• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[maj, 1970r, Hogwart] Śliska sprawa...

[maj, 1970r, Hogwart] Śliska sprawa...
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#11
19.01.2026, 21:24  ✶  

Przez lata ich znajomości Jessie nabrał śmiałości w ich żartach, wiedząc, że Hannibal zrozumie jego intencje i nie wyrośnie między nimi mur niezręczności, jak to czasami bywało w przyjaźni. Przy kimś innym Jessie nie zdecydowałby się na rzucanie tego typu tekstów, czy dwuznacznych spojrzeń. Oczywiście, starał się nie robić tego przy kimś, kto mógłby źle odczytać dynamikę ich relacji, albo kto nie był im przyjazny, ale niestety życie szkolne rządziło się zasadą, że ktoś nieodpowiedni zawsze się dowie. Nie wpłynęło to na szczęście w większym sposób na ich dwójkę, ale Jessie zdecydowanie częściej się rozglądał, zanim zdecydował się na rzucenie komentarzu.

W tej ciemności wyglądasz całkiem niczego sobie.

-Osz ty - parsknął śmiechem i sięgnął po jedną z pustych butelek, żeby zaraz podrzucić nią w dłoni i denkiem pacnąć Hannibala w głowę.
Zaraz jednak trochę spochmurniał, kiedy Hannibal wspomniał o swojej małej fantazji i to nie dlatego, że uważał ten pomysł za bardzo zły (nawet jeśli był bardzo blisko tej kategorii), ale dlatego, że faktycznie to sobie wyobraził. A takie wyobrażenia w jego głowie nie wyglądały dobrze.
-Dzięki Matce - odetchnął z ulgą po komentarzu o byciu niewystarczająco pijanym. -Uratujmy się nawzajem przed siwizną przed trzydziestką i nie próbujmy takich wyczynów, nawet jeśli będę miał miotłę. Albo zaraz po tym wskoczę do morza - w jego głosie powoli zaczęło brakować tej pewności, którą miał do tej pory - i wtedy to ty będziesz musiał mnie ratować.

Oczywiście, nie planował szukania żadnego morza i wskakiwania do niego specjalnie po to, żeby Hannibal mógł go uratować przed utonięciem (i przed topielcami, bo skąd wiadomo, że ich tak nie ma?), ale pogadać o takich możliwościach zawsze sobie mogli.

Kolejny uśmiech zasłonił szyjką butelki. Wycieczka do Paryża, żeby odwiedzić Hannibala, gdy Selwyn już się tam urządzi, brzmiała bardzo zachęcająco. Jeżeli oszczędności by mu na to pozwoliły, to w sumie czemu nie...
-A więc się z tym jeszcze zgadamy - powiedział.
Czy potrafił sobie wyobrazić nadchodzący wrzesień, który nie oznaczał dla niego wsiadania do czarodziejskiego pociągu? Potrafił, ale było to dziwne wyobrażenie. Przez ostatnie dni Jessie dokładniej przyglądał się elementom zamku, próbując jak najwięcej zakodować w swojej pamięci - zdecydowanie uderzył w niego fakt, że były to jego tygodnie w Hogwarcie.
-...Nie jestem jeszcze pewien - i nie była to wcale dobra odpowiedź, bo przecież czasu na podjęcie decyzji nie przybywało. -Wiesz, że chciałbym pracować jako Klątwołamacz... Myślałem, żeby spróbować zatrudnić się w Ministerstwie, a może kiedyś mógłbym spróbować robić coś na własną rękę, ale... W Ministerstwie pracuje moja mama, tak samo wujkowie. Rita na pewno też się tam zatrudni, a Theo... Widzę spore szanse na to, że też tam spróbuje - z cichym westchnieniem położył się na ławce, śledząc wzrokiem gwiazdy, które czasami migotały, a niektóre znikały. -Kocham moją rodzinę, ale chciałbym mieć... coś swojego... Jeśli to ma jakiś sens, więc... Może Gringott? O ile będę w stanie wytrzymać z goblinami a oni ze mną.
Gwiazdy nad nimi zamigotały jakby trochę jaśniej i jedna z nich... chyba się poruszyła.
-Czyżby spadająca gwiazda - spytał i odnalazł wzrokiem przyjaciela. -Masz gotowe życzenie?
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#12
24.01.2026, 13:37  ✶  

Pacnięty Hannibal schował głowę w ramiona, dziękując Matce, że pałka Jessiego została skonfiskowana (chociaż nie wierzył, żeby przyjaciel naprawdę mógł ją wykorzystać przeciwko niemu).
- Prawdziwym księżniczkom nie przystoi łowienie komplementów! - skarcił go.

A potem Jessie zagroził wskoczeniem do morza i Hannibal sam nie wiedział, co było lepsze: to, że Kelly wyrażał gotowość zmierzenia się z własnym lękiem przed wodą tylko dla przyjemności bycia uratowanym przez niego, czy wizja lepiących się do jego ciała, mokrych ubrań (którą prawie udało mu się odepchnąć sprzed oczu. Hannibal był silny, ale nie tak silny).
- Nie podpuszczam cię… - pochylił się w stronę Jessiego, ryzykując kolejny cios butelką, ale to było poświęcenie, na które było gotów - Ale nie zrobisz tego!
Gdyby sam miał wysmażyć podobny plan, zdecydowałby się raczej na jezioro na błoniach Hogwartu. To prawda, żyło tam jakieś wielkie, obdarzone mackami… coś, ale i tak szansa na utonięcie była mniejsza, niż w niespokojnych wodach Morza Północnego, które, jak się zdaje, mieli najbliżej.

Kiedy rozmowa zeszła na temat poszukiwania pracy, Selwyn w zamyśleniu podniósł butelkę do ust.
- Ministerstwo Magii brzmi nieźle, stabilne miejsce i byłbyś tam dobrze umocowany… - urwał, z odrobiną niesmaku uświadomiwszy sobie, że rozważa nieznośnie praktyczne aspekty sprawy, niczym własny ojciec. Przeklęty Everett widocznie zawsze musiał mieć rację, nawet teraz, kiedy dzieliło ich ponad pięćset mil.
Nie, żeby Hannibal uważał “plecy” w miejscu pracy za coś złego. Sam przecież korzystał z protekcji ojca, choć oczywiste było, że jego własny talent również wystarczyłby, żeby zapewnić mu błyskotliwą karierę. Wierzył w to, że i Jessie potrafiłby zbudować świetlaną przyszłość własnymi rękami, ale po pierwsze, jako półkrwi czarodziejowi, na pewno byłoby mu trudniej, a po drugie… tak po prostu działał świat.
Jessie położył się na ławce, a Hannibal oparł wolną rękę za sobą i odchylił się w tył. Przypomniał sobie, jak sam dwa lata temu był tak wściekły na ojca, że w jego głowie zrodził się plan ucieczki z cyrkiem Bellów. Westchnął. Może Jessie miał rację, chcąc budować coś swojego. Może, paradoksalnie, jego pochodzenie było zaletą w tym przedsięwzięciu?...

Powrócił wzrokiem do przyjaciela. Teraz patrzył na niego z góry.
Masz gotowe życzenie?
Był pewien swoich życzeń. Tak przynajmniej myślał.

Chciałbym być największym aktorem mojego pokolenia. Chciałbym przerosnąć mojego ojca. Chciałbym, żeby mój pobyt we Francji był wspaniałą przygodą.

Chciałbym…


Hannibal przygryzł wargę, nagle uderzony świadomością, że być może ostatni raz siedzą na Wieży Astronomicznej (i to naprawdę tragiczne, że pierwszy raz jest zarazem ostatnim), być może ostatni raz zaliczyli szlaban (co byłoby zbyt piękne, by być prawdziwym, ale zawsze była taka możliwość), że wkrótce zdadzą ostatnie egzaminy i ostatni raz będą pakowali się do powrotu do domu. Że w lipcu pozostawi Londyn, Electrę i Hestię, i Jessiego, wyjedzie i to na pewno będzie super, ale rok to kupa czasu i kiedy wróci, wszystko może wyglądać inaczej. Dotknął koniuszkami palców rozsypanych na ławce włosów Jessiego, ostrożnie i lekko, tak, żeby drugi chłopak tego nie poczuł. Samolubny gest zrodzony z potrzeby kontaktu i całkiem nietypowej dla Selwyna desperacji wobec faktu, że oto coś się kończyło, powoli, ale nieubłaganie.

Zamrugał i pokiwał twierdząco głową.
- Mam - powiedział cicho, nie poświęcając gwiazdom nawet spojrzenia.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#13
25.01.2026, 08:48  ✶  

-Tak? Powiedz to mojej mamie.
Co prawda Charlotte, jak sama mówiła, była królową, nie księżniczką, ale czy księżniczce aż tak daleko było do królowej?

Czy Jessie byłby gotów zmierzyć się z własnym lękiem, deptającym mu po piętach od lat, tylko po to, żeby doświadczyć ten przyjemności bycia uratowanym przez Hannibala Selwyna? Wydął wargi i zmrużył oczy, wpatrując się w przyjaciela bez mrugania. Pojedynek spojrzeń, podczas którego kalkulował w głowie, czy dałby się podpuścić i czy faktycznie byłby w stanie to zrobić.
-Masz rację, nie zrobiłbym tego - powiedział, kapitulując bez najmniejszej oznaki wstydu. -Mam na to za dużo zdrowego rozsądku, a ratować mnie możesz na wiele innych sposobów.
Mogli przecież zaaranżować naprawdę dużo okazji, żeby Hannibal został bohaterem Jessiego, nie uwzględniając przy tym skakania do wody, a nawet zwykłego zbliżania się do jeziora, morza, oceanu, czy innego basenu.

Niestety, w ten sposób działał świat, że w wielu miejscach "plecy" mogły decydować bardziej, niż samo doświadczenie i ambicja, tym bardziej dla osób, których rodowód nie był tak "czysty" jak u konkurentów. Oczywiście, nie miał zamiaru obwiniać matki za jej wybór - w tym momencie Jessie nie był w stanie wyobrazić sobie lepszego ojca, niż Ned - ale prawdą było, że miał on wpływ na przyszłość Jaspera i jego rodzeństwa. Z pewną niechęcią godził się z myślą, że może kiedyś będzie musiał poprosić matkę i wujków o pomoc w zdobyciu pracy. Dlatego miał jednak tę małą nadzieję, że uda mu się w samym banku. Dlaczego z jego ust wyrwało się cierpiętnicze jęknięcie, kiedy Hannibal wymienił zalety zatrudnienia się w Ministerstwie, w którym jednak nie chciał próbować.

Coś się kończy, a coś się zaczyna - podobne myśli wiły się w głowie Jessiego, kiedy wpatrywał się w gwiazdy nad nimi. Był to prawdopodobnie ich ostatni raz na Wieży, może ich ostatni szlaban, i Krukon poczuł w brzuchu ten nieznośny, znajomy uścisk - nie czuł się jego gotowy, by to wszystko kończyć i zostać wepchniętym w świat, w którym historia krwi była ważniejsza, niż umiejętności i doświadczenie.
Mogło być zwykłym zbiegiem okoliczności, że w momencie, w którym opuszki palców Hannibala dotknęły kosmyków jego włosów, Jessie przymknął oczy. Myślał nad swoim marzeniem. Nie ubierał go w słowa, ale wypełnił nim swoją myśl, jakby dzięki temu miało ono większą szansę na spełnienie.
Uśmiechnął się lekko.
-Mam nadzieję, że się spełni. I że powiesz mi, kiedy to się stanie.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (2935), Jessie Kelly (3060)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa