• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[1965] Dreams

[1965] Dreams
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#1
30.12.2025, 21:52  ✶  
To było pierwsze Yule, które spędzał w Hogwarcie. I pewnie ostatnie, z tego co pisała mu matka. Była dosyć niezadowolona z faktu, że zostawał w szkole na ten czas, ale starała się zrozumieć syna, który tłumaczył się nauką. Zresztą - jego brat także został w Hogwarcie, spędzali ten czas razem.
- Co zamierzasz robić? - zapytał, gdy przechadzali się po błoniach. Rabastan wzruszył ramionami, jakby nie miał pojęcia. - Jedzenie w tej szkole jest obrzydliwe.
Dodał, poprawiając srebrno-zielony szalik.
- Czy to nie Vika? - Rolph spiął się odruchowo, jakby Rabastan mówił o ich kuzynce, Victorii. Ale nie - gdy Rabi pokazał w kierunku szczupłej blondynki, mocującej się z torbą pełną książek przed wejściem do zamku, jasnym było, że to ich koleżanka z roku. Również Victoria, ale milsza. Czy ładniejsza? Polemizowałby.
- Pójdę jej pomóc, zajmiesz miejsce przy stole? - w tym roku całkiem sporo uczniów zostało w szkole. Rabastan tylko przewrócił oczami i poszedł dalej, podczas gdy Rodolphus podszedł do Victorii.
- Pomóc? - zapytał z łagodnym uśmiechem, lecz nie czekał na odpowiedź. Wziął w ręce kilka książek i pergaminów, które wysypywały się z torby dziewczyny.
- Jesteś prawdziwym rycerzem, Rodi - zachichotała w odpowiedzi.

(...)

- Jeszcze raz dziękuję - blondynka uśmiechnęła się delikatnie, układając wszystko w torbie. Tym razem poprawnie, bez pośpiechu. Byli w środku, śnieg już nie szczypał w policzki i dłonie, więc mogła poświęcić tej czynności więcej czasu.
- Nie ma za co. Idziesz na kolację? - odruchowo rozejrzał się, czy spotkają kogoś znajomego. Gdy powrócił wzrokiem do Victorii, jej twarz znajdowała się blisko. Trochę za blisko.
- Wiesz, pod czym stoisz? - zapytała niewinnie, trzepocząc rzęsami. I być może to był błąd, że spojrzał w górę, bo poczuł na ustach ciepły pocałunek.

Był młody i durny, a wpojone przez matkę zasady że kobiety należało traktować z szacunkiem poszły się gonić, gdy poczuł ciepło drugiego ciała tak blisko siebie. Odwzajemnił pocałunek, chociaż wiedział, że ta kobieta nie była tą, którą chciał całować. Jego myśli krążyły wokół kogoś innego, kogo teraz nie było obok. Ale... Czy to oznaczało, że miał nie skorzystać z okazji?

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Rodolphus Lestrange (348)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa