• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Dalej »
[5.08.1972, późny wieczór] Krew czarna jak noc | Nicholas, Rodolphus

[5.08.1972, późny wieczór] Krew czarna jak noc | Nicholas, Rodolphus
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#1
11.09.2024, 15:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.11.2024, 06:53 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

5 sierpnia 1972, późny wieczór
Mieszkanie Nicholasa

Ten cały ślub to było jakieś nieporozumienie. Jedno wielkie nieporozumienie. To był absurd na tak wielu płaszczyznach, że nawet nie wiedział od czego zacząć. Nie wiedział nawet czy w ogóle chce komentować to, co zaszło na tej pożal się Merlinie imprezie. Tak, Rodolphus nie był zadowolony z przebiegu ceremonii. Chociaż nie, wróć: do samej ceremonii nic nie miał. Została przeprowadzona poprawnie i mógłby powiedzieć, że była nawet bardzo przyzwoita. W jego języku oznaczało to, że nawet mu się podobało, skoro nie miał się do czego przyczepić. Lecz później... Ach!

Gdyby nie te cholerne kapibary, bójki i jąkający się Perseus, który wyglądał jakby Vespera trzymała go pod obcasem, to pewnie nawet by nie pisnął słowem na temat tego wesela. Ale dodatkowo jakiś idiota musiał wylać na niego i jego kuzynkę rosół, co prawie poskutkowało przemianą w kurę. KURĘ. Ja pierdolę. Lestrange prychnął, wciąż czując na sobie odór rosołu. Prymitywna, obrzydliwie tłusta zupa - miał wrażenie, że na sam zapach mu się cofało. Ciekawe, czy to się utrzyma dłużej niż do pierwszego prysznica. Bo to, że niechęć zostanie, to było pewne, nawet się nie łudził, że kiedykolwiek jeszcze weźmie łyżkę tego świństwa do ust. Rodolphus cicho przekręcił klucz w zamku, nie wiedząc czy współlokator śpi. Nie było jeszcze aż tak późno, a on sam uprzedził Nicholasa, że będzie późno, ale kto wie: może Travers postanowił zasnąć wcześniej?

To nie tak, że był roztrzęsiony, ale ewidentnie coś mu leżało na wątrobie. Zamknął drzwi, starając się być tak cicho, jak mógł, a potem od razu udał się do łazienki. Modlił się w duchu do wszelkich bóstw, by ten wstrętny zapach dało się zmyć, ale najwyraźniej bogowie postanowili z niego zakpić, bo ilekroć by się nie mydlił i nie szorował, tak nadal miał wrażenie, że całe jego ciało wali jak weselna zupa. W łazience był przez to znacznie dłużej niż zwykle, a szumowi płynącej wody towarzyszyły ciche westchnięcia, spośród których wyłaniały się słowa "ja pierdolę" oraz "zabiję tego gnoja". Żył więc, nie zasłabł pod prysznicem, ale najwyraźniej nic nie poszło po jego myśli.

Gdy w końcu wyłonił się z łazienki, miał jeszcze mokre włosy. Piżamę narzucił niedbale na siebie, a wyraz twarzy miał tak zmordowany, jakby przebiegł co najmniej dwa maratony. Udał się prosto do łóżka, walnął się do niego bezczelnie i bez ostrzeżenia, twarz ukrywając w poduszce. Miał ochotę krzyczeć, żeby tylko dać upust swoim emocjom, ale wiedział, że powinien nad sobą panować. Powinien... Lestrange obrócił się na bok i zwinął niemalże w kłębek, przysuwając się w milczeniu do Nicholasa. Zdarzyło mu się to po raz pierwszy - nigdy nie był w tak bezbronnej, zależnej od kogokolwiek pozycji. Nie mówił nic, nie składał wyjaśnień. Po prostu chłonął ciepło jego ciała, zamykając oczy i próbując wyrzucić wszelkie wspomnienia ze swojej pamięci.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#2
25.09.2024, 11:32  ✶  

Choć również otrzymał zaproszenie, mimo faktu, że jego rodzina pochodzi z czystej krwi, to jednak Nicholas nie zdecydował się towarzyszyć Rodolphusowi podczas Czarnego Wesela u Blacków. Nie doradzał nawet Lestrange’owi, czy powinien iść czy nie, choćby na możliwość obecności tam Bellatrix. Kobiety, która namieszała im w relacjach i działaniach.

Koniec końców, Rodolphus udał się na to wesele. Nicholas postanowił ten czas poświęcić sobie na prace w swojej pracowni w Little Hangleton. A że była to sobota, miał wolny weekend. Poczytał o runach, nekromancji, poćwiczył sobie jakieś zaklęcia na szczurach. Czas mu jakoś zleciał. Na noc jednak wrócił do mieszkania, być może na wypadek, gdyby i Rodolphus wrócił wcześniej.

Tej nocy problemów za bardzo z zaśnięciem nie miał. Napary przygotowywane przez Cynthię z minimalną domieszką eliksiru na sen, pomogły mu zasnąć. Przebudził się, kiedy usłyszał, że ktoś wszedł. Uchylił powiekę, nasłuchując. Leżał na boku, przykryty cienką kołdrą, w piżamie dolnej, na górnej części ciała nie mając nic. Mroczny znak na lewym przedramieniu był widoczny. Różdżkę miał pod poduszką, pod którą wsunął dłoń. Na wszelki wypadek. Słysząc że to Lestrange się krząta i w łazience przeklina, mógł być spokojny. Zamknął oczy, dłoń z pod poduszki zabrał.
Lecz, nie zasnął.

Kontrolnie czuwał, nasłuchując, kiedy szum wody w łazience ustanie. Mógł wywnioskować, że wesele do udanych nie należało. Pokazało to także jak Rodolphus pojawił się w sypialni i bez ostrożności, władował się do łóżka, nie bacząc na to, że mógł przypadkiem "obudzić” Nicholasa. Travers wyczuł, że ten przysuwa się do niego, niczym zranione duże dziecko, któremu coś zabrano.

Odwrócił się w jego stronę, ale nic nie powiedział. Przykrył go jedynie, objął ramieniem i spoglądał neutralnie, chłodno. Jakby upewniał się, czy ten zaśnie czy nie da rady i będzie potrzebował wyrzucić z siebie wszystko, co leżało mu na sercu, wątrobie, nerkach, mózgu… Spotkał Bellatrix? Swoich rodziców?

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#3
25.09.2024, 22:08  ✶  
Spotkanie rodziców czy byłej narzeczonej na pewno byłoby pełne emocji, szczególnie tych negatywnych. Lecz nie: jego ojca tam nie było, wyjechał. To dlatego on musiał przejąć pałeczkę i iść na to cholerne wesele, chociaż równie dobrze mogli wysłać Rabastana, który był przecież dużo lepszy w kontaktach międzyludzkich niż ona sam. Z jakiegoś jednak powodu jego brat albo odmówił, albo w ogóle nie wzięli go pod uwagę. On też mógł odmówić i na Merlina: teraz wiedział, że powinien był to zrobić. I chociaż to mogłoby zostać odczytane jako policzek, wymierzony w tę część ich rodziny, bo przecież z Blackami byli rodziną, to jednak nic by się nie stało. A tak?

Przysunął się w milczeniu, nie otwierając oczu. Drgnął, czując na sobie ciepłe ramię, które go obejmowało. Czy potrzebował otuchy? Czy być może solidnego kubła zimnej wody, który go otrzeźwi i sprawi, że wzbierający w nim gniew nagle zgaśnie, jak tlący się ogień polany lodowatą wodą? Oddech miał nierówny, niespokojny. Urywany, jakby dopiero co przebiegł całą tę drogę. Śmierdział tłustą, wstrętną, weselną zupą i chociaż zapach był już słabo wyczuwalny, to jednak nie dało się go całkowicie zamaskować. Gdyby Nicholas chciał, to ubraniach Rodolphusa na pewno znalazłby kilka ptasich piór. Leżał jednak z nim, pozwalając mu chłonąć swoje ciepło i swój spokój. Niespokojne myśli wciąż jednak pędziły, nieubłaganie rozbijając się o czaszkę i powodując niemal fizyczny ból. Oddech nie uspokajał się, a mięśnie wciąż drżały. Drżały nie ze strachu, drżały z irytacji. Długo tłumionej irytacji, która buzowała teraz pod jego skórą, wściekle szamocząc się z miejsca na miejsce, nie mogąc znaleźć ujścia tych emocji.
- To powinien być pogrzeb - mruknął w końcu, przerywając przedłużającą się ciszę. Głos miał zachrypnięty, jakby dopiero co skończył krzyczeć. A przecież milczał. Czy na weselu zdarł gardło, czy może przeciwnie: nie mówił tak długo, że struny głosowe już zapomniały, jak to jest się poruszać?
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#4
28.09.2024, 12:54  ✶  

Gdyby Rodolphus potrzebował zimnego kubła wody, to pytanie w jakiej wodzie brał prysznic. Zimnej czy ciepłej? Jeżeli to drugie, to może powinien zawrócić i wsadzić łeb pod kran umywalki i odkręcić sobie zimną wodę?

Tak czy inaczej, Nicholas widząc jego niespotykanie zachowanie, nie próbował zasnąć. Podniósł się do pozycji pół leżącej, gdzie głowę oparł na dłoni, rękę uginając w łokciu na poduszce. Objął Rodolphusa, uważając może że ten gest w jakimś stopniu mógłby pomóc mu dojść do siebie. Dać poczucie obecności drugiej osoby, że nie jest nikomu obojętny. To samo przecież Nicholas robił z Laurentem. Żadnego z nich nie kochał, nie darzył ciepłymi czy jakimiś w tym rodzaju uczuciami, a mimo to umiał ich do siebie przyciągnąć. Tolerował ich, trzymał blisko siebie. Bo przecież kiedyś mogą być "przydatni".

Półleżąc, obserwował Lestrange’a. Nie miał nic przeciwko temu, że ten się przysunął bliżej. Dorosłe dziecko, skrzywdzone przez rodzinę. Przez narzeczoną, która niemal zniszczyła jego relację z Robertem. Młody a popełniał jeszcze błędy.
Słysząc, że wesele powinno być pogrzebem, to aż Travers uniósł brew ku górze.

- Aż tak tragicznie było?
Zapytał. Choć nie wymagał wyjaśnień już teraz, widząc, w jakim stanie był Rodolphus. Fakt, czuć było od niego słaby zapach rosołu, ale Travers nie zamierzał tego komentować jakoś. Węch miał dobry, może to efekt posiadania w genach krwi rodzinnej wilkołaków i od matki wyczuwania magicznych stworzeń.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#5
29.09.2024, 22:38  ✶  
W tej chwili nie obchodziło go to, czy Nicholas darzył go jakimikolwiek uczuciami. On sam uważał, że nie jest w stanie nikogo pokochać i miał głęboko w nosie to kłamliwe, nieprawdziwe uczucie, które powodowało wyłącznie problemy. Zdołał się o tym przekonać nie raz i nie dwa. Ale potrzebował teraz fizyczności, bliskości drugiego człowieka. Potrzebował wtulić się w ciepłe ciało i zamknąć oczy, chłonąć znajomy zapach. Nicholas był jak góra lodowa, która być może kiedykolwiek zgasi wewnętrzny ogień, trawiący Rodolphusa. Ale jeszcze nie teraz, nie dzisiaj - nie tej nocy.
- Nawet gorzej - odpowiedział spokojniej, rozluźniając się odrobinę. Westchnął, czując jak w końcu stres zaczyna powoli opuszczać jego ciało. Nie był nawet pewny na co bardziej był zły i na kogo. Na tym cholernym weselu stało się tyle złego, że nawet nie wiedział, od czego zacząć. Milczał więc, odruchowo gładząc kciukiem bok mężczyzny. Potrzebował powtarzalności ruchów, by na powrót się skupić. - Jeżeli Perseus nie zostanie po tym wydziedziczony, to będę bardziej niż zdziwiony.
Odezwał się w końcu, odrobinę się odsuwając. Otworzył oczy i spojrzał na Nicholasa zmęczonym spojrzeniem. Powinien pójść spać, ale nawet nie wziął jeszcze eliksiru. Wydawało się jednak, że dzisiaj go nie potrzebował. To wesele zmęczyło go psychicznie tak mocno, że niewykluczone, że za chwilę zaśnie w połowie opowieści. A miał co opowiadać i uważał, że Nick powinien wiedzieć, co się odkurwiło na tym nieszczęsnym weselu. W końcu wiedza była potęgą, prawda?
- Atreus zmienił się w kapibarę pod wpływem alkoholu, najpewniej zaklętego - zaczął cicho, wpatrując się w półmroku w oczy mężczyzny. Jego wzrok zdołał przyzwyczaić się do ciemności, mógł powoli zacząć odróżniać poszczególne elementy jego sylwetki. - Potem dał komuś w mordę. Auror, wyobrażasz to sobie? Ten sam, z którym współpracowaliśmy.
Ale to nie Bulstrode był największym problemem. Rodolphus słyszał, kogo Black zaprosił. Skrzywił się wyraźnie, powracając wspomnieniami do ogrodu.
- Widziałem namiot cyrkowy. A słyszałem, że cyrk włóczęg Bellów jest w okolicy. Mam nadzieję, że Perseus nie zdecydował się na zaproszenie właśnie ich, ale... podejrzewam, że tak mogło być - mówił powoli, cedząc wyraźnie słowa. To był jeden z punktów zapalnych, który rozsierdzał go do granic możliwości. - Na dodatek nie wiem, kogo zatrudnił do obsługi, ale ktoś ewidentnie próbował mu zaszkodzić. Albo nam wszystkim. Jeżeli znajdziesz pióra w moich ubraniach, to... Są moje.
Westchnął - wcale nie miał miny, sugerującej, że to żart. Nie był też zakłopotany. Był po prostu zły.
- Spotkałem kuzynkę, siostrę Louvaina i Loretty, Ann. Wylano na nas rosół, który sprawił, że wyrosły nam pióra. Wyobrażasz to sobie? Wesele. Czystokrwistych. Czarodziejów.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#6
02.10.2024, 15:09  ✶  

Gorzej niż tragicznie? O ile wiadomo Nicholasowi było, oprawę weselną Blackowie mieli w czerni, tak jednak nie spodziewał się, że dosłownie przejdą w scenerię pogrzebową swojej rodziny, jeżeli wziąć dosłownie słowa Rodolphusa. Gdyby tam ktoś umarł, byłoby może jeszcze bardziej zrozumiałe? Pierwotnie zakładał, że winnym takiego stanu psychicznego Lestrange’a, była Bellatrix, lub ktoś z jego rodziny. Jak po chwili usłyszał, chodziło o samego Pana Młodego, Perseusa.

Nicholas milczał, słuchając wyrywkowej opowieści Niewymownego, który doświadczył najgorszych przeżyć jednej nocy. Trzeba jednak przyznać, że Atreus jak na aurora, w ostatnim czasie bardzo na siebie zwraca uwagę. Godne zanotowania.
Zaskoczeniem było usłyszeć o śmieciowym cyrku Bellów, który jakimś cudem pojawił się na weselu. Warte zastanowienia, czy Perseus nie cierpi na jakąś chorobę czy ma może jakieś głębokie problemy rodzinne i zrobił to wszystko komuś na złość? Może świeżej żonie?

Obsługa także miała wiele do życzenia. Perseus skompromitował się na całej linii. Faktycznie, jeżeli nie zostanie wydziedziczony, to znaczy że rodzina zbyt łaskawie podchodzi do jego wyskoków. Czy może coś w ich rodzinie się zmienia?
Choć Rodolphus z tym wszystkim źle się czuł, Nicholas widział inne plusy tego wydarzenia.
Pierw musiał go jednak uspokoić.

Ujął jego podbródek, pochylił się do jego twarzy i pocałował go w usta, aby na moment zamilkł. Aby uspokoić jego myśli i być może zmienić ich kierunek. Pocałunek był krótki. Odsunął głowę i puścił jego podbródek, kładąc rękę na pościeli.

- Spójrz na to inaczej. Perseus nieświadomie doprowadził do tego, że możesz teraz legalnie ogłosić zerwanie zaręczyn z Bellatrix. Ośmieszył siebie, rodzinę, jeżeli świadomie załatwił cyrk i beznadziejną obsługę. Masz pełne prawo złożyć skargę i zażenowanie tym co Cię tam spotkało. Twoja rodzina tam była. Widzieli co się działo.
Wyraził swoje zdanie na ten temat. Nie żeby miał go pocieszać, ale dzięki takiemu zamieszaniu, wyciąga się inne korzyści dla siebie. Kosztem czegoś i kogoś. To jednak Rodolphus musiał sam zdecydować, czy po takie rozwiązanie sięgnie. Może dzięki temu przekona rodziców? Nie oberwie mu się?
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#7
09.10.2024, 09:09  ✶  
To, co zrobił Nicholas, poskutkowało. Zamknął się na moment, chociaż zdecydowanie zbyt krótki jak na jego gust. Z reguły nie lubił, gdy mu się przerywało, nawet w taki sposób, jednak Nicholas miał tutaj taryfę ulgową. Głównie z tego powodu, że praktycznie nigdy mu to się nie zdarzało: a jak wiadomo to, czego dostajemy w nadmiarze, jest przez nas tym bardziej pożądane.
- ... - spojrzał z niejakim zaskoczeniem na Nicholasa. Był tak wściekły na Perseusa, że w całej swojej wściekłości pominął resztę rodziny Black. Przecież istniała jeszcze jego matka i jego ojciec, a także szerokie grono kuzynostwa. Ktoś musiał odpowiadać za organizację tego wesela i nawet jeżeli zaszła tutaj pomyłka, to była niedopuszczalna. Może faktycznie Perseus zrobił komuś na złość? Może nie był tak niewinny i dobry, na jakiego się kierował? W zasadzie to Rodolphus nawet go nie znał, rozmawiali ze sobą zaledwie kilka razy i dość krótko. Może cicha woda brzegi rwie.

Cokolwiek Travers robił, wydawało się działać na młodego Lestrange'a. Myśli odrobinę zwolniły, aż w końcu mogły na powrót płynąć spokojnym torem. Mógł na nowo wyciągać po nie rękę, bez pośpiechu, i analizować każdą z nich, rozważając wszystkie za i przeciw. Adrenalina opadła, a krew przestała się gotować. Nawet jego oddech się uspokoił, gdy Rodolphus tak rozpaczliwie chwycił się myśli, podsuniętej przez Nicholasa.
- Masz rację - powiedział po chwili, odwracając głowę. Miał pełne prawo do zerwania zaręczyn, jednak zastanawiał się czy nie lepiej najpierw byłoby przegadać sprawę z ojcem. Nie obawiał się ewentualnych konsekwencji, mogących wyniknąć z rozmowy. Obawiał się czego innego: podejmowania decyzji bez uwzględnienia w tym swojej rodziny. Victoria radziła mu podczas rozmowy, by zaczekał. Ale czekał już dwa miesiące i przecież nic się tu nie zdążyło wyjaśnić. Czekanie było bezsensowne i chyba musiał w końcu wziąć sprawy w swoje ręce, bo... Paradoksalnie skończy właśnie jak Victoria. Westchnął. - Nie chciałbym być teraz w skórze Blacka - powiedział cicho, lecz w jego głosie nie wybrzmiewało współczucie. Ot, była to raczej luźna uwaga, którą rzucił, by nie wyszło na to, że jest kompletnym, nieczułym chujem, chociaż Nicholas doskonale wiedział, że tak właśnie było. Ba, mógł podejrzewać, że Lestrange nawet przyklaśnie najbardziej obrzydliwej karze, która spotka świeżo upieczonego męża Vespery.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#8
13.10.2024, 11:59  ✶  

Nicholas słuchając, dostrzegł że czegoś najwyraźniej w tym wszystkim Rodolphus nie dostrzegł. Coś, co pomoże uwolnić mu się od kobiety, z jaką został związany. Czy to przez aranż rodzinny czy przez miłość. Sam doskonale wiedział, jak działa prawo w rodzinach czystych i to wesele jednak okazało się cudem, szansą do rozwiązania problemu dość istotnego. Nawet jeżeli nieświadomie czy świadomie, wykonanego ze strony Perseusa, kompromitującego siebie albo swoją rodzinę.
Zaskoczeniem dla wszystkich będzie fakt, jeżeli nie zostanie wydziedziczony.

Pocałunkiem chciał go uspokoić. Zmienić tok myślenia, zmienić jego kierunek, aby spojrzał na tę sytuację szerzej, otwarcie z korzyściami dla siebie. Były przecież na wyciągnięcie ręki.

Podziałało. Uwagi i spostrzeżenia jakie mu przedstawił Travers, sprawiły, że przyznano mu rację. Wiadomo, że Lestrange będzie musiał pierw porozmawiać o tej sytuacji z rodzicami, zanim przejdzie do kolejnego kroku. A może nawet nie będzie nic musiał robić, jeżeli jego ojciec i Bellatrix dojdą do porozumienia i unieważnią to małżeństwo. Pytanie tylko, czy Rodolphus miał co zaoferować w zamian? Kogo poślubi, jak nie Bellatrix?

- Akurat nie jesteś Blackiem, więc nie doświadczysz jego kary.
Stwierdził spokojnie. Może na pocieszenie? Trudno stwierdzić. Może Nicholas nie wiedział co mu na te słowa odpowiedzieć. A może temat uznał tej nocy za wyczerpany. Rozjaśnił mu sytuację swojego położenia. Ale też zastanawiało go coś innego. Czy Mulciberowie też tam byli. Wypadałoby poinformować Roberta, co wydarzyło się na weselu o czym powiedział mu Rodolphus. Jak Blackowie się pogrążyli we wstydzie z działań ich członka rodziny.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#9
17.10.2024, 17:53  ✶  
Wzruszył ramionami, tak jakby próbował strzasnąć z siebie wspomnienia dzisiejszej nocy. Może czas było zainwestować w myślodsiewnię? Na pewno pomogłoby mu to w uporządkowaniu kilku kwestii, w poukładaniu ich. Na razie jednak musiał radzić sobie bez niej.
- Nie jestem i nie zamierzam być. Będę musiał jednak odezwać się do Perseusa, żeby wyjaśnić sprawę tego kelnera - powiedział niby to leniwym tonem, poprawiając się w łóżku. Oparł się o poduszki, lecz nie zamykał oczu. Ta sytuacja ewidentnie nie dawała mu spokoju. - Ale z tego co wiem, mieli zniknąć na podróż poślubną. Potem się tym zajmę. Ciekawe czy ktoś go odmienił.
Zastanowił się na głos, ale w zasadzie to co go to interesowało? Nie powinno - żałował tylko, że tego dupka nikt nie złapał i nie wziął za prawdziwą kurę. Może wtedy straciłby nie tylko pióra, ale i łeb, a następny rosół byłby właśnie z niego. Zastanowił się w milczeniu nad tym: czy gdyby go zjedli, to byłby to kanibalizm?
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#10
30.10.2024, 23:46  ✶  
- To już nie jest Twoje zmartwienie.
Odparł na jego zastanowienie, odnośnie tego kelnera czy kucharza. Ktokolwiek to był, jak bardzo źle postąpił. Dalej nie wnikał już w ten temat wesela. Ale dawało to dużo do zastanowienia. Jak ród Blacków mógł na to pozwolić. Nie mieściło się to w głowie.
- Spróbuj zasnąć.
Zasugerował. Tematu nie pociągając. Jeżeli Rodolphusa organizm był na tyle zmęczony, że zasnął, do dobrze. Odpocznie sobie, może nawet zregeneruje siły. Nicholas wykorzystał ten moment, aby coś załatwić. Wstał kierując się do swojego gabinetu, gdize pomocą różdżki, zapalił świecę. Usiadł za biurkiem, wyjął pergamin, otworzył kałamarz i ujął w lewą dłoń pióro. Napisał to, czego dowiedział się od Rodolphusa na temat wesela Blacków. Coś, co powinno zainteresować samego Roberta. Nie miał pojęcia, czy Mulciberowie tam byli. Nie wiedział też, czy Lestrange, planował cokolwiek przekazać. Nicholas od siebie, postanowił spisać co najważniejsze, najistotniejsze na papierze. A kiedy skończył, odczekał aż wyschnie, złożył pergamin, odszukał kopertę i schował list. Zabezpieczył i podpisał kopertę. Zaś po tym, zabierając także różdżkę, zgasił świecę i udał się do pomieszczenia, gdzie siedziała jego sowa. Wręczył jej list i wypuścił w teren, aby odnalazła i dostarczyła wiadomość adresatowi. Nie czekał na jej powrót. Okno pozostawił otwarte. Wrócił do sypialni, licząc na to, że Lestrange spał nadal. Ostrożnie położył się obok, przykrył, zamknął  oczy i spróbował zasnąć.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (1313), Rodolphus Lestrange (1725)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa