30.10.2022, 17:51 ✶
Smród i brud w całej rozciągłości Alei Śmiertelnego Nokturnu zdawał się przytłaczać swoją intensywnością. Generalny półmrok panujący w tej dzielnicy po zmierzchu potęgował wrażenie niepokoju, gdy mijani ludzie wlepiali swe złowrogie ślepia w każdego przechodnia niepasującego do łajdackiego obrazka, węsząc w poszukiwaniu ofiar niecnych występków. Pewne miejsce wyłamywało się jednak z wiążącej konwencji, jakby przecząc wszelkim prawom, jakimi rządził się Nokturn: zadbane elewacje pozbawione były dziur, pęknięć i wandalskich sloganów, wnętrze zdawało się zachęcać przyjaznym, karczemnym zapachem, a przestępczość w tym regionie — za paroma wyjątkami — była utrzymana w ryzach, jakby właściciel zadbał, by motłoch nie odstraszał klienteli. Nad drzwiami widniał kusy baner z prezencją młodziutkiej, półnagiej kobiety trzymającej magicznie oświetlony napis — ,,Słodka Trzpiotka''. Wieczorową porą tutejszy ruch dorównywał najbardziej renomowanym lokalom przy Pokątnej, choć w grupie docelowej próżno było szukać czarodziejów kroczących ścieżką praworządności. Młode (lub niekoniecznie) dziewczęta zachęcały klientów do zagoszczenia we wnętrzu, kusząc wdziękami nokturnowski motłoch — już za parę sykli można było skorzystać z oferty taniej rozrywki z wenerą w pakiecie. O dziwo, klienci nie należeli jedynie do brudnego tałatajstwa, które wypełniało główną salę, sącząc tanie trunki i urządzając czarodziejskie bitki. Od czasu do czasu próg Słodkiej Trzpiotki przekraczały także wpływowe elity, lokal miał bowiem niejedno oblicze — a według plotek, za zamkniętymi drzwiami w głównej sali, gdzie wstęp mieli jedynie zaproszeni goście właściciela, kryło się miejsce opływające w luksusie, na którym Marko Borgin zbijał prawdziwy interes.
To właśnie drugi rodzaj klienteli znalazł się tego dnia pod lupą Brygady Uderzeniowej Ministerstwa. Zgłoszenie z anonimowego źródła o poszukiwanym Monroe Burke, któremu przypisano udział w krwawych zamieszkach wymierzonych w mugolską społeczność i domniemane koneksje z grupą naśladowców Lorda Voldemorta, należało jeszcze poddać weryfikacji. Pierwszy rzut oka nie wykazywał jego obecności — jeśli jednak faktycznie krył się w czeluściach Słodkiej Trzpiotki, mogło się okazać, że nie tylko on znalazł się w poważnych tarapatach. Funkcjonariusze Brygady musieli się jednak mierzyć z pewną trudnością — lojalność nokturnowskiej społeczności wobec Marko Borgina pozostawała niezachwiana i jeśli mężczyzna zdecyduje się utrudnić im pracę, do pacyfikacji przestępczego motłochu może okazać się niezbędny pełen oddział.
To właśnie drugi rodzaj klienteli znalazł się tego dnia pod lupą Brygady Uderzeniowej Ministerstwa. Zgłoszenie z anonimowego źródła o poszukiwanym Monroe Burke, któremu przypisano udział w krwawych zamieszkach wymierzonych w mugolską społeczność i domniemane koneksje z grupą naśladowców Lorda Voldemorta, należało jeszcze poddać weryfikacji. Pierwszy rzut oka nie wykazywał jego obecności — jeśli jednak faktycznie krył się w czeluściach Słodkiej Trzpiotki, mogło się okazać, że nie tylko on znalazł się w poważnych tarapatach. Funkcjonariusze Brygady musieli się jednak mierzyć z pewną trudnością — lojalność nokturnowskiej społeczności wobec Marko Borgina pozostawała niezachwiana i jeśli mężczyzna zdecyduje się utrudnić im pracę, do pacyfikacji przestępczego motłochu może okazać się niezbędny pełen oddział.