• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05/08/1972] You come to me on the day of Black's wedding || erik & nora

[05/08/1972] You come to me on the day of Black's wedding || erik & nora
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#11
16.04.2024, 16:26  ✶  
Bezowocnie próbując dodać dwa do dwóch. A wbrew pozorom łatwe to nie było, nawet biorąc pod uwagę ich wieloletnią znajomość i całkiem długi staż w Brygadzie Uderzeniowej. Jeszcze niedawno powiedziałby, że zna lwią większość znajomych Nory, jednak jej urodziny nieco zmieniły jego pogląd na tę sprawę, bo nie wiedział, chociażby o znajomości kobiety z Laurentem. A to z kolei sprawiało, że nie do końca wiedział, kogo powinien brać poważnie pod uwagę w kwestii kandydata na wybranka przyjaciółki. A koniec końców okazało się, że chodziło o Sama. To było w sumie dosyć mało spodziewane.

— Chcesz się podzielić jeszcze jakimiś szczegółami? — sarknął pod nosem, gdy pochwaliła się swoimi miłosnymi podbojami. — Bo gwarantuję ci, że za każdą taką wspominkę mogę uraczyć cię opowieścią o bólach żołądkach i uderzeniach gorąca z ostatniej nocy. A uwierz mi, nie były to przyjemne uniesienia.

Wiedział, że Nora podjęła parę prób znalezienia sobie kogoś, jednak jak sama jeszcze do niedawna mówiła, po prostu nie miała szczęścia, a potencjalni chętni nie spełniali wszystkich ich wymagań. A tutaj dowiadywał się, że nieraz spotykała się z Samem? Do Londynu raczej go nie zaciągnęła, pomyślał tępo, bo nie wyobrażał sobie Sama podróżującego co rusz do stolicy na spotkanie z Norą. W drugą stronę trochę bardziej jednak Nora i Knieja Godryka również mu zbytnio do siebie nie pasowały.

— Końcówki czerwca — doprecyzował, co by przedstawić Norze jak najdokładniejszy obraz całej sytuacji. — Zaprosiłem go do nas parę dni przed tym, jak zakończył się rok szkolny w Hogwarcie. Ogłaszał się w okolicy, że szuka uczciwej pracy, a w Warowni było dużo roboty. Okolice sadu, płot, domek ogrodnika. — Wzruszył sztywno ramionami. — Gdyby wziął się za to ktoś z Warowni, to już nie mielibyśmy połowy ogrodzenia. A Malwa... Cóż, jak sama wiesz, znalazła sobie nowe hobby.

A ich dwoje przypłaciła za te zainteresowania skrzatki całkiem wysoką cenę. I dalej się to za nimi ciągnęło, chociaż od popijawy minęły już ponad dwa tygodnie. Kto by pomyślał, że jedna noc mogłaby tak namieszać w życiu człowieka? Zmarszczył czoło, gdy Nora nagle zaczęła krytykować samą siebie i zachowywać tak, jakby to ona była problemem. Kompletnie zbaraniał, bo początkowo założył, że to Sam mógł zrobić coś, co wystraszyło kobietę, a teraz okazywało się, że w sumie to był uosobieniem niewinności?

— Więc w czym problem? — Przekrzywił głowę, żeby lepiej się jej przyjrzeć. — Bo chyba nie rozumiem twojego toku myślenia. Skoro jest taki cudowny, on ci się podoba, a ty podobasz się jemu, na co wskazuje to, jak... dobrze wam ze sobą było, to czemu zachowujesz się tak, jakbyś zrobiła mu tam krzywdę?

Skinął głową. Podczas wypadu na ryby miał okazję nieco lepiej poznać się z Samem i zapoznać się z jego przeszłością i tokiem myślenia i... W gruncie rzeczy dalej nie był przekonany, czy mężczyzna będzie w stanie pozostać w Dolinie długoterminowo. Wiele wskazywało na to, że jego serce należało do Kniei i chociaż powoli tworzył fundamenty życia w wiosce, tak czy nie porzuciły ich, gdyby tylko nadarzyła się ku temu okazja? Skrzywił się lekko na tę myśl.

— Próbowałem mu wytłumaczyć, że Knieja raczej nie ma takiej mocy, żeby go do czegokolwiek zmusić, ale mam wrażenie, że nie do końca mnie zrozumiał — przyznał, wzdychając ciężko.

A potem Nora dowaliła kolejnym komentarzem, a Erik aż odchylił się w tył. Było to dosyć chłodne z jej strony. Zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że raczej nie była to dla niej codzienna sytuacja, jednak nie sądził, że Figg mogłaby tak po prostu uciec komuś z łóżka. Bez pożegnania, bez wyjaśnień... A może po prostu miała aż tak duży mętlik w głowie?

— Świetna taktyka. — Wywrócił teatralnie oczami. — Nic dziwnego, że zachowywał się tak, jakby ktoś mu ukradł kozy i sprzedał na bazarze. — Zadziwiała go. Jak to jest, że w jednej chwili potrafiła stanowczo mówić, czego oczekuje od swojego partnera, a potem momentalnie stracić tę pewność siebie? — Może nie znam go za dobrze, ale mam wrażenie, że jest dosyć eee dosadną osobą? Lubi, kiedy mówi się do niego wprost, zamiast owijać w bawełnę. — Na jego twarz wstąpił kwaśny grymas twarzy. — A ty w sumie... Nic mu nie powiedziałaś?

Wbił w nią dobitne spojrzenie.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#12
16.04.2024, 17:40  ✶  

Erik nie wiedział o niej wszystkiego, mimo, że podczas całego jej życia znajdował się obok. Zakończył edukację kilka lat przed nią, także nie miał możliwości widzieć, z kim tak naprawdę się zadawała. Ciekawe, jak zareagowałby na informację o jej przyjaźni z Saurielem Rookwoodem, czy kilkoma innymi dosyć kontrowersyjnymi osobnikami. Nie ma się co oszukiwać, Nory nie dało się nie lubić, a ona również darzyła sympatią wszystkich i wydawało jej się, że jest w stanie zrozumieć każdego.

- Jasne, tylko powiedz, co jeszcze chcesz wiedzieć. - I tak była łaskawa, bo nie wspomniała mu o tym, że przybyła do Warowni na grzbiecie niedźwiedzia, co też było dosyć kontrowersyjne. Tak właściwie to ta poprzednia noc cała była niczym jakaś baśniowa opowieść. Tyle, że Norka wcale nie była księżniczką, która potrzebowała Księcia, no może trochę. - Może więc lepiej sobie darujmy, co? - Nie byłby sobą, gdyby nadal się nad nią nie znęcał, jakby i tak już nie cierpiała odpowiednio. Obrażony Erik, był straszny.

- Nie wiedziałam o tym, nie widziałam go też tutaj. - Przecież przez ostatni miesiąc kilka razy pojawiła się w Warowni, najwyraźniej nie miała tyle szczęścia, cóż, najwyraźniej los chciał, żeby ich drogi splotły się ponownie dopiero poprzedniego wieczora, kiedy nie była na to zupełnie przygotowana. - Faktycznie, domek ogrodnika rzeczywiście wygląda wreszcie na zadbany, widać, że nareszcie dostał odpowiednią uwagę. - Sama była zdziwiona, jak się zmienił, kiedy odwiedziła go poprzedniej nocy.

- Moglibyście jej wybić to hobby z głowy, bo chyba nie do końca jest to jej konik. - Postanowiła zasugerować Erikowi, żeby wpłynął nieco na zainteresowania ich skrzatki, bo te aktualne, cóż, najwyraźniej nie służyło nikomu. Mogłaby się zająć, czymś bardziej użytecznym niż tworzeniem zabójczego bimbru, który komplikował życie mieszkańcom Warowni i innym osobom, które odwiedzały to miejsce.

- To skomplikowane. - Powiedziała cicho, bo nie do końca potrafiła mu teraz wszystko wyjaśnić. To chyba nie był odpowiedni moment, żeby opowiedzieć przyjacielowi o tym, co wydarzyło się w przeszłości. Miała wrażenie, że mógłby tego nie wytrzymać, zresztą sama chyba jeszcze nie była gotowa na podzielenie się tymi informacjami. No bo, jak miałaby mu to przekazać, Sam to ojciec Mabel, te słowa póki co nie miały zamiaru opuścić jej ust. - Bo zrobiłam, nie powinnam była znowu mieszać mu w głowie. - Bo przecież kiedyś podjęli wspólną decyzję, czyż nie? o tym, że powinni się rozejść, tak właściwie to on ją po prostu zostawił bez wytłumaczenia, a ona uniosła się honorem, jak zawsze, i nie zamierzała do tego wracać. Szczególnie, że przy okazji została samotną matką.

- Knieja póki co nie jest bezpieczna, tak czy siak, nie wydaje mi się, żeby umiał bez niej żyć. - Dodała jeszcze ciszej niż wcześniej, bo czuła, że to wszystko nie ma najmniejszego sensu. Skoro raz już podjął decyzję, dlaczego teraz, po latach, gdy stali się sobie praktycznie zupełnie obcy miałby zmienić zdanie? Fakt, może teraz nie trzymał go przy Kniei ojciec, jednak nadal to ona wydawała się być dla niego najważniejsza.

Westchnęła ciężko, przecież wiedziała, że postąpiła źle, nie musiał jej tego wypominać. Miała tego świadomość. - Tak, nic mu nie powiedziałam, przyszłam do Warowni, bo wiedziałam, że na mnie czekacie, to wszystko działo się tak szybko, że nie miałam pojęcia, co robić... - Próbowała się tłumaczyć, chociaż im bardziej w to brnęła, tym bardziej to wszystko, co mówiła traciło sens. Nie powinna była uciec, ale trochę się wystraszyła, dla niej to było naprawdę wiele i nie umiała sobie tego ułożyć w głowie, przynajmniej w tamtej chwili.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#13
16.04.2024, 18:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.04.2024, 18:34 przez Erik Longbottom.)  
Cóż, relacja z jakimkolwiek Rookwoodem zostałaby w Warowni uznana za dosyć kontrowersyjną. Chociaż Erik starał się utrzymać w miarę zrównoważoną opinię na ich temat, tak widmo konfrontacji pracowników departamentu z Chesterem Rookwoodem dalej kładła się cieniem na podejściu co poniektórych osób do reszty przedstawicieli rodu. Zwłaszcza ze strony Brenny, która i tak zerkała dosyć podejrzliwie na rody czystej krwi, które w dużej mierze nie wydawały jej się zbyt zaufane. Może miała słabość do poszczególnych członków, którym ufała, jednak nawet Erik wątpił, aby była przekonana do jakiegokolwiek nestora rodu czystej krwi.

— Chętnie. Wprawdzie ciekawi mnie czy w pewnym momencie założyłaś sobie durszlak na głowę, żeby pokazać swoją dominację, ale faktycznie - lepiej będzie, jak nie odpowiesz mi na to pytanie — odparł z lekko rozbawionym wyrazem twarzy, modląc się w myślach o to, aby jego odzywka nie sprowokowała panny Figg do tego, aby faktycznie opowiedzieć mu ze szczegółami, co się działo tamtej nocy. — Im mniej wiem, tym spokojniej będę spał.

Wzruszył ramionami. Bądź co bądź, nie było się czym za bardzo chwalić. Obecność Samuela w Warowni stanowiła niejako potwierdzenie tego, że nawet Longbottomowie nie do końca radzili sobie z opieką nad rodzinną posiadłością i przylegającymi do niej terenami. Na tle Blacków, Malfoyów czy paru innych znamienitych rodów wypadali i tak dosyć miernie, więc rozgłaszanie tego, że brali się za zewnętrzną odnowę rezydencji, też nie stanowiła dla nich głównego priorytetu. Poza tym nie była to jedyna praca Sama w Dolinie. Może jedna z większych, ale zdecydowanie niejedyna.

— Z drugiej strony, mogliśmy nie sięgać po ten alkohol bez pytania — skomentował, kręcąc powoli głową. Hobby Malwy było swego rodzaju ugodą i jak do tej pory nie była ona taka znowuż najgorsza. — Wolę, żeby warzyła ten alkohol w piwnicy, niż wypłakiwała się w poszewkę, że nikt jej tutaj nie szanuje, bo cały czas ją wyręczamy. — Przewrócił teatralnie oczami. — Ona naprawdę bardzo mocno się szykowała na powrót Franka do Warowni. Chyba liczyła, że dzięki temu będzie miała więcej do roboty.

Historia naszego życia, pomyślał z przekąsem, gdy usłyszał znamienne słowa ''to skomplikowane''. Jakby cokolwiek w ostatnich miesiącach było proste. Samo życie w kraju ogarniętym zimną wojną było wystarczająco męczące, ale dodać do tego jeszcze to, że sami pchali się w kolejne kłopoty i dobrowolnie postanowili stanąć po jednej ze stron konfliktu, tylko nastręczyło im kolejnych problemów. A teraz jeszcze koszmary z ich prywatnego życia podnosiły głowę, aby zobaczyć, czy też nie mogą napsocić, żeby ostatecznie ich dobić. Nie ma co, 1972 to był absolutnie cudowny rok dla nich wszystkich.

— Do tanga trzeba dwojga, nie uważasz? — Trudno mu było wyobrazić sobie Norę Figg, która do czegokolwiek zmusza rosłego stolarza. A gdyby faktycznie nie chciał mieć z kobietą nic wspólnego, to przecież sprawy nie zaszłyby tak daleko, czyż nie? — Poza tym, raczej nie siedzisz mu w głowie, więc nie wiesz, co myśli na ten temat.

Cóż, trafiła w sedno. Widma buszujące w Kniei były prawdopodobnie jedną z niewielu przeszkód, jakich Samuel po prostu nie mógł zignorować. Za duże niebezpieczeństwo, a najwyraźniej nawet on miał w sobie jakiś instynkt samozachowawczy, czy to ludzki, czy ten nabyty pod wpływem zbyt długiego przebywania pod postacią niedźwiedzia w sercu lasu. Erik osobiście uważał, że była to całkiem fortunna sytuacja, bo uniemożliwiła Samowi ucieczkę. Nie przepadał za miastem, nie przepadał za wioską, jednak teraz sytuacja poniekąd zmuszała go do tego, aby zaadaptować się do nowych warunków.

— Zależy ci na nim? — spytał po prostu, siadając na łóżku ze skrzyżowanymi nogami. — Pytam poważnie. — Tylko czy potrzebował odpowiedzi? Jej zachowanie wydawało się dosyć dosadnym potwierdzeniem jego domysłów. Gdyby w ogóle nie przejmowała się Samuelem, to trzymałaby buzię na kłódkę, a nie otwierała przed nim serce. — Jeśli tak, to uważam, że powinnaś z nim porozmawiać. To okrutne zostawić tak kogoś bez słowa. Zwłaszcza jeśli w grę faktycznie wchodzą uczucia.

Bądź co bądź, też stał się niegdyś ofiarą takiego wyboru. Wprawdzie nigdy w życiu nie zestawiłby ze sobą osoby Nory z Laurencem, jednak teraz mimowolnie postawił się na miejscu Samuela. Pozbawiony jakichkolwiek wyjaśnień. Karany brakiem uwagi i kontaktu. Skazany na walkę z własnymi wątpliwościami. Nikomu nie życzył takiego losu, a skoro Nora tak chętnie teraz opowiadała mu o tym, co się wydarzyło, to może powinna zebrać się na odwagę i odbyć podobną dyskusję z Księciem Kniei?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#14
16.04.2024, 19:22  ✶  

Nora była tego świadoma, zresztą na spotkaniu po pogrzebie Brenna wyraziła się jasno, co powinni sądzić o owej rodzinie, tyle, że jakoś tak nie do końca potrafiła przerywać znajomości, szczególnie, kiedy szczerze wierzyła w to, że Sauriel nie byłby w stanie jej skrzywdzić. Może to złudna nadzieja, ale wierzyła w to, że przyjaźń jest bardzo silną relacją i jest w stanie ignorować najróżniejsze różnice. Oby się kiedyś na tym nie przejechała.

- Durszlak, serio? Daj mi już spokój. - Nie była to przecież szkolna kuchnia, gdzie próbowała przejąć władzę nad skrzatami, które gotowały dla uczniów. Na szczęście jej przyklasnął i również nie chciał za bardzo wgłębiać się w ten temat, jedno upokorzenie mniej, chociaż nie sądziła, żeby robiło to specjalnie dużą różnicę, dawno nie czuła takiego zażenowania jak podczas tej rozmowy, no ale musiała mu przecież wszystko wyjaśnić. - Dzisiaj będziesz spał spokojnie. - Dodała jeszcze, chcąc go zapewnić o tym, że nie ma żadnych planów na ten wieczór, nie wiedzieć czemu czuła, że musi to powiedzieć.

Gdyby jej o tym wcześniej wspomniał, przygotowałaby się na to, że prędzej, czy później spotka tutaj Sama, to by nieco ułatwiło całą sytuację. Miałaby czas na przemyślenia, tak, to wszystko potoczyło się spontanicznie, bo nie spodziewała się, że w ogóle jest szansa na to, że niedługo się spotkają, że w ogóle się spotkają. Nie było jednak sensu teraz tego roztrząsać.

- Mogliśmy, to też prawda, ale był też bardzo łatwo dostępny... - Kto wie, co gorszego mogłoby się przydarzyć, gdyby trafił w jeszcze bardziej nieodpowiedzialne ręce, a przez Warownię przewijało się przecież całe stado ludzi. Na całe szczęście, to oni się poświęcili i wypili bimber... Bohaterowie. - Może niech go trzyma też w piwnicy? To mogłoby zapobiec podobnym sytuacjom. - a Malwa nie poczułaby się urażona, wydawało jej się to najbardziej ugodowym rozwiązaniem sytuacji. Zdawała sobie sprawę, że niektóre skrzaty mogły cierpieć z powodu braku pracy, a Longbottomowie na pewno były w stosunku do tych stworzeń bardzo łaskawi.

- Tak, trzeba, ale on kiedyś już podjął decyzję, zupełnie sam, nie dał mi możliwości zareagowania. - Próbowała trochę wytłumaczyć swój punkt widzenia, chociaż może faktycznie nie miało to nic wspólnego z teraźniejszością, bo przecież aktualnie cała sytuacja rysowała się zupełnie inaczej. Wolała nie myśleć o tym, że powinna mu powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy, bo to mogło spowodować jeszcze więcej komplikacji. Podjęła pewne decyzje, dawno temu i najwyraźniej będzie musiała zmierzyć się z konsekwencjami, prędzej, czy później. Ktoś na pewno połączy kropki, szczególnie, że w Warowni aż roiło się od magipolicjantów. Nie było chyba osób, które byłyby w stanie lepiej dojść do tego, co się kiedyś wydarzyło. - Racja, nie siedzę mu w głowie. - Może to i lepiej, bo pewnie nie łatwo byłoby się jej pogodzić z tym, co mógł sobie w tej chwili o niej myśleć.

Poczuła dodatkowy ciężar na łóżku, Erik najprawdopodobniej się do niej dosiadł, znaczy na pewno się do niej dosiadł. Kolejne pytanie okazało się być bardzo proste, wzięła się w końcu na odwagę i uniosła wzrok, żeby spojrzeć na przyjaciela. - Tak. - Krótka odpowiedź padła z jej ust, bo przecież jej na nim zależało, bo przecież przeżyli razem wiele pięknych chwil, bo przecież mimo upływu lat nadal nie ruszyła do przodu, gdzieś w głębi paliła się nadzieja, że to wróci i wróciło, tyle, że nie do końca spodziewała się tego, że tak to się wszystko potoczy. To okrutne zostawić tak kogoś bez słowa. To zdanie okropnie ją zabolało, bo przecież nie chciała nikogo skrzywdzić, tyle, że uciekła, bo po prostu się wystraszyła, bo nie wiedziała, co powinna zrobić. Nie spodziewała się, że wszyscy inni odbiorą to jako okrucieństwo. - Ciekawe, czy w ogóle będzie chciał ze mną teraz rozmawiać. - Rzekła jeszcze nieco rozczarowana.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#15
16.04.2024, 23:39  ✶  
— To by się mogło udać — stwierdził powoli, przystając na propozycję przyjaciółki. — Przekażę jej, że lepiej będzie dla naszych gości, aby nie mieli zbyt łatwego dostepu do alkoholu.

Bądź co bądź, w to lato gościli u siebie paru nieletnich pod postacią Franka, Alice i małej Mabel. A co jak co, ale skrzatka na pewno nie chciałaby, aby niepożądane substancje wpadły w ręce dzieci. Wprawdzie cała trójka zapewne uważała się za niewiarygodnie dojrzałe ''stare dusze'', które były już na tyle dorosłe, aby uzyskać pełną autonomię, tak... Był to mit. Erik własną siostrę traktował chwilami jak nastolatkę, a miałby patrzeć na nich jak na dorosłych? Merlinie, broń.

— Nie powiem ci, jak zareaguje. Za to wiem, że ja bym chciał usłyszeć jakieś wyjaśnienia od tej drugiej strony — rzucił, wbijając wzrok w podłogę. — Po czymś takim człowiek bardzo chce odpowiedzi. Może być dobra, może być zła, ale ważne, żeby się pojawiła. Bez tego można się tylko nakręcić na najgorszy możliwy scenariusz, a to nikomu nie przyniesie niczego dobrego. Jeśli się do niego nie odezwiesz, zacznie winić siebie i zostanie to w nim na bardzo długo.

Nie chciał obciążać panny Figg kolejnymi wyrzutami sumienia, jednak nie byłby sobą, gdyby po prostu siedział i przyklaskiwał jej każdemu słowu. Znalazł się raz w bardzo podobnej sytuacji, w jakiej obecnie tkwił ich wspólny znajomy i serce mu się krajało na myśl, że tego cyklu nie można było zatrzymać. Przez panujący w kraju konflikt i wydarzenia z Beltane wystarczająco ludzi już cierpiało. Czy naprawdę trzeba było teraz samemu dokładać sobie zmartwień, kiedy kilka szczerych słów mogło zmienić dotychczasowy bieg historii?

— Nie mówię, że jesteś zobowiązana, żeby zrobić to wbrew sobie — dodał po dłuższej chwili, opierając na chwilę dłonie na swoim udach. — Musisz sama zdecydować, czy jesteś na to gotowa, ale w nieskończoność niczego nie załatwi, jeśli faktycznie jest ci bliski. Mam wrażenie, że on jest naprawdę zagubiony, jak ryba bez wody. Pewne rzeczy mogą go przerosnąć.

Pomimo tego, że opuścił Knieję Godryka już kilka dobrych tygodni temu, tak Samuel dalej adaptował się do życia w Dolinie. Erik aż nazbyt dobrze pamiętał ich rozmowy na temat tego, jak postrzegają go ludzie z wioski. W ich oczach był leśnym dzikusem, który wprawdzie miał fach w rękach, jednak kompletnie nie rozumiał realiów świata poza Knieją. Zero pojęcia o tym, co wypada, a co nie, jak gospodarować pieniędzmi... Longbottom naprawdę żywił nadzieję, że z czasem Sam tego wszystko się nauczy, a jeśli nie zaakceptuje w pełni, to przynajmniej będzie tolerował na tyle, aby móc spokojnie funkcjonować w Dolinie Godryka.

— Im szybciej to zrobisz, tym mniej będziecie się zamartwiać, o to, co myśli to drugie — podsumował.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#16
17.04.2024, 15:49  ✶  

- To może ułatwić innym życie. - Im na pewno by pomogło, ale cóż, na to było już za późno. Najwyraźniej ten alkohol miał trafić w ich ręce, jakaś siła wyższa tego chciała...

Cóż, odpowiedzi były ważne, przecież sama wcześniej miała żal o to, że ich nie dostała. Milczenie bywało bardzo krzywdzące i już ona o tym wiedziała, pewnie gdyby uzyskała jakiekolwiek informacje wcześniej to wszystko mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej. Nie warto było powtarzać tego błędu. Zapewne nie będzie to takie proste, jednak jakoś stawi temu czoła, nie takie kamienie milowe pokonywała w swoim życiu. Może dostrzegła w tym wszystkim nawet jakąś małą nadzieję. - Masz rację. - Odpowiedziała krótko, bo podjęła już decyzję, na pewno to wyjaśni, słowa Erika tylko utwierdziły ją w tym, że ten pomysł nie jest najgorszy. Zresztą, co może się stać? Najwyżej powie, że nie chce mieć z nią nic wspólnego, nie pierwszy raz.

Zdawała sobie sprawę, że teraz to na niej ciąży odpowiedzialność, będzie musiała coś z tym zrobić, najlepiej, jak najwcześniej, bo mijający czas w tym przypadku nie był przyjacielem, mógł spowodować tylko niepotrzebne nakręcanie się i szukanie wyjaśnień, które niekoniecznie były słuszne. - Tak, będę musiała do tego wrócić, zdecydowanie. - Po raz kolejny się z nim zgodziła, był to dobry dzień dla Erika, bo rzadko kiedy była w stosunku do niego taka potulna. Jednak miała świadomość, że chce dla niej dobrze, akurat jeśli chodzi o niego, to miała pewność co do intencji tego co mówił.

Nie miała pojęcia, gdzie powinna szukać Sama, zresztą musiała za chwilę wrócić do Londynu, jednak jak najszybciej znajdzie rozwiązanie, musiała to zrobić, bo sprawa była nagląca, nie mogła zwlekać, miała co do tego pewność. Ten jeden dzień przyda się im wszystkim, żeby złapać oddech, a jutro powinna już mniej emocjonalnie podchodzić do tematu, panika powinna minąć, a zdrowy rozsądek wrócić. To nie tak, że zmieni zdanie, bo czuła, że jest winna Samueolwi wyjaśnienia, nie chciała go zostawić z tym samego, bo mógł sobie coś dopowiedzieć, bo sytuacja była naprawdę głupia. Wszystko przez ten strach, który ją ogarnął.

- Dziękuję Erik, pójdę już. - Pożegnała się jeszcze z przyjacielem, po czym zniknęła za drzwiami. Sporo myśli kłębiło jej się w głowie, ale musiała już zniknąć, wrócić do siebie, bo obowiązki na nią czekały.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (4919), Nora Figg (4453)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa