiad. Jadłem już - tu akurat nie kłamał. Miał mniej więcej stałe godziny posiłków, nie odczuwał też głodu. Poza tym nie zamierzał Victorii zajmować więcej czasu. Odprowadził ją więc do drzwi, zauważając że się rozgląda po raz kolejny po wnętrzu. Przesunęła mu też fotel gdy wstawała. Czy zrobiła to celowo? Na krótki moment mięśnie jego szczęki napięły się widocznie, a brwi zmarszczyły w grymasie zastanowienia i niezadowolenia. Westchnął cicho, bo podejrzewał już, jak to się skończy. Kolejne paczki, przesuwanie rzeczy i kolejne kwiaty. Ostatnio za dużo ich dostawał, nawet jeśli nie były przeznaczone dla niego. Jeszcze mu odbije od tej popularności. - Pamiętaj, że w razie czego służę pomocą. Jeśli miałabyś problemy z wyjazdem do Afryki czy po prostu potrzebowała rozmowy - jestem.
Dodał jeszcze, uważnie studiując jej twarz. W końcu byli rodziną, co przewijało się już w tej rozmowie nie raz i nie dwa. Mogli nie być blisko, ale łączyły ich więzy krwi i jeżeli będzie trzeba, to postara się pomóc w sprawie Zimnych. Nie chciał w to co prawda wchodzić i szczerze wątpił, żeby Victoria z tej pomocy zdecydowała się skorzystać, ale dobrze było, by oferta wybrzmiała.
- I dziękuję ci, Victorio. Rozjaśniłaś mi kilka kwestii - to akurat też nie było do końca kłamstwem. Chcąc nie chcąc Victoria miała więcej doświadczenia w tematach związkowych, szczególnie nieudanych. Jej opinia była cenna. Musiał tylko to dokładnie przemyśleć. I nie podejmować zbyt szybkich kroków. Najlepiej było podchodzić do takich spraw na chłodno. Poczuł, że powoli zaczyna wracać do dawnego siebie. Że znowu łapie równowagę i wypływa na powierzchnię, nie pozwalając by fale przykryły go całkowicie. To było miłe uczucie.
Gdy Victoria wyszła, dokładnie zamknął drzwi i zabezpieczył je zaklęciem. A potem wrócił do tego nieszczęsnego fotela i przesunął go o kilka milimetrów, by stał dokładnie tak, jak przed chwilą. Poprawił go jeszcze, wygładził poduszkę. Potem machnął różdżką, by szklanki znalazły się w zlewie i umyły same. Dokładnie, może nawet zbyt dokładnie, ale lepiej w tę stronę, niż gdyby miał potem dostać pierdolca, bo zostały smugi na szkle.
Dodał jeszcze, również wstając. Kłamał - Stanley obchodził go tyle, co zeszłoroczny śnieg, ale wiedział że to właśnie wypadało powiedzieć w takiej sytuacji. Nawet jeśli nie było to do końca szczere.
- Podziękuję za obiad. Jadłem już - tu akurat nie kłamał. Miał mniej więcej stałe godziny posiłków, nie odczuwał też głodu. Poza tym nie zamierzał Victorii zajmować więcej czasu. Odprowadził ją więc do drzwi, zauważając że się rozgląda po raz kolejny po wnętrzu. Przesunęła mu też fotel gdy wstawała. Czy zrobiła to celowo? Na krótki moment mięśnie jego szczęki napięły się widocznie, a brwi zmarszczyły w grymasie zastanowienia i niezadowolenia. Westchnął cicho, bo podejrzewał już, jak to się skończy. Kolejne paczki, przesuwanie rzeczy i kolejne kwiaty. Ostatnio za dużo ich dostawał, nawet jeśli nie były przeznaczone dla niego. Jeszcze mu odbije od tej popularności. - Pamiętaj, że w razie czego służę pomocą. Jeśli miałabyś problemy z wyjazdem do Afryki czy po prostu potrzebowała rozmowy - jestem.
Dodał jeszcze, uważnie studiując jej twarz. W końcu byli rodziną, co przewijało się już w tej rozmowie nie raz i nie dwa. Mogli nie być blisko, ale łączyły ich więzy krwi i jeżeli będzie trzeba, to postara się pomóc w sprawie Zimnych. Nie chciał w to co prawda wchodzić i szczerze wątpił, żeby Victoria z tej pomocy zdecydowała się skorzystać, ale dobrze było, by oferta wybrzmiała.
- I dziękuję ci, Victorio. Rozjaśniłaś mi kilka kwestii - to akurat też nie było do końca kłamstwem. Chcąc nie chcąc Victoria miała więcej doświadczenia w tematach związkowych, szczególnie nieudanych. Jej opinia była cenna. Musiał tylko to dokładnie przemyśleć. I nie podejmować zbyt szybkich kroków. Najlepiej było podchodzić do takich spraw na chłodno. Poczuł, że powoli zaczyna wracać do dawnego siebie. Że znowu łapie równowagę i wypływa na powierzchnię, nie pozwalając by fale przykryły go całkowicie. To było miłe uczucie.
Gdy Victoria wyszła, dokładnie zamknął drzwi i zabezpieczył je zaklęciem. A potem wrócił do tego nieszczęsnego fotela i przesunął go o kilka milimetrów, by stał dokładnie tak, jak przed chwilą. Poprawił go jeszcze, wygładził poduszkę. Potem machnął różdżką, by szklanki znalazły się w zlewie i umyły same. Dokładnie, może nawet zbyt dokładnie, ale lepiej w tę stronę, niż gdyby miał potem dostać pierdolca, bo zostały smugi na szkle.
Koniec sesji