• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[01.04.1972] Elliott&Eunice

[01.04.1972] Elliott&Eunice
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#11
03.12.2022, 15:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.12.2022, 18:57 przez Morgana le Fay.)  
Czy była zła? Tak, jak najbardziej, przecież miała wszelkie do tego prawo. Kto nie byłby zły, gdyby odkrył, że ktoś wybitnie nieuprawniony wtrąca się do niebagatelnych życiowych decyzji, które przecież cały ustalony porządek wywracają do góry nogami, wprowadzają chaos, wymuszają ustalenie nowego ładu – o ile w ogóle da się mówić o jakimkolwiek ładzie w kontekście dziecka.
   Dzieci wszak postrzegała jako chaos. Małe to-to, zbyt lubiące wszędzie biegać i wtykać nosa nie tam, gdzie trzeba, zadające milion pytań na sekundę, a w zależności od wieku wymagające jeszcze babrania się z cholernymi pieluchami i z tego, co słyszała, również i wstawania w środku nocy.
   Akurat sen lubiła i niezwykle sobie ceniła, może dlatego, że zdawała sobie sprawę z tego, iż w zawodzie, jaki obrała, mógł być wręcz luksusem. A w zasadzie był nim już teraz – wszak ogrom materiału, jaki miała do opanowania, nie przyswoi się sam. Doba zaś – niestety – nie była z gumy i należało coś poświęcić, by zyskać czas dla nauki.
   Najprościej było poświęcić sen.
   Ale i tak stanowił jedynie kroplę w morzu wszystkiego, co wiązało się z posiadaniem dziecka, w morzu tego, przed czym czuła opór. Więc tak, była zła, więc tak, wylewała teraz swoje żale, pozwalając emocjom znaleźć swoje ujście. Tu, daleko od któregokolwiek z domów, nie musiała trzymać fasonu, nosić maski ukrywającej prawdę; tu mogła się odsłonić, nawet jeśli nie w pełni, to przynajmniej częściowo.
   W końcu byli tu tylko ona, brat i ich wierzchowce. I cisza wokół, nie licząc dźwięków natury, takich jak szum wody czy ewentualnie krzyk jakiegoś ptaka.
   I czuła, że swoją złością mogłaby spalić cały świat.
   - Co nie znaczy, że masz wkraczać, kiedy cię o to nie proszę. Pamiętaj, wiem o zniczu – przypomniała, uciekając się do zawoalowanej groźby. Nie przyszła w końcu do Elliotta po to, by schować się za jego plecami i jednocześnie wypchnąć brata do przodu, aby załatwił sprawy za nią. Tak by było prościej, to niezaprzeczalny fakt, ale wciąż, to było jej życie.
   Zrzucanie na kogoś jego okruchów nie stanowiło zaproszenia do środka, do podejmowania działania.
   Przez chwilę wyglądało, jakby miała odpyskować na uwagę odnośnie o ojcu. Nie miała o nim dobrego zdania, wolała unikać niczym najgorszego demona, prawdopodobnie nawet całkiem chętnie wymazałaby go ze swoich genów. Ale Elly miał rację. Fortinbras wciąż pozostawał jej ojcem i…
   … miał wachlarz możliwości, które mogły się przydać w odpowiedniej chwili, w odpowiednim czasie.
   Stąd też wycofała się za swoją maskę, upychając złość do niewielkiego pudełka, przywołując na twarz chłód i obojętność. Rasowa Malfoyówna, chowająca wszystko za zamkniętymi drzwiami, opanowana, z wyrachowaniem planująca następne kroki. Tym powinna być, do takiej maski wróciła; inna rzecz, czy faktycznie pełne opamiętanie na nią spłynęło.
  - Zatem wracajmy – skwitowała dziwnie bez emocji, dając odpowiedni sygnał wierzchowcowi.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (3396), Eunice Malfoy (3319)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa