• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[15-19.09.1972] Look on my works, ye mighty, and lower your expectations

[15-19.09.1972] Look on my works, ye mighty, and lower your expectations
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#11
11.09.2026, 01:58  ✶  
W końcu to wszystko pierdolnąłem - odłożyłem zielsko, popatrzyłem jeszcze raz na wieniec, który po kolejnej dokładce roślinności techniką „na odpieprz” wyglądał już tak, jakby przeszedł przez kilka niezależnych faz twórczego kryzysu oraz co najmniej jedną sabatową szarpaninę przy ołtarzu, po czym uznałem, że na dzisiaj miało mi zdecydowanie wystarczyć tego dobrego - nie dysponowałem już ani cierpliwością, ani ochotą na to, aby dokładać następne gałązki tylko po to, żeby pięć minut później stwierdzić, że teraz całość wyglądała jeszcze gorzej, potrzebowałem za to czegoś, co nie wymagało ode mnie żadnego myślenia, najlepiej alkoholu, który można było po prostu wypić i nie zastanawiać się, czy jego kompozycja była „odpowiednio zbalansowana”. Nie zamierzałem już niczego poprawiać, wciskać, wyciągać ani zasłaniać, bo doszedłem do momentu, w którym każda kolejna ingerencja mogła skończyć się wyłącznie tym, że zacznę rzucać roślinami po pomieszczeniu albo wywalę wszystko razem z biurkiem.
Zostawiłem więc ten cały pierdolnik na blacie i poszedłem nalać sobie jeszcze sporą porcję alkoholu, może nawet trochę mocniejszego, bo najwyraźniej moje zdolności manualne wymagały przede wszystkim odpowiedniego dystansu emocjonalnego. Właściwie od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie to, aby zakończyć ten wieczór i położyć się spać, tylko skutecznie zajmowałem się wszystkim innym, żeby nie musieć się nad tym zastanawiać, nie wiedziałem w końcu, czy powinienem był kłaść się we własnym łóżku, tuż obok dowodu dzisiejszej porażki, czy też nadal przewidywano dla mnie połówkę materaca na dole, pół kołdry i jedną całą poduszkę. Po jakimś czasie odstawiłem naczynie, przetarłem dłonią twarz, wyszedłem z kuchni i ruszyłem sprawdzić, co z moją dziewczyną - o tej porze pewnie już spała, ale nie miałem pewności, czy rzeczywiście zasnęła, czy może leżała po ciemku i nadal mieliła w głowie to wszystko, co ewidentnie nie dawało jej dziś spokoju.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#12
11.09.2026, 02:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.09.2026, 02:34 przez Benjy Fenwick.)  
18.09.1972 Exmoor

„Drogi pamiętniczku,

przeczytałem dziś książkę.

Co więcej, była to książka o florystyce, którą kupiłem w kiosku pod mugolskim dworcem. Była wystawiona zaraz obok sterty tanich krzyżówek i przeterminowanych dropsów cytrynowych, ponieważ najwyraźniej w tym konkretnym momencie mojego życia uznałem, że brakuje mi jeszcze jednego powodu do wstydu.


Pragnę jednak zaznaczyć, że kupiłem ją z czystej konieczności, nie z chęci rozpierdalania pieniędzy, które mógłbym wydać na dużo ciekawsze rzeczy, choćby wspomniane cytrynówki (po wrzuceniu do wódki są nawet wypijalne, poza tym cukier naprawdę trudno faktycznie przeterminować), ponieważ moje rękodzieło na sabat zaczęło przybierać formę, która wymaga interwencji specjalisty kapłana, egzorcysty (a chyba nie o to chodzi w składaniu tego na ołtarz) albo przynajmniej człowieka posiadającego podstawową wiedzę praktyczną z zakresu, na którym chuja się znam*.


*Spoiler: nadal.


Tytuł brzmiał jakoś w stylu „Podstawy kompozycji kwiatowych dla początkujących”, okładka była ładna i kolorowa, co już na pierwszy rzut oka powinno było dać mi do zrozumienia, że znalazłem się w miejscu, do którego nigdy nie powinienem był docierać, ale pozyskałem to dzieło mimo wszystko, a potem przez resztę dnia nosiłem w torbie. Wieczorem prawdopodobnie spalę dowody.


Widzisz - miałem w planach siedzenie na rozklekotanym krześle w salonie u klienta, gapiąc się tępym wzrokiem na płatki sypiącego się tynku i czekając, aż wreszcie łaskawie objawi się na nim ta przeklęta runa, więc równie dobrze mogłem skombinować sobie coś do czytania*.


*Spoiler #2: Coś innego.


Przebrnięcie przez te pięćdziesiąt stron wymagało ode mnie większego hartu ducha niż wszystkie dotychczasowe starcia z bytami, klątwami, ludźmi czy inne gówna razem wzięte, poziom intelektualny tego dzieła powaliłby bowiem na kolana każdego, kto opanował sztukę samodzielnego wiązania sznurowadeł. Powiedzieć, że ta publikacja była głupia, to jak nic nie powiedzieć. Moje szare komórki obumierały jedna po drugiej przy akompaniamencie pstrokato pokolorowanych zdjęć, które się nawet nie ruszały.


Runa ostatecznie się nie objawiła, klient podziękował za czujność, a ja wyszedłem z bogatszy o głęboką niechęć do literatury użytkowej. Chuj z nią.


Wieniec nadal wygląda źle.”



[Obrazek: 4GadKlM.png]
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#13
11.09.2026, 11:03  ✶  
Nadal nie wiedziałem, po co właściwie kupiłem tę książkę, skoro przez całe życie jakoś radziłem sobie bez instrukcji obsługi bukietów i wieńców, zaś po jej przeczytaniu jedyne, co naprawdę zyskałem, to przekonanie, że ludzie zajmujący się florystyką byli tak naprawdę tożsami z zielarzami, gdyż również traktowali kawałki zielska zdecydowanie zbyt poważnie, nie zamierzałem jednak pozwolić, żeby ten zakup poszedł całkowicie na marne, dlatego usiadłem przy stole w szklarni - tym razem stwierdziłem, że może w czymś mi pomoże zmiana miejsca na bardziej adekwatne - i postanowiłem po raz ostatni poprawić podstawę mojego rękodzieła, zanim dorzucę czaszkę i zamknę ten temat raz na zawsze.
Przysunąłem sobie krzesło, rozłożyłem przed sobą wieniec i zacząłem oglądać go z każdej strony, próbując dostrzec miejsca, które najbardziej rzucały się w oczy - konstrukcja nadal była nierówna, dużo bardziej od pierwotnego kółka z drutu, z którego byłem tak zadowolony - ale przynajmniej nie rozpadała się przy dotknięciu, co uznałem za przyzwoity punkt wyjścia. Wyciągnąłem kilka fragmentów bluszczu, które sterczały pod idiotycznymi kątami, poprawiłem parę gałązek głogu i mocniej docisnąłem te miejsca, w których jutowy sznurek poluzował się podczas wcześniejszego dokładania liści. Nie zamierzałem robić rewolucji, po kilku dniach grzebania w tej konstrukcji wiedziałem już, że każda większa próba poprawienia jednego elementu kończyła się koniecznością poprawiania pięciu następnych.

rzemiosło ◉○○○○ - poprawka z luźną interpretacją wskazówek z książki
Rzut O 1d100 - 63
Sukces!


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#14
11.09.2026, 11:28  ✶  
Uznałem, że jak będzie, tak będzie, bo lepiej już mi to, kurwa, nie miało wyjść, dalsze poprawianie podstawy mogło skończyć się wyłącznie tym, że rozbiorę cały wieniec i zacznę od początku, czego zdecydowanie nie zamierzałem robić, sięgnąłem więc po kawałek trochę grubszego drutu, odciąłem odpowiednią długość i zacząłem kombinować z miejscem, w którym najlepiej było osadzić czaszkę - nie chciałem przytwierdzać jej byle gdzie, bo mimo całego mojego podejścia do tego typu rzemiosła zależało mi przynajmniej na tym, żeby po podniesieniu daru nie odpadła z niego z głuchym stuknięciem i nie potoczyła się po podłodze wprost pod stopy jednego z Macmillanów. Nie planowałem przyklejać głowy martwego lisa na samym środku, niczym ozdoby na dziecięcym projekcie plastycznym, więc przesunąłem ją nieco niżej i z boku, pomiędzy głóg, bluszcz wychodzący również z pustych oczodołów oraz część dębowych i paprotnych liści, które przez ostatnie dni zdążyły już wyschnąć na tyle, że przy dotknięciu szeleściły pod moimi palcami. Przeprowadziłem trochę cieńszy przez konstrukcję, owinąłem go wokół jednej z grubszych gałązek i zacisnąłem, zostawiając odpowiednio długi odcinek na przytrzymanie kości.
Co chwilę puszczałem czaszkę, żeby sprawdzić, czy nie przechylała się za bardzo na jedną stronę - oczywiście, że się przechylała - poprawiałem więc mocowanie, przesuwałem ją odrobinę wyżej, później niżej, aż w końcu znalazłem pozycję, która wyglądała przyzwoicie i przede wszystkim nie groziła tym, że wszystko jebnie. Dla pewności sięgnąłem jeszcze po jutowy sznurek, owinąłem go kilka razy wokół drutu i gałęzi, przeciągnąłem przez plątaninę bluszczu, zacisnąłem węzeł, potem drugi, tym razem już znacznie mocniej, którego końcówkę wsunąłem pod warstwę roślinności, żeby nie sterczała na wierzchu.
Cofnąłem ręce i ostrożnie potrząsnąłem „dziełem” - czaszka ani drgnęła - potrząsnąłem zatem trochę mocniej, nadal siedziała na swoim miejscu, więc uznałem, że konstrukcja przeżyje przynajmniej transport do ołtarza. Wyglądało to dziwnie, nawet bardzo dziwnie, lecz jednocześnie po tych wszystkich dniach pracy zaczynałem mieć do tego tworu pewien sentyment, głównie dlatego, że wiedziałem już dokładnie, ile przekleństw kosztowało mnie jego powstanie.

rzemiosło ◉○○○○ - dodaję czaszkę lisa i wszystko usztywniam
Rzut O 1d100 - 74
Sukces!


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#15
11.09.2026, 11:40  ✶  
Zieleń, liście, paprocie, czerwone owoce, biel czaszki, sranie w banie - wreszcie wyglądało to mniej więcej tak, jak powinno, chociaż nadal nie zamierzałem twierdzić, że zrobiłem arcydzieło, ale przynajmniej nie miałem już ochoty wynosić tego nocą do lasu, palić w prowizorycznym ognisku i udawać, że nigdy nie istniało. Oparłem dłonie o stół i westchnąłem ciężko, dochodząc do wniosku, że oto właśnie osiągnąłem kres swoich aktualnych możliwości. Zresztą…
„Mabon-srabon - Samhain, kurwa, to miał być mój czas.”
Jakoś nigdy nie przepadałem za wrześniowym sabatem, może w związku ze zbliżającym się dniem urodzin człowieka, którym już nie byłem, a który - tak jak ten teraz - i tak nigdy specjalnie nie bawił się w świętowanie, być może z uwagi na to, jak „rodzinny” był akurat ten konkretny sabat… Tak czy inaczej, wziąłem rękodzieło do ręki, podszedłem z nim do okna i spojrzałem na finalny efekt stanowczo zbyt wielu godzin mojej pracy, krwi i potu, całkiem dosłownie uronionych nad tym poronionym pomysłem.

Dzieło zostało, ekhem, „ukończone”, więc rzucam już w oficjalnej formule: k100 + 5 za 1 kropkę w rzemiośle - niech Matka ma mnie w opiece.
Rzut 1d100+5 - 58 +5 = 63


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#16
11.09.2026, 12:26  ✶  
19.09.1972 Exmoor

Wziąłem wieniec do rąk, obróciłem go powoli i przyjrzałem się całości jeszcze raz. Przy dziennym świetle mój wytwór prezentował się zdecydowanie lepiej, niż przypuszczałem, obróciłem go zatem jeszcze kilka razy, przyjrzałem się czaszce, jarzębinie, głogowi, bluszczowi i wszystkim tym liściom, które przez ostatnie dni wciskałem w konstrukcję z coraz mniejszą wiarą w sens własnego przedsięwzięcia, za to z większą ilością frustracji spowodowanej własnymi decyzjami, po czym musiałem uczciwie przyznać, że nie było źle - nie wyglądało to już jak coś, co powinienem był wynieść nocą do lasu i zakopać pod dębem. W dodatku taki stan rzeczy utrzymał się przez noc, nic samoistnie się nie przemieściło, nie odpadło ani magicznie nie wyparowało, co uznałem za naprawdę dobry znak.
Po całej tej walce, poprawianiu, wyrywaniu bluszczu, kłuciu się głogiem, piciu dla odzyskania cierpliwości i studiowaniu najnudniejszej książki, jaką przyszło mi trzymać w rękach, mogłem wreszcie uznać, że dzieło nadawało się na ołtarz, może nie było idealne, ale miało odpowiedni wydarzeniu charakter, wcale nie aż tak „rustykalny”, no i przede wszystkim trzymało się kupy - mogłem je zanieść i na tym zakończyć sprawę - była tylko jedna rzecz, której zdecydowanie nie zamierzałem robić. Jeśli ktoś zapytałby mnie, kto był autorem tego tworu, raczej nie zamierzałem przyznawać się, że własnoręcznie spędziłem nad nim kilka wieczorów, wolałem pozostawić pewne tajemnice wyłącznie dla siebie, bo to doświadczenie samo w sobie było dostatecznie żenujące.
Koniec sesji


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4851), Pan Losu (29)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa